Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Nos

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Nos

  1. Nie lubię o tym opowiadać, ale teraz poczułam się wywołana do tablicy. Wcale nie musisz "wiedzieć już w czerwcu" (no chyba, że wspomniana reforma zakłada wybór przedmiotów zdawanych na maturze dwa lata przed nią i brak możliwości zmiany decyzji). W ogóle nic nie musisz. Ja co prawda skończyłam liceum "przed reformą", ale to niewiele ma do rzeczy. Kończąc gimnazjum kompletnie nie wiedziałam, "kim chcę być", wybrałam klasę o dziwnym profilu w pozornie dobrym liceum (później okazało się, że rankingi szkół średnich nie wszystko mówią o poziomie szkoły ). Gdzieś w połowie drugiej klasy pomyślałam o medycynie, o nauce "na serio" do matury na początku klasy maturalnej. Biologię miałam w szkole na dość przyzwoitym poziomie, chemię na poziomie podstawowym (po rozdaniu świadectw maturalnych moja nauczycielka - pozdrawiam ją z tego miejsca serdecznie, jeśli przypadkiem kiedyś to przeczyta - podeszła do mnie, pogratulowała i powiedziała "no ja nie wiedziałam, że jesteś taka dobra z chemii"), o fizyce w ogóle nie chcę się wypowiadać - dość powiedzieć, że mieliśmy trzy godziny w cyklu nauczania, dwóch kiepskich nauczycieli, a w trzeciej klasie nie było fizyki w ogóle. Za to był WOS, WOK, podstawy przedsiębiorczości i trzydzieści kilka godzin zajęć na tydzień, z czego większość z przedmiotów, których nie zdawałam, oraz obsesyjne liczenie frekwencji i przynoszenie fikcyjnych zwolnień przez uczniów, bo połowa klasy była w podobnej do mojej sytuacji (a ile godzin dziennie można spędzić w pozycji siedzącej i nie przypłacić tego problemami zdrowotnymi natury różnej?). Owszem, chodziłam na kółko maturalne z biologii, na kursy maturalne z chemii i biologii, z fizyki na korepetycje od listopada do kwietnia, praktycznie od zera, bo nigdy fizyki nie lubiłam, nie byłam z niej orłem i jak już wspominałam - prawie nie miałam jej w szkole. Z perspektywy czasu widzę, że gdybym nie była wtedy niezorganizowanym leniem, to wyłączając fizykę dałabym radę i bez takiej pomocy, bo rzeczywiście wystarczy chcieć (ale wiadomo - z wiekiem i nabywaniem doświadczeń ta perspektywa mocno się zmienia, co pewnie większość tutaj obecnych potwierdzi ). Swoją drogą zastanowiłabym się nad wyborem drogi życiowej, bo rzeczywiście nie wszystko wygląda tak, jak w serialach o lekarzach. Nie jestem może tak rozżalona i rozczarowana jak berbelek, ale rzeczywiście - nikt mi nie powiedział przed studiami i kiedy byłam na pierwszych latach, że to ciężki kawałek chleba, że nie zawsze można zrobić wymarzoną specjalizację, że czasem trudno pracę pogodzić z prywatnym życiem (zresztą nie jestem osobą, która zaczynając studia myślała o rodzinie, dzieciach i tak dalej, wydawało mi się to dość odległą perspektywą). Parę razy nawet zastanawiałam się nad zostawieniem tych studiów i wyborem innej drogi, ale zawsze dochodziłam w końcu do wniosku, że nie widzę się w innym zawodzie. Jeżeli chodzi o "uznaną" kobietę-chirurga przed 40., to owszem, widziałam nawet kilka, ale nie w Polsce i nie wiem, jak wygląda ich życie rodzinne, bo o to nie pytałam (no może poza jedną, operującą w dość zaawansowanej ciąży, wesoło opowiadającą o swoim starszym dziecku. Mówiła też zresztą, że w swoim kraju, również zachodnim - jest imigrantką - pracowała dużo ciężej, także nie zrozum tej wypowiedzi opacznie, że niby wszędzie za granicą jest pod tym względem fajnie, tylko u nas nie). Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę zawsze trafnych wyborów, a! - i nie zostawiaj sportu, jak już ktoś wcześniej napisał, szkoda Twoich osiągnięć.
  2. Nie chcę wkładać kija w mrowisko, ale w kategorii "najdłuższy proces budowy" Łódź zdecydowanie przoduje
  3. Godzia, przejrzałam ten regulamin dalej, bo też coś takiego słyszałam od kogoś, że niby do dyplomu to bez dwój, ale tam nic nie ma na ten temat (chyba, że źle patrzę). Choć... nie obraziłabym się, gdyby tych dwóch pięknych ocen z pierwszego roku nie policzono mi do średniej na koniec studiów, nie powiem
  4. Regulamin obowiązujący do naszego rocznika wyraźnie mówi, że "2. Dla obliczenia średniej arytmetycznej oceny rocznej uwzględnia się wszystkie oceny uzyskane z egzaminów, o których mowa w ust. 1 - w tym oceny niedostateczne". Choć z naszą uczelnią to nigdy nic nie wiadomo
  5. Hej, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź P.S. Napisałam do Ciebie prywatną wiadomość.
  6. Cześć, czy ktoś z Was (lub Waszych znajomych) był na Erasmusie/ praktykach Erasmusa we Włoszech i mógłby wesprzeć mnie radą w poszukiwaniach miejsca na praktykę, ewentualnie polecić jakiś fajny szpital ? (od czego zacząć, co napisać w ew. mailu do instytucji goszczącej i w jakim języku lepiej to zrobić - po angielsku, czy po włosku, czyli w języku, który znam gorzej niż angielski)? Marzy mi się coś takiego w tym roku albo w przyszłym, ale nie bardzo wiem jak to zorganizować, z wyjazdem na studia mimo wszystko jest łatwiej
  7. temat odpowiedział Nos → na duchMedycyna Ogólna
    Też sobie nie wyobrażam zrzucania odpowiedzialności za moje decyzje na rodziców czy (w moim przypadku) dziadków. Przyznam, że już nawet zrzucanie większości tej odpowiedzialności na potencjalnego współmałżonka przyszłoby mi z trudem. Najwyżej będę miała dzieci mniej i później. Jasne, różne sytuacje się zdarzają, to jest życie, nie wszystko da się zaplanować i nie zawsze da się poradzić sobie bez pomocy innych (zwłaszcza w takim kraju jak Polska). Ale żeby od razu zakładać dzieci na studiach i ciągnięcie na nie kasy i czasu od rodziców - no bez przesady...
  8. Czemu się tego nie robi? A bo jest nas dużo, grupy dziekańskie są duże, bo oszczędności, zajęć klinicznych jest relatywnie mało w porównaniu z tym, co się robi chociażby na Zachodzie w ramach studiów (oni rzeczywiście nie potrzebują stażu podyplomowego, bo uczą się tego wszystkiego w trakcie studiów), a i na ludzi się trafia różnych - przykładowo miałam do odrobienia jeden dzień zajęć klinicznych (nie napiszę gdzie, bo to mało istotne...), ucieszyłam się, że przyjdę na dyżur - wiadomo, jeśli jest Was sztuk jeden albo dwie na dyżurze, to się prawdopodobnie nauczycie więcej niż kiedy zbieracie wywiad w sześć osób na zajęciach... Powiedziano mi "dzień dobry" patrząc jak na zgniłe jajko, podpisano karteczkę że byłam, i z ulgą się mnie pozbyto po pięciu minutach. Tylko nie mówcie, że trzeba było tam zostać na siłę, bo to żadna frajda próbować się czegokolwiek nauczyć na dyżurze u kogoś, komu zwyczajnie zawadzasz.
  9. Cześć, nie wiem czy zetknęliście się z rosyjskim serialem komediowym "Stażyści", który można oglądać z napisami na YT. Jeśli nie - zamieszczam link: http://www.youtube.com/watch?v=8tRRQiSnKbY
  10. To się nie ucz skoro uważasz, że to nie ma sensu. To żadna filozofia mieć ze wszystkiego 2 i skończyć szkołę w ten sposób.
  11. Czyli oczekujesz rozwiązania skutecznego, prostego w użyciu, niewymagającego wysiłku i poświęcania czasu, a najlepiej jeszcze bez efektów ubocznych. Nie chcę Cię rozczarować, ale może być tak, że ono po prostu nie istnieje. Też mam słabą pamięć, robię mapki myśli, schematy, zaznaczam kolorami (zauważyłam, że nie tyle czytanie zakreślonego tekstu mi pomaga, co... sam ruch ręki przy zakreślaniu. Nie umiem tego wyjaśnić), powtarzam na głos, bo dopiero na studiach dowiedziałam się, że jednak jestem tzw. "słuchowcem", staram się kojarzyć z czymś co już wiem, i nigdy nie wstaję o piątej rano, żeby się uczyć, bo i tak o tej porze nie zapamiętuję nic, największą efektywność w moim przypadku ma nauka w godzinach 18-22 (to kwestia bardzo indywidualna - mam znajomą, która ma dokładnie odwrotnie). Też nie pomagają mi wyrafinowane mnemotechniki w rodzaju łańcuszków skojarzeń czy dziwnych historyjek. Kiedyś śmiałam się ze stwierdzeń, że rozwiązywanie krzyżówek, sudoku i tym podobnych rzeczy poprawia pamięć, ale od jakiegoś czasu to robię i chyba coś w tym jest. Dosyć dziwnym, ale czasem skutecznym sposobem jest czytanie tekstu i... wymyślanie pytań, które można zadać na jego temat. Mam też znajomą z weterynarii, która najpierw czyta cały tekst, potem zaznacza co chce zapamiętać, a potem czyta trzeci raz tylko zaznaczone i później pamięta. Na mnie akurat nie działa. W ogóle to chyba widziałam to urządzenie o którym mówisz w jakimś programie na Discovery czy gdzieś, pokazywano jak to "spektakularnie" ludzie po założeniu tego rozwiązywali zadania polegające na przestawianiu zapałek czy łączeniu dziewięciu kropek czterema prostymi, ale mnie to jakoś nie przekonało - zadania z zapałkami były banalnie proste, a na wyjście poza schemat w przypadku kropek większość ludzi w końcu wpada i bez tego (po założeniu "cudownego urządzenia" pani i tak jeszcze dosyć długo się zastanawiała nad rozwiązaniem). To tyle ode mnie. Nie obiecuję, że będzie działać w Twoim przypadku, bo ludzie się różnią i musisz wypracować swój sposób na to. Pozdrawiam, odradzam elektrody i życzę powodzenia
  12. Najbardziej żenujące jest czytanie treści slajdów na głos przez prowadzącego, a to się niestety zdarza, i błędy ortograficzne (!), bo widząc coś takiego skupiam się raczej na oburzaniu się zamiast na treści wykładu
  13. temat odpowiedział Nos → na NewmanPrzewodnik Erasmusa
    Godzia, u nas w tym roku zrobiono dodatkową rekrutację na Erasmusa, ponieważ zwyczajnie chętnych nie było, bo ludzie wyjeżdżać nie chcą, a stypendium dość wysokie (my w końcu dostaliśmy po 412 euro do krajów I grupy, czyli najdroższych, w tym roku jest ponad 500). Oficjalne stanowisko Komisji Europejskiej: http://ec.europa.eu/education/news/20121005b_en.htm ; czyli właściwie nie wiadomo co z programem, ale nie jest powiedziane, że to na 100% jego koniec.
  14. temat odpowiedział Nos → na veloWyjazdy-Imprezy-Konkursy
    Pomysł i wykonanie świetne, szkoda, że przeczytałam ten temat dopiero teraz
  15. Cześć! Jestem teraz na Erasmusie we Francji i poznałam dziewczynę, która bardzo chce odbyć praktyki wakacyjne w Stuttgarcie (konkretnie w tym mieście, a nie w ogóle w Niemczech, bo jej chłopak tam jest na stażu), ale jak na razie średnio mówi po niemiecku i nie wie w ogóle jak się za to zabrać. Czy ktoś z Was ma może pojęcie w jaki sposób się to załatwia, co trzeba zrobić, żeby zostać przyjętym na takie praktyki w tym kraju? Przeczytałam inne wpisy w tym dziale, z których wynika, że kilka obecnych tu osób miało przyjemność zetknąć się z niemieckim systemem Z góry dziękuję za pomoc

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.