Ktoś chyba musi zarządzać tymi pieniędzmi? NFZ to duża instytucja, więc te tzw. "duperele" jak administracja, biura, papier i spinacze są nieodzowne. Budżet NFZ w tym roku to 65,7 mld zł, koszty administracyjne to ok. 700 milionów zł, czyli trochę powyżej 1% tej kwoty. Ciekaw jestem jaka prywatna firma ubezpieczeniowa ma takie koszty i jak to wygląda w przypadku zagranicznych płatników? Nawet jeślibyśmy wyrzucili całą administrację (ludzi, budynki itd.) to te 700 milionów jakoś wielce nie uratuje naszej sytuacji..
Tymczasem wg danych OECD publiczne wydatki na ochronę zdrowia w Polsce wynoszą 4,8%. Średnia dla OECD - 6,7%. Rozwinięte kraje jak Holandia, Dania, Francja, Niemcy, a nawet USA!!! wydają blisko 2x więcej. Jeśli chcielibyśmy zbliżyć się trochę do Słowacji i podnieść finansowanie o 0,5% PKB budżet NFZ wzrósłby o 7,5 mld zł.
Dla mnie jest jasne - gadanie o tych złych urzędnikach i ogólnie państwie i jego administracji, bez którego żyłoby się nam lepiej to bajki dla gawiedzi. A prawda jest taka, że bez zwiększenia budżetu NFZ lepiej nie będzie. Może być w onkologii lepiej, ale tylko dlatego, że zabierzemy innym, np. psychiatrii (w tym roku 200 milionów mniej), a jej stan jest katastrofalny, a choroby psychiczne, chyba najliczniejsze obok chorób ukł. sercowo-naczyniowego i nowotworów.
Składka na ubezpieczenie zdrowotne to 9% od dochodu (w DE - 15,5%!!!). I nie wzrosła ona bodajże od 2008 roku. Czyli 7 lat. Przez 7 lat ile wzrosło PKB Polski? Po prostu zdrowie nie jest priorytetem dla Władców Polskich i społeczeństwa, więc się polaczki przyzwyczajcie, że takie gówno będzie dalej, jak jest, bo jesteście kraikiem podrzędnym, prowincjonalnym, półkolonialnym, zapleczem taniej siły roboczej, kraikiem tragarzy i monterów, producentów nakrętek do butelek i jabłek. I taka jest Wasze miejsce w świecie: służyć i zbierać w pysk od życia.
http://forsal.pl/artykuly/796771,wydatki-na-sluzbe-zdrowia-w-panstwach-oecd-wykres-dnia.html