No nigdzie takiego systemu nie ma, bo inne kierunki (również te ciężkieee na polibudzie czy prawo) mają zajęcia 2x-3x w tygodniu na 10.00 albo na 14.00 i uczą się praktycznie tylko w czasie sesji. Chciałem tutaj wysmażyć jakąś tyradę, ale mi się odechciewa pisać z ludźmi w tak znacznym stopniu odrealnionymi jak Ty i kilku innych dyskutantów na tym forum.
Bo jak ja czytam ludzi, którzy od kilku lat, codziennie na rano idą do szkoły i siedzą tam 4-6 godzin i uczą się co 2 tygodnie i pytają retorycznie "no i gdzie jest lepiej?" to mi ręce opadają. Zajęcia można tak odpękać w drugiej połowie studiów (szkoda, że w czasie jak Ty się cieszysz, że możesz spać na seminarium, prawo i polibuda śpią we własnych łóżkach) ale zostają jeszcze kobylaste egzaminy, a i nie wszystkie zaliczenia są łatwe. Ale żeby to nastąpiło to jest jeszcze niestety ta pierwsza połowa zajęć przedklinicznych, gdzie trzeba się uczyć w każdym tygodniu na różne rzeczy. Bo co tydzień masz patomorfę, patofizjo, mikrobiologię, farmakologię, i jakieś wejścia, wyjścia, zaliczenia, kolokwia, test z wykładów, test z czegoś tam itd. I naprawdę to nie są 2 strony skryptu w wielu wypadkach. Ale co ja będę opowiadał jak wyglądają studia medyczne studentom medycyny, to się zaczyna robić śmieszne!
No nie jeszcze jest czas wolny, hobby, rodzina, dzieci A doktory wcale nie latają z roboty do roboty, tylko właśnie robią to wszystko tylko nie pieniądze.