Skocz do zawartości

Zabiegowcy

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    18
  • komentarzy
    44
  • wyświetleń
    150382

Autorzy tego bloga

Troszkę z innej beczki...

dsk

822 wyświetleń

Kiedyś, bodaj na trzecim roku studiów usłyszałem dobrą radę od znajomego lekarza, która pomogła mi sprecyzować, kim po studiach chciałbym zostać. Chciałbym się nią podzielić z szerszym gronem bo niby infantylnie prosta, jednak dla mnie stanowiła krok milowy i dużą pomoc.

Na studiach medycznych zaczynając zajęcia kliniczne, czyli polecam od trzeciego roku, dobrze jest sobie przyobserwować każdy oddział na którym ma się zajęcia, praktyki, wolontariat itp. Znajomy zalecał mi nawet założyć sobie notatnik, w którym kolejne strony zatytułować zgodnie ze specjalizacjami np. endokrynologia, kardiologia, chirurgia bariatryczna, ortopedia, kardiochirurgia, itd... Mając następnie styczność z danym oddziałem zapisać sobie wszystkie jego subiektywne plusy i minusy. Przy czym pod uwagę wziąć nie tylko rodzaj procedur, zabiegów, operacji i innych czynności jakie są na nich wykonywane, ale również zlustrować lekarzy jacy tam pracują i jakie mają wspólne cechy, czy mi odpowiadają czy nie.

Idąc tą myślą... takie obserwacje starałem się robić jak najdokładniej. Już na początku zauważyłem że interniści, endokrynolodzy, kardiolodzy mają dużo papierkowej roboty. W sensie dużo wyników badań na papierze, masa cyfr, liczb wykresów, a przy tym siedzenie za biurkiem i główkowanie co z tego można wywnioskować. Niektórym taka „czysta robota” bardzo odpowiada, niemniej dla mnie było za mało ruchu, za dużo działania w jednym miejscu.

Z drugiej strony była chirurgia ogólna, bariatryczna, gastroenterologiczna, kardiochirurgia, chirurgia dziecięca itp... tutaj praca na oddziale w tym ta „papierkowa”, była połączona z wyjściem co jakiś czas na salę operacyjną, bądź do pokoju zabiegowego, a tym samym zmiana o 180stopni tego co dotychczas było wykonywane. Teraz zaczynały liczyć się umiejętności manualne wypracowane przez doświadczenie, zręczność i ruchy wyuczone przez obserwacje i wielokrotne ich powtarzanie. Działanie, akcja, napięcie i... powrót na oddział. Dużo większa różnorodność, w której zdecydowanie lepiej się czułem.

To nie wszystko bo specjalności zabiegowych jest dużo. Wprawdzie jeszcze nie postawiłem „kropki nad i” w kontekście dokonania ostatecznego wyboru, ale już wiem ku czemu się skłaniam. Wśród tych różnych zawodów „rzeźniczych” też robiłem i robię dokładny rekonesans. Tu pod uwagę biorę np. średni czas trwania zabiegów (niektórzy lubią stać codziennie przy stole operacyjnym po kilka, kilkanaście godzin, inni np. kilka razy po godzinie), charaktery już wyspecjalizowanych lekarzy (czasem można dopatrzyć się dużych podobieństw o obrębie danej grupy np. otwartość, empatia, arogancja), jakie są warunki pracy (czy dużo pieniędzy w daną specjalność jest inwestowane, a przy tym głównie jaka jest dostępność do specjalistycznego sprzętu, leków) i wiele innych – zależy co dla kogo jest istotne.

I jeszcze jedna rzecz – polecam od najwcześniejszych lat działanie w kołach naukowych, chodzenie na dyżury czy wolontariat. Nawet jeśli ktoś zapisze się gdzieś na pół roku – będzie mógł zobaczyć i poczuć coś na własnej skórze czy mu to miejsce/ludzie/otoczenie odpowiada czy nie.

Polecam zastanowić się nad tym , szczególnie studentom z pierwszych lat studiów :)

Pozdrawiam,

Mateusz



0 komentarzy


Recommended Comments

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.