-
Ministerstwo tnie rezydentury
Nie martwcie się, zmiana LEP na LEK nie zmniejsza szans na zatrudnienie na terenie UE. Jak jest w innych częściach świata, tego nie jestem pewien, ale raczej bez zmian. Podstawowym wymogiem pracy jako lekarz za granicą jest ukończenie studiów medycznych i prawo wykonywania zawodu, a nie żadne polskie egzaminy.
-
Ministerstwo Zdrowia- reformy ..
Korupcjogenność wynika z faktu ustalania kwot refundacji i list leków przez urzędników. Zgadzam się, że dotychczas nie było dobrze, że pieniądze się marnowały itd itp. Nowa ustawa tego nie naprawia, lecz jeszcze pogarsza sytuację. ...ech, dużo mógłbym na ten temat pisać. Najważniejsze już napisałem. Jeśli ktoś ma ochotę poczytać więcej o wadach ustawy z punktu widzenia austriackiej szkoły ekonomii (nie do usłyszenia w mediach), to polecam komentarz dostępny tutaj: http://tnij.us/komentarz
-
Ministerstwo Zdrowia- reformy ..
W jaki sposób odnosi się do do mojej wypowiedzi ? Lekarz ma jasną misje - ma leczyć Farmaceuta w dzisiejszych czasach coraz rzadziej wykonuje sam leki a coraz częściej jedynie stoi za kasą , albo poleca te leki OTC na których apteka ma najlepszy zarobek albo on sam ma osobiste upodobanie Wiec jak już celem oszczędności , ograniczenia malwersacji są podejmowane kroki no to chyba ta 2 profesja może się tym zając z mniejszym uszczerbkiem dla jakości pracy oraz jest to bardziej adekwatne do powagi wykonywanych czynności Czyli przyznajesz, że jeśli już ktoś musi mieć gorzej, to niech to będą inni, w tej sytuacji farmaceuci. Lepiej twórzmy ustawy z pożytkiem dla wszystkich. Obecne poczynania rządu to podcinanie przysłowiowej gałęzi. Owszem, wydatki publiczne muszą być kontrolowane, ale wszystko należy robić zgodnie z ekonomią, a nie według widzimisię. Nowa ustawa jest, pomijając błędy organizacyjne, klasycznym pogłębieniem interwencjonizmu. Jak uczą najlepsze szkoły ekonomii, nieuchronnie prowadzi to do błędnej alokacji kapitału, a tym samym osłabia gospodarkę i czyni ją podatną na kryzys. Może jestem czarnowidzem, może się po prostu mylę, ale na podstawie mojej skromnej wiedzy ekonomicznej przeczuwam, że to dopiero początek nieszczęść w związku z reformą. Na rynku towarów medycznych spadnie konkurencja, bo nowym firmom będzie jeszcze trudniej się przebić. Ponadto wzrośnie korupcja przy tworzeniu nowych list i wyliczaniu limitów refundacji. Koszty utrzymania systemu pójdą przez to wszystko w górę, a zamrożenie budżetu na stałym poziomie do 2015r. zrodzi pytania 'komu zabrać, żeby innym dać?'. Jakość usług się obniży, bo zestresowany groźbą kary lekarz będzie miał kolejny obowiązek do wypełnienia, co trochę wydłuży kolejki. Na końcu tego walącego się domina jest nieszczęsny pacjent, który przecież miał na zmianach skorzystać.
-
Ministerstwo Zdrowia- reformy ..
Bzdura. Po pierwsze rynku nie wolno regulować. To właśnie przez już istniejące ingerencje powstają takie sytuacje, jak opisałeś. Poza tym, dlaczego ustawa ma uderzać w kogokolwiek? Farmaceuci i tak już odpowiadają za wiele rzeczy, w tym za prawidłowe odczytanie bazgrołów lekarza, a NFZ nakłada na nich kilkutysięczne kary za takie "przestępstwa", jak brak krzyżyka w polu 'Ch. przewlekłe'. Takie chyba jest już polskie myślenie, że jeśli ja mam źle, a sąsiad dobrze, to marzy mi się żeby sąsiad miał tak źle jak ja.
-
Ministerstwo Zdrowia- reformy ..
Możemy dyskutować, o ile zmieniła się cena tego, czy innego produktu i jakie to ma przełożenie na koszty ponoszone przez pacjenta, ale co w związku z tym? Spróbujcie spojrzeć na reformę z dalszej perspektywy. Moim zdaniem jest ona z góry skazana na niepowodzenie, gdyż polega na jeszcze głębszej ingerencji rządu w rynek, a to nigdy niczego na dłuższą metę nie poprawiło. Tak to już jest od lat, gdy rząd bierze się za "udoskonalanie" czegoś. Końcowy efekt zawsze jest odwrotny do zamierzonego. Pacjenci mieli zyskać, a niestety tracą: pieniądze, nerwy i czas poświęcany im przez lekarza. Sam pomysł nowej ustawy refundacyjnej jest po prostu chybiony, na dodatek proces wdrażania zmian okazał się wyjątkowo nieudolny, co sumarycznie wywołało niesamowity chaos i nerwowe napięcia pomiędzy lekarzami, farmaceutami i pacjentami. Do wszystkiego dokłada się bezczelna arogancja rządu, który podjudza pacjentów mówiąc: "my chcemy płacić za Wasze leki, to lekarze nie chcą wywiązywać się ze swoich obowiązków, nie wiemy o co im chodzi!".
-
Statystyka opisowa nie dla orłów
Ostatnio zacząłem nieco uważniej czytać artykuły naukowe i pragnąłbym móc zrozumieć je w całości. Przy wynikach badań, umieszczanych przeważnie w tabelkach, widnieją nie do końca przeze mnie pojęte literki 'r' i 'p'. Wiem, że jeśli p jest odpowiednio małe, to przedstawione wyniki są istotne statystycznie i na tym kończy się moja wiedza. Czy ktoś z Was zna na tyle statystykę, żeby w zwięzły i prosty sposób objaśnić podstawowe pojęcia używane w niej? Myślę, że taka wiedza przyda się nam wszystkim. Z góry dzięki za odpowiedź
-
Wyjeżdzacie?
Nie chodzi o zdobycie licencji, bo w państwach EU nie ma takiego wymogu. Ostatnio rząd się zorientował, że do UK przyjeżdża wielu imigrantów i oni zabierają miejsca szkoleniowe rodakom, więc pierwszeństwo w otwieraniu specjalizacji mają Brytyjczycy. Ilość miejsc jest ograniczona, więc nie łatwo je zdobyć. Natomiast już wykształconych lekarzy specjalistów w UK przyjmują z otwartymi rękami. W USA niezależnie, czy jesteś świeżo po studiach, czy masz specjalizację, musisz udowodnić im, że naprawdę umiesz medycynę, więc trudność polega raczej na zdaniu egzaminów, podczas gdy w UK - na wypełnieniu formalności.
-
Wyjeżdzacie?
Medical house oficer, czyli posada lekarza dyżurnego, który mieszkając w szpitalnym mieszkaniu zajmuje się pacjentami i zapewnia ciągłość opieki. Można tak pracować w systemie np. tydzień dyżuru - tydzień wolnego lub 2 tyg dyżuru - 1 tydz wolnego. Pensja jest niezła i biorą lekarzy z zaledwie 2-3 letnim doświadczeniem (staż też się liczy), a ponieważ praktycznie nie ma możliwości specjalizowania się w UK, rozważam czasowy kontrakt właśnie jako MHO. Takie mam plany, ale co z tego wyjdzie? Czas pokaże
-
Kilka słów o polityce
Jakiego trollingu? Za wolnościowy pogląd wykraczający poza ramy współczesnego spojrzenia na świat nazywasz mnie korwinowskim trollem? Wypraszam sobie. Jeśli z argumentem się nie zgadzasz, to zamiast generalizować - dyskutuj, podaj kontrargument. Co do radykalnej naprawy systemu ochrony zdrowia, to się mylisz. Wszystkie partie chcą zmian i mają na to kilka sposobów. Ogólnie rzecz biorąc, są to 3 sposoby, 2 radykalne i 1 nijaki. Zaczynając od lewej, jest partia chcąca zdecydowanego zatrzymania jakiejkolwiek prywatyzacji publicznych zozów i stworzenia systemu realnie uspołecznionego, bez specjalnego zwiększania nakładów, pragnie także, w jej tylko wiadomy sposób, wyrównać dostęp do świadczeń i podnieść wynagrodzenia pracownikom. Nieznacznie na prawo od niej są wszystkie popularne partie, które obecny system zamierzają udoskonalać, naprawiać, łatać w nim dziury i podnosić opłaty, regulować i grzebać przy nim w nieskończoność, kłócąc się przy tym między sobą i znajdując tematy zastępcze, a gdy poniosą nieuchronną porażkę, będą narzekać na niedofinansowanie, opozycję lub poprzedni rząd. Daleko z prawej strony są pozostałe 2 partie, które rozwiązanie obecnych problemów widzą w oddaniu pieniędzy obywatelom, traktowaniu ich odpowiedzialnie i umożliwieniu im samodzielnego podejmowania decyzji. Czyli podsumowując, pierwsza opcja mówi o niezwiększaniu nakładów na system, lecz usunięciu z niego chciwych kapitalistów, druga zwiększa składki/podatki i ciągle chce coś regulować, trzecia natomiast nie zwiększa nakładów, lecz oddaje pieniądze i nie reguluje, a wycofuje z systemu rząd zupełnie. Tyle, jeśli chodzi o zarys (bardzo ogólny podkreślam) planów naszych polityków. Nie ukrywam, że osobiście opowiadam się za opcją trzecią. Uważam, że obecny system jest w stanie pochłonąć każdą ilość pieniędzy i nigdy nie uznamy, że jest wystarczająco dofinansowany. Problem w tym, że pacjent płaci swoją składkę ubezpieczycielowi i nie interesuje się tym, ile faktycznie wyniesie koszt usług medycznych mu świadczonych. A jeśli się interesuje, to chętnie wybiera te najdroższe, no bo co mu zależy? Składkę zapłacił i należy mu się najlepsza (tj. najdroższa) opieka. Z kolei świadczeniodawcy i producenci leków oraz sprzętu nie mają bodźca, by swoje ceny obniżać. (Pomijam tutaj fakt ponoszenia przez nich kosztów, absurdalnie wysokich z powodu licznych regulacji prawnych pochłaniających miliony na pensje prawników i rozprawy sądowe, co swoją drogą skutecznie eliminuje z konkurencji małe firmy). Nie trzeba zabiegać o klienta, na ich towary zawsze będzie zbyt, bo płaci bogaty ubezpieczyciel operujący cudzymi pieniędzmi. A nawet jeśli płatnika nie będzie już stać na pokrycie kosztów, to kasę z budżetu państwa wyłoży rząd. Tak, czy inaczej, klient znajdzie się zawsze. Nic dziwnego, że wraz z powstaniem prywatnych, czy publicznych ubezpieczycieli całkowite koszty ponoszone w systemie zaczęły rosnąć i rosną nadal. Oczywiście nikt nie przyzna, że główne źródło problemów w systemach ochrony zdrowia tkwi właśnie w interwencjonizmie. Dużo łatwiej jest mydlić oczy i winić za wszystko brak pieniędzy lub kapitalistów, a ludziach o poglądach wolnościowych nazywać trollami siejącymi spam.
-
mianownictwo internistyczne
Nam zwrócono raz wagę, że popularnym błędem jest sformułowanie "linia środkowo-obojczykowa", bo wg Orlowskiego linia ta nazywa się środkowa obojczykowa, ale to taki szczegół. Ponadto, osłuchujemy klatkę piersiową, a nie płuca, ani tym bardziej pola płucne. Co do innych ciekawostek, to skrót DIC (zespół wykrzepiania wewnątrznaczyniowego) lepiej czytać po literce, czyli "di aj si", a nie "dik", bo w środowisku anglojęzycznym możemy być zrozumiani zupełnie inaczej .
- Co daje doktorat?
-
Czy zdawać LEP we wrześniu zaraz po studiach?
Ależ ja nie mam nic przeciwko dodatkowej pracy w szpitalu po zakończeniu obowiązkowych zajęć. Oczywiście, że bez tego nie da się nauczyć szycia, czy nawet cewnikowania, bo ćwiczenia na moich studiach polegały głównie na wysłuchiwaniu seminariów przez 2-3 h dziennie. Nie dziwię się też, że chętniej zatrudniane są osoby już przeszkolone i sprawdzone. Chodziło mi o to, iż LEP, pomimo intencji urzędników, nie jest najważniejszym kryterium w rekrutacji na specjalizację, a zatem warto go zdawać od razu po studiach
- Wyjeżdzacie?
-
Kilka słów o polityce
Nie słyszałem o żadnej agitacji wyborczej na mojej uczelni. Co do wyniku wyborów, to jestem załamany naiwnością i krótkowzrocznością Polaków. Odnośnie natomiast przychylności studentom medycyny, trzeba się zastanowić, co rozumiemy przez te pojęcie. Otóż dla mnie przychylnością byłaby możliwość kształcenia się na światowej sławy polskich uczelniach i swoboda kontynuacji nauki zawodu po studiach. Wybory wygrały partie w gruncie rzeczy lewicowe, więc w Polsce nie powstaną prywatne uczelnie o światowym prestiżu, a minister nadal wedle własnego upodobania będzie żonglował miejscami na specjalizacje. Moim zdaniem więc obecny rząd nie jest przychylny studentom medycyny. Jeśli jednak przez przychylność rozumiemy "darmowe" studia i łatwość w znalezieniu jakiegoś tam spokojnego etatu po, to w tej kwestii nic się nie zmieni. Przybędzie tylko trochę nowych druczków i zaświadczeń do wypełniania.
-
Wyjeżdzacie?
Również chciałbym wyjechać, ale podobnie jak Oka, tylko na pewien czas. Czemu? Chciałbym zdobyć doświadczenie za granicą, poznać tamtejszą organizację pracy i opanować angielski na naprawdę dobrym poziomie. Względy finansowe też są oczywiście ważne. Za roczne oszczędności mógłbym w Polsce ruszyć z budową swojego domu, czego nie udałoby mi się zrobić z pensji rezydenta. Nie wyjadę jednak na stałe, a przynajmniej nie planuję tego teraz. W Polsce mam znajomych, rodzinę i moją ukochaną, która swoją karierę zaczęła tutaj.
Paneth
MD
-
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta