Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'onkologia'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • MedFor.me
    • General chat
    • Specialization: What is Your Choice?
    • Medical Tool Kit
    • Scientific
    • I Want to Study Medicine
    • Local Forums
  • MD'S PLACE
    • General Medicine
    • Exams
    • !!! Contemporary Medicine
    • Places Where to Learn and Specialize
    • Doctors abroad
  • SPARE TIME
    • Hyde Park
    • MedHumor
    • Private Chats
    • MedFor.me - about forum
  • CLUSTERS

Categories

  • News
  • In our opinion
  • Scientific Universe
  • Interviews
  • Reportage
  • MED-Memories
  • Weekend For.me
  • Patronage

Blogs

  • Oficjalny blog MedFor.me
  • Medicus Sapiens Semper Digitum in Ano Tenet
  • Naczelny Lekarz Trąbkowaty
  • Visca El Barça
  • Meoblog
  • Medycyna jest ciekawa
  • Ania18101Blog
  • Zabiegowcy
  • patrycja fenster
  • Bioptron
  • Dzienniczek przyszłego doktora.
  • Ratuj-z-nami
  • KotBlog
  • JMBlog
  • Breakfast at Tiffany's.
  • DanioJanioBlog
  • NarzedziaLekarza
  • see
  • aniamos - blog
  • vipomaBlog
  • Kawa
  • przyczynaBlog
  • Wino i Medycyna - In vino sanitas
  • swinska tarczyca suplement diety niedoczynnosc hashimoto Thyroid TR
  • Sprzedam leki na pasozyty tasiemce przywry motylice

Categories

  • Choroby wewnętrzne
  • Chirurgia
  • Pediatria
  • Ginekologia i położnictwo
  • Łacina
  • Inne
  • Redakcyjne

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Skype


Rok rozpoczęcia studiów

Found 42 results

  1. Zwykło mówić się, że polska ochrona zdrowia jest daleko w tyle za "zachodnią". Czy to czasem nie krzywdząca opinia? Rzeczpospolita Polska aspiruje wszak do członkostwa w G20, grupie najpotężniejszych mocarstw świata. Wskaźniki finansowe, dotyczące jakości i dostępności usług medycznych oraz obrazujące efekty leczenia w kraju Lecha nie pozostawiają jednak złudzeń. Jesteśmy w ogonie cywilizowanego świata. Poniżej spróbujemy wyjaśnić czym różni się leczenie nowotworów złośliwych w Polsce w odniesieniu do krajów rozwiniętych. Jakie są fakty? Co do zachorowalności na nowotwory i odsetku osób, które umierają z powodu nowotworów złośliwych mówią polskie oficjalne statystyki dostępnie w Krajowym Rejestrze Nowotworów (KRN)? Zapadalność na nowotwory złośliwe jest niższa niż średnia unijna. Dane rejestru polskiego i OECD za lata 2012/13 są nieznacznie rozbieżne co do liczb, ale zgodne w zasadniczych kwestiach. Na świecie jest prosta zależność - im bardziej kraj jest zapóźniony cywilizacyjnie, tym mniej ma chorób cywilizacyjnych. W krajach środkowej Afryki czy Europy Wschodniej zapadalność na nowotwory jest znacznie - nawet kilkakrotnie - niższa w porównaniu z najlepiej rozwiniętymi. Niestety w parze z powyższym idzie kilka innych negatywnych onkologicznych zjawisk - w słabo rozwiniętych krajach nowotwory złośliwe są rozpoznawane w wyższych stadiach, często nieuleczalnych, pacjenci mają niższy dostęp do terapii, a niski status socjoekonomiczny wpływa na wyższą częstość zgonów z innych przyczyn (zakaźnych, sercowo-naczyniowych). Aby pokazać "polskie niedomaganie" trafną i nieco wstydliwą ilustracją jest powyższy, oznaczony czerwoną strzałką diagram dotyczący umieralności (błędnie zamieniono w nim kolory szary i pomarańczowy) dostępny na stronie Krajowego Rejestru Nowotworów, który do dnia publikacji tego artykułu nie został skorygowany, pomimo wysłanego przeze mnie 30.07.2019 e-maila z prośbą o poprawkę i telefonu wykonanego 2 mies później. W odróżnieniu od zapadalności - umieralność na nowotwory złośliwe w Polsce jest wyższa od średniej unijnej. W 2012 roku Polska była na niechlubnym podium - trzecim miejscu po Węgrzech i Chorwacji pod względem liczby pacjentów umierających z powodu nowotworu. Pytanie dlaczego jest tak źle? Na szereg nurtujących nas pytań odpowiedź znajdziemy w aktualnej literaturze faktu: źródłem wiedzy były dla mnie statystyki polskie i europejskie, raport Najwyższej Izby Kontroli "Dostępność i efekty leczenia nowotworów" z 30.01.2018 i aktualny "Oncoindex" fundacji Alivia z 16.05.2019, który corocznie monitoruje dostępność terapii onkologicznych w PL na tle świata. 1. Polacy są słabo wyedukowani zdrowotnie. Wiedza na temat przyczyn nowotworów i sposobów zapobiegania jest co najmniej niska. Jeśli przysłowiowy "Stanisław z Łodzi" kojarzy papierosy z rakiem płuca, to może już nie wiedzieć, że do najważniejszych przyczyn występowania nowotworów złośliwych należy całościowo "nowotworowy styl życia": brak aktywności fizycznej, nadwaga i otyłość, regularne spożywanie alkoholu, nadmiar mięsa w diecie, niedobór warzyw i owoców w diecie, nadmierne spożycie produktów wysoko przetworzonych, niskiej jakości lub zepsutych, nadmierne opalanie, brak stosowania kremów z filtrem UV, zakażenia przenoszone m.in. drogą płciową (HPV, HIV, wirusowe zapalenia wątroby), bagatelizowanie stanów przednowotworowych (zmiany w przyzębiu, znamiona skórne, polipy przewodu pokarmowego). Tak zwana profilaktyka pierwotna jest polską piętą achillesową. Programy edukacyjne mają niską skuteczność, pokolenie 60+ jest nauczone unikania tematu i słynnego zdania "Na coś trzeba umrzeć" i uczy często tego samego swoje dzieci - pokolenie 500+. Państwo jest w tej kwestii tak dalece nieskuteczne, że nawet prywatne firmy rozpoczynają lifestylowe kampanie (patrz dr Jarosz w Lidlu). Niektóre osoby publicznie powątpiewają w rolę smogu, który wraz z innymi formami zanieczyszczenia powietrza i substancjami toksycznymi w otoczeniu (azbest, radon, metale ciężkie, tworzywa sztuczne) stanowi środowiskowy czynnik ryzyka zachorowania. Prawdopodobne obecni kilkulatkowie będą mieli większą wiedzę i unikniemy dziesiątek zachorowań na raka płuca, żołądka czy nerki, ale trochę szkoda rodziców... 2. Polacy niechętnie zgłaszają się na badania przesiewowe. Dostępność do mammografii, cytologii, kolonoskopii czy urologa może nie zachwyca, ale nie jest najgorsza. Prawdziwy dramat jest ze zgłaszalnością. Najlepiej wypada mammografia, którą wykonuje (tylko/aż?) 42% zaproszonych kobiet. Przyznasz Czytelniczko i Czytelniku, że usłyszeliście już kiedyś od kogoś: "Nie idę, bo jeszcze mi coś znajdą" i prawdopodobnie naszła Was refleksja, że jest to konstatacja kompletnie bez sensu. Właśnie po to są badania skryningowe czyli przesiewowe, aby wykryć uleczalną chorobę na etapie, kiedy jest uleczalna. Czy Polacy nie wierzą w uleczalność raka i innych nowotworów złośliwych? To już osobna kwestia. Na szczęście coraz częściej ludzie w mediach "chorują na raka", a niekoniecznie "umierają na raka", a za lat kilka będą liczniej reprezentowani ci, którzy "pokonali raka". Wiele przed nami wiele edukacji i wody w Wiśle do upłynięcia. 3. Na profilaktykę i wczesne wykrywanie politycy przeznaczają nieproporcjonalnie mniejsze środki niż kraje o wyższym PKB oraz brak jest metod oceny efektywności tych wydatków. Dobrym przykładem jest "ustawa antynikotynowa" i Program Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu (POZNPT), który finansują sami palacze. Nikt nie wie, czy jeśli przeznaczymy na walkę z nikotynizmem dodatkowy miliard złotych, to ocalimy dodatkowe 100 osób, 1000 czy 10000. A można to policzyć. Około 0,5% akcyzy ze sprzedaży papierosów jest kierowane na walkę z nałogiem. Osobiście uważam to za absurd. A rzucanie palenia w Polsce, która jest w pierwszej piątce największych producentów tytoniu w UE oraz drugim w Europie producentem papierosów i wyrobów tytoniowych wciąż polskim politykom wydaje się nieopłacalne i szkodliwe dla budżetu. Szczęśliwie produkcja spada, konsumpcja też, co wpisuje się w światowy trend, ale rozwiązania antynikotynowe w PL wydają się wciąż "importowane", a nie dostosowane do polskich realiów. Brakuje poradni antynikotynowych, fajnej edukacji w szkołach, egzekwowania zakazów palenia w miejscach publicznych, przykład z góry jest średni (Wisława Szymborska, Beata Tyszkiewicz, prezydent Duda ponoć rzucił). Naszym wartym odnotowania polskim osiągnięciem, z którego możemy być dumni (i piszę to bez ironii) jest słynny plakat Andrzeja Pągowskiego "Papierosy są do dupy". Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego czy dużo wydajemy na zdrowie jako państwo, proszę wpisać w wyszukiwarkę hasło "6,8% PKB". 4. Polscy lekarze za rzadko badają pacjentów - dotyczy to zarówno wywiadu i badania fizykalnego, jak i kierowania na badania dodatkowe w uzasadnionych sytuacjach. Nie jest to moja własna opinia. Raport NIK przynajmniej w zakresie badania fizykalnego piersi czy per rectum w przychodniach POZ wskazuje na rzadkie użycie tych "zaawansowanych metod diagnostycznych" w grupie docelowej 45-55 lat. Nie wiem, czy trzeba mieć specjalizację z urologii czy chirurgii, by zbadać palcem przez odbyt. Co więcej, wśród lekarzy różnych specjalności daje się zaobserwować niepokojący trend "tunelowego" zamiast holistycznego spojrzenia na pacjenta: np. jestem ginekologiem, badam ginekologicznie, czasem sprawdzam zdrowie piersi, ale już brzucha nie dotykam i nie osłuchuję serca czy płuc, nie badam węzłów. Takie podejście wielu z nas jest szkodliwe, szczególnie dla pacjentów mniej świadomych zdrowotnie. Oczywiście przyczyną tego stanu rzeczy nie jest zła wola środowiska medycznego - najczęściej za pobieżność odpowiedzialny jest pośpiech i błędy w organizacji systemu ochrony zdrowia - wiele jest do poprawy. 5. Proces diagnostyczny w onkologii trwa wciąż za długo. To się zmienia, ale zbyt wolno. Wprowadzenie pakietu DILO z tzw. zieloną kartą, czyli skierowaniem do szybkiej diagnostyki i obowiązkowym konsylium pozwoliło pomóc tym grupom pacjentów, którzy albo czekaliby zbyt długo na termin TK, MR czy operacji, albo byliby bez wielospecjalistycznego konsylium kwalifikowani do nieoptymalnego leczenia (np. sama operacja żołądka bez wstępnej chemioterapii, leczenie raka płuca sekwencyjne zamiast jednoczasowego). Ale za rogiem mamy kolejne dwie duże przeszkody nie do przejścia: a. specjalistyczne badania obrazowe wykonać łatwo, ale dramatycznie brakuje lekarzy specjalistów radiologii i diagnostyki obrazowej, którzy mogliby je szybko, ale starannie opisać, b. finansowanie patomorfologii jest patologicznie niskie, badanie wycinków z biopsji i całych wyciętych guzów w ogóle nie istnieje w publicznym systemie finansowanym przez NFZ, a lekarzy specjalistów patomorfologów, od których zależy prawidłowa diagnoza jest dramatycznie mało i to jeszcze ze średnią wieku 56+; dodatkowo Polska kompletnie nie jest gotowa na cały nawał badań genetycznych i molekularnych, które są obecnie przepustką do coraz większej liczby leków celowanych. 6. Dostępność do leków onkologicznych i nowoczesnych metod terapii onkologicznej jest wciąż na dramatycznie niskim poziomie. Tutaj bardzo szczegółowo sprawę monitoruje Alivia w "Oncoindex". Oncoindex może mieć wartość od -100 do 0. Wartość -100 oznacza, że pacjenci nie mają dostępu do żadnego z leków zarejestrowanych w Europie od roku 2004, a wartość zero to sytuacja, w której każdy pacjent może być leczony zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Można się zatem dowiedzieć, że na wrzesień 2019 wskaźnik dostępności leków onkologicznych w Polsce wynosi -70, co oznacza, że więcej leków, w poszczególnych wskazaniach jest nierefundowanych niż refundowanych pomimo, że zalecają je w terapii towarzystwa naukowe. Gorzej jest w guzach litych (raki, mięsaki, czerniaki) (-71), lepiej w hematoonkologii (białaczki, chłoniaki) (-55). Najlepiej leczymy raka gruczołu krokowego (-30), a najgorzej chłoniaka grudkowego i raka pęcherza (-100)! A indeks nie uwzględnia wszystkich nowotworów, tylko najczęstsze. Dlaczego jest jak jest? Po pierwsze, drugie i trzecie - kasa. Niskie państwowe nakłady na ochronę zdrowia w Polsce nie pokrywają ogromnych kosztów refundacji niektórych rodzajów chemioterapii, wielu leków celowanych, większości leków immunokompetentnych, nie mówiąc już o takich finansowych "godzillach" jak terapie personalizowane np. CAR-T. Po czwarte co miesiąc na świecie i w Europie rejestruje się nowe leki i nowe wskazania już stosowanych leków, co sprawia, że nawet bogatszy Zachód zastanawia się skąd wziąć na to środki. Po piąte proces "przyjęcia do wiadomości", że na świecie jakaś terapia jest uznana za skuteczną i wartą zainwestowania publicznych środków trwa w Polsce średnio około 460 dni! Po szóste najnowocześniej leczy się tam, gdzie prowadzone są badania kliniczne. W Polsce absolutna większość badań jest "importowana" - polscy lekarze prowadzą je na zlecenie i za pieniądze firm z USA, Niemiec, Szwajcarii, Francji, więc profity z wprowadzenia przełomowego leku na rynek czerpią prywatne firmy płacące podatki na Zachodzie. Ośrodki badań medycznych w Europie tworzą i prowadzą też tzw. niekomercyjne badania kliniczne, aby lepiej wykorzystać metody które już są. Ale że nie ma w Polsce kultury współpracy między ośrodkami akademickimi, a raczej dominuje konkurencja, to polsko-polskie i polsko-europejskie duże badania niekomercyjne w onkologii można liczyć na palcach. Co więcej poza farmakoterapią wiele metod leczniczych związanych z radioterapią (terapia protonowa) czy chirurgią (robot da Vinci) nie jest finansowane ze środków publicznych, albo jest w skali homeopatycznej. Jeśli więc ktoś jeszcze sądzi, że onkolodzy w Polsce leczą pacjentów z rakiem według aktualnej wiedzy medycznej to mówię jasno: nie! Czy to wina lekarzy? Nie. 7. Dostęp do rehabilitacji osób z chorobą nowotworową jest niedostateczny. Raport NIK wskazuje, że średni rzeczywisty czas oczekiwania na rehabilitację leczniczą dla przypadków pilnych i stabilnych (stan na koniec 2016) wypada drastycznie źle. Np. w przypadkach pilnych na przyjęcie do oddziału rehabilitacji narządu ruchu czekało się średnio 5... miesięcy. W onkologii dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że zapyziałe przesądy dotyczące wpływu fizjoterapii na ryzyko wznowy, które nie odnajdują odzwierciedlenia w faktach mają wpływ na częste odmowy kierowania osób wyleczonych z nowotworu na turnusy uzdrowiskowe czy zabiegi rehabilitacyjne. Ten dramat dzieje się w większości polskich POZ i co gorsza ma umocowanie w przepisach i niektórych zaleceniach. Niski jest też poziom rehabilitacji społecznej - zbyt mało pacjentów korzysta ze wsparcia stowarzyszeń chorych i ozdrowieńców tj. amazonki, gladiatorzy, sowie oczy. Tutaj chlubnym wyjątkiem (jak we wszystkich dziedzinach polskiej onkologii) są dzieci po leczeniu onkologicznym. 8. Opieka paliatywna i hospicyjna wciąż jest niedostępna w pewnych rejonach Polski. Problem dotyczy nie tylko fizycznej bliskości lekarzy medycyny paliatywnej, ale i oczekiwania na miejsca w hospicjach stacjonarnych w uzasadnionych przypadkach, gdzie połowa pacjentów po prostu nie dożywa dnia przyjęcia. 9. Nie wiemy jak leczymy. Nie ma w Polsce żadnej ustalonej metody, aby sprawdzić które centrum onkologii lepiej leczy np. raka jelita grubego. Ocena jakości i efektywności opiera się na przypuszczeniach, opiniach i sprawozdawaniu procedur do NFZ. Nawet opinie pacjentów nie są w żaden sposób oficjalnie zbierane, aby móc porównać chociażby jakość obsługi. Ten wstydliwy proceder trwa w najlepsze, bo próby centralnego ustalenia metod oceny jakości rozbijają się wciąż o indywidualne ambicje dyrektorów i ordynatorów, rozgrywki między konsultantami onkologii i przekonanie o talencie własnym u części profesorów. Ponadto elektroniczne bazy danych dotyczące samego leczenia (NFZ) i efektów populacyjnych (KRN) są niezależne i utrudniają postawienie prostych wniosków. 10. Po dziesiąte, ale w mojej ocenie najważniejsze: brakuje nam kadr. Nie pomoże wydanie nawet miliarda złotych w rok - tutaj potrzebne jest skoordynowane działanie polityków nastawione nie na kadencję, ale na dziesięciolecia. Niedobór i niepokojący średni wiek wymienianych już patomorfologów, radiologów, onkologów klinicznych, radioterapeutów, hematologów czy chirurgów to jedno, ale brakuje nam przecież wszystkich "ogniw" łańcucha onkologii: pielęgniarek, fizjoterapeutów, dietetyków, psychologów, rejestratorek, sekretarek medycznych, a szpitali nie stać nawet na własne kucharki. Zamykanie kolejnych oddziałów szpitalnych i całych jednostek jest dobitnym dowodem na zapaść kadrową. Działania Porozumienia Rezydentów OZZL i Porozumienia Zawodów Medycznych wciąż są nakierowane na zmianę myślenia polityków o ochronie zdrowia. Niestety Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych na lata 2016-2024 możemy bardziej rozpatrywać w kategoriach pobożnych życzeń niż realnych zmian, bo na wszystko nie ma zagwarantowanych środków. Cytat: "Planowane nakłady z budżetu państwa na realizację działań przewidzianych w ramach Programu nie mogą być w poszczególnych latach wyższe niż 250 000 000 zł". Czyli jakie są/będą? Nie ma minimum. Podsumowując, na marny efekt składa się szereg niedociągnięć: w zakresie profilaktyki pierwotnej, profilaktyki wtórnej, diagnostyki i leczenia onkologicznego, a nad tym złej koordynacji. Mamy ogromne pole do poprawy i ogromną polityczną niemoc. Czy zmieni to najbliższa dekada? Polecam szczególnie lekturę raportu NIK, który w syntetyczny sposób nazywa problemy i wskazuje sposoby ich rozwiązywania. lek. Mateusz Malik, specjalista onkologii klinicznej KRN: http://onkologia.org.pl/nowotwory-zlosliwe-ogolem-2/#e EUROSTAT: https://ec.europa.eu/eurostat ECIS - European Cancer Information System: https://ecis.jrc.ec.europa.eu/index.php Raport NIK: https://www.nik.gov.pl/plik/id,15932,vp,18449.pdf ONCOINDEX: https://oncoindex.org/ Wywiad z twórcami Oncoindexu Alivia: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,18332706,30-tysiecy-polakow-umiera-co-roku-na-raka-mimo-ze-mogliby-zyc.html#TRrelSST OPEN: http://www.open.poznan.pl/epidemiologia-nowotworow-mapy Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych na lata 2016-2024: https://www.gov.pl/web/zdrowie/narodowy-program-zwalczania-chorob-nowotworowych-na-lata-2016-2024 Zobacz inne artykuły z serii: A.B.C. ONKOLOGII
  2. Przeszczep własnego serca? A tak na prawdę wycięcie własnego serca, zabieg resekcyjny i ponowne wszczepienie serca - taki zabieg 22 listopada 2019 odbył się w Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Wszystko z powodu guza szczelnie wypełniającego lewy przedsionek serca - usunięcie serca poza ciało dało możliwość wyłuskania guza z tej komory w całości. Następnie serce wszczepiono z powrotem. To piąty tego rodzaju zabieg w Polsce. Więcej szczegółów w artykule Uniwersytetu Medycznego, w którym wypowiadają się dr Roman Przybylski, prof. Piotr Ponikowski oraz Dyrektor USK Piotr Pobrotyn. Pierwsze opisy autoprzeszczepu serca pochodzą z lat 70 i 80 ubiegłego wieku - początkowo metodę próbowano zastosować w dławicy odmiennej (angina Printzmetala), jednak to zastosowanie porzucono. W 1985 roku Dr Cooley zaprezentował tą metodę na nowo wykorzystując ją w celu usunięcia dużego guza chromochłonnego lewego przedsionka, którego nie można było usunąć bardziej standardowymi metodami. Źródła: 1. https://www.umed.wroc.pl/content/pierwsza-na-dolnym-slasku-autotransplantacja-serca 2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC116735/
  3. W dniach 5-6 kwietnia 2019 r. w Warszawie odbyła się VII Konferencja Naukowa Czasopisma "Nowotwory. Journal of Oncology" pt. Debaty Onkologiczne. Zjazd był przede wszystkim areną medycznych dyskusji nad najbardziej kontrowersyjnymi zagadnieniami współczesnej onkologii takimi jak postępowanie lecznicze u pacjentek z potrójnie negatywnym rakiem piersi, wiarygodność predykcyjna biomarkerów w immunoterapii czy długość uzupełniającej chemioterapii u pacjentów po operacji raka jelita grubego z czynnikami ryzyka. Ale wśród tematów znalazło się także wiele takich, które wykraczają poza mury ośrodków onkologicznych i mogą być interesujące dla ogółu polskiego społeczeństwa. Należy tu wspomnieć o szeroko dyskutowanej roli medycznej marihuany w leczeniu wspomagającym, kontrowersjach wokół szkodliwości e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu czy modnym temacie badań przesiewowych w kierunku raka płuca u palaczy niskodawkową tomografią klatki piersiowej. Nie zabrakło rozmowy na temat mitów o leczeniu onkologicznym dotyczących przyczyn nowotworów oraz ich leczenia konwencjonalnego i niekonwencjonalnego. Ta debata, utrzymana w humorystyczno-refleksyjnym klimacie, okazała się strzałem w dziesiątkę i dała zgromadzonym onkologom szansę do zastanowienia w jakim stopniu brak lekarskiej komunikacji z pacjentami i wynikający z niej brak zaufania odpowiadają w ostatnich latach za dynamiczny rozwój rakowej szarlatanerii i onko-biznesu żerującego na ciężko chorych. Osobna debata poświęcona została Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO), której pilotaż jest już realizowany przez Ministerstwo Zdrowia w kilku województwach. Sieć chwalona za próbę wdrożenia korzystnych dla polskich pacjentów powiązań pomiędzy większymi i mniejszymi ośrodkami onkologicznymi w danym rejonie jest jednocześnie ostro krytykowana przez wielu prominentnych onkologów za brak zaplanowanej wiarygodnej, merytorycznej i naukowej oceny swojej efektywności, ponieważ nie powołano eksperckiej instytucji kontrolnej. Wyniki leczenia pacjentów leczonych w KSO będą więc oceniane w sposób stronniczy, gdyż analizą mają zajmować współautorzy całego projektu. Lekarze licznie obecni na sali plenarnej zwracali uwagę na to, że ogromne środki przeznaczone na program mogą zostać "utopione" w wątpliwym projekcie, a nie będzie żadnej rozsądnej metody oceny koszt-efektywność. Zarówno ta, jak i pozostałe debaty miały interaktywny charakter i umożliwiały wszystkim uczestnikom oddanie głosu ZA lub PRZECIW. Na koniec organizatorzy przygotowani wyjątkowy plebiscyt pt. Największe absurdy w polskiej onkologii. Głosy z całej Polski zbierano już od kilku miesięcy. W czasie obrad podsumowano je wszystkie i poprzez głosowanie uczestnicy wskazali jeden. Część z wymienionych poniżej problemów to zasługa politycznej niemocy i dysfunkcyjnego systemu ochrony zdrowia w Polsce, wiele dotyczy złego prawa, ale praktycznie każdy jest powodem ogromnej frustracji całego środowiska. Trudno podchodzić do sprawy bez emocji, gdy na drodze do lepszej pomocy pacjentom z potencjalnie śmiertelną chorobą stoją przeszkody administracyjne i pułapki prawne. Największe absurdy w polskiej onkologii to między innymi: Krajowa Sieć Onkologiczna Utrudniony dostęp do zabiegów rehabilitacyjnych, szczególnie dla pacjentek po leczeniu raka piersi, gdy jest to wysoce zalecane i pomaga przyspieszyć powrót do życia społecznego Programy Lekowe NFZ, w ramach których finansowane są najdroższe leki (wymagają od lekarzy ogromnej biurokracji, zawierają konieczność wykonywania zbędnych badań laboratoryjnych, narzucają niekoniecznie medycznie uzasadnioną kolejność stosowania różnych leków i przede wszystkim ograniczają poprzez liczne wykluczenia dostęp pacjentom do wielu leków) A zwycięzcą okazał się absurd absurdów: Realizacja w Polsce zapisu artykułu 6. ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U.2017.0.1318) o treści: Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. Wszyscy uczestnicy zgodzili się, że prawo może i ma, ale państwo polskie za aktualną wiedzą medyczną nie nadąża. Mateusz Malik, lekarz Fragment ustawy pochodzi ze strony www.lexlege.pl
  4. PALOMA, MONALEESA, MONARCH, HERA, SPARTAN, TRITON, MAGIC, CLEOPATRA, PICASSO... Ten zbiór brzmi jak akapit ze słownika dla miłośników krzyżówek? Może coś pomiędzy mitologią a historią sztuki? Bynajmniej. Są to skrócone nazwy poważnych badań klinicznych, które zmieniały standardy leczenia chorób układu krążenia czy nowotworów złośliwych! Akronim, czyli skrótowiec to słowo utworzone przez skrócenie wyrażenia składającego się z dwóch lub więcej słów, których nie literuje się, ale czyta, jakby były jednym wyrazem. W słowniku mamy wiele takich wyrażeń, takich jak KNF, Polmos, cepeen, NATO, laser czy PZKosz. W codziennej mowie są ich tysiące. A jak znalazły się w literaturze naukowej? Historia jest bardzo ciekawa... Domeną medycznych badań naukowych przez wieki były opisy przypadków. Na ich podstawie wysuwano śmiałe hipotezy i formułowano wnioski. Z biegiem czasu serie kazusów okazywały się niewystarczające, bo przebieg chorób i efekty ich leczenia nie były w wystarczającym stopniu powtarzalne, a zatem nie dawały mocnych, przekonywających dowodów. Spowodowało to rozwój statystyki w medycynie i dało impuls do badań obserwacyjnych, a szczególnie kohortowych. Stosowanie leków lub metod leczniczych jest dziś możliwe w medycynie wtedy, gdy dowiedzie się ich co najmniej takiej samej skuteczności jak metody uznanej za standardową, a gdy takiej nie ma - gdy wykaże się przewagę nad placebo. Złożoność badań naukowych jest związana zarówno z liczbą biorących w nich udział pacjentów, jak i rygorami metod statystycznych - powoduje to, że prace naukowe w dziedzinie medycyny to rozbudowane artykuły z dziesiątkami przypisów, tabel i wykresów. Ich przydługie tytuły po prostu nie mogą być przyjemną dla oka lekturą... A jeśli weźmiemy pod uwagę, że każde badanie kliniczne jest oznaczone złożonym numerem, którego nikt nie jest w stanie zapamiętać to szansa na atrakcyjny dla czytelnika przekaz spada do zera! Jak zatem przekazać całemu środowisku ważne wyniki badania skoro nikt nie będzie nawet wiedział jakiego tytułu szukać? I tu z pomocą przychodzi skrótowiec - wpadający w ucho, łatwy do powtórzenia, a najlepiej jeszcze kojarzący się pozytywnie. Choć pierwsze skróty zaczęto stosować w anglosaskiej literaturze w latach 70. XX wieku, to za swoisty przełom można uznać badanie Multiple Risk Factor Intervention Trial z 1981 roku - w skrócie MRFIT. Był to interwencyjny program badawczy, którego celem było zmniejszenie ryzyka zgonu z powodu choroby wieńcowej. Zatem potoczny "Mr Fit" stał się nie tylko mnemotechnicznym sposobem zapamiętania nazwy trialu, ale też tematycznie do niego nawiązywał. To właśnie kardiologia była w awangardzie nowej mody, a kolejnym krokiem było zastosowanie akronimów o patetycznych i historycznych konotacjach. Dobrym przykładem jest tu ISIS-1, gdzie egipska bogini Izyda stała się "patronką" atenololu podawanego pacjentom po zawale serca w dużym badaniu klinicznym First International Study of Infarct Survival Collaborative Group z lat 80. Dziś przykład akronimu ISIS nie jest może zbyt fartowny, ale kolejne niekontrowersyjne przykłady historycznych i mitologicznych skrótowców posypały się jak z rękawa. Badania ATHENA, PALLAS, TRITON czy PLATO, SOCRATES, ARISTOTLE pozwalały autorom uszczknąć nieco dodatkowej potęgi i prestiżu postaci z przeszłości. I tak w ciągu 30 lat tytuły badań klinicznych przeszły ewolucję od całkiem anonimowych, poprzez charakterystyczne inicjały czy homonimy, aż po dobrze rozpoznawalne neologizmy, których nie da się pomylić z niczym innym. Przybywało publikacji (w samej tylko kardiologii w roku 1992 ogłoszono około 250 dużych badań, a w roku 2002 już ponad 4100!), wiedza stawała się coraz mniej egalitarna. W krótkim czasie dla wszystkich naukowców i grup badawczych stało się jasne, że aby zyskać rozgłos i zainteresowanie trzeba dołączyć do tej słownej zabawy. Można śmiało mówić o akronimanii czy akronimofilii (pojęcia ukute przez wiodącego krytyka, prof. Tsung O. Cheng z Waszyngtonu). Macie państwo do dyspozycji nawet internetowy generator akronimów: http://acronymcreator.net/ (polecam spróbować!). Schody zaczęły się w erze internetowych wyszukiwarek, gdy okazało się, że na przykład pod skrótem HEART kryje się ponad 40 różnych badań, a takich przykładów jest więcej. Co gorsza niektóre potoczne wyrażenia i słowa używane jako akronimy (CURE, SMART) kompletnie nie dają się odnaleźć w PubMed czy Medline. Przy ogromnej liczbie badań skrótowce tworzono od pierwszych, czasem pierwszych dwóch liter wyrazów składających się na tytuł badania, potem używano litery ze środka. Zaczęło jednak przybywać nazw sztucznie rozbudowanych, sztukowanych na siłę czy akronimów akronimów (badanie AIMS, czyli APSAC International Mortality Study). Powstały też pseudoakronimy (np. The EINSTEIN Study), które miały tylko ładnie brzmieć, ale w ogóle nie odnosiły się do liter tytułu. Problemem stało się także używanie wyrazów kojarzonych pejoratywnie lub delikatnie mówiąc niestosownych. Zdarzają się, szczególnie w kardiologii, takie antynomie powagi, jak chociażby akronimy kulinarne (APRICOT, BIG-MAC, DISH, GUSTO, MOCHA, SALAD, SALT, TOAST), geograficzne (MIAMI, NEVADA, PARIS, SIAM, THAMES, TIBET) czy też z zacięciem romantycznym (CASANOVA, M-HEART, KISS). W 2014 roku w British Journal of Medicine grupa Duńczyków z typowym dla siebie poczuciem humoru opublikowała przewrotną pracę przeglądową SCIENTIFIC czyli "SearCh for humourIstic and Extravagant acroNyms and Thoroughly Inappropriate names For Important Clinical trials". Wskazali w niej algorytm, który za pomocą dwóch kryteriów: pozytywnego: BEAUTY = Boosting Elegant Acronyms Using a Tally Yardstick negatywnego: CHEATING = obsCure and awkHward usE of lettArs Trying to spell somethING ocenia punktowo jakość utworzonego akronimu. Punktów dostaje się za poprawne wykorzystanie liter czy zgodność powstałego skrótowca z daną dziedziną medycyny, a traci za obecność liter kompletnie niezwiązanych z tytułem pracy. Autorzy ze smutkiem konkludowali, że choć rośnie ilość akronimów od roku 2000 w dziedzinach takich jak kardiologia, pulmonologia czy endokrynologia, to ich jakość systematycznie spada. Wśród potworków odnaleźć m.in SU.FOL.OM3 (SUpplementation with FOLate, vitamins B-6 and B-12 and/or OMega-3 fatty acids and B-12 and/or OMega-3 fatty acids). Autorzy chwalą za to akronim badania 4D (Die Deutsche Diabetes Dialyse Studie). Inni autorzy zwrócili uwagę na to, że powszechnie stosowane nazwy badań klinicznych nie powinny tendencyjnie nawiązywać do potencjalnego pozytywnego skutku, ponieważ jest to rodzaj wywierania wpływu na pacjentów, którzy rozważają świadomą zgodę na udział. Wskazano takie akronimy jak ALIVE, CURE, HELP, IMPROVED, LIVE, MIRACL, RESCUE czy SAVED. Istnieje poważna obawa, że pacjent podświadomie chętniej zgodzi się na udział w badaniu "MIRRACLE", "HOPE" czy "LIFE" niż " DEATH" lub "DEVIL" (wszystkie nazwy autentyczne). W związku z dynamicznym rozwojem onkologii także ta dziedzina przeżywa akronimowy boom. Podczas gdy badania nad leczeniem raka z lat 90. pełnie były tajemniczych numerów, po roku 2000 zaczęły dominować skrótowce. Dalece niepełną ich listę z odniesieniami odnajdziemy tu. Obecnie każdy licząca się firma lub niekomercyjna grupa badawcza tworzy wpadające w ucho nazwy dla swoich triali, co faktycznie usprawnia komunikację na onkologicznych zjazdach, ułatwia naukę, a nawet zachęca do daleko idącej mnemotechniki: już na kilku konferencjach byłem świadkiem, jak prelegent przedstawiał wyniki badań trzech głównych leków z grupy inhibitorów cyklin CDK4/6 w formie... obrazków! Czy jest lepszy sposób, by wspomnieć o badaniach PALOMA, MONALEESA i MONARCH niż grafiką w stylu poniższej? W artykule korzystałem z interesującego tekstu Christophera Labos The Alphabet Soup of Clinical Trial Acronyms. Mateusz Malik, lekarz Źródła: Christopher Labos, MD CM, MSc. The Alphabet Soup of Clinical Trial Acronyms. ACRONYM: an Albeit Cool but Really Obtuse Naming strategY for Medical studies https://www.medscape.com/viewarticle/857543 Multiple risk factor intervention trial. Risk factor changes and mortality results. Multiple Risk Factor Intervention Trial Research Group. JAMA 1982 https://www.medscape.com/medline/abstract/7050440 SearCh for humourIstic and Extravagant acroNyms and Thoroughly Inappropriate names For Important Clinical trials (SCIENTIFIC): qualitative and quantitative systematic study, BMJ 2014 https://www.bmj.com/content/349/bmj.g7092 Orlowski JP, Christensen JA. The potentially coercive nature of some clinical research trial acronyms. Chest 2002;121:2023-8. Cheng T O. Acronymophilia. The exponential growth of the use of acronyms should be resisted (https://www.bmj.com/content/309/6956/683?ijkey=0ec7dae766b79a2d7b41eb1a36296b661c535187&keytype2=tf_ipsecsha) http://acronymcreator.net/
  5. Nie jestem jeszcze studentem żadnej uczelni medycznej, i daleko mi do specjalizacji. Aczkolwiek zastanawiało mnie jakie są wasze odczucia względem onkologii. . Jak waszym zdaniem to wygląda i jak siebie widzicie jako lekarza tej specjalizacji? Jedyne co ja mogę powiedzieć, jako syn chirurga, że onkologowie w Polsce uważani są za osoby nie za bardzo lubiące się rozwijać , leczę ciągle tymi samymi metodami nawet nie starają się nic nowego wprowadzać a druga strona medalu ,że nie ma za dużo pieniędzy na badania nad nowymi sposobami np. leczenia.
  6. Choć nierzadko próbuje się w dokumentacji medycznej ukryć przed pacjentami ich obecność czy podejrzenie (na przykład w opisie tomografii wpisując "meta" lub "mts") to fakt pozostaje faktem - lekarzowi chodzi o PRZERZUTY. Zwyczaj chronienia pacjentów przed bolesną prawdą wyrósł głównie z kancerofobii - obecnej wciąż nie tylko wśród pacjentów, ale i medyków. Mniej lub bardziej uzasadniona obawa, by niepotwierdzonym wynikiem nie wywołać u pacjenta szoku ma swoje jasne i ciemne strony. I choć łacina w medycynie coraz bardziej zanika, a diagnozy wpisuje się w językach narodowych to można spodziewać się, że popularne skróty od łacińskiego (i angielskiego) słowa metastasis na długo pozostaną w onkologicznym slangu. Słowem wstępu: Każdy rak to nowotwór złośliwy. Nie każdy nowotwór złośliwy to rak. Rak dotyczy komórek w nabłonkach (skóra, błony śluzowe). Ale mamy w organizmie inne rodzaje komórek i stąd szereg innych typów nowotworów złośliwych które istotnie różnią się charakterem, sposobem leczenia, rokowaniem i wszystkie mogą dawać własne przerzuty: mięsaki - z komórek tkanki łącznej czyli na przykład kości, chrząstki, mięśni; grupa bardzo zróżnicowana; czerniaki - z komórek barwnikowych skóry i błon śluzowych; glejaki i inne wywodzące się z komórek układu nerwowego; nowotwory germinalne - z tak zwanych sznurów płciowych, czyli upraszczając - z komórek rozrodczych; białaczki - z komórek krwiotwórczych; chłoniaki - z komórek układu chłonnego (limfatycznego); inne, na przykład nowotwory neuroendokrynne (NET-y) z komórek wydzielających hormony które są już tak pokręcone, że mogą być zarówno rakiem jak i nie-rakiem, a co więcej złośliwe, jak i niezłośliwe I chociaż te "nie-raki" bardzo różnią się od nowotworów nabłonkowych to często (szczególnie w mediach) są wrzucane do jednego worka pt. "rak". Jak na pobliskim obrazku, gdzie pani Marzena (55 l.) została "cudownie uzdrowiona" ze śluzaka serca, który to z rakiem nie ma nic wspólnego. Nie dajcie się zmylić! Dlaczego niektóre nowotwory dają przerzuty, a inne nie? Wiemy, że zależy to od wielu czynników. Na przykład uogólnienie choroby jest bardziej prawdopodobne, gdy nowotwór jest mocniej zaawansowany, "głębiej" nacieka czy ma dostęp do naczyń krwionośnych, ale i tu medycyna nierzadko nas zaskakuje. Oto kilka świętych zasad dotyczących słynnych "meta": Obecność przerzutów zawsze wiąże się z gorszym rokowaniem dla pacjentki/pacjenta niż ich nieobecność. Przerzuty mogą być lokalne (do regionalnych węzłów chłonnych) lub odległe (do innych narządów, do jamy otrzewnej/opłucnej, do skóry, do węzłów chłonnych). Pierwsze często usuwa się chirurgicznie razem z guzem i ich obecność nie przeszkadza w całkowitym wyleczeniu choroby. Nie zawsze przerzuty odległe oznaczają, że choroba jest nieuleczalna. Zazwyczaj jednak tak jest. Tylko chirurgiczne usunięcie (względnie radioterapia) wszystkich ognisk rozsianej choroby umożliwia całkowite wyleczenie RAKA. Trochę inaczej jest w "nie-rakach" wymienionych wyżej. Jeśli u osoby wyleczonej z raka w ciągu kilku lat od zakończenia leczenia wykryje się przerzuty, to najczęściej przyjmuje się, że jest to nawrót tej samej choroby. Gdy wykryje się guz nowotworowy należy wykluczyć przerzuty. Gdy wykryje się przerzuty należy odnaleźć guz pierwotny. Niekiedy wykrywa się przerzuty, a nie udaje się odnaleźć guza pierwotnego! Taki przypadek nazywa się FPI, z łacińskiego focus primarius ignotus = nieznane ognisko pierwotne. Można mieć przerzuty z dwóch lub nawet więcej nowotworów jednocześnie, ale zdarza się to bardzo rzadko. Jeśli ktoś ma raka narządu "A" i przerzut do narządu "B", to leczenie systemowe (chemioterapia, leki celowane, immunoterapia) ukierunkowuje się na nowotwór narządu "A". Przerzutami nie można się zarazić! Nowotworem nie można się zarazić! Dotychczas nikt nie opublikował jednej, spójnej, systematycznej i powtarzalnej dla wszystkich nowotworów teorii, która tłumaczy mechanizm powstawania przerzutów. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że z guza pierwotnego "odrywa się" pojedyncza komórka, wędruje drogą krwi oraz limfy i osadza się w innym miejscu. Wciąż jednak poruszamy się wśród hipotez. Z jednej strony doświadczony onkolog potrafi w chwili rozpoznania ocenić, u kogo z pacjentów w ciągu kilku najbliższych miesięcy choroba prawdopodobnie się rozsieje, z drugiej strony łatwo o pomyłkę. I dlatego w opiece onkologicznej tak istotna jest regularna kontrola po wyleczeniu. Teoretycznie KAŻDY nowotwór złośliwy może potencjalnie dać przerzuty. Są takie, które rozsieją się na 99% i takie, które nie rozsieją się na 99%, ale w onkologii nigdy nie mów nigdy. Są miejsca w ludzkim ciele, gdzie przerzuty osiedlają się częściej. Są to węzły chłonne, bo leżą na przebiegu naczyń limfatycznych; wątroba, bo przepływa przez nią ogromna ilość krwi; wiele nowotworów może też przenieść się do płuc. Ciekawym i wciąż badanym zjawiskiem jest tendencja wielu nowotworów do przerzucania się w specyficzne miejsca i to niekoniecznie położone blisko pierwotnego guza. I tak przerzutów z raka prostaty spodziewamy się głównie w węzłach chłonnych i kościach, czerniak skóry ma tendencję do umiejscowienia przerzutów w węzłach chłonnych, skórze, płucach, wątrobie czy mózgu, a rak żołądka skłonny jest uogólnić się w wątrobie, otrzewnej, płucach i kościach. Oczywiście zgodnie z regułą "nigdy nie mów nigdy" zdarzają się niespodzianki. W swojej krótkiej onkologicznej karierze widziałem już takie cuda jak przerzut glejaka mózgu do płuc czy z nerki na środek czoła. Jak było wspomniane powyżej czasem przerzuty odległe raka (względnie mięsaka, czerniaka lub nowotworu germinalnego) można spróbować usunąć. Takie operacje podejmuje się wyłącznie gdy liczba stwierdzonych przerzutów jest niewielka, gdy ich rozmiar jest odpowiednio mały i przede wszystkim gdy możliwe jest wycięcie wszystkich ognisk choroby. W większości przypadków metastazektomia czyli chirurgiczne usunięcie przerzutu i tak nie chroni przed nawrotem, ale wykonuje się ją w takich nowotworach, gdzie postępowanie to ma udowodniony korzystny wpływ na rokowanie. Można usunąć przerzut z wątroby, płuca, mózgu, węzła chlonnego czy kręgu kręgosłupa, ale są i miejsca, które z zasady nie nadają się do tego typu interwencji z uwagi na duże ryzyko. Czasami próbuje się zastąpić chirurgię radioterapią lub radiochirurgią, aby zmniejszyć inwazyjność i zredukować powikłania pooperacyjne. Niestety stereotaktyczne napromienianie, gamma-knife czy terapia protonowa jest leczeniem możliwym do wykonania tylko w wybranych przypadkach. Bywa, że rak daje pojedynczy odległy przerzut, który po usunięciu +/- terapii uzupełniającej nigdy nie nawraca. Bywa też, że metastazy są niemal w każdym miejscu ciała... Odpowiadając na pytanie z tytułu posłużę się przykładem: U pacjenta z pierwotnym nowotworem kości, czyli mięsakiem, który rozwinął przerzuty do płuc leczymy pierwotną chorobę, czyli mięsaka. Obecnie w sytuacji uogólnienia tej choroby rokowanie jest bardzo niepomyślne, a w leczeniu standardem jest chemioterapia + terapia paliatywna. Jeśli natomiast mamy pacjenta z rakiem płuca, u którego stwierdzimy rozsiew do kości terapię możemy spersonalizować. Badamy jaki to podtyp raka płuca (jaką ma budowę, czy występują mutacje). W zależności od wyniku i stanu sprawności pacjenta w leczeniu możemy stosować immunoterapię inhibitorem punktów kontrolnych, terapię celowaną, a jeśli nie ma już innej opcji zastosować chemioterapię i różne metody objawowe... Jak widać podejście fundamentalnie odmienne. W leczeniu ważne więc skąd nowotwór wyszedł, a nie dokąd trafił. Wielu rzeczy jeszcze o nowotworach nie wiemy. Tak wielu, że im bardziej doświadczony onkolog, tym mniejszą ma tendencję do wyrokowania... Mateusz Malik, lekarz Zobacz inne artykuły z serii: A.B.C. ONKOLOGII
  7. Nowotwór złośliwy piersi to choroba, która pojawia się praktycznie w każdej rodzinie. Dzieje się tak nie bez powodu - na raka piersi w ciągu całego życia ma szansę zachorować 1 na 8 kobiet (ponad 12% całej światowej kobiecej populacji). To więcej, niż sądziliście? Ale takie są fakty [1], a niewykluczone, że ta liczba w XXI wielu jeszcze urośnie. Większość z chorujących pań zostanie całkowicie wyleczona (lub umrze z innej przyczyny niż rak piersi, bo ryzyko zachorowania rośnie z wiekiem), ale wciąż ten złośliwy nowotwór stanowi ogromne wyzwanie dla całego medycznego świata. Wiemy już dziś, że nie istnieje jeden "rak piersi" jako zbiorcza jednostka chorobowa: są różne raki piersi. Niektóre rokują nie najgorzej nawet w stadium przerzutowym i dają możliwość wieloletniej kontroli choroby (znany mi osobiście rekord to Pani z uogólnieniem choroby leczona już od ponad 16 lat), ale są też i takie raki, które pomimo wczesnego wykrycia, radykalnego wyleczenia i ogromnych starań całego zespołu terapeutycznego nawracają i zabijają w krótkim czasie. Jak ma się do tego "czerwona i biała" chemioterapia, hormonoterapia czy terapia celowana. O tym poniżej... W chwili, gdy kobieta (lub znacznie rzadziej mężczyzna) dowiaduje się o rozpoznaniu raka piersi w głowie rodzi się pytanie "Dlaczego?". Sugerowałbym, aby odpowiedź na nie odłożyć na później, a skupić się na "Co z tym fantem zrobić?". Już po leczeniu warto wrócić do tematu przyczyn, szczególnie w przypadku pacjentek przed 40 rokiem życia lub mężczyzn, bo może mieć to znaczenie w tak zwanej wtórnej profilaktyce. Wszystko zaczyna się najczęściej na dwa sposoby: "Wyczułam guzek i poszłam się przebadać" lub "Byłam na kontrolnej mammografii i coś mi znaleźli". O chorobie można dowiedzieć się na różne sposoby, ale tak naprawdę kluczowe jest to, aby lekarz przed rozpoczęciem terapii dowiedział się o chorobie wszystkiego, co niezbędne. Do tego służy zawsze: Mammografia, USG piersi i węzłów chłonnych, a gdy są podstawy, by sądzić, że jest to nowotwór złośliwy czyli rak, a nie łagodny gruczolak, włókniak, tłuszczak, torbiel itp, to koniecznie także: Biopsja gruboigłowa, która dostarcza materiału do badania mikroskopowego (tzw. histopatologiczne lub patomorfologiczne). W zależności od sytuacji wśród badań może (ale nie musi) znaleźć się też ocena laboratoryjna parametrów z krwi, badanie obrazowe lub dodatkowa biopsja. Rozpoznanie nowotworu można postawić wyłącznie na podstawie badania mikroskopowego pobranej tkanki, ale w przypadku stwierdzenia raka piersi niezbędna jest również dodatkowa ocena tzw. IHC, aby ocenić podtyp raka. Za pomocą takiego badania sprawdza się czy na powierzchni komórek raka znajdują się receptory dla substancji pobudzających ich wzrost: hormonów płciowych (receptor estrogenowy ER, progresteronowy PR i androgenowy AR) oraz dla naskórkowego czynnika wzrostu (receptor HER-2). To ich obecność i liczba decyduje w dużym stopniu o tym jaki to nowotwór i jak będzie leczony. Niekiedy wykrywa się raka przedinwazyjnego (tzw. rak in situ - DCIS, LCIS), który rokuje bardzo dobrze i oprócz zabiegu (a czasem radioterapii) nie potrzebuje dodatkowego leczenia. Natomiast gdy rak jest inwazyjny ("naciekający") należy działać szybko. Na podstawie badań genetycznych komórek nowotworowych wyróżniono cztery główne podtypy inwazyjnego raka piersi: Luminalny A - silnie wrażliwy na działanie leków hormonalnych, rzadko używa się w nim chemioterapii. Luminalny B - wrażliwy na działanie leków hormonalnych, ale wymagający często dodatkowych leków. Nieluminalny, HER-2 dodatni - niewrażliwy na działanie leków hormonalnych, ale bardzo podatny na działanie połączenia chemioterapii i leków celowanych. Nieluminalny, HER-2 ujemny, czyli tzw. trójujemny - niewrażliwy na działanie leków hormonalnych i celowanych, w jego leczeniu zawsze stosuje się chemioterapię, a obecnie rozważa się też immunoterapię [2]. W przypadku nowotworów ograniczonych do piersi (jednej lub obu) i węzłów chłonnych regionalnych dla piersi postępowanie jest całkowicie odmienne niż w sytuacji stwierdzenia odległych przerzutów. W pierwszej sytuacji postępowanie niemal zawsze nastawione jest na CAŁKOWITE WYLECZENIE (tzw. leczenie radykalne). W drugim przypadku niemal zawsze całkowite wyleczenie jest NIEOSIĄGALNE i celem jest kontrola choroby (tzw. leczenie paliatywne). Kluczowym elementem w każdej terapii radykalnej jest: operacja (zabieg) dotycząca piersi i węzłów chłonnych. Ale przed lub po operacji bardzo często korzysta się z rożnych metod leczenia systemowego (chemioterapia, tzw. hormonoterapia, terapia celowana, radioterapia, leki wspomagające), aby maksymalnie zwiększyć skuteczność chirurgii, ograniczyć jej zakres do niezbędnego minimum i/lub poprawić rokowanie (zapobiec wznowie). W terapii paliatywnej - przeciwnie - z chirurgii korzysta się rzadko, a cały ciężar leczenia spoczywa w rękach onkologów klinicznych (wykorzystujących całą dostępną farmakoterapię) i radioterapeutów (specjalistów od terapii promieniami). Po tym przydługim wstępie można zrozumieć o co chodzi z "chemioterapią czerwoną i białą". Z leczenia cytostatykami czyli chemioterapią korzysta się czasami w przypadku raków luminalnych, a zawsze w rakach HER-2 dodatnich i trójujemnych. W chemioterapii raka piersi od wielu lat korzysta się z dwóch dużych i sprawdzonych grup leków: ANTRACYKLIN (m.in. doksorubicyna, epirubicyna) - których kolor i nazwa "-rubi-" to bezsprzecznie czerwień. TAKSOIDÓW (paklitaksel, nab-paklitaksel, docetaksel) - które są bezbarwne, jak większość cytostatyków. Obie grupy leków podaje się dożylnie w postaci wlewów, a ich efektywność jest porównywalna. Ich użycie jest powszechne - są skuteczne i to zarówno w leceniu radykalnym, jak i paliatywnym. W związku z tym, że większość pacjentek jest leczona z założeniem radykalnym, a chemioterapia w strategii postępowania zyskuje nowe znaczenie to bardzo wiele wiele pacjentek staje przed wyzwaniem przyjęcia takiej serii wlewów. Okazuje się, że jednym z najczęściej wybieranych przez onkologów schematów w terapii radykalnej jest sekwencyjne stosowanie antracyklin i taksoidów (albo odwrotnie). Samopoczucie pacjentek jest obniżone częściej na etapie "czerwonym" w związku z występującymi mdłościami czy zapaleniem w jamie ustnej niż w okresie leczenia "białym" taksoidem. Ale i tu nie ma reguły - znam osoby, które właśnie "czerwoną chemię" zniosły lepiej. Do najpoważniejszych powikłań antracyklin należy uszkodzenie mięśnia sercowego, które może doprowadzić nawet do niewydolności serca (stąd trwają wciąż debaty, czy leki te można czymś zastąpić bez utraty skuteczności leczenia), ale z kolei efektem długiego stosowania taksoidów mogą być trwałe zaburzenia czucia i bóle kończyn. Na szczęście te groźne powikłania chemioterapii nie zdarzają się bardzo często. Skuteczności i wartości tych leków dowiodły liczne badania kliniczne, a za sprawą coraz częściej stosowanego leczenia przedoperacyjnego (cała chemia przed zabiegiem) efekty leczenia obserwują na sobie sami pacjenci: w czasie 5-6 miesięcy terapii guz zmniejsza się, czasem nawet znika całkowicie, a węzły pod pachą wracają do normalnej wielkości. Zdarza się, że w materiale pooperacyjnym w ogóle nie znajduje się "żywych" komórek raka. Co ciekawe, użycie tych dwóch ważnych grup leków nie ogranicza się bynajmniej do raka piersi. "Czerwone" antracykliny pełnią ważną rolę w terapii: chłoniaków, raka jajnika, mięsaków czy raka żołądka, a taksoidy są używane w wielu schematach do leczenia raka płuca, żołądka, jajnika, szyjki macicy, endometrium, prostaty, pęcherza moczowego, trzustki, głowy i szyi, a czasem jeszcze czerniaka. Chociaż jest jeszcze wiele innych grup leków p/nowotworowych, to widocznie te właśnie dwie omawiane zasłużyły na opowieści pacjentów i swoistą legendę. Mateusz Malik, lekarz Zobacz inne artykuły z serii: A.B.C. ONKOLOGII Źródła: Noone AM, Howlader N, Krapcho M, et al. (editors). SEER Cancer Statistics Review, 1975-2015. Table 4.17. National Cancer Institute. Bethesda, MD. Accessed on April 19, 2018. http://seer.cancer.gov/csr/1975_2015/, 2018. https://www.medscape.com/viewarticle/903734?src=WNL_confalert_181020_MSCPEDIT&uac=285645PX&impID=1775390&faf=1
  8. Nie tylko w światku medycznym, ale powszechnie w społeczeństwie za sprawą licznych doniesień medialnych trwa dyskusja na tematy onkologiczne. Raz, że sprawa dotyka praktycznie każdą rodzinę w Polsce, dwa - tematy okołonowotworowe są intrygujące i wzbudzają lęk jednocześnie, co sprawia, że stają się częstym tematem rozmów, a roli onko-celebrytów tłumaczyć raczej nie trzeba. Jak wyleczyć raka? Co ma większe znaczenie z perspektywy zwalczania nowotworów - profilaktyka czy leczenie? Czy prawdą jest, że chemioterapia odchodzi do lamusa? Kiedy i u kogo można stosować leki "celowane", immunologiczne czy hormonalne? Na te i inne pytania odpowiedzi w cyklu artykułów "A.B.C. onkologii"... Fascynuje sama idea raka, jako choroby tajemniczej i trudnej, a czasem niemożliwej do zwalczenia, ale i wokół leczenia narasta wiele kontrowersji. Słyszy się, że najnowsze leki z onkologicznego portfolio są już dostępne w Polsce w ramach programów terapeutycznych, co rodzi nowe nadzieje. Rodzi to wśród pacjentów i rodzin pytania o ich zastosowanie w leczeniu w danym przypadku oraz możliwość wyleczenia w przypadku, który kiedyś byłby "beznadziejny". Cierpliwie tłumaczymy naszym pacjentom zawiłości strategii onkologicznych. A temat jest jeszcze bardziej złożony. Onkologia jest dziedziną tak dynamiczną, że za najnowszą wiedzą ledwie nadążają sami onkolodzy. Cóż mają powiedzieć pacjenci? A co, gdy nieznane wcześniej skutki uboczne nowych metod terapii trafiają wraz z pacjentami do powiatowych szpitali i przychodni POZ - tam włosy dęba staja na głowie niejednemu doświadczonemu lekarzowi. Współczesna onkologia A.D. 2018 to właściwie dziedzina zupełnie inna niż onkologia w roku 1988, 1998 czy 2008, ale wiadomo wiadomo już dziś, że "najnowsza" onkologiczna wiedza i praktyka już dziś jest dalece nieaktualna na przykład z perspektywy roku 2048. Wynika to z szybkiego postępu nauk przyrodniczych, technicznych i informatycznych, obniżana kosztów technologii medycznych oraz z tego, że państwa narodowe i instytucje międzynarodowe przeznaczają na badania w onkologii coraz więcej środków. Coraz lepiej rozumiemy proces powstawania nowotworu i jego rozwoju, ale jednocześnie - nie obawiam się tego powiedzieć - więcej nie wiemy niż wiemy. Skoro tak wiele jest pytań - czas na odpowiedzi. Czy innowacyjne terapie onkologiczne wyparły już chemioterapię? Po pierwsze: chemioterapia, czyli leki cytostatyczne (niewybiórczo blokujące podziały komórkowe) wcale nie wybiera się na śmietnik historii. Świadczy o tym choćby fakt, że tworzy się współcześnie i bada w praktyce innowacyjne... cytostatyki. Przykładem jest nab-paclitaxel (Abraxane), lek zarejestrowany do leczenia raka przez FDA po raz pierwszy w 2013 roku! Lek jest dziełem firmy prowadzonej przez amerykańskietgo chirurga, miliardera i wizjonera chińskiego pochodzenia, urodzonego w RPA: Patricka Soon-Shiong. Nab-paclitaxel, który jest połączeniem jednego z najstarszych cytostatyków - paklitakselu (alkaloidu pierwotnie pozyskiwanego z kory cisu krótkolistnego) z mikrocząsteczką albuminy miał być przełomem m.in. w leczeniu raka trzustki. Przełomu nie było, ale postęp owszem i dzięki temu zwiększył się arsenał leków w przerzutowym raku piersi, płuca czy trzustki. Cytostatyki w terapii nowotworów złośliwych będą w użyciu prawdopodobnie już zawsze. Zmieniać będzie się jedynie ich rola, tak jak ma to miejsce współcześnie - pojawiają się nowe wskazania, a niektóre się dezaktualizują. Tylko kilka, kilkanaście leków z kręgu chemioterapii stosowanych niegdyś powszechnie wycofano z użycia i to głównie z powodu ich toksyczności, nie zaś nieskuteczności. WIĘKSZOŚCI cytostatyków używa się nadal, a niektóre nawet odkrywane są "na nowo". Na przykład zsyntezowana w 1963 w NRD przez Ożegowskiego i Krebsa bendamustyna, lek szeroko stosowany w hematologii w leczeniu chłoniaków, białaczek i szpiczaka przeżywa obecnie swoisty renesans. Doczekała się w 2008 r. rejestracji w USA, a obecnie bada się jej rolę m.in. w terapii mięsaków. Warto wiedzieć, że jeden z pierwszych w historii chemioterapeutyków - metotreksat jest po dziś dzień z powodzeniem stosowany w leczeniu wielu nowotworów litych i hematologicznych. Dzięki powracającej do łask idei "chemioterapii metronomicznej" czyli podawanej najchętniej doustnie, w mikrodawkach, ale za to częściej (nawet codziennie), "stary" lek metotreksat daje szansę na bezpieczne i skuteczne leczenie zaawansowanego raka piersi u starszych, obciążonych internistycznie pacjentek. Wciąż istnieją takie typy nowotworów złośliwych, które leczy się niemal wyłącznie chemioterapią (niektóre białaczki, chłoniaki, przerzutowe nowotwory germinalne, zaawansowany rak Belliniego), choć prawdopodobnie ten stan rzeczy będzie ulegał zmianie. Z drugiej strony są nowotwory, w których cytostatyków właściwie się już nie stosuje. Wśród nich na wyobraźnię onkologów najbardziej działają czerniaki oraz rak nerki. Te silnie immunogenne (wpływające na układ odporności) choroby stały się sztandarowym przykładem przełomowych metod leczenia systemowego. Przerzutowego, nieoperacyjnego czerniaka w ciągu kilkunastu lat z nowotworu rokującego fatalnie (mediana przeżycia* ok 6 miesięcy) udało się dzięki serii odkryć i badań naukowych zmienić w niektórych grupach pacjentów w chorobę niemal przewlekłą (mediana przeżyć w badaniach klinicznych >37 miesięcy i dalej rośnie). Za sprawą coraz powszechniej stosowanej immunoterapii nowotworów w wybranych przypadkach dochodzi nawet do całkowitych wyleczeń. Diametralnie zmieniło się też oblicze raka nerkowokomórkowego z przerzutami, który był i jest oporny na chemioterapię. Jeśli tylko pacjent znajduje się przynajmniej w pośredniej grupie rokowniczej jest kwalifikowany do terapii inhibitorami kinaz tyrozynowych, co daje szansę na wieloletnie przeżycie. To wszystko bez użycia chemioterapii. Krótko wyjaśnię powyższy metaforyczny, wojenny slajd z jednej z prezentacji nt. farmakoterapii zaawansowanego czerniaka. W sposób uproszczony pokazuje niespecyficzną i uderzającej zarówno w zdrowe, jak i chore komórki chemioterapię jako działo (moździerz RAK konkretnie), trafiającą w konkretnie miejsce szlaku komórkowego w nowotworze terapię celowaną przeciw kinazom BRAF/MEK jako snajpera, a tzw. inhibitory punktów kontrolnych mobilizujące własne siły układu immunologicznego do walki z nowotworem jako pobór do wojska. Warto pamiętać, że gdzie wojna, tam i ofiary, ale poważne działania niepożądanie wszystkich powyższych metod to konieczna cena, jaką organizm płaci za zwycięstwo w bitwie/wojnie z nowotworem. Innowacyjne terapie onkologiczne niejedno mają imię. W tym pojęciowym "worku" mieszczą się: nowe techniki chirurgiczne (leczenie oszczędzające, procedura węzła wartowniczego, laparoskopia, chirurgia robotowa, terapie miejscowe zmian w wątrobie) oszczędzające narząd zabiegi endoskopowe w wysokiej precyzji (głównie przewodu pokarmowego i układu moczowo-płciowego) zabiegi z zakresu radiologii zabiegowej (embolizacja guza, podawanie leków dotętniczo, do guza) nowoczesne technologie i strategie leczenia promieniowaniem jonizującym (radioterapia stereotaktyczna, terapia protonami, IMRT, VMAT, radiochirurgia, np. nóż gamma, alfa-rad) leki ukierunkowane molekularnie (inhibitory kinaz tyrozynowych, inhibitory cyklin, przeciwciała monoklonalne skierowane przeciwko określonym receptorom i miejscom w komórkach, fuzja p/ciała z cytostatykiem) immunoterapia nowotworów (inhibitory punktów kontrolnych, szczepionki p/nowotworowe). Trudno wskazać pojęcie, które najlepiej oddaje idealną terapię u chorego na nowotwór. Może być to terapia skojarzona (wykorzystująca łącznie różne metody i techniki onkologiczne), ale nie jest ona zawsze niezbędna, może lepszym określeniem jest podejście multidyscyplinarne, w którym analizę danego przypadku na wczesnym etapie leczenia przeprowadza konsyliarnie zespół złożony ze specjalistów różnych dziedzin, jest wreszcie coś takiego jak onkologia spersonalizowana, a zatem leczenie ma być "skrojone" na potrzeby konkretnego pacjenta i uwzględniać profil molekularny jego choroby. Jak to wszystko wygląda w Polsce? Największe wyzwanie stanowi tak naprawdę koordynacja terapii onkologicznej. Mamy znakomite kliniki chirurgiczne i wyposażone bloki operacyjne, najnowsze maszyny do radioterapii, świetne laboratoria genetyczne, wiele innowacyjnych leków dostępnych od ręki. Cóż z tego, jeśli brakuje techników, lekarzy, fizyków, którzy wszystko to ogarniają, brakuje realnej geograficznej oceny popytu i podaży, tak że ośrodki bywają absurdalnie rozrzucone w różnych powiatach, brakuje w centrach onkologii ośrodków wyspecjalizowanych w danej wąskiej dziedzinie (tzw. unit), nie ma środków na diagnostykę genetyczną, a nade wszystko nie ma obiektywnych narzędzi oceny efektów leczenia - każdy ośrodek myśli, że jest najlepszy na świecie, a pacjent kładąc się na stół operacyjny nie wie, czy będzie operował go raczej wirtuoz, czy raczej rakarz. Pewną wartość stanowi to wprowadzenie pakietu DILO, ale nie wszędzie w Polsce skraca on czas od podejrzenia do rozpoznania, bo nawet najlepsze programy ani pakiety nie pomogą, jeśli brakuje elementarnej czujności onkologicznej. Mowa tu raczej o skróceniu czasu od rozpoznania do rozpoczęcia leczenia. Tu karta diagnostyki i leczenia onkologicznego ma swoje zasługi i jest grupa pacjentów którzy szczególnie zyskują dzięki wprowadzeniu obowiązkowego konsylium (które jest areną wymiany wiedzy, poglądów, czasem sporu między lekarzami różnych specjalności) oraz na szybkiej ścieżce do rozpoczęcia leczenia, gdy jego odroczenie z powodów czysto administracyjnych może być brzemienne w skutkach. Jak naprawdę wygląda dostępność nowoczesnych leków onkologicznych w Polsce? Zależy z kim się chcemy porównać - dużo gorzej niż w Niemczech, dużo lepiej niż na Ukrainie. Warto pamiętać, że niektóre leki onkologia wykorzystuje w leczeniu radykalnym (przed chirurgią lub po chirurgii), aby ułatwić operację albo znacząco zmniejszyć ryzyko nawrotu i w ich przypadku szczególnie jest się o co bić, bo pacjenci po takim leczeniu z założenia powinni żyć kilka dekad aż do śmierci z przyczyn naturalnych. Tutaj sztandarowym przykładem jest trastuzumab (Herceptyna) wykorzystywany w leczeniu okołooperacyjnym HER2-dodatniego raka piersi. Nadekspresja receptora HER2 na komórkach raka jest związana z gorszym rokowaniem dla pacjenta, a użycie p/ciała monoklonalnego diametralnie zmienia sytuację, bo rak jest bardzo wrażliwy na blokadę (lek "pasuje" do receptora jak klucz do dziurki), guz zmniejsza się przed operacją, a nawrotów/przerzutów po leczeniu oszczędzającym/mastektomii jest znacząco mniej. Brakuje wciąż w Polsce refundacji drugiego "blokera" HER-2 czyli pertuzumabu w terapii neoadiuwantowej. Być może zmieni to nadchodząca konkurencja na rynku - pojawiają się właśnie pierwsze oficjalne "podróbki" trastuzumabu. Nie mamy też w Polsce dostępu do wielu leków immunologicznych stosowanych coraz powszechniej w leczeniu uzupełniającym - np. po radykalnym leczeniu raka płuca, czerniaka w wysokim ryzyku nawrotu. Druga, ogromna grupa innowacyjnych leków to substancje używane w leczeniu paliatywnym - wtedy, gdy szansa na wyleczenie z choroby jest bardzo niska lub żadna. W puli hemato-onkologicznych programów terapeutycznych leki te stanowią absolutną większość. Różnią się między sobą nie tylko mechanizmem działania, drogą podania (dożylne, doustne, podskórne), stosowaniem samodzielnym lub łącznie z chemioterapią oraz ceną, ale i skutecznością, o czym poniżej. Dla przykładu, spośród blisko 60 nowych leków hemato-onkologicznych, które w latach 2011-2017 weszły do praktyki klinicznej w Niemczech, w Polsce w roku 2018 mamy do dyspozycji (choć i tak ze sporymi ograniczeniami) około 25. Polska procedura refundacyjna należy do jednej najdłuższych i najbardziej skrupulatnych w Europie. Na szczęście polski monopolistyczny płatnik (NFZ) stara się być "w miarę" na bieżąco z lekami, które przyniosły onkologii największy przełom. Jednak, pomimo, że w latach 2014-2018 liczba leków dostępnych w programach lekowych praktycznie się podwoiła, to wciąż liczne "nowinki" omijają szerokim łukiem polskiego pacjenta, jeśli akurat nie ma kilkuset tysięcy złotych na samodzielny zakup. W tym miejscu warto wspomnieć, że miesięczny koszt większości nowoczesnych terapii raczej nie schodzi poniżej 10 tys zł, a bardzo często przekracza 30 tysięcy. Tu prym wiodą i epicko rozbijają bank światowej onkologii leki z grupy inhibitorów punktów kontrolnych: dynamicznie rośnie liczba wskazań do stosowania immunoterapii i liczba samych substancji. Mamy już w Polsce ipilimumab (anty-CTLA-4), nivolumab i pembrolizuab (anty-PD-1), lada chwila pojawią się kolejne: durwalumab, atezolizumab czy awelumab. Ich wyjątkowy mechanizm działania polegający na odblokowaniu zahamowanego przez obecność nowotworu układu odporności przyniósł tak wielki przełom, że badania kliniczne z tego typu lekami trwają praktycznie we wszystkich możliwych nowotworach. W leczeniu paliatywnym ostatecznie chodzi o to, by przedłużyć życie pacjenta z nieuleczalną chorobą. Zazwyczaj taki innowacyjny lek w badaniu klinicznym przedłuża medianę czasu przeżycia o kilka miesięcy w porównaniu ze standardowa terapią. Może wydawać się to niewiele, ale warto pamiętać, że posługujemy się statystyką. W praktyce jeden pacjent może z terapii nic nie uzyskać i umrzeć na początku leczenia, ale inny odnieść długotrwałą korzyść i żyć z chorobą kilka lat ciesząc się ze ślubu córki czy narodzin prawnuka. I o to chodzi w całej onkologii klinicznej. Czy na wprowadzeniu innowacyjnych terapii zyskuje każdy polski chory nowotworowy? Nie. Sądzę, że mniej niż połowa. Z jednej strony tylko niektórzy pacjenci w ogóle kwalifikują się do stosowania inhibitorów czy przeciwciał z uwagi na różne kryteria (stan sprawności, budowa histologiczna nowotworu, wyniki badań krwi, wcześniejsze zastosowanie tego lub innego nowoczesnego leku, a nade wszystko określony czynnik predykcyjny czyli przewidujący możliwość reakcji na leczenia lub jej brak). Z drugiej strony są pacjenci, którzy na leczenie w ogóle nie zareagują - choroba będzie i tak postępować. Różne leki wykazały w badaniach różny odsetek pacjentów, którzy uzyskują z terapii wyraźna korzyść - najbardziej spektakularnych i szybkich odpowiedzi (częściowych lub całkowitych) onkolodzy oczekują przy terapii takimi lekami jak doustne inhibitory kinaz BRAF i MEK w terapii czerniaka z mutacją BRAF (dabrafenib+trametynib lub wemurafenib+kobimetynib), terapia skojarzona immunochemioterapią trastuzumab+pertuzumab+docetaksel w przerzutowym HER2-dodatnim raku piersi czy monoterapii anty-ALK (kryzotynib) u wąskiej grupy pacjentów z rakiem płuca z mutacją ALK. Ale w leczeniu paliatywnym chodzi głównie o to, by u pacjenta choroba stanęła w miejscu i nie postępowała przy akceptowalnej jakości życia. I taka strategia przyświeca leczeniu wieloma innymi lekami. Warto tu wspomnieć "lek Kory" czyli olaparyb, który opóźnia wystąpienie progresji raka jajnika po zakończeniu etapu chemioterapii. Wielu uważa, że powstanie programu terapeutycznego Polki zawdzięczają własnie walecznej piosenkarce. Podsumowując Innowacyjne terapie onkologiczne nie wyparły i nie wyprą chemioterapii, ale znakomicie z nią współpracują. Są nowotwory, gdzie w leczeniu wykorzystuje się wyłącznie leki, które z cytostatykami nie mają nic wspólnego. Wszystkie są bardzo drogie i stosowane w ramach tzw. programów terapeutycznych NFZ. Coraz więcej leków wykorzystuje zasadę "klucz do zamka" - można je stosować tylko u grupy chorych, którzy mają też "zamek". Mateusz Malik, lekarz. Zobacz inne artykuły z serii: A.B.C. ONKOLOGII *) mediana czasu przeżycia to moment na osi czasu, w którym nie żyje połowa obserwowanych pacjentów, którzy chorują/leczą się na daną chorobę
  9. UWAGA TRWA PROMOCJA!!! Używając kodu "MEDFORME" zarejestruj się bezpłatnie na IV Warszawskie Seminarium UroRadioOnkolgii. Dodatkowo sprawdź możliwość wygrania zaproszeń na ekskluzywne warsztaty z biopsji, urodynamiki oraz USG układu moczowego. Szczegóły sprawdź na stronie wydarzenia: http://www.debaty-zdrowie.pl/uroradioonkologia Motto: „Tres faciunt collegium”. Pisząc te słowa, i odwołując się do genialnych paremii rzymskich, cieszę się, że w wielu ośrodkach współpraca onkologa, urologa i terapeuty jest już faktem. Mam nadzieję, że w niedługim czasie powstaną pierwsze wielodyscyplinarne ośrodki zajmujące się leczeniem nowotworów układu moczowego. Dlatego tak ważne jest przenikanie się nauk i wytycznych. Dlatego tak ważne jest wzajemne zrozumienie i współpraca. Z niekłamaną przyjemnością zapraszam Państwa do udziału w IV już Seminarium wymiany poglądów między onkologami, radioterapeutami i urologami. Spotkajmy się dla dobra naszych pacjentów.
  10. Warsztaty „Uroonkologia - Rak nerki”, odbędą się w dniu 09 grudnia 2017r. w hotelu Lord w Warszawie. Wydarzenie przeznaczone jest dla lekarzy urologów oraz onkologów Prelegenci: prof. Cezary Szczylik prof. Piotr Radziszewski Tematy poruszane na warsztatach: Leczenie systemowe Jak szybko zakwalifikować do terapii systemowej Pacjenci z pierwotnie przerzutowym rakiem nerki Rola metastazektomii Rola follow-up Nowości w leczeniu Dyskusja interaktywna z przypadkami Organizator: SMPC Smart Medical Pharmaceutical Consultations Sprawdź sam www.czymaszraka.pl Serdecznie zapraszamy!
  11. Serdecznie zapraszamy urologów, onkologów i lekarzy innych specjalności zainteresowanych tematyką do udziału w ogólnopolskim cyklu warsztatów „Uroonkologia - Rak nerki”. Warsztaty odbędą się w następujących terminach i miastach: 22.09.2017 r. – Katowice, Hotel Altus Prestige 07.10.2017 r. – Gdańsk, Hotel Sadova 18.11.2017 r. – Kraków, Hilton Garden Inn Kraków Airport Cykl poprowadzą uznani w środowisku medycznym specjaliści: prof. Piotr Radziszewski (urolog) prof. Paweł Wiechno (onkolog) Poruszą najważniejsze zagadnienia dotyczące diagnostyki oraz leczenia raka nerki, podkreślą znaczenie współpracy urolog-onkolog w tym zakresie. W programie przewidziano dyskusję wokół przypadków klinicznych. Rejestrując się na Uroonkologię otrzymasz: - Wiedzę przedstawioną w zrozumiały i atrakcyjny sposób - Wybitnej klasy prelegentów - Voucher o wartości 350zł - Drobny upominek Sprawdź sam raknerki.edu.pl Serdecznie zapraszamy! 604 746 950 lub 694 650 989
  12. Serdecznie zapraszamy urologów, onkologów i lekarzy innych specjalności zainteresowanych tematyką do udziału w ogólnopolskim cyklu warsztatów „Uroonkologia - Rak nerki”. Warsztaty odbędą się w następujących terminach i miastach: 07.10.2017 r. – Gdańsk, Hotel Sadova 18.11.2017 r. – Kraków, Hilton Garden Inn Kraków Airport Cykl poprowadzą uznani w środowisku medycznym specjaliści: prof. Piotr Radziszewski (urolog) prof. Paweł Wiechno (onkolog) Poruszą najważniejsze zagadnienia dotyczące diagnostyki oraz leczenia raka nerki, podkreślą znaczenie współpracy urolog-onkolog w tym zakresie. W programie przewidziano dyskusję wokół przypadków klinicznych. Rejestrując się na Uroonkologię otrzymasz: - Wiedzę przedstawioną w zrozumiały i atrakcyjny sposób - Wybitnej klasy prelegentów - Voucher o wartości 350zł - Drobny upominek Sprawdź sam raknerki.edu.pl Serdecznie zapraszamy!
  13. Jako lekarz czuję się w obowiązku posiadać wiedzę na temat leczenia nie mniejszą niż moi pacjenci, nawet jeśli „leczenie” jest tu słowem wysoce na wyrost. Onkologia jest dziedziną, w której pęd do eksperymentowania na własnym ciele jest u pacjentów wysoko rozwinięty. Chorzy często pytają co sądzę o terapii pestkami moreli, ciecierzycą czy terapii Gersona. Nawet jeśli moja rola ogranicza się do studzenia zapędów pacjenta do „samoleczenia”, wypadałoby wiedzieć przynajmniej o czym chory mówi. Stąd pomysł powstania leksykonu obecnie modnych "terapii" onkologicznych rozpowszechnianych w internecie. Metoda Forma podania Postulowane działanie Faktyczne działanie Antyneoplastony Doustna lub iniekcje Korygowanie nieprawidłowych komórek Teoretycznie -peptydy o działaniu aktywującym geny supresorowe, brak podstaw i dowodów naukowych potwierdzających działanie "Witamina B17" (amigdalina) Preparat Laetril, jedzenie migdałów, pigwy, czeremchy, pestek moreli, wiśni, jabłek Cyjanek niszczy tylko komórki rakowe, nowotworzenie u pacjentów z „niedoborem wit. B17” Podczas jej rozpadu powstaje silnie trujący cyjanek, szczególnie przy jednoczesnej podaży wit. C Witamina C Wysokie dawki p.o lubi.v. (3-12 gramów/dobę) Zwiększenie poziomu interferonu, stymulacja produkcji limfocytów Przyjmowana powyżej 2 g/dobę może wywoływać dolegliwości żołądka, nudności, biegunkę, wymioty, wysypkę skórną, obniżać odporność po radykalnym zmniejszeniu dawki. Zazwyczaj nadmiar wydalany jest z organizmu z moczem Chloryn sodu ( NaClO2- chloran II sodu) MMS - 28% tlenowy roztwór chlorynu sodu (NaClO2) w wodzie destylowanej – picie gotowego roztworu zmieszanego z sokiem cytryny Silne działanie bakteriobójcze, utlenienie wirusów, pleśni, bakterii, pasożytów i grzybów. MMS sprawia, że wydolność układu immunologicznego wzrasta aż 10-krotnie! Używany do wybielania papieru, jako herbicyd,odczynnik laboratoryjny, połknięty powoduje methemoglobinemię i w ciężkich przypadkach zgon. Chrząstka rekina Tabletki, iniekcje iv Niszczenie nowotworu, stymulacja układu immunologicznego, hamowanie angiogenezy guza Suplementacja wapnia i fosforu Dieta dr Budwig Dieta olejowo-białkowa, olej lniany i chudy twaróg Dieta przeciwnowotworowa Podaż kwasów tłuszczowych omega-3 - obniżenie poziomu trójglicerydów, korzystny wpływ na zmniejszenie ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego Dieta (terapia) Gersona Picie 3l soków owocowo-warzywnych oraz lewatywy z kawy 2xdziennie Leczenie raka, migreny, gruźlicy, osteoporozy, uzależnień, długowieczność Możliwe niedobory wskutek stosowania diety eliminacyjnej, powikłania częstych lewatyw Graviola Roślina rosnąca w Ameryce Południowej – picie soku Zawierają acetogeniny o silnym działaniu przeciwrakowym, mikrobójczym i insektobójczym. 10 000 razy silniejszy od chemioterapii Neurotoksyczność acetogenin, powodują odmianę parkinsonizmu- Parkinsonizm Gwadelupski Krzem ANRY- homeopatyczny preparat związku krzemu Leczenie raka, astmy, padaczki, wodogłowia, marskości wątroby, stwardnienia rozsianego, schizofrenii, zapalenia mózgu, niepłodności, żylaków odbytu a nawet AIDS Organizm ludzki potrzebuje 20-30 mg krzemu dziennie, składnik tkanki łącznej Kurkuma 1/2 łyżeczki kurkumy 2xdobę (spożywać łącznie z pieprzem) Wpływają na 700 ludzkich genów, eliminacja komórek rakowych Zawarte w niej substancje wykazują silne działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze Metoda Ashkara Utrzymywanie otwartej rany podudzia z ziarnem ciecierzycy w środku Usunięcie toksyn z organizmu,a co za tym idzie-wyleczenie raka Konsekwencje utrzymywania wiele miesięcy otwartej rany – infekcje, utrata krwi itp. Szczepionka dra Rybczyńskiego Zastrzyk z zarodników pleśni poddanych działaniu prądu Chore na raka zwierzęta zdrowiały, a zdrowe nie chorowały na raka ??? Dla szerzej zainteresowanych tematem - informacje czerpałam ze stron dedykowanych propagowaniu niekonwencjonalnych metod "leczenia" raka: www.leczenieraka.org i www.ligawalkizrakiem.pl. Dostępnych jest jednak wiele materiałów ogólnikowo podkreślających walory i skuteczność terapii niekonwencjonalnych. Uwagę zwraca powtarzający się wśród autorów argument jakoby powyższe terapie były odkryte i stosowane już wiele lat temu - w czasach, gdy nie było mowy o chemioterapii, radioterapii, o immunoterapii nie wspominając. Ponadto podkreśla się ich mniejszą szkodliwość w porównaniu z chemioterapią. Z lekarskiego punktu widzenia część z tych pomysłów terapeutycznych może być częściowo korzystnych, jak choćby uzupełnienie diety chorego na nowotwór o soki owocowe z ekologicznych upraw. Inne (jak metoda Ashkara) napawają grozą i zakrawają na samookaleczenie. Celowo pominęłam tu metody powszechnie znane: joga, akupunktura, marihuana, leczenie temperaturą (hipo- i hipertermia). Na uwagę zasługuje wyjątkowe zainteresowanie pacjentów onkologicznych wpływem diety na przebieg choroby i wyniki badań laboratoryjnych. Żałuję, że nie wykazują takiego zainteresowania pacjenci z cukrzycą, nadciśnieniem tętniczym, zespołem metabolicznym czy alkoholową marskością wątroby. Lekarz Beata Tomaszewska, specjalista chorób wewnętrznych
  14. Nasze, jako lekarzy, postrzeganie świata jest zdeterminowane przez medycynę. Nie umkną naszej uwadze symptomy choroby dostrzeżone u bliźnich. Żartobliwie mówimy czasem "Strassen Diagnose” kwitując najbardziej malownicze i patognomoniczne objawy. Proponuję percepcję sztuki wizualnej, jaką jest malarstwo, przez pryzmat naszego zawodu. Malarze, jako doskonali obserwatorzy i dokumentaliści, uwieczniali na swych dziełach (w sposób świadomy lub nie) cechy, które lekarze mogą ocenić pod względem klinicznym. Część I: Rak piersi w malarstwie Bodaj najbardziej znanym, chodź może nie najbardziej wyrazistym w kwestii patologii klinicznej, jest obraz Batszeba w kąpieli Rembrandta z 1654 roku. Mówi się, że zasinienie i nierówność lewej piersi Batszeby to nic innego jak symptom raka piersi. Ciekawostką jest, że rozpoznanie takie postawiło według różnych źródeł dwóch australijskich chirurgów w latach 80. zeszłego stulecia oraz niezależnie włoski lekarz. Powstała nawet inspirowana obrazem książka "Pierś Batszeby: Kobiety, Rak i Historia” autorstwa Jamesa S. Olsona oraz kilka prac naukowych publikowanych w czasopismach medycznych. Sprawa była najwyraźniej mocno intrygująca, gdyż w 2012 roku naukowcy z Uniwersytetu Twente (Holandia) na podstawie analizy właściwości tkanek zanegowali powyższą diagnozę. Modelką Rembrandta była tutaj Hendrickje Stoffels (kochanka malarza), która zmarła kilka lat później według źródeł historycznych po długiej chorobie lub podczas epidemii dżumy. Bardziej spektakularne symptomy nowotworu piersi możemy dostrzec na obrazach P. P. Rubensa. Jako przedstawiciel realizmu uwieczniał na swoich pracach dokładnie to co widział. Pozwala nam to zauważyć oznaki choroby u przedstawianych przez niego postaci. Jedna z gracji (pierwsza z prawej) z obrazu Trzy gracje (1637-38) ma otwartą ranę, "skórkę pomarańczową", przemieszczenie brodawki sutkowej, widoczny guz i powiększone węzły pachowe po stronie lewej. Innym dziełem Rubensa mogącym być dla nas materiałem do analizy klinicznej jest Diana i jej nimfy podglądane przez satyry (1616). Znowu lewa pierś centralnej postaci kobiecej obrazu wykazuje znamiona chorobowe w postaci deformacji. Bardzo podobne kliniczne cechy raka piersi ma przedstawienie Eurydyki z obrazu Orfeusz i Eurydyka tego samego autora. Pozwala to wysunąć przypuszczenie, że do wszystkich trzech dzieł pozowała Rubensowi ta sama modelka. Portret młodej kobiety (La Fornarina) Rafaela z 1520 roku to kolejny przykład na to, jak malarz udokumentował objawy choroby u swej modelki. Młoda kobieta sportretowana przez artystę prawą dłonią jednocześnie zasłania i wskazuje na guz deformujący lewą pierś. Giovanni Battista Crespi (Il Cerano) na jednym ze swoich fresków (La Madonna libera Milano dalla peste) przedstawił Madonnę o widocznych powiększonych węzłach chłonnych oraz ze zmianą skórną w obrębie górnego kwadrantu prawej piersi. Fresk przedstawia Madonnę wybawiającą Mediolan od plagi. Czyżby autor celowo zobrazował w ten sposób „plagę” mylnie przyjmując oznaki raka piersi za objaw choroby zakaźnej? Lek. Beata Tomaszewska, specjalista chorób wewnętrznych
  15. Ostatnie wydarzenia skłoniły mnie do dość karkołomnej refleksji nad życiem, zdrowiem etc. Teoretycznie rzecz biorąc to właśnie my, lekarze, powinniśmy świecić przykładem dbałości o własne zdrowie i powinniśmy być najzdrowszą grupą społeczną. Przecież to my mamy wiedzę o tym, jak najlepiej prowadzić zdrowy styl życia. To my mamy wiedzę na temat czynników ryzyka oraz wczesnych objawów chorób. Teoretycznie więc powinniśmy korzystać z tej wiedzy i być okazami zdrowia wyłapując wczesne objawy choroby. Teoretycznie... Niestety nie od dziś wiadomo, że teoria sobie, a praktyka sobie. Myślę, że nie trzeba nikomu objaśniać jak wygląda praca lekarza w dzisiejszych czasach. Nieustanne dyżury, kursowanie między szpitalem a trzema poradniami, a jeszcze gdzieś w tym całym pędzie trzeba znaleźć czas dla rodziny i choć chwilę, żeby złapać oddech. Nie będę się rozwodził na temat oczywistości typu "brak czasu na regularne zdrowe posiłki", "brak czasu i zbyt duże zmęczenie na uprawianie sportu", gdyż jest to temat jasny. Jednakże ostatnio dała mi dużo do myślenia inna kwestia. Często wykorzystujemy naszą wiedzę i uprawnienia do szybkiego, objawowego samoleczenia. Coś nas boli - wypisujemy receptę "pro auctore" na lek przeciwbólowy, który pozwala nam normalnie funkcjonować i dalej pracować. Przewlekły stres, ciągłe przemęczenie, ignorowanie objawów chorobowych często są opłakane w skutkach. Niedawno było głośno w mediach o sytuacjach, kiedy lekarz umierał w trakcie dyżuru. Ilu z nas przedwcześnie umiera z powodu zawału? Ilu z nas jeszcze przed 30 rokiem życia łyka tabletki na nadciśnienie? Ilu z nas skupiając się na pacjentach ignoruje niepokojące objawy u siebie, a potem ląduje na onkologii z rozsianym nowotworem złośliwym? Niestety, nie są to hipotetyczne przykłady. Pracując w oddziale onkologicznym każdego dnia spotykam się z wieloma różnymi historiami i dramatami. Aż włos się jeży na głowie, ile z nich dotyczy pracowników służby zdrowia - lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych... A przecież gdyby nie zignorować pojawiających się objawów, gdybyśmy dbali także o siebie zamiast zdrowie spychać na margines, choroba mogłaby być wcześnie wykryta, wyleczona... Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie dokąd to zmierza? Co jest w życiu naprawdę ważne? Czy warto tak się skupiać na pracy i obsługiwaniu jak największej liczby pacjentów kosztem swojego własnego zdrowia? Chciałbym, żeby ten artykuł był swoistym apelem do nas wszystkich, aby czasem się zatrzymać i skupić trochę na sobie, na swoim zdrowiu. Przecież zdrowie i życie jest tylko jedno, a my jesteśmy zwykłymi ludźmi, a nie robotami. Pamiętajmy o tym, nim będzie zbyt późno i nim to życie przegramy... "You will not survive by staying in the shadow"... Lek. Dominik Haus
  16. MedFor.me obejmuje patronatem medialnym konferencję: Organizator: Studenckie Koło Naukowe Onkologii i Radioterapii przy Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz Studenckie Towarzystwo Naukowe Nasza konferencja skierowana jest głównie do studentów kierunku lekarskiego, ale również studentów innych kierunków (psychologia, farmacja, fizjoterapia itd.), jak również lekarzy zaczynających swoją ścieżkę zawodową. Swoją tematyką obejmuje ona pogranicze onkologii, medycyny paliatywnej, komunikacji z pacjentem oraz etyki. Chcemy zaproponować Wam udział w wydarzeniu, które będzie zawierać w sobie medycynę opartą na faktach (EBM), jak również indywidualne podejście do pacjenta i jego choroby. Hasło konferencji „magis” (łac. bardziej, więcej, lepiej) odzwierciedla ideę, która towarzyszy nam podczas tego wydarzenia, a mianowicie chcemy być bardziej zaangażowani w proces terapeutyczny przyszłych pacjentów, bardziej rozumieć, lepiej odpowiadać na ich potrzeby, więcej wiedzieć, więcej czynić dla innych. SZCZEGÓŁY i REJESTRACJA: http://www.magisinmedicinae.pl/ Wykładowcy prof. dr hab. n. med. Anna Latos-Bieleńska dr hab. n. med. Lidia Gil prof. dr hab. n. med. Krystyna de Walden – Gałuszko dr n. med. Tomasz Dierżanowski dr hab. Maria Litwniuk i inni... Plan ramowy 8:30-10:30 Rejestracja uczestników 10:30-10:45 Otwarcie konferencji 17:45-18:00 ZAKOŃCZENIE KONFERENCJI, WRĘCZENIE NAGRÓD
  17. MedFor.me obejmuje patronatem medialnym konferencję: Magis in Medicinae (Więcej w medycynie - profesjonalizmu, otwartości, zaangażowania) Organizator: Studenckie Koło Naukowe Onkologii i Radioterapii przy Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz Studenckie Towarzystwo Naukowe Nasza konferencja skierowana jest głównie do studentów kierunku lekarskiego, ale również studentów innych kierunków (psychologia, farmacja, fizjoterapia itd.), jak również lekarzy zaczynających swoją ścieżkę zawodową. Swoją tematyką obejmuje ona pogranicze onkologii, medycyny paliatywnej, komunikacji z pacjentem oraz etyki. Chcemy zaproponować Wam udział w wydarzeniu, które będzie zawierać w sobie medycynę opartą na faktach (EBM), jak również indywidualne podejście do pacjenta i jego choroby. Hasło konferencji „magis” (łac. bardziej, więcej, lepiej) odzwierciedla ideę, która towarzyszy nam podczas tego wydarzenia, a mianowicie chcemy być bardziej zaangażowani w proces terapeutyczny przyszłych pacjentów, bardziej rozumieć, lepiej odpowiadać na ich potrzeby, więcej wiedzieć, więcej czynić dla innych. SZCZEGÓŁY i REJESTRACJA: http://www.magisinmedicinae.pl/ Plan konferencji 8:30-10:30 Rejestracja uczestników 10:30-10:45 Otwarcie konferencji 10:45-11:15 Wykład otwarcia 11:15-11:45 Wykład przedstawiciela Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, wykłady sponsorów 12:00-13:00 I SESJA ONKOLOGICZNA I SESJA PALIATYWNA SESJA PRAC STUDENCKICH - komunikacja oraz medycyna holistyczna 13:00-13:30 PRZERWA KAWOWA 13:30-14:30 II SESJA ONKOLOGICZNA II SESJA PALIATYWNA SESJA PRAC STUDENCKICH - komunikacja oraz medycyna holistyczna 14:30-15:30 PRZERWA OBIADOWA 15:30-17:00 SESJA KOMUNIKACYJNA SESJA HOLISTYCZNA SESJA PRAC STUDENCKICH - onkologia i medycyna paliatywna 17:15-17:45 WYKŁAD ZAMKNIĘCIA 17:45-18:00 ZAKOŃCZENIE KONFERENCJI, WRĘCZENIE NAGRÓD
  18. Dzisiaj ponoć każdy ma raka, ale nie każdy jeszcze o tym wie. Ja się dowiedziałem. Pełen życia, energii, pasji, zajęć i nagle bang. Trochę jakby biec i zderzyć się ze ścianą. Chwila po diagnozie to oczywiście wizyta w Internecie. Medyczne strony przeczytane wszystkie. Jaki to rak, jakie stadium, jakie rokowanie, jakie leczenie. Wszystko. No ale potem przychodzi kolejny dzień i kolejny i powoli żyje się z tym nowym towarzyszem. Ale wciąż brakowało mi informacji o takim codziennym funkcjonowaniu, o tym co będzie, jak to wszystko wygląda. I właśnie o tym chcę opowiedzieć. Przychodzi pierwszy dzień chemioterapii. Od razu zaznaczam, że są różne rodzaje i metody leczenia, ale ja opowiem o swojej chemii. Na początek nawodnienie, czyli odpowiednia dawka krystaloidów, trochę magnezu i mannitol. A potem przyjeżdża wózek z "workami na śmieci". Cztery dwulitrowe worki kolorowych płynów, kilka drenów, pompa infuzyjna i ruszamy. Już nie było mi do śmiechu. Nagle poczułem, co się dzieje. Że to jest naprawdę poważne. Że rak to choroba, którą można wygrać, ale te smutne historie dookoła też są prawdziwe. Patrzę na krople jak spadają i czekam kiedy się zacznie. Kiedy zwymiotuję, kiedy brzuch zacznie boleć, kiedy będą pierwsze objawy. Ale nie dzieje się nic. A przepraszam. Po tylu litrach odwiedzam toaletę co 5 minut. Na zmianę z sąsiadem, którego chemia obdarzyła biegunką. Jedna, druga gazeta, film, Internet, odwiedziny i jakoś te godziny lecą. Przychodzi wieczór i powoli coś zaczyna się dziać. Jest mi słabo. Opadam z sił. Poprosiłem o leki nasenne i odpłynąłem. Niestety z rana kolosalnie silne nudności. Szybka interwencja białego personelu, trochę zastrzyków, kroplówki do płukania i obyło się bez wymiotów. Kilka godzin później w obstawie torecanu wychodzę do domu. Kolejne dni to zawieszenie. Osłabienie, brak skupienia i ogromny, największy w życiu kac. Uczucie jakby się miało kaca. Coś czego nie da się opisać. Żadna pozycja w łóżku, na stojąco, na plecach czy na boku - wiecznie niewygodnie, wciąż coś przeszkadza. Ciało jakby obce, jakby stało z boku. Tu noga boli, tam coś kłuje. Najgorsze jest jedzenie. Albo raczej niechęć do jedzenia. Każdy oczywiście odczuwa to indywidualnie. Ja, wielki fan słodyczy, nie mogłem nawet o nich myśleć, bo od razu mną zarzucało. Jedynym darem była szyneczka. Kromeczka z szyneczką. I tak przez 3 dni. I te ubywające kilogramy. Dieta cud! No a potem powrót do życia. Normalnego funkcjonowania. Osłabienie trwało przez około tydzień. Ale dało się normalnie żyć, pracować. Dużo wcześniej chodziłem spać, aktywność fizyczna zdecydowanie na nie. Niestety dopadła mnie silna neutropenia. Potrzebny czynnik wzrostu. I tak zabawa w kotka i myszkę, aby wyrównać wyniki, które są raz za wysokie, raz za niskie. W tym okresie zaczęło się wypadanie włosów. Na początku pojedynczo, potem coraz więcej. Wreszcie podczas pewnej kąpieli patrzę a tu pływa ich stado wokół mnie. Patrzę do lustra i wyglądam jak wyliniały szczur. Nie było już odwrotu. Maszynka w rękę i na zero. Wtedy pojawiła się pierwsza i jedyna łza w oku. Zobaczyłem, że mam raka. Wyglądałem, że mam raka. I czułem się wciąż źle. Każda kolejna wizyta na onkologii to witanie się z nowymi znajomymi. Taka ‘’nowa rodzina”. Bo wciąż się tam spotykamy co 2-3 tygodnie. Wciąż pobierają nam krew, mówią czy będzie dziś chemia, czy walczymy z wynikami. Są dni, że zbiorowo opuszczamy oddział, bo tak się stało, że każdy ma złe wyniki. Każdy życzy sobie zdrowia, wymieniamy się nową książką do czytania podczas wielogodzinnego oczekiwania. Po tak długim okresie kłucia na widok igły mam już odruchowy skręt głowy w bok. Dawniej nie bałem się kłucia. Dziś już mam go po prostu dość. Jest oczywiście propozycja portu, ale uważam, że jest to zarezerwowane dla osób z totalnym brakiem żył albo bardzo wyniszczonych chorobą. Ważne rzeczy to dieta i higiena jamy ustnej. Zmieniłem zdecydowanie podejście do jedzenia. Regularne, zdrowe 5 posiłków dziennie, odrzucenie tego co złe. Duże ilości płynów. Suplementacja witamin. Owoce, owoce, owoce. To faktycznie pomaga. Wyniki są lepsze. Słynny sok z buraka. Do tego po każdym posiłku mycie zębów, płyn do płukania. Żeby nie było grzybicy. Potem powrót do domu, do życia. Każdy dookoła nagle zauważa, że masz raka. Każdy dopytuje, współczuje, pyta czy nie pomóc. Sporo dobrego można usłyszeć. Ale też wiele osób nie wie jak zareagować, jak zapytać, jak się zachować. Czy boli? Nie. Jest dużo nieprzyjemnych chwil, złego samopoczucia, rozbicia, przygnębienia, zdecydowanie osłabienia, ale nie boli. I tak trzeba żyć z dnia na dzień. Aż rozpadnie się nasz ‘’związek” z tym rakiem. Nie wolno się poddawać, nie wolno myśleć o tym, że coś pójdzie nie tak. Ważne jest odpowiednie podejście, zdrowy rozsądek i przede wszystkim dobre zorientowanie w temacie. Oczywiście każdy pacjent onkologiczny po jednej wizycie w szpitalu jest specjalistą w tym zakresie. Każdy jest zaznajomiony ze specyfiką leczenia, jego działaniem i skutkami ubocznymi. I to jest ważne, bo wiemy czego się należy spodziewać. Już dziś mówi się o raku jak o kredycie czy grypie. I tak należy do tego podchodzić. To sprawa przejściowa, do przeżycia, do wygrania. Każdego może dopaść, ale dzisiaj wiemy jak z nią walczyć i dajemy sobie radę. Imię i nazwisko autora - lekarza do wiadomości Redakcji
  19. Sprzedam książki o tematyce medycznej, 80 tytułów, w stanie bardzo dobrym. W załączonym pliku spis wraz z propozycją ceny. (jestem otwarta na negocjacje ) Odbiór wyłącznie osobisty w Centrum na ul. Hożej. Posiadam również fartuch rozmiar XS-S, stetoskop pediatryczny oraz młoteczek neurologiczny. SPIS KSIAZEK.txt
  20. Nie od dziś wiadomo, że rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet. Wcześnie wykryty, może być całkowicie wyleczalny i nie stanowić zagrożenia dla życia. Zdiagnozowany w zaawansowanym stadium stanowi dużo większy problem, gdyż leczy się go nieporównywalnie trudniej, efekty leczenia są gorsze, a rokowanie dużo bardziej niekorzystne. Jest to choroba, która wymaga wielospecjalistycznego, fachowego i indywidualnego podejścia obejmującego zaplanowanie leczenia pod kątem konkretnej kobiety, jego odpowiednio szybkie przeprowadzenie, a także całościową, holistyczną opieką nad pacjentką. Niezwykle istotne jest, aby mieć świadomość, że leczenie onkologiczne samo w sobie jest dużym obciążeniem zarówno fizycznym, jak i psychicznym dla chorego. Aby wyjść na przeciw potrzebom pacjentów i zapewnić im jak najlepszą opiekę, przy Dolnośląskim Centrum Onkologii we Wrocławiu powstaje pierwszy w Polsce, tak zwany "Breast Unit". Jest to jednostka ukierunkowana stricte na diagnostykę i leczenie raka piersi. Dzięki temu, pacjentki (i pacjenci, bo nie zapominajmy, że 1% wszystkich pacjentów z rakiem piersi to mężczyźni) będą mogły być poddane diagnostyce i leczeniu w jednym miejscu. Zakładając możliwość zastosowania wszystkich możliwości terapeutycznych, biorąc na przykład wczesnego raka piersi, dotychczas odbywało się to w następujący sposób: pacjentka z podejrzeniem nowotworu jest diagnozowana w Zakładzie Diagnostyki Chorób Piersi, następnie, po konsylium trafia na Oddział Chirurgii Onkologicznej gdzie jest operowana. W następnej kolejności trafia na Oddział Onkologii Klinicznej, gdzie otrzymuje chemioterapię uzupełniającą. Kolejnym etapem jest Zakład Radioterapii, gdzie jest uzupełniająco napromieniana, aby potem wrócić do Oddziału Onkologii Klinicznej, by na przykład otrzymać leczenie celowane i hormonoterapię. Wymaga to częstych zmian miejsc, lekarzy, i jest dla pacjentki dużą komplikacją, a także niejednokrotnie wiąże się z niemałym stresem (jakby stres wywołany chorobą nowotworową był zbyt słaby...). Dzięki innowacji jaką jest Breast Unit, będzie można uniknąć takiego stanu rzeczy. We wrocławskim Oddziale pacjentki z rakiem piersi będą diagnozowane i leczone komfortowo, w jednym miejscu, co bardzo usprawni przebieg terapii. Mury wrocławskiego Breast Unitu już stoją. Teraz trwa kompletowanie wyposażenia. Jednostka będzie wyposażona w nowoczesny sprzęt do diagnostyki (mammografy, ultrasonografy, stoły do biopsji), własną salę operacyjną, a także warunki do prowadzenia leczenia uzupełniającego. Pacjentki będą przebywały w komfortowych, dwuosobowych salach z łazienką. Wśród personelu Breast Unitu będą się znajdować zarówno chirurdzy onkolodzy, onkolodzy kliniczni, radiolodzy, radioterapeuci, a także psycholodzy. Pozwoli to na zapewnienie pacjentom interdyscyplinarnej opieki pozwalającej na lepszą indywidualizację i jakość terapii. Na czele wrocławskiego Breast Unitu ma stanąć prof. Rafał Matkowski. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze pacjentki będą przyjmowane już w połowie tego roku. Szacunkowo Breast Unit ma przyjmować około 1000 pacjentek i pacjentów rocznie. To ogromny postęp dający niewątpliwie możliwość do znacznej poprawy jakości opieki nad chorymi na raka piersi. Oby tak dalej.
  21. Chirurgia zna wiele przykładów heroicznych zabiegów. Heroizm tej operacji nie dość, że zapewnił wyleczenie od zaawansowanego kostniakomięsaka (osteosarcoma) stawu kolanowego, to młoda pacjentka nadal spełnia się jako baletnica. Przed trudną decyzją zostali postawieni rodzice i dziewczynka, u której postawiono powyższe rozpoznanie w 9 roku życia. Guz określono jako nieoperacyjny i rozpoczęto 12-tygodniową chemioterapię. Po tym czasie podjęto jednak decyzję o zabiegu usunięcia całego stawu kolanowego ... nie, nie mówimy o amputacji, a usunięciu "samego" stawu. Z prawej kończyny pozostało więc nieco ponad połowę uda, część podudzia i stopa - całość retransplantowano, ale piętą do przodu! Czy omyłkowo? Zapraszamy do obejrzenia ciekawego wywiadu i wideo, w której główną bohaterką sama pacjentka: Zachęcamy do dzielenia się z czytelnikami informacjami o innych ciekawych, nietypowych operacjach! źródło: http://www.medicalnewstoday.com/articles/314009.php
  22. Żywienie wyrasta na jedno z ważniejszych wyzwań współczesnej medycyny. Temat, który od wielu lat był bagatelizowany lub ignorowany na różnych szczeblach jest coraz częściej poruszany w kontekście profilaktyki, leczenia wspomagającego, ale też przyczynowego różnego typu chorób - od alergii i próchnicy, poprzez otyłość i chorób metaboliczne, schorzenia przewodu pokarmowego, na nowotworach skończywszy. Świadomych tego problemu lekarzy i naukowców boli fakt, że żywienie enteralne pacjentów (tych przebywających w szpitalach i tych leczonych ambulatoryjnie) nie budzi specjalnego zainteresowania płatnika (NFZ), mimo, że badania wyraźnie wskazują, że chory dobrze odżywiony ma mniej powikłań i jego leczenie jest globalnie tańsze. Przez lata odżywianie pacjentów przewlekle chorych, dietoterapia, suplementy diety i profilaktyka stały się niestety w dużej mierze domeną różnego typu pseudonaukowców, uzdrawiaczy, handlowców z koncernów spożywczych i kosmetycznych czy internetowych doradców. Wagę problemu niech podkreśla kilka faktów: Nikogo nie dziwi, że w szpitalach pacjentom serwowane są dania słabo zbilansowane, niepełnowartościowe, nieestetyczne i niesmaczne. Na studiach medycznych studenci poza teoretycznymi zajęciami z biochemii (nauka na pamięć budowy aminokwasów, węglowodanów itp) nie uzyskują wiedzy i narzędzi do zaprojektowania odpowiedniej dla pacjenta diety. W praktyce pacjenci uzyskują wiedzę o zaleceniach dietetycznych w Internecie, a nie w gabinecie lekarskim. Sam, jako lekarz, z przykrością obserwuję, że najczęściej kompetentnym źródłem informacji o konstruowaniu właściwej diety są osoby całkowicie spoza medycznego świata. Po spotkaniu z lekarzem, jeśli temat diety w ogóle zostanie poruszony, chorzy częściej potrafią określić czego im nie wolno jeść, zamiast tego, co powinni. W warunkach polskich nie funkcjonuje "skierowanie do dietetyka" - brakuje publicznych poradni dietetycznych (nie licząc kilku przyklinicznych). Zarówno przezorni zdrowi, jak i chorzy są zdani na usługi finansowane z własnej kieszeni. W społeczeństwie żyją własnym życiem przekonania na temat żywności niepoparte żadnymi badaniami naukowymi albo wręcz sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Zmiany na horyzoncie Szczęśliwie pojawia się coraz więcej jaskółek zwiastujących nadchodzące zmiany. Przekaz dotyczący żywienia pacjentów przewlekle chorych przebija się do ogólnopolskich mediów (świetny artykuł z Newsweeka: Kiedy jedzenie nie smakuje jedzeniem autorstwa nagradzanej Doroty Romanowskiej) Nie brakuje na szczęście dobrych ośrodków akademickich skoncentrowanych na innowacyjnych, często przełomowych badaniach zarówno laboratoryjnych jak i statystycznych dotyczących składników pokarmowych i ich wpływu na zdrowie publiczne (Instytut Żywności i Żywienia, Wydział Nauki o Żywności UWM). Do społecznej świadomości przebija się coraz intensywniej fakt ogromnego znaczenia prawidłowego odżywiania ale też obalany jest mit, że jedzenie zdrowe = niesmaczne. W ubiegłym, 2015 roku ustanowiono kamień milowy w zakresie żywienia pacjentów nowotworowych w Polsce: staraniem wielu wybitnych naukowców i lekarzy, w wyniku konsensusu czterech towarzystw naukowych przyjęto jednolite „Standardy leczenia żywieniowego w onkologii”. Gorąco zachęcam do zajrzenia. Od wielu lat na obszarze polskiej medycyny działają też cudowne osoby pokroju doktor Aleksandry Kapały, które swoją obszerną wiedzą dzielą się zarówno z zainteresowanymi adeptami medycyny, jaki i z tysiącami napotkanych pacjentów - czy to w praktyce lekarskiej czy na łamach fejsbukowej strony. Do "wołających na żywieniowej puszczy" należą też docent Stanisław Kłęk (chirurg onkologiczny znany z edukacyjnego zacięcia) czy doktor Jacek Szopiński, tworzący na łamach czasopisma Przypadki Medyczne.pl cykl Leczenie żywieniowe - ab ovo). Kropla drąży skałę. Mateusz Malik, lekarz
  23. Projekt XXVIII obwieszczenia refundacyjnego przynosi wiele długo wyczekiwanych zmian. Ogółem do obwieszczenia zostanie dodanych 107 produktów, które wcześniej się tam nie znajdowały. Lista refundacyjna została rozszerzona (w ramach tzw. programów lekowych) o szereg leków stosowanych w hematologii, onkologii, neurologii, które dotąd nie były de facto w Polsce dostępne. Oto one: PERTUZUMAB - lek celowany stosowany w raku piersi HER2 dodatnim, który w połączeniu z trastuzumabem w ramach "podwójnej blokady" pozwala na znaczne zmniejszenie liczby nawrotów w leczeniu radykalnym, a także istotne wydłużenie życia pacjentek leczonych paliatywnie przy raku przerzutowym PEMBROLIZUMAB i NIVOLUMAB - jedne z najnowocześniejszych na świecie leków stosowanych w onkologii i immunoonkologii w leczeniu zaawansowanych nowotworów w coraz większej liczbie rozpoznań; największe sukcesy terapeutyczne dotychczas odniesiono w leczeniu przerzutowego czerniaka skóry (jeden z największych przełomów w onkologii ostatnich lat) -> patrz artykuł IMMUNOOONKOLOGIA ASPARAGINAZA we wskazaniu ostra białaczka limfoblastyczna OBINTUZUMAB - w leczeniu ostrej białaczki limfocytowej FUMARAN DIMETYLU - stosowany w leczeniu rzutowo-remisyjnej postaci stwardnienia rozsianego. INTERFERON BETA-1A - stosowany w leczeniu stwardnienia rozsianego Inne substancje czynne, które będą refundowane to: - Mometazon i Bromek umeklidyniowy do stosowania wziewnego w POCHP. - Wygodne, podskórne postacie Trastuzumabu (Herceptyny) w leczeniu raka piersi i Rituksimabu do stosowania w chłoniakach. Aby zbilansować budżet przeznaczony na leki konieczna była podwyżka (czasem znacząca) części leków dostępnych w lecznictwie otwartym, ale w sumie dla 599 produktów spadnie dopłata pacjenta, przy 230, dla których wzrośnie. Mateusz Malik, lekarz Szczegóły zmian na listach refundacyjnych: http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/projekt-zmian-w-wykazie-lekow-refundowanych-ktory-wejdzie-w-zycie-1-lipca-2016-r/
  24. Dnia 9 maja 2016 roku w Olsztynie uroczyście powołano do istnienia pierwszy w Polsce oddział immunoonkologii. Oddział Kliniczny Onkologii i Immunoonkologii z Ośrodkiem Dziennym Terapii Onkologicznej pod kierownictwem doktora Pawła Różanowskiego zastąpił dotychczasowy Oddział Chemioterapii Szpitala MSWiA (Warmińsko-Mazurskie Centrum Onkologii). Zmiana nazwy i powołanie Rady Naukowo-Doradczej złożonej z czołowych polskich immunologów to kamień milowy w polskiej medycynie i potwierdzenie kierunku, w którym zmierza współczesna onkologia. To właśnie na pograniczu tych dziedzin naukowcy doszukują się nadziei na kolejny wielki postęp w leczeniu nowotworów złośliwych. Zorganizowana z tej okazji Konferencja „Immunoonkologia 2016” zgromadziła wybitne osobistości polskiej onkologii oraz immunologii (m.in. Profesorów Macieja Krzakowskiego, Jacka Jassema, Macieja Siedlara i Jacka Rolińskiego), jak też przedstawicieli władz akademickich i samorządowych. Przybyli goście mogli wysłuchać wykładów na temat możliwości immunoterapii w różnych typach nowotworów autorstwa czołowych polskich ekspertów. Poruszono temat leczenia raka płuca, raków przewodu pokarmowego, układu moczowo-płciowego, piersi i czerniaka, a także kwestię zaburzeń odporności u pacjentów onkologicznych. O znaczeniu immunoonkologii pisaliśmy już w MedFor.me. Odbyła się też debata ekspertów z udziałem przedstawicielki AOTMiT na temat roli immunoterapii w onkologii i jej dostępności w Polsce. Moderator dyskusji prof. Maciej Krzakowski postawił pytanie „Którzy pacjenci są kandydatami do immunoterapii”. Goście zgodzili się, że nie tylko typ nowotworu i parametry laboratoryjne decydują o tym, czy pacjent jest kandydatem do tego typu leczenia. Z uwagi na szeroki i trudny do przewidzenia wachlarz niespecyficznych działań niepożądanych o objęciu pacjenta leczeniem decyduje dobra współpraca chorego z lekarzem (tzw. compliance), tak by ewentualne ciężkie powikłania wykryć i leczyć jak najwcześniej. Profesorowie immunologii Jacek Roliński i Maciej Siedlar zgodnie przyznali, że są dostępne metody służące ocenie predykcyjnej odpowiedzi na stosowane leczenie immunologiczne, ale wiele z nich wymaga udoskonalenia. Martwi ich ograniczona ich dostępność wynikająca zarówno z wysokich kosztów, jak i tragicznej sytuacji kadrowej w polskiej patomorfologii. Zaznaczyli jednak, że w decyzji o zastosowaniu immunoterapii u pacjentów mogą pomóc bardzo proste i łatwo dostępne parametry takie jak stosunek granulocytów do limfocytów czy liczba płytek krwi. Prof. Lucjan Wyrwicz uważa, że są dwie potencjalne drogi "ucywilizowania" leczenia immunoterapią, która wiąże się z niespotykanymi dotąd kosztami: podniesienie podatków i likwidacja tzw. programów lekowych na rzecz większej swobody decyzji lekarza w kwestii wyboru leczenia. Dr Tomasz Świtaj ostrzegł, że w podejściu do leczenia immunoterapią potrzeba dużo pokory i cierpliwej obserwacji. Im więcej pacjentów lekarze onkolodzy spotkają, tym więcej będzie wiadomo o kulisach leczenia i umożliwi to stworzenie algorytmów postępowania zarówno jeśli chodzi o zarządzanie działaniami niepożądanymi jak i dobór tych, którzy z terapii odniosą największą korzyć. Prof. Piotr Tomczak zwrócił uwagę na problem grupy pacjentów, dla których w Polsce nie ma w praktyce żadnych możliwości efektywnego leczenia (np. pacjenci z rakiem nerki o złym rokowaniu wg MSKCC). Taka sytuacja stawia w wątpliwość konstytucyjne prawo do równego dostępu do opieki zdrowotnej. Prof. Jacek Jassem: Leki immunologiczne to najdroższe substancje na świecie i ich powszechne stosowanie przekracza możliwości finansowe każdego budżetu świata. Nawet w USA rozpoczyna się debata na temat alternatywnych sposobów finansowania opartych na przeciwciałach terapii. Ogromny wzrostu nakładów finansowych na leczenie dotyczy nie tylko leków onkologicznych, ale coraz częściej także innych dziedzin (np. lek na WZW typu C). Niezbędne jest wypracowanie systemu, który czyni dostępnymi terapie najbardziej skuteczne, nawet jeśli dotyczy to bardzo wąskich grup pacjentów. Dr Paweł Różanowski zwrócił uwagę na to, że coraz więcej publikacji naukowych dotyczących immunoonkologii znajduje się w czasopismach immunologicznych i wiele ważnych zagadnień onkologom „umyka”. Dlatego też w podsumowaniu dyskusji prof. Maciej Siedlar zachęcił lekarzy onkologów klinicznych do realizacji staży w oddziałach immunologii, gdzie na co dzień spotyka się pacjentów z zaburzeniami układu odpornościowego, które potrafią imitować działania niepożądane leczenia immunoterapią. Większa współpraca onkologów z immunologami pozwoli na wymianę doświadczeń i zdobywanie przez klinicystów praktycznej wiedzy. Mateusz Malik, lekarz
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.