Napisano 28 Luty 201214 l comment_21053 http://wyborcza.pl/1...cjalizacje.html co Wy na to? Rozumiem, że nie mają kasy, ale dla mnie jest to paradoksalne - z jednej strony chcemy więcej lekarzy (zwiększanie od paru lat liczby przyjmowanych studentów), chcemy zatrzymywać ich w kraju (ponoć nowo wprowadzany LEK nie umożliwia już tak po prostu wyjazdu na specjalizację do innego państwa), ale z drugiej nie dajemy kasy na to, żeby porządnie ich wykształcić. Chcemy zwiększyć przyrost naturalny, ale ludziom inteligentnym (zakładam, że taka jest większość kobiet na medycynie) uniemożliwia się rodzenie dzieci, jeśli chcą skończyć specjalizację... Zaczynam się zastanawiać, czy koniec świata w grudniu nie byłby dobrym wyjściem, bo od stycznia co jeden nius to lepszy... Zgłoszenie
Napisano 28 Luty 201214 l comment_21057 Kasa to pewnie podstawowy problem. Do tego bardzo dużo ludzi w ostatnich latach pootwierało specjalizacje na rezydenturach z niktóych deficytowych specjalizacji np. ( u mnie w Łodzi) anestezjologia- 43 rezydentów, kardiologia- 48. Może wczesniej jak była hossa na rynkach to państwo miało wiecej środków na wszystko a teraz w kryzysie trzeba oszczedzać. Szkoda ze akurat końcówka moich studiów zbiegła sie z tym czasem :/ Zawsze pozostaje nauka języków jak kogoś w ojczyźnie niewiele wiąże... Zgłoszenie
Napisano 28 Luty 201214 l comment_21059 Godzia fajnie to zestawiłaś. Całość wydaje się strasznie paradoksalna. O ile zawsze jestem optymistą to teraz zastanawiam się czy nasz kraj się nie posypie jak domek z kart.. Co do LEKu to ktoś mnie przekonywał, że właśnie po to m.in. został on wprowadzony aby odpowiadał również europejskim standardom i żeby było bez problemu. Możliwe, że niebawem zrobimy wywiad z kimś z CEMu jakby się udało. Pozdrawiam Zgłoszenie
Napisano 28 Luty 201214 l comment_21071 Nie wiem czy się śmiać czy płakać gdy to czytam. Przeraża mnie myśl, że po studiach będę nadal musiał prosić rodziców o pomoc aby się samemu utrzymać. Gdy ostatnio stażystka powiedziała mi że zarabia razem z dyżurami ok 1800 zł na rękę to się przeżegnałem lewą stopą. Po studiach chyba też będę mieszkał w mieszkaniu studenckim (pracowniczym?), bo swojego za takie pieniądze na pewno nie wynajmę ani tym bardziej nie kupię. Uczmy się, chodźmy na koła naukowe, piszmy pracę, nie śpijmy po nocach, a potem błagajmy o zatrudnienie! Chyba lepiej zostać operatorem koparki za 5000 miesięcznie i mieć wy*ebane -.- Hmm, zawsze lubiłem koparki... Zgłoszenie
Napisano 28 Luty 201214 l comment_21072 I to jest smutne, bo wszystkie te rewelacje powodują, że coraz częściej zaglądam na strony zagranicznych uczelni :/ Zgłoszenie
Napisano 28 Luty 201214 l comment_21075 ja w sumie nigdy nie przepadałam za koparkami, czy to mnie skreśla? ;< Zgłoszenie
Napisano 28 Luty 201214 l comment_21081 Nie, nie skreśla Cię zawsze może być zmywak A tak poważnie to fakt... w naszym kraju wiele paradoksów, wszyscy się tylko dziwią dlaczego lekarze uciekają z kraju... A co do LEKu to mam nadzieję, że tylko nazwa się zmieniła co jest też głupotą bo ktoś zgarnął grube pieniądze za zmianę nazwy... fajnie... bo forma i zakres egzaminu pozostaje taki sam. Ale tak to jest w naszym rządzie, jeden wymyśla coś "nowego", drugi to zmienia na poprzednią wersję i oboje zgarniają kase... Zgłoszenie
Napisano 28 Luty 201214 l comment_21087 Jak tak czytam to coraz bardziej człowiek chce się uczyć np niemieckiego ( ni w ząb nie umiem) i modlić by słowo LEK zamiast LEP nie przekreślało możliwości emigracji . A może uczyć się do USMLE hmm źle to wygląda A co do miejsc na medycynie to teraz je maja zamiar zmniejszyć bo staż jako 6 rok czyli uczelnia ponosi koszty , nie pensji stażystów bo staż jak wolontariat ale koszta są jednak jakieś Zgłoszenie
Napisano 29 Luty 201214 l comment_21093 Ebedziebe ja właśnie jadę się zapisać na kurs językowy. Kto wie, może jednak zdecyduję się na te obce landy. Dodatkowo motywuje mnie fakt, że mam tam większe szanse się dostać niż tutaj :/ Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.