Pozwolę sobie troszkę odświeżyć temat
Zaczął się wrzesień, ostatni mój rok w liceum zaocznym, do którego uczęszczam od drugiej klasy. Uświadomiłam sobie, jak bardzo chciałabym dostać się na medycynę - konkretnie stomatologia, bowiem od kilku lat nad tym myślałam, jednak tylko na myśleniu poprzestawałam...teraz sobie zaprzątam głowę maturą, która mnie czeka. Oprócz podstawowych trzech przedmiotów obowiązkowych, musiałabym zdać dwa dodatkowe, tj. chemia i biologia, niestety owe przedmioty miałam tylko w 1 klasie liceum ogólnkształcącego dziennego, i nie czarujmy się, nie obchodziły mnie w ogóle :/ Jestem bardziej realistką niż optymistką, dlatego też nie sądzę, aby udało mi się nadrobić przez 8 miesięcy materiał z trzech lat, aby zdać maturę naprawdę zadowalająco, by móc dostać się na uniwersytet.
Jestem w kropce, nie mogę spać po nocach, bo intryguje mnie to, dlaczego byłam tak głupia i nie uczyłam się od początku...
Pozdrawiam