-
jakby co...
Wady...hmmm....obowiązkowe wykłady na WL. to jest jakaś masakra i śmiech, zwłaszcza jak człowiek wstaje na 8 rano, słucha cały rok wykładów o tym samym (tzn. o 1/11 materiału do egzaminu), czasem jest lista czasem nie. niektórzy tak jak ja, jeżeli nie ma sensu robić czegoś, i lubią robić wszystko samemu, to naprawdę nie chce się przychodzić na słuchanie w kółko o tym samym. Co nie zmienia faktu, że na niektóre wykłady warto chodzić i zapisywać : anatomia. egzamin jest układany przez docenta, który naprawdę na wykładach podaje wiekszość zagadnień które będe na egzaminie. to jest taki naprawdę niesamowity skrypcik przed egzaminem, i można by też powiedzieć spis treści do nauczenia
-
jakby co...
czorny, a jakich miałeś asystentów? generalnie to tak - jest spoko. Wyścigu szczurów nie da się uniknąć, ale jedyne szczurki jakie są to się chowają. nie ma wredoty generalnie. Zajęcia prawie wszystkie spoko. sporo męczarni na biofizyce, anatomii, biochemii. plusem jest możliwość dogadania się prawie ze wszystkimi asystentami. po 2 roku nie oceniam źle, raczej dobrze mi się tutaj studiuje. nie chcę wyjść na obiboka, ale z moim lenistwem nawet nie mam wielkich problemów. Zajęcia są raczej w centrum ( 1 i 2 rok to ulica karłowicza, rondo jagiellonów, szpitale biziela i jurasza,) co oznacza że mieszkania najlepiej szukać w centrum. od 3 roku nie ma już zajęć na karłowicza (są tam tylko - anatomia, biologia medyczna, histologia, biochemia, fizjologia). wiem o tym tylko, że daleko jest centrum onkologii (swoją drogą bardzo dobre). na 5 roku jest słynna profesorka od neurologii (nie bynajmniej z powodu świetnej pracy, choć w to nie wątpie.) ale za dużo nie mam co powiedzieć bo tylko słyszałem od starszych roczników że to jest chyba jeden z najgorszych przedmiotów do przejscia tutaj. Sesje, jak to sesje, czas zapierdalania. ode mnie z roku też jak narazie wypadło (z własnej chęci, bądź też nie) ok 10-15 osób. Ale, jak to pięknie ujął jeden z najlepszych asystentów, dok. Kozakiewicz - jakby się rękoma i nogami asystent zapierał, to studenta jest teraz bardzo ciężko wyrzucić. są repety, nie drogie egzaminy warunkowe (160 zł za dwa terminy, gdzie np. na prawie za jeden termin jest 600 zł). Jak możesz to daj znać gdzie się dostałaś
-
(Przyszli)Lekarze za kierownica
Bardzo fajny temat Przede wszystkim, coś dużego i mocnego! ale nowoczesnego... Ferrari to może przesada, ale marzenie na przyszłość, ale na początek: Mercedes S600 v12 AMG na przykład. duże, dzieci się zmieszczą, spokojnie można gdzieś pojechać. natomiast po zapewnieniu sobie codziennego transportu NA PEWNO kupię: 1) motor. tzw. naked-bike. uwielbiam od zawsze, zarażony przez ojca, nawet nie wiem czy nie będzie przed samochodem... 2) coś amerykańskiego i klasycznego ,tzn: http://moto.allegro.pl/zabojczy-dodge-charger-1974-380km-od-nomadcars-i1979685842.html http://otomoto.pl/dodge-charger-C20062692.html http://otomoto.pl/ford-mustang-C20063066.html http://otomoto.pl/chevrolet-el-camino-C19928610.html Pierwsze lepsze modele jakie znalazłem. kupno nie jest problemem, problemem jest go "przygotować" lepiej do jazdy i utrzymać. natomiast na pewno będę miał jakiś taki w swojej flocie na weekendy
- Anatomia - jaki atlas? jaki podręcznik?
-
Przygotowania do matury.
Ja natomiast miałem słaby wynik - 165 pkt z biologi i chemii ( kolejno 73 i 92). w sumie nauczyłem się tego w pół roku, bo dopiero w styczniu przed maturą stwierdziłem że chcę wybrać się na lekarski i tak zaczął się okres rycia do matury, choć nie było tak że nie miałem życia towarzyskiego, ale starałem sie dużo robić w wolnym czasie. Co ciekawe, chciałem poprawić maturę żeby przenieść się spowrotem do trójmiasta, bo stamtąd pochodzę, więc poprawiałem tylko biologie. matury w tym roku złożyły nam się nieciekawie : w poniedziałek o 19 skończyłem pisać kolokwium z anatomii (mózgowie), które zaliczyłem (co oznacza że od paru dni "mniej" spałem) po czym wsiadłem w pociąg do trójmiasta , i tylko przez tą noc się uczyłem do matury z biologi. Tylką tą jedną noc. nie poprawiłem swojego wyniku z poprzedniego roku, ale udało mi się napisać ją na 68% co do pisania czegokolwiek żeby dobrze zdać : potrzeba poświęcenia. trzeba chcieć poprostu i przy tym siedzieć. niektórzy nie mają predyspozycji, ale ja mam tak: jestem leniwy, strasznie leniwy. ale jeżeli się wezmę w garść i siędzę, i dziobię, to są małe szanse na niezaliczenie
-
Dlaczego wybraliście medycynę?
Prawda!!
- Zmiany hormonalne w nurkowaniu bezdechowym...
-
Czego teraz słucham?
Parkway drive - Sleepwalker
-
jakby co...
Witam. tak "jakby co" to jest tutaj student z leku z bydgoszczy Możliwe że będzie nas tutaj troszkę więcej niedługo;) Także jeżeli macie jakieś pytania, to walcie śmiało.
-
Dlaczego wybraliście medycynę?
Chęc zostania lekarzem- od przedszkola. Tak mi sie podobało jak ta Pani lekarka jest "mondra" i tak dalej. potem przeraziłą mnie ilość nauki, ilość materiału do opanowania, nigdy nie byłem dobrym uczniem. właściwie na pół roku przed maturą stwierdziłem że na prawdę tego chcę. że dam radę. i ledwo ale dałem. Dlaczego tak właściwie? Bo uwielbiam to. mam na myśli przedmioty biologiczne. Budowa człowieka, wreszcie zrobiona tak fest. jak napisałem, nienawidzę się uczyć i wszystko zostawiam na ostatnią chwilę, ale mam cholerną satysfakcję jak się nauczę, jak już to jest w mojej głowie. z kwestią pomocy innym jest u mnie tak, że jak mam możliwość to to zrobię. nie biegam za wolonariatem, ale jeżeli mogę i uda mi się pomóc, to się cieszę. pozatym- widział ktoś biednego lekarza?
-
Na granicy humoru - wrażenia pacjentki!
Słowa jednego z moich asystentów : "Gdybym mógł, to uczyłbym tylko anglojęzycznych. mniejsze, przyjemniejsze grupy, i 2 razy taka kasa..." U mnie są to głównie szwedzi, którzy są nad wyraz mili, ale słyszy się to od każdego - zadają miliony pytań. Co najlepsze, niektórzy z nich nie mają pojęcia o totalnych podstawach, więc jak to ujął ten sam asystent "czasem są niezłe jaja..."
Marcin
MD
-
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta