Skocz do zawartości

diet-mery

Members
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Użytkownik o neutralnej reputacji

O diet-mery

  • Tytuł
    Początkujący

Profile Information

  • Status
    Student
  • Miasto uczelni:
    Rzeszów
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2011
  • Wydział
    inny

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. diet-mery

    Dieta - ile można nią pomóc?

    Oj, anegdotki. Że ktoś znał studenta dietetyki co nie wiedział co to OUN. Ja znałam studenta medycyny, który na praktycznym egzaminie z anatomii patrząc na nerki powiedział, że to migdałki A jakoś nie wyrokuję, że wszyscy lekarze to debile Co do nie-fit wyglądu niektórych dietetyków to też bym się nie czepiała. Nie każda nadwaga czy otyłość to wynik złej diety, ale to chyba bardziej Wasza działka, nie? Bardziej mnie razi jak studenci dietetyki wpierdzielają masowo słodycze i inne syfy. A studenci lekarskiego palą papierochy. I dojdziesz czemu ludzie głupi? I jeszcze kwestia gotowania. Prawda, że na studiach mamy też lekcje gotowania i uważam, że to jest super, że są a to jak są przeprowadzane i co należy na nie przygotować zależy od nauczyciela. Ja jako wegetarianka miałam rosół do zrobienia. Czy rosół jest zdrowy? No niekoniecznie, dość ciężki. A że dziewczyna miała tartę... no cóż. Wszystko zależy od prowadzącego. Obaj panowie widzę mocno cięci na dietetykę i przekonani, że jesteśmy debilami. Cóż, można się przyzwyczaić. Jak poszłam na dietetykę i spotkałam nauczycielkę z angielskiego z liceum to się mnie zapytała wprost czy chciałam iść na dietetykę czy nie udało mi się dostać na medycynę... Obaj jesteście mocno zaangażowani w naukę, więc może przeczytajcie kilka artykułów naukowych z zakresu dietetyki, żeby docenić rolę żywienia w procesie leczenia
  2. Hej! Nie jestem studentką medycyny a dietetyki. Zawsze jako studentkę ale i pacjentkę zastanawiało mnie dlaczego lekarze tak małą uwagę przywiązują do odpowiedniej diety. Nie mówię tutaj o takich "specjalistach" jak Jerzy Zięba czy innych guru wykluczających gluten, ale o rozsądnej, zdrowej diecie, która potrafi uchronić przed wieloma chorobami. Musicie przyznać, że zmniejsza szanse na przynajmniej takie choroby jak cukrzyca, nadciśnienie, problemy żołądkowo-jelitowe itd. Tymczasem moja mama przez 3 miesiące leżała w szpitalu i jak widziałam na jednej sali z nią 150 kilogramową kobietę, której spadł cukier a lekarka jej powiedziała, żeby napić się Coca Coli to mi ręce opadły. Owszem, w sytuacji krytycznej, gdy mamy jedynie Colę pod ręką - spoko, lepiej niż śpiączka, ale uczenie takich nawyków? Kobieta miała tej Coli przy sobie i ciastek i białych bułek i nikt jej nie raczył poinstruować, że się dobija... To powiedzcie, jak to z Wami jest? Ilu z Was wierzy, że odpowiednia dieta to duża część sukcesu na drodze do pełni zdrowia? Ilu z Was będzie tego uczyć pacjentów? Ilu z Was dietę ma w d*pie i sami jecie śmieci? Ciekawi mnie to, ale nie ukrywam, że temat założyłam również po to, aby uzyskać Waszą pomoc przy pisaniu pracy magisterskiej. Jestem wegetarianką i lekarze zawsze mnie opieprzali, oczywiście No ale nie o tym. Dlatego właśnie piszę pracę magisterską, która porównuje wiedzę studentów dietetyki z wiedzą studentów lekarskiego na temat wegetarianizmu - szczerze mówiąc jedni i drudzy leżą, ale ci ostatni niżej Jeśli więc chcecie poprawić statystyki to brakuje mi jeszcze 20-30 ankiet. Najlepiej osób z wyższych roczników tak 3+, żeby założyć, że mają już jakąś wiedzę ze studiów. Ankietę się wypełnia ok. 5-7 minut. Oto link: https://goo.gl/forms/mpdJ3fGSDuOp9RBQ2 Będę bardzo wdzięczna za pomoc i za udzielanie się w tym temacie
×

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.