Dzień dobry!
Niedawno gościłam u siebie znajomą z zagranicy. Rozmowa zeszła na porównywanie opieki medycznej w Anglii i w Polsce. Otóż moja koleżanka zdziwiła się, że w Polsce nadal przoduje rejestracja na "zeszycik". Od tamtej rozmowy zaczęłam się zastanawiać, dlaczego właściwie w naszym kraju do prywatnych gabinetów, których z roku na rok jest coraz więcej, nadal trzeba się dodzwaniać, a nie można, jak w krajach zachodnich, robić tego przez internet.
Sama robię zakupy przez internet, zamawiam w ten sposób bliety do kina i jedzenie do pracy. Umawiam się na fitness i do kosmetyczki. Ale do lekarza nadal nie mogę. Dlaczego?
Myślę, że dla lekarzy możliwość takiej rejestracji także jest korzystniejsza. Koszty są o niebo mniejsze niż przy prowadzeniu recepcji, panuje porządek, więcej pacjentów korzysta z usług (sama po sobie wiem, że częściej bym się badała, gdyby proces rejestracji był szybszy).
Teraz pytanie do lekarzy- skąd ten opór w środowisku medycznym? Dlaczego lekarze nie chcą wychodzić naprzeciw wymaganiom pacjentów? Rozumiałabym taką postawę tylko wtedy, gdyby to się nie opłacało. Ale jeśli profity mają obie strony, to w czym problem?
Liczę, że nawiąże się dyskusja i podzielicie się Państwo swoimi obawami i spostrzeżeniami.
Myślę, że lepiej wspólnie pracować nad poprawą stanu służby zdrowia.
Z góry dziękuję za odpowiedzi!