Przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Gdańsku powstała pierwsza w Polsce zorganizowana grupa lekarzy i lekarzy dentystów, których podstawową forma zatrudnienia jest umowa cywilnoprawna zwana potocznie kontraktem. Aż trudno uwierzyć, że do tej pory nie powstał żaden istotny związek ani stowarzyszenie osób zatrudnionych w medycynie poza etatem.
Lekarze kontraktowi stają często w obliczu problemów, które nie dotyczą osób chronionych przez kodeks pracy czy zrzeszonych w związkach zawodowych. A niestety nie brakuje wśród nich osób, którzy o swojej formie zatrudnienia nie mieli okazji zdecydować sami. A jeśli już, to była to decyzja świadoma, ale nie dobrowolna. Tysiące lekarzy słyszy obecnie od dyrektora szpitala "Albo pan/pani bierze ten kontrakt, albo proszę szukać pracy gdzie indziej". Co więcej nierzadko różnymi metodami zmusza się lub kusi pracowników od lat zatrudnionych na umowę o pracę do przejścia na kontrakt.
Wygląda na to, że wielu kontraktowców zaczęło już wyciągać wnioski z doświadczeń własnych i kolegów. Zachodni świat doskonale zdaje sobie sprawę, że kilka cyferek więcej na koncie co miesiąc to nie wszystko i nie zawsze jesteśmy piękni, młodzi i bogaci. W USA i krajach Europy Zachodniej lekarze podczas negocjacji warunków zatrudnienia duży nacisk kładą właśnie na zabezpieczenie socjalne, społeczne, zdrowotne, ochronę prawną, warunki wypoczynku od pracy czy możliwość kształcenia - wszystko to, czego ich polscy koledzy wyzbywają się chętnie jednym podpisem. A to przecież dyrektorom szpitali zależy, by specjaliście zamiast umowy o pracę na dobrych warunkach zaproponować "elitarną umowę śmieciową" pozbywając się wielu kosztów pracowniczych i odpowiedzialności.
A skoro przybywa wciąż tzw. "lekarzy pierwszego kontRaktu" (bo młodzi ludzie po specjalizacji praktycznie nie mają szans na propozycję umowy o pracę), to problem jest coraz bardziej palący. Starsi lekarze, którzy w pewnym momencie zrezygnowali z etatu na rzecz kontraktu narzekają, że brakuje im siły przebicia w rozmowach z dyrektorem czy menedżerem. Zrzeszenie w Porozumieniu da w końcu wielu lekarzom i dentystom realny i słyszalny głos w debacie publicznej.
Dobrze, że sprawa uznawana za "indywidualny problem zainteresowanego" (bo każdy jak sobie wynegocjuje, tak ma) w końcu została zauważona jako problem zbiorowy. Powstanie Porozumienia, a w przyszłości może i związku zawodowego daje szansę na pozytywny ferment w polskich szpitalach i innych placówkach ochrony zdrowia. Trzymamy kciuki za kolejne takie inicjatywy - w jedności siła.
Szczegóły na stronie internetowej OIL w Gdańsku.
Mateusz Malik, lekarz
Rekomendowane komentarze
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.