„U nas po nieudanej reanimacji rzucamy rękawiczki i zajmujemy się kolejnym pacjentem. Mój rekord pracy to 72 godziny z rzędu”. Polecam mocny tekst Ewy Raczyńskiej.
Wiele pisze się ostatnio o pracy lekarzy i ich nieproporcjonalnie niskich zarobkach, ale mało w przestrzeni medialnej poświęca się uwagi innym zawodom medycznym. A ich obecność w systemie opieki zdrowotnej jest wszak niezbędna. Codzienną, niedocenianą, mrówczą pracę mało kto zauważa, na pewno nie państwo. Zresztą o pracy pielęgniarek i położnych krąży wiele szkodliwych mitów, które swój początek biorą w poprzedniej epoce.
To właśnie pielęgniarki są obecne i niezbędne w każdej placówce systemu zdrowia, pozostając w cieniu lekarzy. A jest ich coraz mniej w Polsce, bo za ciężką pracę należy się godziwa płaca, a taką oferuje się pielęgniarce (lub pielęgniarzowi) w wielu krajach Europy. W Polsce sytuacja wymusza nie tylko wielokrotnie cięższą pracę (bo wykonywaną w sytuacji stałego niedoboru kadr), ale i wiedza, doświadczenie oraz umiejętności personelu pielęgniarskiego są bardzo wysokie:
CytatW anestezjologii jesteśmy partnerami dla lekarzy - oni słuchają, co mamy do powiedzenia, liczą się z naszym zdaniem. Ufamy sobie nawzajem. Mnie teoretycznie nie można podać niczego „na gębę”, czyli kiedy pacjent ma bradykardię, to powinnam zadzwonić do anestezjologa i spytać, czy mogę mu podać atropinę. Ale ja dzwonię dopiero po podaniu pierwszej dawki, zaciągając drugą, bo inaczej, gdybym czekała na zgodę, musiałabym już podać pacjentowi adrenalinę, żeby ratować mu życie. Dlatego ja i moje koleżanki najpierw reagujemy, a dzwonimy po chwili i nikt nie ma pretensji.
Praca w anestezjologii i dziedzinach ratunkowych to szczególne narażenie na stres i styk z ludzkimi nieszczęściami, które głęboko odbijają się w psychice pracowników. Odbija się to na życiu pracowników, a także i na życiu ich rodzin o najbliższego otoczenia...
CytatW tej pracy widzi się tragedie, których żaden film, żadna telewizja nie jest w stanie pokazać, dlatego też wszyscy, którzy pracują wiele lat na tych oddziałach, wypracowali sobie swój własny mechanizm obronny, co nie znaczy, że ta praca nie odbija się na nas. Bo odbija się. Wśród pielęgniarek anestezjologicznych i w ogóle w środowisku anestezjologów i pogotowia jest najwięcej rozwodów. Ostatnio policzyłyśmy, że z 25 pielęgniarek na porannej odprawie, 16 jest po rozwodzie. Ale to nie wszystko, bo na przykład, rzadko która z nas zachodzi w ciążę wtedy, kiedy chce, mało której z nas udaje się donosić pierwszą ciążę. I wszyscy o tym wiedzą, ale nikt nie mówi tego głośno.
Autorka przywołuje bulwersujący przypadek manipulacji medialnej, gdy cała Polska dowiedziała się o pielęgniarce, która "zabiła dziecko" podając mu niewłaściwą kroplówkę. Nawet dla mnie zaskoczeniem jest drugie dno tej sytuacji:
CytatA gdyby przypomnieć przypadek pielęgniarki, która podała chlorek potasu zamiast chlorku sodu, w efekcie czego zmarło małe dziecko? Wszyscy nabrali wody w usta, gdy okazało się, że ten chlorek potasu wpisany był w zlecenie, czyli pielęgniarka wykonała zlecenie lekarskie, ale całe obarczenie winą za tę sytuację skupiło się właśnie na niej. Reakcja ministerstwa była taka, że zrobiono szkolenie ze zleceń lekarskich, na którym kulaliśmy się ze śmiechu, bo to był absurd.
Wielokrotnie pielęgniarki i położne walczyły, strajkowały i głośno domagały się poprawy warunków pracy i płacy, bo w ich tej grupie zawodowej średnie pensje zawsze rosły wolniej niż wśród lekarzy, a rąk do pracy wciąż tylko ubywało.
CytatKiedy strajkowałyśmy w 1997 lub 1999 roku jeden z profesorów wstawił się wtedy za nami mówiąc, że on z pięcioma pielęgniarkami na ostrym dyżurze i jednym anestezjologiem da sobie radę, ale z pięcioma anestezjologami i jedną pielęgniarką - nie ma szans.
Dziś jesteśmy na szarym końcu w Europie pod względem liczby pielęgniarek na 1000 mieszkańców, a akcja "Ostatni dyżur" może się nomen omen ziścić. Było białe miasteczko za pierwszego rzędu PiS, były ostre protesty za min, Zębali, który wdrożył porozumienie-protezę, gdzie podwyżką pensji o kilkaset złotych założył kaganiec i kajdanki związkom zawodowym zrzeszającym PiP. Dziś tysiące pracowniczek, w większości z wyższym wykształceniem i wieloma specjalizacjami z dystansem podchodzą do każdej propozycji polityków, bo nieraz już zostały oszukane i wystawione do wiatru przez kolejnych ministrów, Izby Pielęgniarskie, dyrektorów szpitali.
Dużym i wartym podkreślenia postępem jest przyłączenie się OZZPiP do Porozumienia Zawodów Medycznych i wspólna walka o poprawę warunków pracy na wszystkich szczeblach publicznej opieki zdrowotnej.
Dziewczyny! Nie wyjeżdżajcie za granicę, chyba, że na wakacje - bez Was nie damy rady!
Cały cytowany tekst dostępny na stronie ohme.pl
Mateusz Malik, lekarz
Rekomendowane komentarze
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.