Poza tym, co napisał kolega Deeys wyżej, pod czym się mogę podpisać, chciałabym dodać jeszcze:
Ostatnio na zajęciach asystent nam powiedział, że ED MUSZĄ zdać. Choćby nie wiem, jakie mówili głupoty. I ZAWSZE się im zalicza. Powód? Tak- płacą w euro, które jest, jak powszechnie wiadomo, walutą cenniejszą niż złotówka poza tym- ED zaliczy- będzie kasa dalej. ED nie zaliczy i poleci do Norwegii czy innego zagranamicznego kraju- nie będzie kasy. Prosta kalkulacja
Na innych z kolei zajęciach asystentka nam opowiadała, że seminarium z Norwegami (jak powszechnie nazywa się ED w Szczecinie) rozpoczyna się od słów: "proszę państwa, nerki człowiek ma DWIE. Nerki filtrują mocz." Pojęcie "klirens" jest dla nich abstrakcyjne.
Cóż jeszcze wspaniałego z ED... Kiedyś mieliśmy w grupie nową koleżankę, Norweszkę, która przyszła z nami odrabiać ćwiczenia. 9 ćwiczeń. Za zgodą adiunkta dydaktycznego i Profesora. Chyba nie muszę dodawać, że blok miał 16 ćwiczeń, a Polacy z ED odrabiać nie mogą, bo Norwedzy nie wyrażają zgody... Nas nikt o zgodę nie zapytał. Albo np. asystenci przenoszą nas do maleńkiej salki w środku seminarium, w której to salce siedzimy sobie praktycznie na kolanach, bo nie ma miejsca... Powód? Grupa 3 Norwegów zaczyna swoje seminarium. Muszą mieć w końcu jakieś warunki za to euro
Och, wylałam ten kielich goryczy, ale tak jest właśnie na PUM'ie i nikt się z tym nie kryje.
P.S. Nie zauważyłam drugiej strony i zmiany tematu, więc wybaczcie, jeżeli znowu pociągnęłam temat ED. Zdarza mi się