Z tym muszę się zgodzić.
Denerwują mnie powszechne uogólnienia w sprawie przerywania ciąży i innych tego typu kwestiach. "Kobiety powinny..." "Lekarze mordercy" "Kobiety zabijają dzieci". To absurd, bo nie znam osobiście ludzi żądnych krwi i morderców z przekonania. Jeżeli kobieta (a także ojciec dziecka - o czym się zapomina) decyduje się na taki traumatyczny czyn, to albo jest kompletnie nieświadoma skutków (fizycznych i psychicznych) albo ma po temu naprawdę ważny powód.
W kontekście tego - świętym obowiązkiem ginekologów jest informowanie każdej osoby o różnego typu możliwościach i konsekwencjach. Tu jest jeszcze wiele do poprawienia. Zwróćcie jednak uwagę, że jakiekolwiek doradzanie kobiecie, która przychodzi zrobić aborcję nie byłoby możliwe, gdyby była ona całkowicie zakazana. W tzw. podziemiu nikt nie troszczy się o dobro pacjentek, tylko o kasę.
Szczególnie panowie, a wśród nich politycy, mają tendencję do głoszenia arbitralnych sądów na ten temat - jeśli ktoś takich dylematów nie przejdzie na własnej skórze, nie powinien się w ten sposób wypowiadać.
Polska podstawa prawna jest dobra. Jedna z lepszych na świecie. Jedynie realizacja założeń ustawy kuleje: terminy badań prenatalnych, dostęp do rzetelnych porad, wykształcenie ginekologów, zadeklarowane ośrodki, w których przeprowadzenie aborcji jest możliwe. Zastanawia mnie też idiotyczna debata na temat kiedy życie ludzkie się zaczyna - dla mnie oczywiste jest, że zapłodnienie jest początkiem złożonego procesu (świadomie nie użyję tu słowa życie), który trwa różnie długo i kończy się śmiercią organizmu. Bez siódmego dnia życia płodowego nie byłoby siódmego tygodnia, a bez niego nie byłoby siódmego roku życia itd...
Będę lekarzem i będę walczył o każde życie ludzkie. Ale nie będę ani walczył o życie czyimś kosztem, ani nie będę walczył z wolnym wyborem pacjenta. Sam też nie podejmuję się wykonywania przerywania ciąży. Ale nigdy nie będę osądzał lekarzy którzy się podejmują.