Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Nowoczesna porodówka to nie tylko lekarz i położna. Doula: nieznana, nierefundowana, nieoceniona

Rozmowa MedFor.me z Joanną Kozakiewicz, doulą ze Stowarzyszenia DOULA w Polsce i Promotorem Karmienia Piersią: o znaczeniu douli, godnym porodzie, „oksytocynowej” miłości i standardach opieki okołoporodowej.

 

 

Barbara Iwanik: Zakończył się „Tydzień Godnego Porodu”, który współorganizowałaś, czy mogłabyś przybliżyć czytelnikom główne idee tego wydarzenia?

Joanna Kozakiewicz: Tydzień Godnego Porodu to wydarzenie będące częścią kampanii „Rodzę - Mam prawa” Fundacji Rodzić po Ludzku. To ogólnopolski cykl lokalnych spotkań dla kobiet, organizowany w 80 miejscach w Polsce (i w jednym zagranicą) w jednym tygodniu marca po to, aby kobiety mogły edukować się w zakresie swoich praw i dzielić doświadczeniami. Zatwierdzone przez Ministerstwo Zdrowia „Standardy Opieki Okołoporodowej” są wciąż mało znane rodzącym. Rzadko mówi się o nich w szkołach rodzenia, nie wspominając o tym, że, jak pokazują badania przeprowadzone niedawno np. w szpitalach mazowieckich czy małopolskich, zapisy Standardów nie są odpowiednio wdrażane przez personel szpitalny. Tydzień Godnego Porodu ma na celu poszerzenie świadomości społecznej jeśli chodzi o prawa przysługujące rodzącym.

Wydaje się, że dzięki obszernym działaniom fundacji „Rodzić po ludzku” na przestrzeni ostatnich lat znacznie polepszyła się opieka okołoporodowa w Polsce. Czy córki rodzą dziś godniej, niż rodziły ich matki?

Na pewno tak. Powszechne stały się tzw. porody rodzinne. Ojcowie mogą być uczestnikami porodu, a nie jedynie oglądać swoje dzieci przez szybkę na oddziale noworodkowym. Kobiety nie muszą leżeć w czasie porodu, często rodzą w dogodnej pozycji wertykalnej. Stosowanych jest więcej niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu. W wielu szpitalach wspiera się karmienie piersią czego w czasach naszych mam nie było. Odradzają się alternatywne miejsca do porodu. Zamiast izb porodowych powstają nowoczesne domy narodzin. Poród domowy staje się coraz bardziej popularny, także dzięki działalności Stowarzyszenia 'Dobrze urodzeni'. Mamy Standardy Opieki Okołoporodowej, które są opracowane zgodnie ze światowymi standardami.

Wygląda na to, że sytuacja rodzących jest coraz lepsza, choć na pewno jest jeszcze wiele do zrobienia. Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz w rutynowym przebiegu porodu szpitalnego, co by to było?

Przeniosłabym środek ciężkości z zainteresowania procedurami, zapisami KTG, presją czasu na skupienie uwagi na rodzącej i fizjologii porodu. Tak pracują położne przyjmujące porody domowe i osiągają bardzo dobre efekty.

Praca w szpitalu rządzi się swoimi prawami. Braki kadrowe, sterty dokumentów, presja czasu... a czasu dla pacjenta jak na lekarstwo. Jakiego wsparcia potrzebują rodzące kobiety i kto może go udzielić?

Myślę, że każda kobieta ma indywidualne potrzeby, ale są też oczekiwania, o których mówi wiele kobiet. Na przykład potrzeba profesjonalnej opieki medycznej, wykwalifikowanego personelu, który respektuje prawa i godność nie tylko kobiety, ale też ojca oraz dziecka, zapewnia rodzicom odpowiedni zakres informacji na temat postępu porodu czy zakresu stosowanych interwencji medycznych. Często słyszę od kobiet, z którymi współpracuję o potrzebie bezpieczeństwa i intymności. Kobiety zgłaszają też potrzebę obecności innej matki, która zna i rozumie fizjologię porodu i potrafi wesprzeć emocjonalnie, pomóc złagodzić ból w sposób niefarmakologiczny, uspokoić, zmobilizować na ostatniej prostej. Taką potrzebę potrafi spełnić np. doula.

Doula w pracy.jpg

Mówisz, że kobiety często potrzebują wsparcia od bardziej doświadczonej matki. Taką rolę mogą pełnić kobiety z rodziny, lekarki, położne i doule.  A czy Twoim zdaniem poród z partnerem to dobry pomysł? Przecież mężczyzna nigdy w pełni nie zrozumie rodzącej kobiety!

To zależy czy on i ona tego chcą. Uważam, że jeśli oboje chcą to obecność ojca dziecka może niesłychanie pomóc kobiecie. W czasie gdy potrzebna jest oksytocyna, kto jak nie ukochany człowiek, ojciec dziecka otoczy rodzącą i dziecko „oksytocynogenną” miłością? Jednakże jeśli tata nie chce być przy porodzie uważam, że nie należy go do tego zmuszać. Może to przynieść więcej szkody niż pożytku, bo zmuszony do obecności mężczyzna będzie wnosił swój lęk, stres, adrenalinę, a to będzie bardzo mocno wpływać na rodzącą. Michel Odent, słynny francuski ginekolog-położnik twierdzi nawet, że mężczyźni z zasady nie powinni być obecni na porodówkach, co jest oczywiście bardzo kontrowersyjną opinią.

A jeśli partner wspiera kobietę przy porodzie, to czy doula może się do czegoś przydać?

Doula nigdy nie zastąpi taty dziecka w czasie porodu. Moja relacją z rodzącą, mimo tworzącej się bliskości, to dla niej zupełnie inna relacja niż z rodziną, ojcem dziecka. Ja zachowuję pewien dystans, nieco inaczej widzę sytuację, inaczej się angażuję w poród czy opiekę okołoporodową. Mam też za sobą doświadczenie macierzyństwa. Bardzo lubię pracować z obojgiem rodziców, wydaje mi się, że umiem się wczuć w potrzeby taty, umiem pomóc mu znaleźć przestrzeń, aby aktywnie wziął udział w tym porodzie. I staram się nie przeszkadzać w rodzeniu się… rodziny (śmiech).

Położna, ojciec, doula.. Przy rodzącej zaczyna się robić tłoczno. Kim właściwie jest ta doula i czy żeby nią zostać trzeba dużo się uczyć i zdawać trudne egzaminy?

Doula to stosunkowo nowy zawód w Polsce, oficjalnie zarejestrowany w styczniu 2015 roku dzięki staraniom Stowarzyszenia DOULA w Polsce. Nie dziwi zatem fakt, że może jeszcze nie wszyscy zdążyli się zapoznać z zakresem kompetencji douli, dla wielu też wciąż sama nazwa naszego zawodu nic nie mówi.

Z drugiej strony tak naprawdę doula nie jest niczym nowym. Zanim porody na stałe trafiły do szpitali, kobiety od wieków rodziły w towarzystwie innych kobiet. Doula została jakby „na nowo odkryta” w latach 70-tych przez niedawno zmarłą antropolożkę Danę Raphael, a potem przez amerykańskich lekarzy i badaczy. Byli nimi Marshall Klaus i John Kennel, którzy dzięki swoim badaniom potwierdzili, że ciągłe, społeczne, kobiece wsparcie w czasie porodu znacznie ten poród skraca, rodząca rzadziej sięga po znieczulenie farmakologiczne, maleje liczba interwencji medycznych i rzadziej dochodzi do cięć cesarskich, ojcu łatwiej odnaleźć się w nowej roli, a mama lepiej radzi sobie z karmieniem piersią.

Doule mają w tej chwili dwie drogi kształcenia - obie zaczynają się od podstawowego szkolenia dla doul. Potem można albo uzupełniać po kolei poszczególne szkolenia specjalistyczne - np. z laktacji, niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu, masażu chustą rebozo, trudnych sytuacji okołoporodowych itp. albo odbyć roczne studium. Jako członkinie Stowarzyszenia DOULA w Polsce odbywamy też staż, mamy swojego superwizora - doulę, która wcześniej przeszła drogę certyfikacji i ma spore zawodowe doświadczenie, prowadzimy dokumentację porodów, mamy listę obowiązujących lektur.

Kto czuwa nad poziomem merytorycznym i profesjonalizmem polskich doul?

Stowarzyszenia DOULA w Polsce jak organ szkolący i certyfikujący doule.

Jak to się stało, że zostałaś doulą?

To będzie bardzo osobiste. Zawsze leżało mi na sercu godne rodzenie, nie zgadzałam się wewnętrznie, że jeszcze wciąż nie wszyscy rodzą „po ludzku”. Kiedy zaszłam w ciążę oczywiste było dla mnie, że chcę rodzić w domu i wszystko wskazywało na to, że tak się stanie. Niestety musiałam się zmierzyć z niespodziewaną hospitalizacją i nagłym cięciem cesarskim w 7 miesiącu ciąży. Pobyt w szpitalu przed i po urodzeniu córki to był niezwykle trudny czas... Przerażało mnie łamanie praw rodzących, praw dzieci, szczególnie tych najmniejszych urodzonych przedwcześnie. Zastanawiałam się nad mechanizmami, które sprawiają że człowiek człowiekowi wyrządza taką krzywdę…

Czy walcząc o życie i zdrowie swojego dziecka miałaś jeszcze siłę, by rozglądać się dookoła i działać?

Pewnego dnia, będąc na obserwacji na porodówce (a trafiałam tam często, bo mój stan się raptownie pogarszał na oddziale patologii ciąży), zrobiłam coś, czego nie umiem do tej pory wytłumaczyć. Za zasłoną rodziła moja koleżanka z sali, ja byłam podpięta pod kardiotokograf i czułam się bezsilna wobec słów adresowanych przez personel do mojej rodzącej koleżanki. To nie był pierwszy jej poród, a po tym jak została potraktowana była zbyt roztrzęsiona, aby poradzić sobie z przystawieniem córeczki do piersi.

Więc odpięłam się od KTG, gdy nikt nie widział i poszłam jej pomóc, mimo że nie wiedziałam jak się to robi. Działałam instynktownie i się udało. Dziecko zaczęło efektywnie ssać a mama odetchnęła z ulgą. Słowa wdzięczności, które potem od niej słyszałam np. w rocznicę urodzin jej córeczki utwierdziły mnie w przekonaniu, że taka pomoc jest potrzebna. Że nawet ja mogę zmienić jakiś maleńki fragment rzeczywistości. Więc zaczęłam zmieniać.

Ukończyłam podstawowy kurs douli i zaczęłam szkolić się dalej jako członkini Stowarzyszenia DOULA w Polsce. Zostałam wolontariuszem Fundacji Bank Mleka Kobiecego, żeby pomagać mamom wcześniaków i ich dzieciom. Oprócz bezpośredniego wspierania kobiet w okresie okołoporodowym, zaczęłam też działać społecznie – organizuję spotkania, warsztaty, pokazy filmów, cykle spotkań (np. Krąg Opowieści Porodowych, Mlekotekę czy ostatnio Tydzień Godnego Porodu). Niedawno uzyskałam tytuł Promotora Karmienia Piersią i prowadzę grupę wsparcia laktacyjnego dla mam karmiących.

Imponuje mi Twoje zaangażowanie! Swoją codzienną, mrówczą pracą zmieniasz świat na lepsze. Czy otrzymujesz zrozumienie i wsparcie od personelu medycznego? Czy doule są mile widziane na polskich porodówkach?

Dziękuję za ciepłe słowa. Kropla drąży skałę. Jeśli chodzi o wsparcie ze strony personelu medycznego to szczerze mówiąc bywa różnie, ale jest coraz lepiej. W niektórych szpitalach oficjalnie obowiązuje zakaz wstępu doul na porodówki. Jednakże w wielu innych personel traktuje nas z coraz mniejszym dystansem. Widzę na przykład, że położne coraz częściej czują się odciążone, wiedząc, że rodzącej towarzyszy doula.

A czy to prawda, że doule zachęcają kobiety do porodów domowych?

Ja nie zachęcam do porodów domowych, nie wolno mi namawiać rodzącej do rodzenia w tym czy innym miejscu, to jest jej decyzja. Dla każdej kobiety najlepszym miejscem do porodu jest to, które one sama wybierze! Jednakże zapytana o moje prywatne zdanie na temat porodów domowych zawsze wyrażam się o nich pochlebnie, gdyż uważam, że to niezwykłe doświadczenie i dzięki zachowaniu wysokich standardów bezpieczeństwa (np. tych opracowanych przez Stowarzyszenie "Dobrze urodzeni") także bezpieczne. Często rodzące proszą mnie o pomoc w skontaktowaniu z położnymi przyjmującymi porody domowe i oczywiście z chęcią w takim kontakcie pośredniczę. Z jeszcze większą chęcią uczestniczę w porodach domowych jako doula.

Porody domowe w Polsce to rzadkość, zdecydowana większość kobiet rodzi w szpitalach, w których spędzają również pierwsze dni po narodzinach. Kiedy po hospitalizacji mama wraca z dzieckiem do domu często miewa trudności z odnalezieniem się w nowej roli, a dookoła nie ma już zespołu profesjonalistów w białych fartuchach. Jak doula może wesprzeć młoda mamę w pierwszych krokach rodzicielstwa? Jakie są najczęstsze problemy w pierwszych dniach po porodzie?

Połóg to bardzo niedoceniony moment w życiu kobiety. Wiele wskazuje na to, że nieprzygotowanie do niego jest jednym z czynników zwiększających ryzyko depresji poporodowej. To czas tworzenia się więzi z dzieckiem, stabilizacji laktacji i odnajdywania się w życiu w trójkę a nie we dwójkę. Współczesne matki wymagają od siebie bardzo dużo - powrotu do dawnej sylwetki, dobrego samopoczucia, nakarmionego i śpiącego dziecka, tej samej aktywności co przed narodzinami dziecka, wysprzątanego domu i ugotowanego obiadu. Jeszcze przed porodem usiłuję pomóc tworzącej się rodzinie przygotować się na zmianę i właśnie na czas połogu. Pomagam stworzyć „własną wioskę wsparcia” - namawiam aby zrobić sobie zapasy jedzenia, zadbać o życzliwe osoby do pomocy, które ugotują coś ciepłego, zrobią zakupy czy posprzątają. Już w czasie połogu pomagam zrozumieć emocje jakie się pojawiają, uspokajam, a w razie gdy potrzebna jest pomoc specjalistyczna - polecam sprawdzonych specjalistów.

Jakiego rodzaju wsparcia doula może udzielić świeżo upieczonemu ojcu?

Zwykle pomagam zrozumieć to co dzieje się z matką i wspierać ją. Zachęcam i inspiruję do nawiązywania kontaktu z nowo narodzonym dzieckiem - pokazuję tacie dziecka jaką on może spełnić rolę, zachęcam do kangurowania, uczestnictwa w pielęgnacji, bliskości…

Młodzi rodzice na pewno zadają Ci przeróżne pytania dotyczące pielęgnacji i zdrowia niemowlęcia. Czy to prawda, że doule są przeciwniczkami szczepień?

Jako doula nie udzielam porad medycznych, bo nie taka jest moja rola. Na szczęście mogę polecić doświadczonych lekarzy - neonatologów, pediatrów i specjalistów chorób zakaźnych, którzy chętnie odpowiadają na pytania rodziców, których do nich kieruję. Na przykład w szkole rodzenia, której pracę koordynuję zajęcia poświęcone szczepieniom prowadzi wspaniała neonatolog. Bardzo często zgadza się przyjąć na swoje zajęcia dodatkowe osoby zainteresowane tematem, a skierowane tam przeze mnie.

Czy chciałabyś, aby usługi douli były refundowane przez NFZ? Obecnie nie każdą kobietę stać na opłacenie tak profesjonalnego wsparcia w okresie okołoporodowym.

Tak, gdyż uważam, że nasza praca przynosi realne korzyści. Kobiety, które rodzą z doulami znacznie rzadziej korzystają ze znieczulenia, rzadziej ich porody kończą się cięciem cesarskim, kobiety łatwiej nawiązują więź z dzieckiem. Myślę, że to oszczędności dla systemu, które można by wziąć pod uwagę. Z drugiej strony jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby bariera finansowa stanowiła przeszkodę do podjęcia współpracy. Zawsze znajdujemy rozwiązanie.

Gdzie można znaleźć doulę, która wesprze nas w okresie okołoporodowym i kiedy trzeba zacząć jej szukać?

Można nas znaleźć na stronie Stowarzyszenia DOULA w Polsce w zakładce "Znajdź doulę" - wybieramy na mapie województwo, które nas interesuje i wyświetla się lista doul. Szukać dobrze jest jak najwcześniej albo przynajmniej w momencie, gdy stajemy przed wyborem miejsca i osób towarzyszących do porodu.

Bardzo Ci dziękuję za inspirującą rozmowę. Czy na zakończenie naszej rozmowy masz jakieś rady, które jako doula chciałabyś przekazać młodym lekarzom i studentom medycyny?

Rady? Nie. Jedynie nieśmiałą zachętę. Zachęcam do przyjrzenia się realnym efektom działalności doul podobnie jak to zrobili amerykańscy lekarze i badacze - Marshall Klaus i John Kennel.

 

Rozmawiała: Barbara Iwanik, lekarz. Zdjęcia: Ania Menzel Dobry Portret

Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj komentarz...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.