Też w tym roku zdaję, a mam prawie 30. Kiedyś też by mi się wydawało, że w tym wieku jest za późno. Jednak jak się jest starszym to ma się inne spojrzenie. Młode osoby jakby nie zdają sobie sprawy, że w życiu jest wiele zwrotów. Są nastawione na karierę i szybki sukces, na prostą drogę. Życie zaskakuje i nie raz układa się zupełnie inaczej niż było planowane. Czasami zaczyna się od nowa. Czy to pracę, czy związek, czy w ogóle wszystko w życiu się sypie. Właśnie ta droga nie jest prosta. Wiem, że jak nie spróbóję, to będę żałować. W wieku 45 lat będę myślała, że te 29 to jednak było mało i trzeba było iść na studia. Co z tego, że skończę w wieku 35 lat. Tak czy siak będę miała te 35. Mogę w tym wieku być lekarzem lub nie być nim. A przecież rezydent w trakcie specjalizacji zarabia. Co z tego, że mało, ale to mało to akurat tyle ile ja zarabiam teraz i nie mam perspektyw na więcej. Z resztą nie o pieniądze mi chodzi, ale o satysfakcję. Poza tym lubię się uczyć. Lubię biologię, nauka sprawia mi przyjemność. Wiem też, że jeśli się dostanę nie będę jedną jedyną osobą na świecie, czy w Polsce, która w tym wieku zaczyna medycynę.