Zawartość dodana przez Mistrzu
-
Zamachy terrorystyczne - kto się boi?
Masz racje. Wiadomo, że takie miejsca wszystkich nie pomieszczą i ludzie muszą sobie też poradzić sami. Jest ich za mało, utrzymanie ich też niesie koszty. Ludzi warto nauczyć podstawowych rzeczy. Tak jak wymieniłeś, alarmy. W szkole o tym uczą, jest to w książkach 'Edukacja Dla Bezpieczeństwa', ale te książki (przynajmniej którą ja miałem) są nudne, bardzo szczegółowe i grube. Moja miała ponad 200 stron i takie bzdety były, że aż głowa bolała.. Może to co zaraz napiszę trochę odbiegnie od tematu, ale czemu nie?. Uważam, że każdy pełnoletni obywatel powinien mieć dostęp do broni palnej. Oczywiście określone wymaganie: niekaralność, psychika w porządku itd. Ale mieć prawo =/= korzystać z niego. Każdy w domu ma nóż, czy to oznacza, że wszyscy biegamy z nożami po ulicach? Nie! Możliwość posiadania broni w Polsce powinna być. Dlaczego mówię o broni? Ponieważ wymieniłeś przykłady kryzysowych sytuacji. Naród, który posiada broń nie jest już tak łatwym celem do zdobycia
-
Zamachy terrorystyczne - kto się boi?
Poruszyłeś dość dobrze rozbudowany temat, który można byłoby podzielić na mniejsze Na terytorium Polski może dojść w każdej chwili do zamachu. Czy mamy się bać? Nie! Równie dobrze możemy zginąć na chodniku przez nieodpowiedzialnego kierowce samochodu. Jednak w mediach pokazują Francję, ponad 120 osób nie żyje. Telewizja pokazuje dramatyczne zdjęcia, skutki przyczyny. Każde życie jest bezcenne, lecz w tych samych mediach pokazują, co kilka miesięcy statystki: ile osób zginęło wypadkach, ile utopiło się. Każde życie jest warte tyle samo. Zamachy będą, szczególnie te na tle religijnym. No cóż Europa nadal propaguje multiculti czy jak to się tam nazywa. Granice zewnętrzne UE powinny być bardziej pilnowane. Jestem ciekaw jak wyglądają prace przy sprawdzaniu danych osobowych? Jak oni potwierdzają? Chyba muszą współpracować z administracją w Syrii? Nie wiem. Tak czy siak. Działa to tak, że zamiast leczyć przyczynę, leczymy objawy i skutki. Heheh. Dziwne, co nie? Przecież jak przyjmiemy 7 tys. (mam nadzieję, że nie), to za kilka miesięcy będzie kolejne 7 tysięcy, ponieważ przyczyna nadal nie została zniszczona, a przyjmując ich zyskujemy trochę czasu. Europa, Stany Zjednoczone powinny znaleźć przyczynę i zniszczyć ją. Niestety interes robi swoje. Więc Europa nadal będzie przyjmowała młodych, silnych mężczyzn, którzy powinni bronić swojej Ojczyzny. Później powstaną dzielnice konkretnej kultury, która nie będzie się asymilowała, a będzie wymagała od nas ustępstw na swoją korzyść. Może dojdzie do takich wersji, że nawet policja będzie się bała tam wchodzić. Nic w tym śmiesznego niestety nie jest. Nie mniej jednak gdzieś słyszałem, czytałem już nie pamiętam, ale to całe państwo ISIS otwarcie mówiło, że wśród tych uchodźców/imigrantów są ich żołnierze. Nie ma się czego bać, musimy mieć oczy szeroko otwarte Jednak Polska jest nadal krajem, który ma dobrze w sobie zakorzeniony Katolicyzm, nie jesteśmy tak laicy jak Zachód. O solidarności nie powinny nam mówić państwa, które znaczenia tego słowa nie rozumieją i nie znają. Czemu Polska ma być solidarna? Przecież Niemcy i ich koledzy zapraszają uchodźców/imigrantów. Przecież oni idą do nich, nie do nas. Nie nasz problem
-
Co zrobić?
Dobrze. A z którego wydawnictwa warto zaopatrzyć się w książki?
-
Co zrobić?
Witam! Dzisiaj dopiero zarejestrowałem się, więc jeśli złe wybrałem subforum, to proszę przenieść do odpowiedniego. Otóż mam problem. Nie wiem od czego zacząć. Jestem w drugiej klasie liceum na profilu historia-wos. Wiem, wiem, te przedmioty mało mają wspólnego z medycyną. Ostatnio wiele się zastanawiam, czy decyzja jaką podjąłem 1.5 roku temu była dobra. Jak kończyłem gimnazjum miałem takie same oceny z historii, wosu jak z chemii i biologii. Nie wybrałem profilu związanego z tymi ostatnimi przedmiotami, ponieważ bałem się, że sobie nie poradzę. Mimo, że miałem takie same oceny z tych przedmiotów, ale wiedza była nieporównywalna. Nauczyciele od chemii i biologii zmieniali mi się co roku, każdy z nich miał różne wymagania i tym podobne. Wiele rzeczy nie rozumiałem, i dodatkowo testy próbne przed egzaminem gimnazjalnym niszczyły mi oceny jak i chęci do nauki. Dlatego wybrałem historię. Teraz myślę, że to mógł być błąd, że mogłem spróbować, w razie czego była możliwość przepisania się na inny profil. W pierwszej klasie liceum miałem chemię, biologię, radziłem sobie dość dobrze. Choć braki z gimnazjum dawały o sobie znać. Teraz zbliża się koniec pierwszego semestru i nie wiem co robić? Nie zapiszę się na profil biol-chem z takimi brakami, bo nie wiem, czy to nie byłby strzał w stopę i powtarzanie roku szkolnego. To są takie moje gdybania. Hmm. Czy istnieje możliwość zdawania na maturze historii, wosu, biologii, chemii na poziomie rozszerzonym? Czy istnieje możliwość nauczenia się samemu tych dwóch, trudnych przedmiotów w 1.5 roku od podstaw? Nie wiem co robić, bo choć lubię wos, historię, to jedynym ciekawym kierunkiem jest prawo, które daje zawody prawników, sędziów, prokuratorów, doradców, komorników czy też notariuszy, ale wiadomo, większość tych zawodów praktycznie jest zamknięta :/ Natomiast po biologii, chemii zawsze coś się znajdzie. Nie wiem co robić? Czy dałbym radę tak olbrzymi materiał oswoić? Wiem, że to zależy od konkretnej osoby, ale da się w 1.5 roku? Może miał ktoś podobny problem?