Jestem w podobnej sytuacji, co autorka tematu - na IV roku już wiem, że to nie jest to co chcę w życiu robić. Na I i II roku baardzo dużo się uczyłam - zdwałam większość zaliczeń w pierwszych terminach, ale gdzieś czułam, że nie do końca się w tym odnajduję - czekałam na zajęcia kliniczne i kontakt z pacjentami. Kontakt, kontaktem, a praca - ... prawie na każdym bloku lekarze mówią nam o sprawach sądowych, realiach polskich szpitalów. Jako 19-latka nie zdawałam sobie sprawę, jak to wszystko wygląda. I tak naprawdę nie tyle, że nie podoba mi się ten kierunek, bo lubie uczyć, a medycyna jest ciekawa, ale raczej boję się - tak, tego, co będzie dalej. Tak naprawdę chciałam iść na farmację, bo bardzo lubiłam chemię, a udało mi się zdobyć tyle punktów, żeby dostać się na medycynę - poszłam tu za radą innych i w końcu sama stwierdziłam, tak jak autorka, że z biegiem czasu wszystko samo przyjdzie, nauczę się wszystkiego, a że miałam piątki od góry do dołu, to nauka mnie nie przerażała i stwierdziłam, że dam sobie radę. A tak naprawdę jestem zbyt wrażliwa, dużo biorę do siebie i sama czuję, że mimo iż nie idzie mi źle - to nie mam w sobie myślenia 'lekarskiego'. Nie mogę już cofnąć czasu i iść np. na farmację, zrobiłam się strasznie nerwowa i nie radzę sobie z tym, nie wiem co dalej mam robić