Ja też nie za bardzo rozumiem, dlaczego tak bardzo za wszelką cenę chcecie przedstawić te studia w dobrym świetle. Jest wiele ciemnych i beznadziejnych stron medycyny, i już nawet nie chodzi tutaj o to, czy macie zajęcia do 20:00 czy 10 egzaminów w semestrze, ale nawet o to, z jakimi ludźmi przychodzi obcować na tym jakże ELITARNYM kierunku. Od braci studenckiej po prowadzących różnego typu.
A moje pytanie o te "gorsze" kierunki było skierowane do osoby, która to napisała, a nie do każdego z was, co byście mogli, a czego nie mogli studiować Bo to jakiś absurd w ogóle. Nie chodzi o indywidualne preferencje, tylko obiektywne stwierdzenie, gdzie jest bardziej przesrane z nauką, ilością materiału, sesją itp. I NIKT mi nie wmówi, że lepiej jest na medycynie, gdzie do jednego egzaminu uczysz się 2 tygodnie, niż na socjologii, gdzie znajomi uczą się dzień-dwa.