Ja szanuję altruistów ale nie uważam iż bycie medykiem wymaga tego .
Najważniejsze to być dobrym w tym co się robi ale w żadnej mierze nie wyklucza to świadomości własnej wartości i jawnej walki by była ona respektowana przez innych .
Ów lekarz na pewno latami pracował na swoją pozycje wiec teraz może a wręcz powinien z niej korzystać
Kwestia ubezpieczeń jest skomplikowana i trudno byłoby stworzyć system idealny (jeśli tak owy istnieje ) póki co państwo ma monopol na bycie płatnikiem (w sensie masowym bo przecież pacjent może być nim również ) dlatego nie musi walczyć "Wybierzcie nas by mamy najlepszych" a lekarze by być lepiej opłacaniu muszą liczyć na płatność bezpośrednią przez pacjentów
Całe zagadnienie ma jeszcze jedną pozytywną cechę , zobacz że patrząc oczami rynku to lekarz obijający się "O 12 weź kapotę , pier**l szefa i robotę" jest warty prawie tyle co nic
Ale to taka delikatna dygresja
Diagnostykę i "in vitro" umieściłem w jednym zdaniu a male gabineciki w kolejnym (oraz napisałem najpopularniejsze cele wizyt)
Co do tych pierwszych to spotkałem się z kilkoma przychodniami - ze słyszenia , przypadków ludzi mi znajomych gdzie większość diagnostyka (labolatoryjna i obrazowa )to podmioty zewnętrze a oni jedynie konsultują , pobierają próbki (krew , nasienie) oraz wykonują drobne zabiegi typu inseminacja
Myślę również że niedługo małe prywatne kliniki typu zespól w składzie endokrynolog , ginekolog, neonatolog, pediatra psycholog itd (czyli wspieramy psychicznie, następnie zapładniamy pozaustrojowo i opiekujemy się dzieckiem )będą przeżywały rozkwit tak jak na świecie
Kwestia inwestora bądź spółki oraz otwartość i chęć społeczeństwa