Cześć,
piszę do Was z prośbą o radę... głównie do chirurgów dziecięcych i osób w trakcie tej specjalizacji.
W przyszłym roku kończę specjalizację z chirurgii ogólnej. Miałem szczęście trafić do oddziału, w którym udało mi się wyoperować. Wyboru nie żałuję, lubię to co robię - lubię brzuchy jednak z upływem lat, po niezliczonej ilości dyżurów na SORach i bloku operacyjnym coraz bardziej zastanawiam się czy po ukończeniu ogólnej nie spróbować zmienić profilu leczenia pacjenta dorosłego na pediatrycznego. Chirurgię dziecięcą sensu stricte znam praktycznie tylko ze studiów i z nieznacznej ilości zabiegów u dzieci, które gdzieś się przytrafiły na dyżurze (gł. appendektomie i skręty jąder). Znam plusy i minusy kontaktu zarówno z dziećmi jak i dorosłymi oraz ich rodzinami, dzieciaki to połowa moich pacjentów na SORze, jednak przede wszystkim zajmuje się dorosłymi. Przez długi czas rozważałem chirurgię naczyniową po ogólnej - ale profil tych pacjentów też jest dość specyficzny i przy często interesujących i przynoszących adrenalinę zabiegach to... rokowanie długoletnie z reguły niepewne. W chirurgii dziecięcej podoba mi się spory odsetek przypadków urologicznych, których nie ma w chirurgii ogólnej (choć urologii dorosłych nigdy nie rozważałem), więc zawsze jakaś różnorodność.
Ale do meritum
1. Jak sądzicie - czy jest sens rozpoczynania kolejnych 4 lat szkolenia z chirurgii dziecięcej po ogólnej ? W sensie... czy nie jestem już "za stary" na tak dramatyczną zmianę. Chodzi mi o wszelkiego rodzaju przyzwyczajenia z chirurgii dorosłych, technikę operacyjną, które mogłyby mi przeszkadzać. Jestem świadomy tego, że dziecko to nie mały dorosły.
2. Jak to jest realnie ze szkoleniem w chirurgii dziecięcej ? Wiem, że miejsca z akredytacją do prowadzenia specjalizacji to głównie kliniki i duże ośrodki. Pracuję w dużym szpitalu wojewódzkim, jednak oddalonym od dużego miasta i stąd inne podejście zespołu do szkolenia młodych. Wcześniej trzymałem się daleko od klinik, stąd mam o tym bardzo marne pojęcie... Czy realne jest, że w ciągu specjalizacji nauczą czegoś więcej niż dziecięce przepukliny pachwinowe i appendektomie ? Zdaję sobie sprawę, że trzeba przejść drogę od początku i nie można liczyć na operowanie atrezji przełyku czy przepuklin przeponowych w trakcie specjalizacji, jednak nie chciałbym utknąć tylko na wyrostkach i stulejkach i tak już do końca kariery zawodowej
3. Czy odczuwacie wypalenie zawodowe bądź dyssatysfakcję w związku z wyborem chirurgii dziecięcej ? Z pewnością inaczej przeżywa się porażki chirurga, jeśli chodzi o małego pacjenta. Do tego jeszcze dochodzą rodzice, którzy pewnie potrafią uprzykrzyć życie.
4. I ostatnie pytanie, głównie do osób, które mają jakiekolwiek info o wrocławskiej chirurgii dziecięcej - jako, że z żoną planujemy wrócić do miasta czasów studenckich - czy ktoś móglby coś powiedzieć na temat jedynie dwóch dostępnych ośrodków szkolących - Kliniki Chirurgii Dziecięcej oraz Oddziału Chirurgii Dziecięcej w Szpitalu im.Marciniaka? Nic nie wiem ani o jednym ani o drugim. Stąd nawet nie wiem gdzie wybrać się na staż, który jeszcze mi pozostał Oczywiście może być też w wiadomości prywatnej, jeśli tak ktoś woli.
Będę wdzięczny za wszelką pomoc. Dzięki !