Premier Mateusz Morawiecki dostał od koalicjantów do dyspozycji identyczny zestaw osób do współpracy. Wymiana premiera nie była okazją, by pozbyć się z Rządu skonfliktowanego ze środowiskami medycznymi Konstantego Radziwiłła. Praca w resorcie byłego członka Najwyższej Izby Lekarskiej była i będzie oceniana różnie, ale Radziwiłł ma jeszcze szanse na poprawę swego wizerunku.
Oczekując na kolejnego ministra zdrowia, prawdopodobnie w styczniu 2018 możemy być pewni, że lekarza Radziwiłła zastąpi kolejny lekarz rekrutujący się bądź z szeregów partii, bądź też z kręgu nomen omen znajomych królika. Nie ma znaczenia, czy będzie to ideolog prof. Bogdan Chazan, zgrany polityk Bolesław Piecha czy kardiolog/generał/dyrektor Grzegorz Gielerak - nie są to ludzie, w których ambicją jest cywilizacyjny skok polskiej medycyny.
Może w przyszłości premier zaskoczy nas nominacją typu Andrzej Sośnierz (rzadkie połączenie lekarza i dobrego menedżera) lub inna osoba znająca sie na zarządzaniu ochrona zdrowia, co nie zmienia faktu, że każdy narodowosocjalistyczny rząd koalicji KACZYŃSKI-Gowin-Ziobro będzie zapewne dalej pchał polską medycynę w kierunku Siemaszki, długów i ekspansji „bomisiów”.
Życzymy nowemu ministrowi powodzenia, zdolności słuchania i siły przebicia u chimery premiera-ministra finansów-ministra rozwoju w jednym.
Mateusz Malik, lekarz
Rekomendowane komentarze
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.