Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11/02/11 w Odpowiedzi

  1. To jest tak, że studenci rzadko kiedy zgłaszają uwagi co do dydaktyki (nie dziwię im się w sumie), czasami zgłaszają i nie ma odzewu. Niemniej jednak niektórzy kierownicy zauważają problem i chcą coś zmienić w tej kwestii. W szpitalu, którym pracuję (w szpitakach, w których macie zajęcia pewnie też) ściany się jeszcze nie walą i studenci nie muszą ich podpierać W związku z tym mogą się spokojnie zająć ćwiczeniem umiejętności, które mają opanować. Oceniam studentów na każdym ćwiczeniu, przysłuchuję się jak zbierają wywiady i przyglądam się jak każdy z nich bada pacjenta. Dzięki temu wiem co kto umie, wyłapuję ewentualne błędy i pokazuję w razie czego jak co powinno wyglądać. Oszczędza mi to potem dylematów porzy ocenie każdego ze studentów. Jak ktoś robi tylko wejściówki i nie obserwuje studentow w czasie ćwiczeń to potem wychodzą różne dziwne sytuacje. Znajoma ostatniego dnia bloku w końcu poobserwowała jak kto bada i okazało się, że student mający same 5 z wejściówek co prawda wie gdzie wystepuje hepatosplenomegalia, ale nie umie w zasadzie zbadać ani wątroby ani śledziony. Drugi natomiast co prawda recytuje Szczeklika z pamięci, ale jakby mu dac pacjenta to głupieje totalnie i nie wie jakie badania zlecić. Widzę, że kwestia brzucha wraca jak boomerang Za moich czasów istniały giełdy na egzamin praktyczny - po ich lekturze wiadomo było, że prof X lubi gdy brzuch badamy jedną rączką, a pani prof Z toleruje tylko dwuręcznie, pan prof Y lubi tarczyce od przodu, a pani prof A od tyłu Na ilość pacjentów to my nic nie poradzimy niestety. Trudno, żeby chirurg latał nocą po mieście i dzgał pacjentów nożem w brzuch coby studentom zapewnić pacjentów Kwestia liczebności grup to inna para kaloszy. Z jednej strony nie od nas to zalezy, z drugiej jednak da się czasem tak zorganizować ćwiczenia, żeby każdy dotknął pacjenta i został oceniony. Miałem ćwiczenia z grupą 24 osobową więc wiem, że się da Tytułem zakończenia: o ile moje ewentualne lekarskie błędy pokryje ziemia, o tyle te dydaktyczne chodzić będą po tej ziemi. Poza tym Wy nas starych będziecie kiedyś leczyć i jesli Was nie nauczymy jak leczyć sami zgotujemy sobie nieciekawy los. Ja np, lubie swoje życie i chciałbym jeszcze trochę pożyć więc wizja, że jakiś doktor mi je skróci zdecydowanie mi się nie uśmiecha. Niektórym asystentom przydałoby sie o tym przypomniec od czasu do czasu.
  2. Prawda jest taka, że niektórzy po prostu nie nadają się do prowadzenia dydaktyki. Przykładem jest moja znajoma - ma wiedzę, podejście do pacjentów i zero zdolności dydaktycznych. Ćwiczenia w jej grupach polegają na tym, że studenci przychodzą, pada nieśmiertelne zdanie "idźcie do pacjentów, pobadajcie i wróćcie". Tu gdzie pracuję na szczęście nie ma tego typu problemów. Widocznie mam szczęście do miejsc pracy Zawsze można odwołać się do Biblii w postaci Orłowskiego Prawda jest taka, że każdy bada tak jak mu wygodnie, najważniejsze, żeby wybadać co trzeba. Mój szef bada np. węzły w tak dziwny sposób, że na egzaminie od razu by go pewnie uwalili. Niemniej jednak znajduje węzły bez problemu i to jest tu najważniejsze. Na studiach uczycie się badać tak, żeby zdać egzamin praktyczny z interny. Znam co najmniej 3 osoby, którym mogłoby się to udać Mamy zresztą na oddziale pacjenta przy tuszy z wodobrzuszem - idealny do pokazywania objawu jeziorka.
  3. Widzę tutaj kilka problemów 1) olewanie studentów przez asystentów. Na początku głupie cielaki przychodzą na zajęcia napalone i szczęśliwe że w końcu nauczą się badać "jak lekarz". Tymczasem poznają szarą rzeczywistość pt. asystenci mają studentów d@%$. "Nikt nie płaci mi za uczenie was" - tekst sztandarowy. Nic tak skutecznie nie zabija entuzjazmu. 2) Panująca w polskiej medycynie zasada "Nie wychylaj się, siedź cicho". Najlepiej być szarakiem i przeciętniakiem. Każdy młody, zdolny, pełen inicjatywy lekarz, który agresywnie diagnozuje pacjentów zostaje szybko zrównany z ziemią przez kolegów i szefów. Studenci uczą się jej od samego początku widząc stosunki jakie panują w klinikach i słuchając "anegdotek" opowiadanych przez asystentów. 3) Brak konsekwencji - uczy się studentów np pewnego sposobu badania brzucha. Na następnych zajęciach "Kto was tego nauczył?! Co to za głupoty?! Tak się nie robi!". 4) Za mało czasu przeznaczonego na zajęcia praktyczne. Przecież "zajęcia przy łóżku pacjenta" to też wykład - tylko że słucha się go na stojąco.Czy ktoś wierzy, że można nauczyć się badania przedmiotowego na 10 pacjentach? 100 to będzie mało... 5) Często mówi się o różnych wymyślnych technikach badania - np badanie wodobrzusza, opukiwanie serca. Tymczasem nikt nie mówi o ograniczeniach tych metod, ich czułości i swoistości. Żaden asystent nie był w stanie podać mi czułości i swoistości np osłuchiwania płuc w wykrywaniu zapalenia płuc. Ah i mam kolegów którzy nadal święcie wierzą że wypukają wodobrzusze u 150 kg pacjenta z tłuszczobrzuszem xD
  4. www.jerzyziobro.pl To jest ciekawa strona. Znajdziecie na niej dokumentację medyczną z pewnego głośnego procesu oraz zapis zdarzeń. Myślę, że jeśli ktoś uczciwie i sumiennie wykonuje swoją pracę, dobrze komunikuje się z pacjentami, uświadamia ich o możliwych powikłaniach i niepowodzeniach oraz rzetelnie prowadzi proces diagnostyczny i leczniczy nie powinien się obawiać procesu. Rodzina Jerzego Ziobry pozwała szpital i lekarzy nie dlatego, że wystąpiły powikłania, ale dlatego, że była olewana i okłamywana a organizacja pracy w szpitalu pozostawiała wiele do życzenia. Podstawą do roszczeń była dokumentacja medyczna, którą możecie obejrzeć na własne oczy. Niechlujnie prowadzona, niekompletna i nieczytelna działa na niekorzyść naszych krakowskich kolegów.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.