Zabrze zwane jest Śląskim Uniwersytetem Turystycznym, bo oni począwszy od 3 roku to jeżdżą nawet po 30 km na zajęcia. Katosy też posiadają kilka bloków, gdzie trzeba się wybrać do Sosnowca 20 km, czy Bytomia, ale w porównaniu z Zabrzem jest tego tyle co kot napłakał. Tak naprawdę Katowice od 4 roku to centrum, Ochojec i CSK/Pediatryk na Ligocie.
Zabrze to nawet do Tarnowskich Gór, Piekar, Gliwic, czy Katowic swego czasu jeździło.
Zwrócę uwagę także na ten fajny, ironiczny zwrot "piękna aglomeracja". Wiele osób zarzuca Katowicom to, że są beznadziejne... Nie sposób się z tym nie zgodzić. Jeśli chodzi o centrum to można znaleźć kilka fajnych miejsc (także do mieszkania), które nie będą straszyły brudnymi i odrapanymi kamienicami, ale nie liczcie na to, że zakochacie się w śródmieściu. Sytuację ratuje może dolina trzech stawów i park chorzowski. Teraz wiosną wszystko lepiej wygląda niż jeszcze 2 miesiące temu, ale jest to dość logiczne.
Ja mieszkałem w Krakowie przez dwa lata i gdyby w Katowicach był ten sam historyczny klimat co tam, to miasto byłoby po stokroć bardziej urokliwe, ale nie jest. Ja pochodzę ze Śląska, stąd też może Katowice nigdy mnie nie przerażały i od zawsze miałem kontakt z tym miastem. Widziałem jak się zmienia.
Nie dajcie sobie wcisnąć, że Katowice to miasto co na węglu stoi. Tzn dosłownie to może i ten węgiel pod ziemią jest, ale z tego co na szybko znalazłem w internecie, to w 2010 roku w samym mieście działały 3 kopalnie spośród 50, które były tu obecne wcześniej.
Miasto jest dużym centrum biznesowym górnego śląska, średnia zarobków jest tu duża. Serio... Miasto idzie ku lepszemu.
Zresztą i tak 3 lata spędzi się na Ligocie, a do miasta będzie się wyskakiwało co jakiś czas na imprezy, czy zakupy.
Oczywiście - nie ma tu spacerowania na zajęcia urokliwymi uliczkami jak w Krakowie, czy Wrocławiu, ale za to Ligota jest przyjemna, prawie w lesie i wszystko jest na miejscu. Spokój, świeże powietrze i tylko dziki czasem pod oknem biegają
Jeszcze dodam, że jak jest mi źle na Ligocie, to jadę z kumplami na Helenkę do Zabrza poprawić sobie humor (od razu zaznaczam, że nie jest to pocisk w kierunku Zabrza. Po prostu lokalizacja kampusu jest przepiękna, ale niefortunna. Wiem, że studenci radzą sobie tam tym, że trzymają się w bardzo zgranych paczkach i atmosfera jest wyśmienita.)