Witam, tak w zasadzie myślę czy już nie za późno bo zbyt dużo się tego nawarstwiło. ciągły nieprzerwany smutek , gdziekolwiek bym nie był co bym nie robił smutek, uczucie pustki, uczucie beznadziejnosci, chęć zniknięcie (nie śmierci ), założenie że nic już nie osiągne. alkoholizm , względna kontrola wręcz urojona bo to tylko 2 piwka dziennie i humor się poprawia a przecież się nie upijam... agresja która się odpala bez powodu w sytuacjach które są wręcz blachę , czasem zachowania nad którymi nie panuje nie kontroluje a z kolei sytuację czasem nawet bardziej stresowe potrafię olać do kogo warto się udać ??