Do nękanych w przeszłości przez polski wymiar sprawiedliwości oprócz biznesmenów i przedsiębiorców zaliczamy także licznych lekarzy. I to nie tych ciąganych po sądach w sprawach nieumyślnych błędów medycznych i fałszywych oskarżeń roszczeniowych pacjentów. Mowa o osobach, które swoją reputację i zdrowie utraciły w wyniku samego faktu nieadekwatnych do zarzutów, pokazowych aresztowań przez CBA lub policję.
Ostatnie przeszukanie u krakowskiej lekarz psychiatry prof. Dominiki Dudek stanowi pierwsze deja vu podobnych spraw w latach
2005-2007. Ówczesny i obecny minister Zbigniew Ziobro, który tak jak wówczas chce także trzymać w ręku Prokuraturę, cechuje się wyjątkową obsesją na punkcie lekarzy. Warto przypomnieć kilka najważniejszych spraw z tamtego mrocznego okresu.
Najgłośniejsza sprawa dotyczyła Doktora Mirosława Garlickiego, warszawskiego kardiochirurga. Nie jest moją intencją ocena jego postępowania, ale forma jego zatrzymania i spektakl medialny, jaki stworzono wokół osoby PODEJRZANEJ. Okoliczności zatrzymania budzą do tej pory powszechne oburzenie. Na mnie osobiście największe wrażenie zrobiły słowa ministra sprawiedliwości Ziobry na konferencji prasowej zorganizowanej wspólnie z Mariuszem Kamińskim: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie" (za które później, w 2008 roku musiał wyrokiem sądu doktora Garlickiego przeprosić). Finał sprawy był taki, że sąd skazał lekarza za przestępstwa korupcyjne. Jednocześnie doktor wygrał sprawę o naruszenie dóbr osobistych, w tej sprawie przyznał mu też rację Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Jednak konsekwencje skandalicznego zachowania ministra polscy pacjenci odczuwają po dziś dzień: Atmosfera wokół sprawy spowodowała na wiele lat zapaść w polskiej transplantologii, co do tej pory zgodnie wypominają Ziobrze i Kamińskiemu lekarze. Profesor Wiesław Jędrzejczak: "(...) występując w interesie społeczeństwa urzędnik państwowy, a zwłaszcza będący politykiem powinien brać pod uwagę wszystkie następstwa swojego działania, w tym następstwo w postaci likwidacji ośrodka, który wykonywał 1/3 wszystkich przeszczepień serca w Polsce: rocznie około 30. Likwidując taki ośrodek skazano na śmierć ludzi czekających w kolejce na zabieg, ludzi, którzy w żaden sposób nie zawinili. To jest krew na rękach Pana Kamińskiego!"
Gwałtem na Temidzie było też aresztowanie doktora Andrzeja Szaniawskiego, psychiatry z Tworek w marcu 2006 roku, który prawie rok przesiedział w areszcie pod zarzutem rzekomej korupcji. Dzień przed zatrzymaniem lekarz doznał urazu i złamał szczękę. Nie umożliwiono mu w areszcie dostępu do lekarza, przez co do dziś ma problem z mówieniem, utrudniano mu kontakt z rodziną, a obrońcom dostęp do akt. Czekał 10 miesięcy na akt oskarżenia, a wyszedł z aresztu wyłącznie dzięki wstawiennictwu osób publicznych. Szaniawski jest dziś wrakiem człowieka. Nie cieszy go odszkodowanie, które przyznał mu sąd.
W październiku 2006 roku rozpoczęło się piekło profesora Andrzeja Pozowskiego, ortopedy, ordynatora ze szpitala przy ul. Poświęckiej we Wrocławiu, któremu zarzucono korupcję - w 2010 roku zarzuty oddalono. Ale takie oskarżenia pozostawiają zawsze piętno na życiu oskarżonego. Inna sprawa dotyczy ginekologa z Rybnika, Andrzeja Kupczaka, który w 2007 roku na podstawie, jak twierdzi, fałszywych oskarżeń i w procesie bez udziału biegłego lekarza został skazany na 4,5 roku więzienia. Rozpadła mu się rodzina, stracił reputację. Lekarz mówi, że po jego zatrzymaniu minister Ziobro żądał bieżących relacji ze śledztwa.
Z czego wynika zawziętość ministra Ziobry w ściganiu "gangsterów w kitlach"? Sam jest synem lekarza. Czy jego śmierć w 2006 roku jest źródłem osobistej vendetty ministra?
Za Gazetą Wyborczą: "22 czerwca 2006 r. Jerzy Ziobro - 71-letni lekarz z Krynicy - przyjeżdża do kliniki kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Jego syn Zbigniew jest ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządzie PiS. Rządzie, który był w sporze z lekarzami i pielęgniarkami - w kraju zastrajkowało 80 szpitali, a minister Ludwik Dorn groził medykom braniem w kamasze". Za natemat.pl: "Prof. Dariusz Dudek w 2006 roku implantował J. Ziobrze seniorowi kilka stentów - specjalnych sprężynek, których zadaniem było udrożnienie żył i powstrzymanie choroby wieńcowej. Kilka dni po operacji pacjent zmarł, a rodzina Ziobry wytoczyła ciężkie działa przeciwko lekarzom, którzy opiekowali się Jerzym Ziobro. I chociaż ich starania do tej pory nie przyniosły efektów - żaden z lekarzy, z którymi procesowała się rodzina ministra nie został dotychczas skazany - to wygląda na to, że Ziobro mógł znaleźć inny sposób na niekompetentnych, jego zdaniem, pracowników szpitala".
Dariusz Dudek / Dominika Dudek... Zbieżność nazwisk? Bynajmniej. Lekarz, który operował ojca ministra Ziobry jest mężem profesor psychiatrii z Krakowa Dominiki Dudek, której funkcjonariusze CBA przeszukali w grudniu 2015 roku gabinety, aptekę, pokój na uniwersytecie i dom!
Szanowni Koledzy! Wracają przykre czasy dla naszej profesji. Osobiste pobudki polityka mogą znów kłaść się cieniem na reputacji lekarzy. Każdy z nas może stać się celem inwigilacji, podsłuchów, działań prowokacyjnych, ofiarą publicznych oskarżeń i pomówień. Czy odpowiedzialność za ludzkie życie i zdrowie to wciąż zbyt mało?
Mateusz Malik, lekarz
Materiały źródłowe:
- List z 2007 roku Rzecznika Praw Obywatelskich do Komendanta Głównego Policji w sprawie ostentacyjnego wyprowadzania podejrzanych, nawet starszych osób w kajdankach, w tym lekarki i lekarza
- Sprawa doktora G. w Wikipedii i ostry komentarz profesora Jędrzejewskiego
- Zniszczony przez Ziobrę. Niewinny lekarz przez rok siedział w areszcie - Artykuł z Newsweeka
- Rozmowa z Andrzejem Kupczakiem, ginekologiem z Rybnika - nowiny.pl
- Rozmowa z profesorem Andrzejem Pozowskim - Gazeta Wrocławska
Rekomendowane komentarze
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.