Jump to content

meomartino

MD
  • Content Count

    108
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

meomartino last won the day on August 20 2014

meomartino had the most liked content!

Community Reputation

13 Użytkownik o dobrej reputacji

1 Follower

About meomartino

  • Rank
    Użytkownik
  • Birthday 06/20/1989

Profile Information

  • Status
    Lekarz
  • Miasto uczelni:
    Wrocław
  • Rok rozpoczęcia studiów
    2006
  • Wydział
    LEK

Recent Profile Visitors

8,991 profile views
  1. Pracuję na chirurgii. Kilka razy w miesiącu pracuję w izbie przyjęć. Na nią zgłaszają się następujący pacjenci: 1. Do planowych przyjęć 2. Skierowani do szpitala w trybie nagłym 3. Przywiezieni przez karetki 4. Przychodzący samodzielnie, bez skierowań Poniedziałek rano. 7:45. Jestem na oddziale, mam swoich pacjentów, więc obchód, zlecenia, rozmowa z pacjentami. Dzwoni telefon z Izby: - Doktorze, z nocy został "brzuch" i pacjent po urazie głowy, ale chyba są do wypuszczenia. Zejdzie Doktor? - Tak, ale musze najpierw załatwić sprawy na oddziale, będe za jakies 20 minut (na Izbie nie ma na stałe zatrudnionego lekarza, przecież to nie SOR...) Schodzę 8:10 - Doktorze doszło jeszcze dwóch nowych pacjentów i mamy już 3 "planówki" (pacjenci do przyjęcia do zabiegów na następny dzień) - Świetnie No więc zadaję sobie pytanie od czego zacząć. Oglądam, badam i faktycznie "wypuszczam" pacjentów z nocy. Jest już 9:00. Puka ktoś do drzwi i mówi, że od 7:30 już czekają, a palec bardzo boli, bo się uderzył. Drugi pacjent zza ramienia woła, że też czeka i mu krew leci (widać lekko podsączony plaster na łokciu - nic się nie dzieje). Zaczynam więc przyjęcia planowe. Ponieważ zapowiadano wielokrotnie zmniejszenie biurokracji ... no właśnie. Po części żeby się wyżalić, a po części dla osób, które zastanawiają się "dlaczego to tyle trwa" poniżej przykładowe przyjęcie i to jak "zmniejszyła się" biurokracja. Dziś przyjęcia zaczynamy od 6-miesięcznej Milenki z zespołem Downa, która jutro ma zostać poddana zabiegowi odtworzenia ciągłości przewodu pokarmowego po wyłonieniu kolostomii w przebiegu zarośnięcia odbytu. Poniżej przeplatać się będą rozmowy z Mamą niemowlęcia, moje przemyślenia i spis kolejnych dokumentów oraz spraw do załatwienia. - Czy dziecko jest obecnie zdrowe? Nie przechodziło żadnej infekcji przez ostatnie 3 tygodnie? Nie przyjmowało antybiotyku? - Jest całkowicie zdrowa, ostatnia jakakolwiek gorączka była 2 miesiące temu, miała wtedy też lekki katar. Wstępnie więc wiem, że pacjentka będzie do przyjęcia, proszę Panią Pielęgniarkę by Milenka została przyjęta w systemie. Po chwili słyszę, że system się zaciął i Pani wychodzi do rejestracji. Przechodzę więc do badania fizykalnego - osłuchuję dziecko, badam brzuch, oglądam stomię. Nad sercem słyszę szmer skurczowy. Zaglądam do ankiety anestezjologicznej i konsultacji anestezjologicznej. Adnotacja: dziewczynka przed zabiegiem wymaga ponownej konsultacji kardiologicznej. Pytam więc mamę czy się ona odbyła. - Nie, nie odbyła się, bo powiedziano mi, że jak już się przyjmiemy to się ją zrobi Zobaczymy czy tak się "ją zrobi". No więc dzwonię na kardiologię i słyszę, że najszybciej jutro rano - proszę przysłać dziecko na 8:00. No tak, tylko, że dziewczyna miała iść jako pierwsza w planie, czyli trzeba będzie zmienić kolejność zabiegów. Ale ok, mamy jakieś wyjście. Wróciła Pani Pielęgniarka, mówi, że jeszcze 5 minut zanim dziecko pojawi się w systemie. Otwieram więc ... notatnik i spisuję wywiad. Dochodzę do pytania o inne choroby przewlekłe i dowiaduję się, że dziewczynka ma także padaczkę i niedoczynność tarczycy. Przechodzę do leków: Euthyrox i Depakine. - W jakich dawkach? - Euthyrox o tu mam spisane, a Depakine ... wie Pan co zostawiłam w domu opakowanie a na nim miałam zapisane, ale chyba 100-0-100. Już dzwonię do męża się upewnić ... mąż nie odbiera... Doktorze, to ja później podejdę do Pana i Panu powiem. No tak, tylko, że później to ja będę cały czas tu na izbie... - To już proszę przekazać to lekarzowi dyżurnemu w takim razie I wpisuję w kartę zleceń z adnotacją, że dawka do uzupełnienia. Ok, Milena jest już w systemie, więc otwieram dokumenty z przyjęcia i uzupełniam spisany wcześniej wywiad. Dodaję badanie przedmiotowe. Rozpisuję plan hospitalizacji (kolejne nowe zadanie). Pytam Rodzica czy ma grupę krwi dziecka - tak, ma, ale widnieje zapis [x] Grupa niepotwierdzona (czyli tak jakby w zasadzie grupy krwi nie było). Więc zlecam ponownie badanie grupy krwi i wypełniam zlecenie na rezerwę 100 ml UKKCz do zabiegu na jutro. Otwieram kolejny dokument: okołooperacyjna profilaktyka antybiotykowa (kiedyś przed zabiegiem po prostu się pytano czy podać i w jakiej dawce - teraz kolejny, nowy dokument). Zapisuję, drukuję, podbijam, wsadzam do historii (no przecież papierowa dokumentacja nadal istnieje). I kolejny dokument: przesiewowa ocena stanu odżywienia. Spisuję wagę, wzrost. Liczę BMI. Szukam siatek centylowych, przekładam pomiary na wykresy WHO, wpisuję do dokumentu (to także stosunkowo nowy obowiązek - jak dla mnie, na ten moment to średnio kolejne 5-7 minut) Jest 9:25. Teraz szukam odpowiedniej zgody na zabieg. Do izby jednak puka i wchodzi ratownik (patrzę za okno - stoi karetka) - Doktorze, mamy poparzonego chłopca, 15 miesięcy, ściągnął na siebie gorącą herbatę. Oparzona klatka piersiowa, szyja i częściowo twarz. Przerywamy więc przyjęcie, proszę mamę z Milenką o chwilowe opuszczenie gabinetu... Wjeżdża zespół pogotowia z chłopcem i jego tatą. Po ściągnięciu tymczasowych opatrunków wygląda na to, że oparzenia głównie I stopnia, jeden niewielki pęcherz w okolicy prawego ramienia. Dziecko wyjątkowo spokojne jak na tego typu sytuację. Jedynie 15-minutowa przerwa w przyjmowaniu Mileny. Jest 9:40 Znalazłem odpowiednią zgodę na zabieg, chcę wydrukować - brak papieru w drukarce. W szafce nie ma zapasu. Pielęgniarka idzie do sąsiedniego gabinetu. Znów pukanie i drzwi od razu się otwierają... Doktorze, czekamy już ponad 2 godziny z tym palcem... ile jeszcze będziemy czekać? Ciągle ktoś wchodzi, wychodzi, my czekamy, a zaraz jeszcze pewnie kolejna karetka przyjedzie. Troszkę ciśnienie mi się już podnosi, bo powstają myśli typu "pacjent ze stłuczonym (wczoraj!) palcem przychodzi do szpitala i marudzi", ale grzecznie odpowiadam "Musicie Państwo czekać, tu jest jeden gabinet, jestem jedynym lekarzem i ja ustalam kolejność, wiem, że Państwo czekacie". W drukarce mamy już papier, drukuję zgodę, Mama Milenki czyta i dopytuje o możliwe powikłania, rozmawiamy kolejne 5 minut. Zgoda podpisana. Uzupełniam okładkę historii - wpisuję rozpoznanie słownie, ICD 10, podbijam. Ok, to wszystko! A nie, przecież jeszcze karta epidemiologiczna (paradoksalnie zaczęliśmy ją wypełniać jakoś tydzień po zakończonym strajku, gdzie jednym z postulatów poza 6,8% PKB na ochronę zdrowia, było zmniejszenie biurokracji). Wypełniam z Mamą: przyjęcie z domu, planowe, szczepienia pełne, na WZW A/B/C nie chorowała lub brak danych, na HIV wynik nie był nigdy robiony, czy przez 6 ostatnich miesięcy był hodowany u Mileny patogen alarmowy? (Konieczne wytłumaczenie oraz przewertowanie dotychczasowej dokumentacji). Czy przez 6 ostatnich miesięcy był stosowany antybiotyk? Panie Doktorze, mnóstwo (znów wertujemy i wypisujemy - w końcu obowiązkowe). Czy były stosowane leki immunosupresyjne? (Konieczne wytłumaczenie, że chodzi o sterydy czy po prostu leki obniżające odporność) ... i jeszcze kilka "fajnych" pytań. Ok, kończymy Jest 10:00 - skończyliśmy pierwsze przyjęcie! Proszę o zaprowadzenie pacjentki na oddział i jeszcze sprawdzenie kto czeka do nas poza kolejnymi 2 przyjęciami planowymi, stłuczonym palcem, raną łokcia. - Panie Doktorze jest jeszcze kolejny uraz głowy (wczoraj dziecko wieczorem uderzyło się o łóżko i jest jakieś nieswoje wg Rodziców), resztka kleszcza, nadgarstek i jedna Pani pyta czy ją Doktor przyjmie, bo w poradni nie ma miejsc, ona zapomniała się zarejestrować, a w rejonie nie chcieli jej zdjąć szwów, a jutro wyjeżdzają na wakacje. Grrr. Jak żyć? Jeśli choć trochę wczuliście się w te realia, to teraz przełóżcie to na całą dobę pracy. Bardzo delikatnie mówiąc, o komforcie pracy nie ma mowy. Czekam na Wasze spostrzeżenia i komentarze. Tak w rzeczywistości wygląda przyjęcie do szpitala... przynajmniej u mnie
  2. Ostro ale z rezerwą napisałeś o informacjach od zespołów pogotowia - mam także mieszane uczucia co do części zgłoszeń. Dobrze natomiast, że nikt nie generalizuje.
  3. Zmęczyłem się od samego czytania Dużo czasu na przemyślenie wszytskiego to raczej nie ma... PS. USG w tym pędzie już sama robisz czy prosisz radiologów? pozdrawiam!
  4. Jakkolwiek jest to kolejny wpis na blogu, bardziej chciałem zachęcić Was do dyskusji. Chciałem poruszyć temat zmęczenia na dyżurze a podejściem do pacjenta. Jak Wy sobie radzicie, przyjmując 10 czy 15 godzinę w izbie przyjęć, gdy sen Was już zmaga, a za drzwiami czekają kolejny pacjenci? Do tego z niekoniecznie zawsze wymagającymi interwencji problemami - delikatnie mówiąc a żadnym potrzebom nie umniejszając Czy udaje się Wam zawsze zachować spokój i opanowanie? Macie jakieś "mechanizmy obronne" czy sposoby? Np. jesteście po prostu mniej wylewni, ograniczacie rozmowę do minimum, a może prosicie o wyrozumienie?
  5. PS. Widzieliście film poniżej? Co myślicie o całym zdarzeniu? Ja mam bynajmniej mieszane uczucia https://www.youtube.com/watch?v=UE7QMuDFD8A
  6. A miał ktoś z Was okazję być już w Przylądku Nadziei? On jest połączony fizycznie z głównym budynkiem Borowskiej?
  7. Z tego co wiem potrzebny jest jeszcze podpis cyfrowy - ktoś już to wyrabiał?
  8. Ok, let's say that I have some idea - how can you help me?
  9. Od czasu kiedy mówi się coraz więcej o problemie pedofilii w kościele, zastanawiać zaczęła mnie jedna rzecz - jaka jest częstość tej parafilii na świecie w ogóle? I jak często występuje wśród dajmy na to policjantów, lekarzy, prawników i właśnie osób duchownych? Mówi się tak dużo o jej występowaniu w kościele - czy znaczy to, że tu jest jej najwięcej? Coś nie chce mi się w to wierzyć. A może to lobby? Jak Wy to widzicie? I oczywiście nie pytam o samą naturę pedofilii, która najprościej ujmując jest zła
  10. yyyy, a wiadomo jak zaawansowany to już projekt?;x Od kiedy i kogo miałby obowiązywać...?
  11. Jakieś odczucia na pewno jednak już są. Poza tym pytałem też o sprawę powrotu do poprzedniego "systemu"
  12. Cześć, jestem bardzo ciekaw jak roczniki, które rozpoczęły studia na wydziale lekarskim w nowym trybie (tj. 5 + 1 czy też 6 lat bez typowego stażu) oceniają tą zmianę. Jakie plusy widzicie, a jakie minusy? Zdaję sobie sprawę, że pewnie wywołuję wilka z lasu, ale jednak... I chciałem jednocześnie zapytać - czy pogłoski które chodzą, że pomysł nie jest najlepszy i możliwe, że zostanie ten system cofnięty to tylko pogłoski z kapelusza czy jest w tym jakaś prawda? pozdrawiam!
  13. Żeby było jasne, nie mam nic przeciwko filmom medycznym w necie, bo i czemu? Jeśli ktoś nie może patrzeć to nie musi, natomiast FILMY Z EGZEKUCJI? I nie zgadzam się żeby w tv takie filmy były puszczane... idzie tylko info.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.