- Rozpoczęcie stażu i specjalizacji w Norwegii.
-
Rzucenie studiów
Dziękuję za odpowiedzi. Chodzi mi o to, że praca lekarza mogłaby mi się podobać, ale nie za takie stawki. Przy takiej samej lub mniejszej ilości włożonego wysiłku można zarabiać znacznie więcej. A ja chcę pracować, bo potrzebne mi są pieniądze na codzienne życie i realizacje marzeń i hobby. Jeśli nam wybierać między pracą, z której pensja starczy mi tylko na utrzymanie, a pensją w innym zawodzie/ za granicą, dzięki której mogę robić, co lubię, wybieram to drugie. Nie wiem, czy w Polsce coś się zmieni i zarobki będą wyższe. Dla mnie ,,dorabianie,, byleby mieć więcej nie wchodzi w grę, bo chcę mieć czas dla rodziny i przyjaciół. I nie chce urazić różnych osób, bo wiem, że inni mają gorzej. Jednak każdy jest kowalem własnego losu i ma prawo sięgać po to co chce.
-
Rzucenie studiów
hej x mam dylemat. studiowałam medycynę 3 lata, byłam strasznie zmęczona i poszłam na dziekankę. zastanawiam się nad zmianą kierunku, bo kariera lekarza w Polsce zdecydowanie nie jest dla mnie. Są rzeczy, które podobają mi się, myślę, że jako lekarz rodzinny (nie cierpię szpitali, więc nadaję się tylko do przychodni) w wieku 40 lat mogę być zadowolona z pracy. Ale do tego czasu - droga przez mękę. Studia wybierałam pod kątem zarobków- żeby mieć na godne życie, rodzinę i realizację marzeń (kocham podróżowanie i sporty ekstremalne) i chciałabym spędzić tak życie. Pensja rezydenta jest dla mnie śmieszna patrząc na kwalifikacje, ilość włożonego wysiłku. Zaraz połowa forum zacznie ciskać gromy- gdzie powołanie, kasjerzy zarabiają tyle samo itp. Ale ja nie żyje pracą. Praca fajnie jak się podoba, ale muszę za coś żyć i robić to co lubię. Myślicie, że jest sens to kontynuować, czy lepiej się przenieść na stomatologię czy politechnikę albo emigrować na studia np. do UK? Zarobki w Polsce są słabe, a mam świadomość, że ze specjalizacją w ręku jest szansa na dobre zarobki.