Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

blademccoy

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez blademccoy

  1. weź pod uwagę to że 30-45 x 12h daje Ci 360-540 zł (NETTO), co kalkuluje się o wiele bardziej niż 3x100 zł (BRUTTO), co daje około 70 zł NETTO na godz (w przypadku jeśli dojeżdżasz za miasto, więc odlicz paliwo), co daje około 250 zł brutto co daje 150 zł NETTO... we wroclawiu w POZ zarobisz w okolicach 30-40 zł netto za godzinę o ile Cię w ogóle przyjmą gdziekolwiek bez specki... ja dorabiam jako informatyk, kolega dorabia jako barman - każdy się chwyta tego co umie... jeszcze jest opcja 'zawód syn/córka' - rodzice finansują swoje kochane dziecko, albo opcja 'zawód żona/mąż'... - bądź co bądź dużo osób leci na takich relacjach pozostali jeżdżą w karetkach, robią w POZ, robią dziesiątki dyżurów, a w końcowym rozrachunku nie mają w ogóle życia - prawda jest taka że w POZ siedzi tylko ten kto musi, a zauważ że u mnie punktem wyjścia jest SPECJALISTA - jako specjalista planujesz siedzieć w POZ ? ...ale pocieszę Cię że jak byłem na 3/4 roku studiów to również myślałem że będzie kolorowo i będą mi płacić fortunę, teraz dopiero klarują mi się zarobki w tym kraju ...a ponoć ma być tylko gorzej
  2. hmmm... w POZ zarabia się 1600 zł... :] ...chyba że tylko z tego planujesz się utrzymywać to może zarobisz nieco więcej... tak się składa że ostatnio orientowałem się ile ludzie zarabiają w różnych miejscach i w POZ nikt nie chce siedziec ...no chyba ze zamierzasz jezdzic 100 km od duzego miasta, to owszem, moze 80-100 zl brutto/h wyciagniesz, wychodzi 4800 brutto jeśli poświęcisz na to po 3h przez 5 dni w tygodniu, co da Ci jakieś... 2400 netto - a za darmo do tej przychodni tez nie dojedziesz :] pomijam juz fakt ze na rezydenturze malo kto Cie bedzie chcial zatrudnic w duzym miescie bez doswiadczenia
  3. wiesz... zależy co uważasz za 'marne pieniądze' - bo nie wiem czy wiesz, ale według statystyk sprzed paru tygodni to specjalista jak zarabia w szpitalu ponad 4 000 zł na rękę to jest dobrze... co do tego czy jest oblegana czy nie to tez specyfika ludzi - wiekszosc ludzi zauwaz ze brzydzi sie brudu i syfu - 80% lekarzy nawet nie siedziało w karetce, bo się tego brzydzą, a zauważ że 30-45 zł/h dla rezydenta (czyli tyle ile płaci wrocławskie PR), to jest w każdym miesiącu dodatkowa pensja rezydencka - z kolei chętnych do tego typu dorabiania jest 1 na 10 osób jakie znam...
  4. Jak wielu stażystów mam dylemat przy wyborze specjalizacji... co prawda pozostał mi jeszcze prawie rok do tego, ale ciężko się człowiekowi zdecydować ...ogólnie mam kilka typów specjalizacji, ale typy te mają to do siebie, że niestety często na te specki nie ma nawet otwartych miejsc w danym roku, albo progi z LEPu są bardzo wysokie... Tak więc na myśl jako 'awaryjna' specjalizacja nasunęła mi się medycyna ratunkowa... wiele osób z góry ją odradza, bo ani nie otworzy się gabinetu ani nie jest się 'konkretnym specjalistą' według wielu osób... W moim przypadku kwestia ma się tak że lubię dyżurować na SORze, lubię jeździć w karetce, lubię być 'na pierwszej linii'... z tym że zarazem lubię patrzeć w przyszłość Zmianowy system pracy jest dla mnie również ok... z tym że ciekaw jestem jak to wygląda wszystko od kuchni - próbuję zebrać za i przeciw w odniesieniu do medycyny ratunkowej i powiedzmy 'internistycznych' specjalizacji... Po zrobieniu przykładowo takiej kardiologii, mamy możliwość pracy w szpitalu za średnią stawkę, mamy możliwość otwarcia gabinetu, możemy dyżurować itd itp... no ale porównując z tego co słyszałem: Dyscyplina internistyczna - stawka w szpitalu około 5-6 tys zł netto - dyżury dodatkowo płatne - możliwość otwarcia gabinetu (przy czym koszt wykupienia lokalu z wyposażeniem to około 300 000-500 000 zł...) - 'bardziej poważane' niż medycyna ratunkowa - czas pracy... 8-15, plus dyżury, plus gabinet... to wychodzi średnio 8-19 codziennie plus jeden dzień z tygodnia wyjęty na dyżur - czasu dla siebie bardzo mało... w sumie wychodzi grubo ponad 300h pracy miesięcznie żeby zarobić ładną kwotę - emeryturę spędzamy dorabiając w gabinecie Medycyna ratunkowa - ponoć stawka godzinowa dla specjalisty to 200 zł brutto na godzinę (poważnie tyle jest, czy to pogloski?) - brak dodatkowych dyżurów (tak jak w internie, za to po 2 roku spec można w karetce jeździć itd itp i gdzieś indziej dyżury łapać) - specjalizacja deficytowa - plus 400 zł na rezydenturze miesięcznie - brak możliwości pracy w gabinecie, ewentualnie POZ lub dyżury w karetce - przyszłość tej specjalizacji do końca nie jest jasna, bowiem specjalizacja jest u nas w kraju nową dyscypliną i jest obecna dopiero kilka lat - czas pracy... zmiany 12-godzinne, co daje w efekcie około 200 godzin w miesiącu, co w przeliczeniu po odprowadzeniu podatków itd itp daje około 25 tys zł na czysto (o ile stawka 200 zł brutto/h jest realna) plus ewentualne dodatkowe dyżury w innych placówkach - odpada koszt gabinetu, nie trzeba kombinować z tym żeby się zareklamować i ściągnąć pacjentów do gabinetu i nie trzeba walczyć z konkurencją na rynku... - na emeryturę trzeba sobie uzbierać za czasów jak się pracuje, bo gabinetu nie możemy mieć (ale czy jest możliwość np pracy na emeryturze? ) jak to wygląda w rzeczywistości? czy rzeczywiście medycyna ratunkowa zapowiada się tak ciekawie? oczywiście pomijam fakt kontaktu ze wszelką żulernią, awanturnikami itd itp, i stopień trudności specjalizacji jaką jest medycyna ratunkowa... bo praca lekka nie jest... nie chciałbym wejść w bagno, ale z drugiej strony chciałbym mieć coś z życia dla siebie, a nie żyć szpitalem, gabinetem i dyżurami, a w domu tylko nocować Istotny jest też fakt że nie chciałbym wynosić się poza wrocław, a jednak tutaj konkurencja jest spora jeśli chodzi o własny gabinet itd itp... Jakie są Wasze opinie w tej sprawie? Może jest na forum jakiś specjalista medycyny ratunkowej, który naświetliłby nieco bardziej ten temat? z góry dzięki za opinie pozdr
  5. spoko loko co do Onkologii to domyślam się że w woju, bo kardiologii też nie ma w rozpisce miejscówek, a jest w woju na 100% :] co do punktu pierwszego to jeszcze zastanawia mnie jedna rzecz... bo kiedyś słyszałem coś takiego że jeśli święto wypada w dzień wolny (np 11 listopada 2012 to niedziela), to przysługuje nam możliwość odebrania dnia wolnego w inny dzień - czy to coś w ogóle przeszło i nadal funkcjonuje w polsce? i pytanie czy w ogole nas to dotyczy... :] nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie 3) zgodnie z planem stażu, jest on rozpisany do 8 września 2013... z tego co mówił doktor to staż trwa 13 miesięcy, w tym miesiąc urlopu przewidziany przez nich na październik... czyli teoretycznie brakuje 1 miesiąca zajęć? :] bo jeśli by było rozpisane do października to by się wszystko zgadzało... i teraz nie wiem czy mi wcięło kartkę, czy rzeczywiście jest tylko do 8 września staż ?
  6. mam dwa pytania 1) czy przysługują nam dni wolne w święta, tj np 25 grudnia, 26 grudnia etc ? 2) Onkologia... w rozpisce nie jest napisane gdzie mamy ją robić... wie ktoś może gdzie ?
  7. bądź co bądź cieszę się że sytuacja stała się dla mnie klarowna zanim wybrałem się na jakąkolwiek rozmowę kwalifikacyjną ...bo trochę tych CV rozesłałem w sumie... ale najważniejsze że wiem żeby trzymać się z daleka od firm farmaceutycznych i innych od przemysłu medycznego hehe co jak co, ale ze stażu zamierzam się czegoś nauczyć, bo po stażu będzie już za późno na dokształcanie, a mały błąd może kosztować człowieka karierę ...a zresztą za to mi płacą że tam siedzę, więc źle bym się czuł biorąc pieniądze i kończąc staż o 10 ...mam tylko nadzieję że trafię do szpitala w którym będę mógł się czegoś nauczyć... dzięki Matt za wyczerpujące podejście do tematu, bowiem w znaczącym stopniu mnie przekonałeś do tego żeby odstąpić od pomysłu pracy dla koncernów farmaceutycznych ...dużo aspektów nie dostrzegałem wcześniej, a przecież w sumie oczywistym jest że nikt mnie nie będzie pytał czy jestem obiektywny, tylko automatycznie patrzą na mnie jak na 'lekarza na usługach korporacji farmaceutycznej'... ...poszukam sobie posady informatyka, tak jak dotychczas ...tutaj nikt w OILu mnie ścigał nie będzie, a praca ta ma to do siebie że można i dostosować godziny pobytu w biurze, i pracować zdalnie... tak że powinienem mieć możliwość żeby sobie nieco dorobić do pensji stażowej, o ile uda mi się coś nowego znaleźć
  8. hmmm... dobra, Pani z DILu rozwiała moje wątpliwości jest tak jak mówiłeś Matt... można podjąć dowolną pracę w trakcie stażu, aczkolwiek niepowiązaną w żaden sposób z przemysłem farmaceutycznym, medycznym itd itp. nie ma zakazu bezpośredniego podejmowania pracy dla firm farmaceutycznych i innych, aczkolwiek jeśli ktoś podjąłby się takiej pracy, to może to go stawiać w złym świetle w społeczności lekarskiej (jako że osoba ta związała się z przemysłem farmaceutycznym i jest na ich usługach), a co za tym idzie może to prowadzić nawet do utraty prawa wykonywania zawodu lekarza.. czyli innymi słowy lipa i przez kolejne lata będę musiał zajmować się informatyką... bleee
  9. hmmm... czyli w teorii: Ad Art 51a Jeśli nie będę subiektywnie podchodził do tematu, ale obiektywnie będę wydawał opinie, przepisywał leki itd itp, nie propagując działalności związanej z moim przedstawicielstwem (tj. zachowam obiektywizm), to tego punktu nie narusze. Dopoki nie stwarzam sytuacji w ktorej zachodzi podejrzenie ze moge robic jakies przekrety, albo przestaje wydawac obiektywne opinie to nic zlego nie robie... Ad Art 51b Tutaj jw - dopoki nikomu nie szkodze, a decyzje podejmuje obiektywne to wszystko jest ok Ad Art 57.3 Przepisuje leki takie jak uwazam za sluszne, informuje pacjentow o tym ze lek mozna zamienic tez innym, a jesli np bylbym innym przedstawicielem (np od sprzetu, albo czegos tam) to po prostu nie wskazuje mu zadnych miejsc - tutaj znowu zachowujac sie obiektywnie i mowiac 'moze pan/pani podjac diagnostyke w dowolnie wybranym przez siebie osrodku'. godność godnością - ale co jak co trzeba iść gdzieś pracować, bo za te pieniądze które nam oferują na stażu 'godnie' wyżyć się nie da... tak więc uważam że uczciwie pracując, nie naruszając przepisów i nie szkodząc pacjentom etc, nikt nie powinien sie czepiac tego ze chce zarobic wiecej pieniedzy i zyc na poziomie... ja rozumiem żeby ścigać kogoś za lewe interesy, łapówki itd itp... a dość już mam programowania i innych pierdół i czymś w kierunku medycznym bym się chętnie zajął :] ...tylko teraz pozostaje kwestia przepisów, bo jak któreś przepisy mówią wprost 'nie' to wtedy juz lipton... jesli zaden przepis nie zakazuje mi wprost to dlaczego ktos by mial drazyc zeby mnie ukrecic? ...no poza zazdrością może co do godzin pracy to kwestia ktora zamierzam z ewentualnym pracodawca dogadac, jesli sie nie dogadam, to w momencie podjecia stazu po prostu rezygnuje z pracy przedstawiciela i tyle :] ...i szukam innej pracy :]
  10. hmmm... a teraz nasunelo mi sie jeszcze jedno pytanie jako ze po studiach 'najkorzystniejszą' branżą do pracy dodatkowej jest albo przemysl farmaceutyczny, albo przemysl zwiazany ze sprzetem medycznym... czy podjecie pracy jako np przedstawiciel medyczny lub farmaceutyczny jest mozliwe? ...chodzi mi tutaj glownie o teoretyczny 'konflikt interesow' - lekarz, pracujacy dla firmy farmaceutycznej moze teoretycznie propagowac leki tej firmy, wypisujac je czesciej na receptach itd itp... czy też nie ma zapisów które by tego zabraniały? ...dzwoniłem dzisiaj do Izby Lekarskiej, ale odeslali mnie zebym oddzwonil jutro sie zapytac
  11. ...mi tam by wystarczyl Breitling za 8 tys euro od przybytku głowa nie boli hahaha
  12. temat odpowiedział blademccoy → na cynkaDyskusja ogólna
    ...ja jak udzielałem korków to nie trafił mi się nigdy nikt na stałe - raz trafiła się jakaś jedna osoba która semestr zawaliła to 3x się z tą osobą spotkałem - zazwyczaj to jest tak że dzwonią, bo jutro sprawdzian a dziecko nic nie umie... najlepiej jeszcze 'prosze przyjechac do dziecka i je w domu nauczyc'... jak kupilem pierwsze normalne auto to przestalo mi sie oplacac, bo wiecej wydawalem na dojazd niz zarabialem z korków ...pomijajac fakt ze zazwyczaj te dzieci to z inteligencja nie sa 'na ty'... cos tam moze kiedys o czyms takim slyszaly... co do cen to juz roznie bywa - ja tak jak mowie, 6 lat temu mialem stawke 30 zl, a trafialo sie sporo ludzi ktorzy jeszcze chcieli negocjowac, bo to drogo... 50 zl to wtedy bral nauczyciel za korki... w moim odbiorze korki sa dobre dla tych co je udzielaja, dla tych co je biora to w gruncie rzeczy wywalanie pieniedzy... jak ktos jest inteligentny i uwaza na zajeciach to sam sie czegos nauczy i to zrozumie... a jak nie... no coz... jak to mawiaja 'glupiemu nawet szkola nie pomoze' :] ...a najbardziej mnie zawsze rozbawiało '- to co, rozumiesz wszystko? - tak, - ok to zrob to jeszcze raz, - ale nie wiem jak...' no i tak to wyglada w 95% :] ...ja ogolnie szybko sie denerwowalem buhaha
  13. temat odpowiedział blademccoy → na cynkaDyskusja ogólna
    wiec i ja moze cos sie wypowiem... praca na studiach zalezy od wielu czynnikow: - indywidualnych predyspozycji - indywidualnych zapotrzebowan na zarobki - umiejetnosci specjalistycznych w roznych dziedzinach - samodyscypliny w rownowazeniu czasu pracy i nauki - trafienia odpowiedniej branzy - zależy kto ile chce zarobić... ja np zaczalem pracowac jeszcze przed studiami, od razu po maturze trafilem jedna firme dla ktorej pracowalem... na dzien dzisiejszy jestem na 6 roku, pracuje bez przerwy przez caly ten okres, na chwile obecna jestem na uslugach 4 firm, mam czas na prace, nauke i przyjemnosci nie jest prawda ze nie ma czasu na odpoczynek itd itp... oczywiscie na pierwszych latach wszyscy uwazaja ze trzeba sie uczyc i uczyc, co oczywiscie nie jest prawda - trzeba umiec sobie odpowiednio zorganizowac nauke :] ...ja nigdy nie bylem zwolennikiem kucia w ksiazkach... poza tym mam multum czasu ktory poswiecam zawsze na relaks i przyjemnosci ...jedynie przed sesja musze nieco przyhamowac z praca i wszystko ulozyc tak zeby poswiecic czas na jakis egzamin. trzeba korzystac ze statusu studenta - pracodawca nie placi zadnych zus'ow itd itp, wiec chetnie zatrudni studenta na umowe zlecenie lub umowe o dzielo pytanie tylko gdzie pracowac!? korepetycje sa dobre, zeby dorobic sobie kilkaset zlotych miesiecznie... to jest tak na prawde problematyczne - znajdz sobie kogos komu udzielisz korepetycji, pozniej spotykaj sie z tym kims, mecz sie, ucz sie sam i przygotowywuj do tego, a pozniej na koniec denerwuj sie, bo taki młot któremu udzielałeś/aś korków nie zdał sprawdzianu i wszyscy mają pretensje do Ciebie i wmawiają Ci że ich okradasz, bo przecież skoro ktoś bierze korki to powinien zdać! ...dobre na krótką metę - ja się bawiłem w to chyba przez rok albo dwa, jak jeszcze miałem w głowie utrwaloną wiedzę z fizyki, chemii, biologii... z czasem coraz mniej sie pamieta i coraz trudniej komus to wytlumaczyc... poza tym stawka ktora hypersonic wspomina jest moim zdaniem zawyzona - ja pamietam ze jak mialem stawke 30zl/h, to chetnych mialem moze 2 w miesiacu ktorzy do mnie dzwonili... mialem ogloszenie w jednym portalu, niewyroznione, wspomniane tylko ze jestem absolwentem renomowanego liceum we Wroclawiu i ze studiuje na medycznej. Ludzie wola nauczyciela niz kogos mlodego... moze jakby oglosic sie w kilku portalach to moznaby wyciagnac ze 4-8 osob w miesiacu, przy czym zazwyczaj poswieca sie na korki okolo 3h/osobe, wiekszosc osob nie wraca, wiec liczymy tylko na nowe osoby - mozna zarobic na tym od 200 do 1000 zl miesiecznie... wiecej to raczej trudno ...jesli ktos nie ma zadnych 'specyficznych umiejetnosci', to moze dorabiac w jakims sklepie, co jest czasochlonne, meczace i zarobi sie z tego niewielkie pieniadze, ale ktore zawsze pozwola na jakies drobne wydatki... ale jak ktos np zakreci sie w duzej galerii, typu Renoma, gdzie ruch jest od swieta, a na ogol sie siedzi i nic nie robi to jesli pracodawca bedzie w porzadku, to w przerwach miedzy klientami mozecie sobie sie czegos pouczyc etc rowniez dobrym pomyslem jest pracowanie jako jakis przedstawiciel, aczkolwiek na normalnych warunkach, a nie na prowizji... to rowniez moze byc dobra kasa, a godziny pracy sa dynamiczne i mozna je dostosowac odpowiednio ...tutaj ze specjalnych umiejetnosci wystarczy umiec gadac z ludzmi najlepsza branza moim zdaniem jest branza informatyczna - mozliwosc pracy w domu, praca zdalna, typu projektowanie grafiki, stron, pisanie programow - trzeba jednak to umiec przede wszystkim robic... a wynagrodzenie jest kuszace, bo mozna zarobic za swoja prace 30-60 zl/h netto i zarazem jest sie silna konkurencja dla 'informatykow po studiach'... w tej branzy licza sie umiejetnosci, a nie papierek co sie skonczylo :] ...problem jest tylko taki ze trzeba miec gadane i potrafic znalezc sobie klientow, a zazwyczaj sa to ludzie z interesem na karku, wiec trzeba umiec ich przekonac do tego ze Wasze uslugi sa warte tych pieniedzy... ale najwiekszy plus jest taki ze sami ustalacie kiedy pracujecie - problem jest tylko taki ze trzeba miec duzo samodyscypliny i trzeba byc w tym dobrym ...jeszcze inna opcja to zalozyc wlasna dzialalnosc ...pomyslow jest mnostwo, ale trzeba miec przede wszystkim checi tak ze podsumowujac: - praca na studiach medycznych to nic trudnego (jak to mowia... dla chcacego nic trudnego ) - przede wszystkim trzeba umiec myslec taktycznie zeby dobrze sie ustawic, bo jesli ktos tego nie umie to beda go kopac w dupe przez cale zycie - jesli komus jest bardzo ciezko na studiach i nie moze znalezc czasu na nic, to znaczy ze sobie nie poradzi w pracy, wiec niech sie skupi na studiach - przede wszystkim trzeba umiec gospodarowac czasem, zeby moc pracowac i sie uczyc rownolegle - jesli ktos nie umie wygospodarowac czasu na nauke i przyjemnosci, to jesli dojdzie do tego jeszcze praca, to juz calkowicie zaburzy jego swiat no i najwazniejsze - nikt nikomu nie chce placic za darmo, wiec trzeba nieco wysilku czasem wlozyc ...czasem nie przespi sie nocy, a czasem trzeba zrezygnowac z czegos na rzecz pracy...
  14. nie wolno. Ustawa jasno mówi, że lekarz stażysta jest uprawniony do wykonywania zawodu tylko w miejscu odbywania stazu podyplomowego. Poza tym wszystkie swoje decyzje (wyjątek od tej zasady dotyczy podawania leków w stanach nagłych) ma konsultować z opiekunem stażu. a jak to się ma do pracy nie związanej z wykonywaniem zawodu lekarza? bo z tego co rozumiem to nie możemy nigdzie pracować jako lekarz, to oczywiste, ale mogę sobie pracować jako jakiś konsultant doradca od elektroniki na przykład?
  15. Odświeżam temat, bo dla mnie, jak i zapewne dla wielu innych jest to kwestia dość istotna, a w sumie nie mamy nadal żadnych odpowiedzi... Otóż rozmawiałem ostatnio ze znajomym, który obecnie odbywa staż i powiedział mi że nie ma możliwości pracy podczas stażu w zakresie 'medycznym', aczkolwiek do końca nie był w tym temacie też zorientowany, więc szukam kogoś bardziej zorientowanego Powiedział mi tyle, że nie można dorabiać sobie biorąc dodatkowe dyżury w szpitalu lub w pogotowiu. Ale teraz kwestia nieco inna - mianowicie dotycząca pracy niekoniecznie w zawodzie lekarza... Myślałem o czymś typu 'praca dla firmy farmaceutycznej' - obojętnie czy to pod kątem osoby która będzie mieszała probówki, czy też będzie chodzić po gabinetach i wciskać ulotki z lekami lekarzom zachwalajac jakie to sa one zajebiste... Ewentualnie jakakolwiek inna robota, która jest godna człowieka po naszych studiach, czyli nie mam na myśli pracowania w barze, czy też roznoszenia ulotek, albo przesiadywania na kasie etc... tudzież mam bardziej na myśli pracę 'w okolicy zawodu', czyli w obrębie wykorzystania wiedzy 'biologicznej lub medycznej' Pytania są następujące: - czy posiadamy w ogóle wykształcenie wyższe po studiach? bo z tego co mi wiadomo to nie możemy powiedzieć że jesteśmy 'lekarzami' do czasu aż skończymy staż i zdamy LEP - wtedy jesteśmy lekarzami, a przecież tytuł lekarza jest równoznaczny z tytułem magistra - więc dopóki nie wolno nam się tytułować 'lek' to do tego czasu nie mamy ukończonych studiów magisterskich? Czyli innymi słowy... wyższe niepełne (to chyba jest licencjat, którego też nie mamy), czy też po prostu mamy tylko wykształcenie średnie? - czy w ogóle wolno pracować gdziekolwiek indziej będąc na stażu? (nie chodzi mi tutaj o kolidujące godziny bo to jakoś można obejść, chodzi o formalności) - z tego co mi wiadomo na stażu jesteśmy zatrudnieni w oparciu o umowę o dzieło - co z ZUSami i składką zdrowotną? czy w ogóle obejmuje nas opieka zdrowotna, czy też musimy iść do urzędu pracy i tam coś załatwiać? - normalnie zgodnie z kodeksem pracy, jesteśmy ograniczani przez ilość godzin przepracowanych na podstawie umowy o pracę - jeśli nie posiadamy umowy o pracę jako 'staż' to rozumiem że możemy zawrzeć umowę o pracę? - czy przed ukończeniem stażu i zdaniem LEPu możemy otworzyć działalność gospodarczą o profilu 'medycznym' albo 'biologicznym', 'handlowym', whatever - tak żeby zostać podwykonawcą np firmy farmaceutycznej i fakturować im swoje usługi? (to jest na pewno sposób na ominięcie wszystkich obostrzeń dotyczących stażu i równoległej pracy, bo raczej nie mogą kazać komuś zawiesić działalności firmy z okazji wykonywania stażu?)
  16. ...to chyba kryzys wieku średniego już zatem Golfa V GTI robi się spod świateł z zamkniętymi oczami :] ...no chyba że R32 to jeszcze można powiedzieć że to jedzie ...ale i tak napędzane na niewłaściwą oś!
  17. huh... dobra, dzięki za info - w takim razie muszę odnaleźć kartę moją
  18. ostatni raz byłem w bibliotece 5 lat temu i w efekcie z biegiem czasu moja magiczna karta z kodem paskowym wyparowała z bliżej nieokreślonego miejsca w którym ją zostawiłem ...ale fakt - tam możnaby tą książkę pewnie znaleźć...
  19. Wie ktoś może gdzie powyższą książkę można dostać? ...może ktoś ma w PDF, albo wie w którym kserze można to znaleźć? ...bo alledrogo puste, a w księgarniach nakład wyczerpany i lipton jest...
  20. Czyli wnioskuję po Twojej wypowiedzi, że też podchodziłeś do tego egzaminu? Bo gdzieś tam wyczytałem że pracujesz bodajże w Norwegii obecnie... czyli rozumiem że odrzuciłeś pomysł z wyjazdem do USA? Z tego tytułu że po prostu postanowiłeś wybrać inny kraj, czy dlatego że te egzaminy były na tyle trudne i tak duża konkurencja że praktycznie niemożliwością jest się tam dostać na wymarzoną specjalizację? Czy też może cykl pracy przez pierwsze lata (utrata kilku lat z życia) wpłynęło na Twoją decyzję? Dla mnie ogólnie są 3 największe przeszkody które wydają mi się trudne do pokonania zarowno w rzeczywistosci jak i w mojej psychice: - egzaminy, do ktorych trzeba sie dobrze przygotowac i zdac jak najlepiej (a fakt jest taki ze tez trzeba za nie niezle zaplacic...) - znalezienie miejsca specjalizacyjnego w USA, wybor odpowiedniego osrodka i pokonanie calej konkurencji w wyscigu o miejsce - praca od rana do nocy przez caly okres specjalizacji... co jak co, ale troche zycia by sie chcialo miec jeszcze przed 30stka hehehe ...dlatego ja np rozwazam jeszcze cos w europie... ale o wszystkim i tak zadecyduje czy dostane sie na specjalizacje na korzystnych warunkach w Polsce (wolontariat np nie jest moim zdaniem korzystny...)
  21. no to moze i ja sie wypowiem i odświeżę kotleta... :] ...zawsze chciałem kupić Mustanga SVT Cobra z zakresu 1999-2004, ale niestety plastikiem w środku bije po oczach i to jest masakra... w każdym razie moje życie kręci się wokół BMW od ostatnich kilku lat pierwsze trafiło na mnie BMW E30, wtedy 15-letnie, 320i (150KM) coupe... dawało radę, ale trzeba było kupić coś nowszego, więc kupiłem BMW E46 323Ci (170KM) coupe rocznik 99, auto miało wtedy 8 lat - robiło wrażenie na drodze z uwagi na swoją prezencję, ale 170 koni to było jednak mało... poza tym chodziła po mnie myśl żeby kupić cabrio :] ...niestety M3 E46 cabrio w tym samym roczniku kosztowało wtedy około 90 tys zł, więc skończyło się na E46 330Ci (231KM) cabrio z 2002 roku - co prawda ma 100 koni mniej od M3, ale jest o połowę tańsze w utrzymaniu :] Z jednej strony lubię muzykę V8, za co uwielbiam amerykańskie samochody, ale z drugiej strony lubię wygodę w środku - więc amerykańce odpadają, bo mają plastiku tyle ile klocki lego przeważnie... Dlaczego BMW? Dlatego że ma w sobie coś czego nie mają inne samochody. Jak to mawiają 'Wiele serc, jedno bicie, BMW ponad życie' i coś w tym jest... jako że motoryzacja jest moją pasją to nie oszczędzam na aucie - ogólnie stan samochodu jest jak z salonu, zarówno wizualnie jak i technicznie :] ...za to przynajmniej moje hobby nr 1 uzupełnia hobby nr 2, czyli fotografię, bo drugiej tak wiernej modelki jak moja beemka na tym świecie nie ma hahaha Co będzie później? Wszystko zależy od tego na co finanse pozwolą. Nie kupiłbym nigdy auta które musiałoby stać pod domem i bym nim nie mógł jeździć. Mam kilka typów, ale nie będę nimi rzucał bo to wszystko może się jeszcze zmienić, tym bardziej że są to samochody z półki na dzień dzisiejszy dla mnie kosmicznej hehe;) ...póki co mam na uwadze ukończenie wszystkich rzeczy jakie mam zaplanowane przy obecnym aucie, a później kupię coś nowego, a E46 pojdzie pod pokrowiec i do garażu żeby tak przeczekać kilkadziesiąt lat, a na starość jak wszyscy będą jeździli kosiarkami na prąd, wyciągnę starego klasyka na prawdziwe paliwo hehehe
  22. nie mam zamiaru się kłócić, pytanie w temacie jest 'ile powinien zarabiać lekarz', odpowiedz dalem w pierwszym temacie 'ile by nie zarabiał będzie za mało' - taka jest natura ludzka. później dopowiedziałem ile w moim odczuciu para która właśnie zaczyna życie i chce czerpać w pełni z życia, a nie liczyć dni do pierwszego, co mniej-więcej się z daną kwestią wiąże. Pisałem już na początku - jeden człowiek wyda 1000 zł na życie, inny wyda 100 000 zł na życie miesięcznie. Ja w mojej opinii potrzebowałbym 12 tys zł miesięcznie na to żeby żyć 'w dostatku'. aaa no to w takim razie przepraszam - odebrałem to bardziej jako zarzut że tyle pieniędzy to za dużo na dziecko widzisz... fakt jest taki że samochód jest bardziej kosztowny niż dziecko, ja tylko to przedstawiłem cyframi, a w wycenianiu 'wartości' bardziej liczy się to jakim dla dziecka się jest, a nie ile się na nie wyda pieniędzy... Bo chociażby to że mu wynajmiesz nianię za 10zł/h na cały miesiąc nie znaczy że dasz mu szczęście... nikt nie broni Ci pójść do pracy, albo otworzyć własną działalność... poza tym mylisz się - jest kilka 'granic' w życiu człowieka i momentów w których zmienia się najbardziej: 1 granica to wiek 19 lat jak idzie się na studia, kolejna granica to 24/25 lat jak kończysz studia i musisz zacząć myśleć o przyszłości a nie o fajnej imprezie w weekend - dopóki do tych punktów nie dochodzisz to nie wiesz jak to jest. Wyjątkiem w tej sytuacji są ludzie którzy już wcześniej musieli osiągnąć granicę taką, jaką większość z nas studiując osiąga dopiero w wieku 25 lat 50 PLN wystarczy na dużą pizzę, lub 2 duże naleśniki wypasione, z czymś do picia - no sorry, ale czasem trzeba zjeść coś 'normalnego', a nie jakiś junk food... nie mówię o zajadaniu się kawiorem, tylko o zwykłym jedzeniu... godzia, wszystko zależy od tego co się kupuje - możesz kupować tańsze rzeczy i droższe rzeczy, możesz kupować tego więcej lub mniej - podam chociażby przykład Biedronki - będąc w Zakopanem na wakacje przez 2 tygodnie, kupowałem jedzenie albo w Biedronce, albo w markecie Społem - średni dzienny koszt zakupów wynosił 100 zł (na 2 osoby, czyli 50zł/os)... a to co piszesz... 50 zł/os/tydz (200zł/os/miesiac)... to w efekcie jakieś 7 zł dziennie... suchy chleb, woda mineralna, zupka chińska - to już 4 zł... pozostałe 3 zł powiedzmy że wydasz w ciągu tygodnia (21 zł) na dodatki, kupisz 20 dkg sera, 20dkg wędliny, masło i ketchup... powiedz mi że jest inaczej jeśli się mylę? Bo z tego co pamiętam z cen z półek sklepowych to za 7zł za dużo się nie kupi... co do dziecka rozmawiamy o stałych kosztach miesięcznych, więc zakładamy że albo wanienki, foteliki i inne pierdoły już masz, albo że rozkładamy je 'na kilka miesięcy', jak kto woli - w przypadku samochodu przyjąłem że samochód już mamy, więc możemy założyć że wszystkie akcesoria dla dziecka mamy - liczymy zatem tylko ubrania, pieluchy, jedzenie, leki i inne pierdoły typu zabawki. Owszem, jeśli planujesz ubierać małe dziecko w ubranka po 100 zł bo jest wtedy bardziej sexy i trendy to 1000 zł Ci nie wystarczy. Już nie wspominając o tym że te kwoty są 'w przybliżeniu', czyli w różnych miesiącach mogą się wahać i być mniejsze lub większe. Minimum dla każdego może wynieść mniej, mówiłem o tym od samego początku - każdy z nas ma inne potrzeby. A serwis większy to rozumiem że masz na myśli jak np zajedziesz silnik? ...bo u mnie małe serwisy wychodzą rocznie na 6-8 tys zł typu oleje, inne płyny, klocki, tarcze, rolki, paski, pompy, inne rzeczy które padną po drodze itd itp :] Nie ważne czy masz auto nowe, czy stare, jeśli je używasz, to musisz się liczyć z tym że musisz w nie inwestować jeśli chcesz żeby Ci długo posłużyło... Owszem, można kupić auto tańsze, tak jak wspominałem wcześniej i w nie nie inwestować... a co do tuningu to ja w moim aucie w tej kwestii chyba tylko w dystanse do felg zainwestowałem i w SMD do podświetlenia tablicy rejestracyjnej :] Od początku podkreślam w temacie że obliczenia opierają się na tym żeby mniej-więcej spełnić większość wymagań ludzi. Owszem, można odrzucić wiele wydatków - chociażby odkładanie oszczędności... 58% Polaków nie ma żadnych oszczędności, więc dlaczego nie przyłączyć się do nich? już od kwoty całkowitej można odjąć 1000 zł... Zastanawiam się jaki problem jest z osobami które kłócą się pod kątem ilości wydatków na jedno i drugie - w każdym poście wspominam że każdy na każdą z wymienionych dziedzin wyda inną kwotę. Może jak pójdziecie do pracy, będziecie liczyć pieniądze, to zobaczycie ile na co się wydaje... wtedy też możemy porozmawiać o dorosłości tak że reasumując: żywcie się za 7zł dziennie, samochodu najlepiej nie posiadać, bilet na autobus będzie lepszy, wygodniejszy i tańszy, a mieszkać można zawsze z rodzicami ...pieniądze które zarobicie na rezydenturze na pewno wystarczą na niejedną imprezę w ciągu miesiąca do samego rana! w takiej sytuacji wystarczy nawet stawka miesięczna doktoranta w dalszej dyskusji nie widzę sensu, bo i tak widzę że dużo rzeczy nie zrozumiecie :] ...życzę tylko Waszym pacjentom żeby byli bardziej komunikatywni niż ja :] buhaha pozdrawiam
  23. Tak jest, to właśnie kwota minimalna - ale zakładamy właśnie taki a nie inny wydatek Każdy je co lubi :] nie wiem jakie są ceny za żywność w Lublinie, ale wiem że we wrocku, to jadąc na zakupy raz na 4 dni wydaje się średnio 250-300 zł :] Co do samochodu, paliwo wynosi mnie tylko jakieś 30% całościowej kwoty, przy mało intensywnym jeżdżeniu - pozostała kwota to kosmetyki, myjnie, serwis, ubezpieczenie i tego typu rzeczy. ASO fakt faktem na niczym się nie zna, jakbym do nich pojechał cokolwiek zrobić, to za najmniejszą pierdołę krzyczą od 4 tys zł wzwyż :] tak więc mam swojego mechanika, a nie wiem co masz na myśli przez 2 lewe ręce, bo jakbyś miał wymienić np podporę wału napędowego to myślę że byś sobie już w temacie nie poradził :] ...już nie wspomnę o zużyciu opon, olejach, czy innych materiałach eksploatacyjnych... albo jak chcesz sobie coś do auta kupić... jak dalej planujesz polemizować z kwotą, to potraktuj to jako hobby, bo zaraz się domyślam że powiesz że po co mi takie drogie w utrzymaniu auto - na przyjemnosciach sie nie oszczedza Jeśli nadal uważasz że kwota jest zawyżona, to możemy przyjąć dla obliczeń gnojoskoczka, jakiegoś passata czy inne gówno, to niech Ci spali za 300-400 zł, załóżmy że auta nie myjesz, tylko czekasz aż deszcz to zrobi, oprócz tego płacisz za serwis tylko jak auto już nie chce ruszyć spod domu, AC nie bierzesz, no to wyniesie Cię auto powiedzmy do 1000 zł w utrzymaniu, ale jak wspomniałeś dziecko może kosztować więcej niż 1000 zł, więc pomimo oszczędności na aucie na dziecku i tak stracisz :] polemizować moglibyśmy przez miesiąc w tej kwestii - tak jak wspomniałem, podaję kwotę taką jaka byłaby 'optymalna' i nie trzeba sobie niczego przy niej odmawiać.
  24. masz dziecko? nie, bo jesteś za młody/za młoda - więc nie wiesz ile to kosztuje, jak się dorobisz to się zapłaczesz jak będziesz musiał kupić chociażby pieluchy w kwestii samochodu kto mnie zna, to wie dlaczego takie koszty i nie zamierzam sie z nikim licytowac dorośniesz, pogadamy
  25. Bardziej bym się martwił o to czy dostanie wizę :] (w tej sytuacji bez małżeństwa raczej się nie obejdzie przy emigracji, bo o ile my mając interview itd itp mamy lepszą możliwość otrzymania wizy to druga osoba, która jest panną/kawalerem tak łatwo może nie mieć...) ...co do wykształcenia i pracy no to już sprawa drugorzędowa - ale raczej jak ktoś skończył studia, które nie są humanistyczne to problemu mieć nie powinien Ja również nie chciałbym emigrować i przeraża mnie ogromna ilość egzaminów, dogranie wszystkiego zdalnie i to że na miejscu też łatwo nie jest (chociażby z powodu rozbieżności w systemach edukacji lekarzy i wymaganiach), ale jeśli tutaj w kraju będzie lipa, to gdzieś trzeba się będzie wyspecjalizować... wszystko pokaże czas jak się ułoży

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.