Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11/24/11 w Odpowiedzi

  1. Z doświadczenia starszych kolegów: Staż jest owocny. W zależności od zainteresowań można robić dużo lub też nie Załóżmy jednak, że traktujemy staż poważnie. Przy odrobinie chęci na każdym oddziale można nauczyć się czegoś porzytecznego, a co najważniejsze - nie siedzy się tylko w papierach, lecz ma realny kontakt z pacjentem. Można ułożyć sobie program jak nam wygodnie, generalnie idą na rękę. Duży plus - co miesiąc ok 200zł do wydania na książki/sprzęt medyczny/scrubsy. Jednorazowo może nie dużo, ale po roku można zgromadzić fajną biblioteczkę do specjalizacji Kursy są niestety w Zielonej Górze... Rezydentura/specjalizacja - jak w całym województwie, z drobnymi wyjątkami witają z otwartymi ramionami. W stosunku do ilości chętnych zazwyczaj jest nadmiar miejsc, a jeżeli ktoś się nie załapie, zawsze można się dogadać o tymczasowy etat. Okres tak przepracowany jest potem wliczany do specjalizacji, więc nic się nie traci. Ogólnie na większości oddziałów brakuje młodych. Może masz pytania do konkretnych specjalizacji? Aktualnie chyba najtrudniej w Gorzowie zrobić ginekologię i kardiologię, bo są zajęte wszystkie miejsca szkoleniowe.
  2. Problem nie leży w różnicach pomiędzy płciami, a w stereotypach. Historia tak się potoczyła, że przez wiele stuleci zabiegówka była zdominowana przez mężczyzn (i jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to całkiem zrozumiałe ze względu na zdecydowanie różne role społeczne mężczyzn i kobiet). Obraz chirurga-mężczyzny wciąż trwa i zbiera swoje żniwo... Choć z doświadczenia mogę powiedzieć, że problemem jest to przede wszystkim na oddziałach, gdzie kobiety-chirurdzy nie pracują (ach ten strach przed nieznanym ). Sama nie widzę dla siebie innej przyszłości jak w chirurgii. Reakcją lekarzy jest zazwyczaj pytanie, czy dobrze to sobie przemyślałam. Zazwyczaj rozmowa się urywa na moim zdecydowanym TAK. Mężczyźni, którzy mają na oddziale koleżanki po fachu często w ogóle nie poruszają tego tematu. A skąd u innych te "problemy"? Pewnie z własnych doświadczeń. Każdy chirurg zaświadczy, że zwłaszcza na początku kariery droga do doskonałości we władaniu skalpelem jest ciężka, kręta, zazwyczaj pod górkę - nie ważne co masz w majtkach. Jest to po prostu specjalizacja wymagająca wielu nieprzespanych nocy, godzin spędzonych najpierw przy stole operacyjnym, potem w papierach, odporności na stres itd. Dla 25-letniej dziewczyny myślącej o założeniu rodziny wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami. Z drugiej strony specjalizacja trwa 6 lat, więc czasu na życie rodzinne jest mało. Mężczyznom znacznie łatwiej pogodzić te dwie sfery życia. Kobiety dają radę w chirurgii. Znam wiele pań, które swoimi umiejętnościami zawstydzają kolegów z pracy. Są to kobiety zdecydowane, świadome swoich umiejętności, oprócz tego w znacznej większości niczego nie utraciły ze swojej kobiecości A kiedy pytam, czy drugi raz wybrałyby tą samą specjalizację, nigdy nie słyszę "nie". Bo chirurgia to nie specjalizacja, a styl życia
  3. 1 punkt
    ja tam się po prostu uczę tyle, ile jestem w stanie - w sensie jak zaczynam zasypiać nad książką/skryptem i co drugie słowo i tak już do mnie nie dociera, to ją po prostu zamykam, szpanowanie, o której to ja nie poszedłem spać, bo się uczyłem milion godzin jest dla mnie żałosne i bez sensu - potem idę na zalkę, egzamin czy co to tam ma być, jak w miarę umiem to stresu za bardzo nie ma, może taki lekki, motywujący, jak nie za bardzo umiem to trochę większy. Ale nigdy się nie doprowadzam do stanu "matkoboskoprzenajświętszo, nic nie umiem, nie zdam, wywalą mnie" - jak nie zdam to pójdę na drugi termin, w końcu nie są do dekoracji, tylko po to, żeby ktoś z nich korzystał, więc mogę to być np ja. Pamiętam, jak mi wszystko pięknie szło na 1szym roku, w sesji też się tak nastawiłam "jakoś to będzie", no i niezdana anatomia mnie prawie w depresję wbiła. Na 2im roku po prostu podeszłam z nastawieniem "i tak mam wrzesień", dzięki czemu poprawka z histo właściwie w ogóle mnie psychicznie nie ruszyła. Kwestia odpowiedniego podejścia.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.