Ano. Lekcje PO w szkole przypominają wizytę w muzeum - zakładanie OP-1, MP4, desmurgia, piłowanie podziałów broni masowego rażenia i wkuwanie stopni wojskowych jest wykpiwane jako relikt poprzedniego ustroju. Szkoda, bo właśnie takie zajęcia powinny wyszkolić młodzież w podstawach obrony cywilnej. Nie mówię, żeby od razu odkurzyć KbkS i wysłać uczniaków na strzelnicę, ale przydałoby się ich nauczyć kilku podstawowych zachowań, które, jak pokazują doświadczenia naszych zachodnich sąsiadów, mogą się przydać.
Z punktu widzenia "prawie lekarza", przydałoby się rozwinięcie na studiach medycyny katastrof. Sam chciałbym wiedzieć jak się zachować, czego się spodziewać i jak zorganizować pracę i jak współpracować z innymi służbami, gdyby, nie daj Boże, w czasie mojego wesołego pogwizdywania na dyżurze na SORze, ktoś się wysadził na procesji Bożego Ciała. Albo nawet gdyby spadł samolot, albo gdyby doszło do wielkiego karambolu na autostradzie...
W końcu sam postanowiłem się w tym temacie rozwinąć, więc zapisałem się do Jednostki Strzeleckiej 3026 we Wrocławiu działającej w ramach ZS Strzelec OSW. Otwiera mi to między innymi możliwość uczestniczenia w kursach i szkoleniach organizowanych przez Wojskowe Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi.