Ja mam koleżankę na jakimś kierunku związanym z weterynarią czy żywieniem...jakoś tak. I mówiła mi, że przez dwa tygodnie musiała hodować szczura, karmiła go nawet w weekend a później musiała zabić i coś tak sprawdzać. Opowiadał mi tą historie bo ciężko jej było to zrobić. W końcu przeciętny człowiek co najwyżej komara zabija umyślnie. Ja bym chyba nie mogła.
Moim zdaniem wiele zależy od podejścia. Jeśli celem jest życie studenckie, to nauka na każdym kierunku może być piekłem i stratą czasu. Ja skupiałam swoje wysiłki na wartościowych przedmiotach- tych, które najbardziej mnie interesowały i były przydatne. Inne- tzw wypełniacze programowe zaliczałam aby mieć z głowy. Dzięki temu fajnie wspominam ten czas....