Napisano 20 Listopad 201213 l comment_24542 Już szczytem jest robienie wykładu np "Gospodarka wodno-elektrolitowa organizmu" gdzie na wstępie wykładowca mówi, że to jest niemożliwe do omówienia przez 1,5h, bo o tym powstały książki wielkości Szczeklika i że tak naprawdę musicie i tak się tego nauczyć w domu -.- Owszem sa na ten temat ksiązki - np Kokot (Kokot jak Kokot - mieszanina wiekszej lub mniejszej ilości zbędnych pierdół). Potem po takim wykładzie jest tak, że człowiek niby coś tam wie o tej kwasicy/zasadowicy, bo wykuł się na pamięć tabelki z książki. W momencie gdy pojawiają się np. zaburzenia mieszane dopiero zaczyna się problem, bo pewnych rzeczy z książki nauczyć się nie da. W takich wypadkach lepsze są wykłady bardziej zorientowane na praktyczne aspekty tematu - jakie "myki" zastosowac, żeby dobrze zinterpretować wynik i z czym można się spotkać w praktyce klinicznej (ciekawe przypadki). Mnie najbardziej rozwalają wykładowcy, którzy mają te same slajdy od 10 lat, a i tak wszędzie ich z tym samym wykładem zapraszają. Po prostu nie ma kogo zaprosić, bo na sensownego wykładowcę szkoda kasy. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.