Skocz do zawartości

Zabiegowcy

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    18
  • komentarzy
    44
  • wyświetleń
    150384

Autorzy tego bloga

Skąd i czym jest zabiegowa pasja? Cz.1.

dsk

787 wyświetleń

Chciałbym drogi czytelniku, abyś choć troszkę poczuł czym jest zabiegowa pasja dla zabiegowca. W kilku "aktach", przedstawię drobny wycinek z życia pewnego lekarza....

Akt pierwszy „przypadek”. Nowy pacjent z poważnymi dolegliwościami, mężczyzna w sile wieku, przeciętnej budowy ciała, jakiego można spotkać w sklepie, w kinie, czy w parku, ma rodzinę i chęć życia m.in. dla niej... zostaje przywieziony na sygnale.

Już przez okno dyżurki lekarskiej widać że zapowiedziana telefonem ze stacji dyżurnej karetka pędzi i szybko podjeżdża pod potężne szpitalne drzwi, o szerokich skrzydłach, dzięki którym po ich otworzeniu można spokojnie przejechać łóżkiem na metalowym żółtoczerwonym rusztowaniu i masywnych kołach, ułatwiających transport osób o nieraz zdumiewającej wadze. ON wychodzi wezwaniu naprzeciw... W korytarzu zamieszanie, sanitariusze i pielęgniarki krzątają się pomiędzy osobami które czuwają z chorym, czekają na konsultacje i wyleczenie z chwilowego bólu, urazu, czy wyglądają za tym który właśnie jest w gabinecie i udziela się mu pierwszej pomocy.

Wśród nich znajduje znajome łoże i te same twarze które wychodziły z ambulansu i uwijały się z metalowym rusztowaniem. Podchodzi spokojnie i rozważnie, bo zbędne zamieszanie, czy nadpobudliwość może tylko pogorszyć napiętą atmosferę jaka panuje w otoczeniu w którym się porusza. Widzi mężczyznę - ciemne dżinsy, trochę pobrudzone u spodu nogawki, codzienna koszula wciśnięta za linię czarnego skórzanego paska. Pacjent leży prawie bez ruchu, rozciągnięty wzdłuż, tak jak został położony pół godziny wcześniej. Prawa ręka zgięta ułożona pod głową, lewa spokojnie spoczywa na brzuchu.

Będąc blisko zwraca uwagę na twarz- jest blada, ale widzi że jeszcze nieznajoma mu osoba mruga co chwilę powiekami a jej klatka piersiowa unosi się do góry - to dobry znak. Wysłuchuje relacji ratowników którzy jako pierwsi mieli kontakt z transportowanym, zastosowali pierwsze środki medyczne, wstrzyknęli w żyły ożywcze i podtrzymujące dobry stan magiczne płyny. Wraz z kolejnymi dźwiękami mowy wpadającymi do Jego uszu w głowie uruchamia się Mu cała machina myślowa, poszczególne tryby i przekładnie nawzajem poruszają się i zatrzymują, wysuwając docelowe szuflady potężnej szafy bibliotecznej, do której cały czas wrzucał i wrzuca kolejne książki, najnowsze artykuły z naukowych gazet, czy wyniki badań które zostały opublikowane dopiero w internecie, a na papierową wersję muszą jeszcze trochę poczekać. Na wstępie wysuwa się kilkadziesiąt szuflad różnych dolegliwości, z których informacje najbardziej pasują do podawanego na bieżąco opisu pacjenta. Z czasem wsuwa te które zaczynają nie pasować, ale objawy tej czy podobnej dolegliwości również zaczyna dostrzegać w innych szufladach, do których musi zostać uruchomiony kolejny szereg licznych kołowrotków, zapadni i unikatowych połączeń.

Relacja przez ratowników zdana. Teraz został już sam z szalejącymi po głowie informacjami które zderzają się ze sobą, uzupełniają albo wykluczają. Pacjent oficjalnie przeszedł pod Jego skrzydła. Uwagę zwraca już tylko na niego - kilka pytań uzupełniających wcześniejsze informacje, parę odpowiedzi wypowiedzianych z trudnością przez spierzchnięte wargi, na nowo uruchamiają podobne do wcześniejszych procesy mechaniczne. Wciąż jednak nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytania: co dokładnie dolega? Jaka jest przyczyna tego że ten facet nie tętni pełnią życia i tylko dzięki szybkiej reakcji, zastosowanemu wstępnemu leczeniu i lekom może normalnie oddychać, porozumiewać się i wykonać proste ruchy? I bardzo istotne- co dalej?

Aby uściślić domysły, zawęzić obszar poszukiwań odpowiedniej szuflady albo najlepiej skupić się już tylko na jednej zleca dodatkowe badania. Zdjęcia i trójwymiarowe obrazy na ekranie monitora będące efektem skomplikowanych procesów fizykochemicznych zachodzących w masywnych urządzeniach które mieszczą się w oddzielnych pomieszczeniach szpitalnych, pokazując ludzkie wnętrze ułatwiają ale często nie rozwiązują Jego detektywistycznego dochodzenia. Widząc różne linie, kreski, kółka i inne różnorodne kształty w czarno białym odcieniu, lub w pełnej palecie barw, płasko lub w trójwymiarze, musi porównać je z już znanymi i wcześniej zakodowanymi podobnymi obrazami które zna jako 'prawidłowa budowa ludzkiego ciała' i ocenić w jakim stopniu są do siebie podobne, czy nie różnią się choćby najmniejszym szczegółem, strukturą która przesądza o wszystkim. Wpatruje się intensywnie, w głowie mętlik myśli, sprawdza linijką rozmiary, skupia się na przewężeniach i poszerzeniach, na nieraz niewidocznych przy pierwszym spojrzeniu uwagę detalach. Coś jednak nie pasuje do wyobrażonego 'oryginału', coś czego teraz poszukuje wśród wybranych szuflad. Powoli eliminuje te które przestają odpowiadać wcześniejszej dedukcji. Pozostają dwie ostatnie, które najbardziej pasują. Kilka dodatkowych chwil wytężonego myślenia. Musi podjąć tą właściwą decyzję, jest ciężko, bo to co teraz zadecyduje, przesądzi o dalszym postępowaniu które może pomóc, ale nie musi... Najwłaściwsza jest jedna z tych dróg, a cała odpowiedzialność spoczywa na Jego barkach - odpowiedzialność za to „co dalej”. Setki neuronów w głowie połączone w spójne sieci z zawrotną prędkością przesyłają między sobą miliony impulsów niosących pakiety informacji. Jest już pewien, zadecydował. Głowa paruje od natłoku myśli, jednak już wie. Podjął ostateczną decyzję - konieczna jest operacja...

cdn.



0 komentarzy


Recommended Comments

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.