Przedstawiciele Porozumienia Rezydentów traktują aktualne działania rządzących jak ruchy pozorne, których celem jest odsunięcie problemów w czasie. A na to, jak podkreślają, czas już się skończył.
7.10.2017 - Dzień 6
W pierwszym dniu wolnym od pracy od początku protestu, w godzinach 15-18 przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia przy ul. Miodowej w Warszawie odbyła się pikieta poparcia.
Grupy młodych medyków oraz ich rodzin wyszły na ulice Warszawy, aby zamanifestować solidarność z głodującymi. Wiele osób przyszło z dziećmi. Dołączyli też pacjenci. Protestujący byli ubrani w białe koszulki z napisem: "Popieram protest głodowy lekarzy". Część osób trzymała transparenty z napisami: "Kolejka poniża pacjenta", "Czekamy na spełnienie obietnicy wyborczej 6,8 proc. PKB na służbę zdrowia", "Przepracowany lekarz naraża życie pacjenta" "Czas na zdrowie: lepsze warunki zatrudnienia, pracy i leczenia". Skandowali także hasła: "Chcemy leczyć w Polsce", "Zdrowie Polaka w cenie Tik Taka". Co pewien czas pikietujący puszczali z głośników dźwięk syren karetki pogotowia.

Spotkanie otworzyła przewodnicząca protestu głodowego lek. Katarzyna Pikulska. Protestujący uzyskali Poparcie Związku Zawodowego Dietetyków. Lek. Krzysztof Henryk Hałabuz przypomniał historię reaktywowanego Porozumienia Rezydentów i Porozumienia Zawodów Medycznych. Lek. Filip Dąbrowski zaznaczył dramatyczną sytuację polskich pacjentów. Lek. Krzysztof Bukiel, szef OZZL przypomniał rządzącym, aby byli ludźmi sumienia. Jeden z głodujących, którzy musieli zakończyć protest - lek. Damian Patecki, były przewodniczący PR zabrał głos w imieniu wszystkich głodujących. Dr Krzysztof Gojdź wspominał, że gdy kilkanaście lat temu kończył studia, sytuacja była podobnie zła - na ówczesne czasy zarobki były śmieszną jałmużną. Występowali też przedstawiciele dietetyków klinicznych, studentów medycyny, ratownicy medyczni i inni.
Sami głodujący podkreślają, że chcą trafić z postulatami do pacjentów. Narzekają też, że traktowani są często jak „stażyści, którzy snują się za prawdziwym lekarzem”, a przecież są już pełnoprawnymi lekarzami. Strajkujący od pięciu dni piją tylko wodę, kawę i soki pomidorowe plus mieszanki elektrolitowe, aby nie doprowadzić do odwodnienia. Lekarzy odwiedzają koledzy po fachu, by wesprzeć psychicznie, zająć rozmową i sprawdzać ich parametry życiowe. W odwiedziny przybywają też ludzie świata kultury, mediów, polityki - nikt nie jest oficjalnie zapraszany, ale też przed nikim głodujący nie zamykają drzwi. Lekarze rezydenci podkreślają, że już w sumie od dwóch lat czekają na spotkanie z premier Beatą Szydło, do której wielokrotnie wysyłano listy z postulatami.
Na stronie Ministerstwa Zdrowia pojawił się wpis komentujący każdy z postulatów protestujących. Przedstawiciele Porozumienia Rezydentów traktują jednak aktualne działania rządzących jak ruchy pozorne, których celem jest odsunięcie problemów w czasie. A na to, jak podkreślają, czas już się skończył.
Mateusz Malik, lekarz. Foto: Gazeta Lekarska
Wszystkie artykuły z cyklu znajdziesz TUTAJ
Rekomendowane komentarze
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.