Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

blademccoy

MD
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez blademccoy

  1. Nie wiem jak często robisz zakupy - ja idąc kupując do oglądania filmu ciastka, sok, dwie bagietki z masłem czosnkowym, wydaję prawie 30 PLN, a to tylko 'deser'... ceny są jakie są - przygotowanie wspólnie obiadu to koszt około 50 zł... Nie lubię sobie odmawiać i jem to na co mam ochotę - spędzam po 10-15 godzin na siłowni w tygodniu i zapotrzebowanie na jedzenie mam duże ...wiem że są studenci, którzy potrafią przetrwać za 10 zł cały tydzień, ale ja wolę zjeść dobrze i pożywnie, a nie chińszczyznę z Radomia fakt faktem - obiad/kolacja w mieście to jeszcze większy wydatek;) wahający się w zakresie od 60-200 zł dla 2 osób więc rachunek jest prosty - dlatego w mieście nie jada się codziennie i umieszczam to w kategorii 'rozrywka' :] W optymistycznej wersji:P ...z wiekiem niestety będzie coraz droższe w utrzymaniu, ale mówimy tutaj o starcie
  2. hmmm... ile każdy z nas by nie zarabiał po studiach to i tak będzie mało ...prawda jest taka że im więcej będziemy mieli tym więcej będziemy chcieli ...w drugą stronę jest już trudniej się poruszać, bo trudno jest zrezygnować z pewnego standardu do którego się latami przywykło ...ja przez całe studia pracuję dosyć intensywnie i zarabiam sam na siebie, ale na wystartowanie z własnym życiem to ciągle za mało - dla tych niezorientowanych - tylko do tego żeby uzyskać kredyt na fajne mieszkanie (powiedzmy 500 tys zł z umeblowaniem), trzeba zarabiać 5 tys netto miesięcznie, a później spłacać po 2 500 zł :] ...oprócz tego dochodzi żywność, utrzymanie samochodu, coś trzeba sobie kupić, coś trzeba zaoszczędzić, czasem trzeba wyjechać na wczasy... ogólnie trzeba mieć przed startem w dorosłe życie odłożonych około 80-100 tys zł (ślub, wpłata do kredytu, inne początkowe inwestycje) i zarabiać miesięcznie około 12 tys zł na rękę (w przeliczeniu na dwie osoby), żeby móc powiedzieć 'żyję na poziomie, nie brakuje mi niczego, mogę spełniać swoje marzenia' - i to jest minimum na start... Owszem, dużo ludzi żyje za 800 zł miesięcznie, ale dla mnie takie życie jak ci ludzie mają to nie jest życie... Więc jeśli ktoś zamierza skomentować 'tylu ludzi żyje za 800 zł!' albo 'tylu ludzi żyje za 4-6 tys zł!' no to super... bardzo się cieszę że ludzie potrafią żyć pełni radości za takie pieniądze, ale ja, zarabiając od 6 lat na własne wydatki wiem ile pieniędzy rozpływa się z dnia na dzień... a jeśli ktoś chce żyć na pewnym poziomie to musi się liczyć mniej-więcej z takimi wydatkami na parę: 2500 zł - kredyt 2000 zł - jedzenie 1000 zł - czynsz, opłaty, rachunki 2000 zł - utrzymanie samochodu (no chyba że ktoś ma jakiegoś rzęcha małego to może to ograniczyć, ale mówimy o samochodzie wyższej klasy, oczywiście zakładam że osoba zainteresowana już takowy posiada ) 2000 zł - zakupy, rozrywka 1000 zł - dziecko (no chyba że ktoś nie planuje mieć) 1500 zł - oszczędności W sumie para, która chce żyć na poziomie, nie martwiąc się o nic musi zarobić 12 000 zł netto miesięcznie...
  3. ...widać że ten pediatra musiał wcześnie stracić dziewictwo :]
  4. Moim zdaniem specjalizacja ta ma dwie strony medalu... Z jednej strony biorąc pod uwagę dyżury 24-godzinne, przy 10 takich dyżurach w miesiącu i stawce 100zł/h można zarobić 24 tys zł brutto - nie jest to mało, ale też nie jest to zawrotnie dużo, bo interniści na prywatnych gabinetach zarabiają dużo więcej... Specjalizacja na pewno bywa momentami ciekawa i wymaga od lekarza szybkiej reakcji i zaangażowania... Spotkałem kilku lekarzy specjalizujących się w Medycynie Ratunkowej w akcji i muszę powiedzieć że ich praca w poważnych sytuacjach na prawdę wywarła na mnie duże wrażenie. Aczkolwiek również taka sama ilość lekarzy owej specjalizacji przyprawiała mnie o ból głowy swoją nieudolnością - tak że jak w każdej specjalizacji - są lekarze którzy dają z siebie wszystko i są dobrzy w tym co robią i są tacy, którzy nie mają zielonego pojęcia co jest grane Ale wracając do rozważań... jakie są minusy? W 70-80% ma się do czynienia z marginesem społeczeństwa, którego nikt nie lubi... Praca jest trudna, męcząca... łączy w sobie część chirurgii, anestezjologii i interny - siłą rzeczy umie się tylko po trochę z tych dziedzin a nie wszystko... Specjalizacja ta ma mniej-więcej takie zadanie jak Medycyna Rodzinna w planowym leczeniu chorych... Ma ona głownie za zadanie usystematyzować dział medycyny ratunkowej w naszym kraju i przefiltrować pacjentów, a zarazem udzielić im jak najlepiej świadczeń... z jednej strony może to być zbędna specjalizacja dla dużych ośrodków, z drugiej strony może być zbawienna dla małych szpitali, lub oddziałów ratunkowych, które nie mają dostępu do szerokiej gamy specjalistów. Ponadto w karetce fakt faktem, ratownicy nie są sobie w stanie poradzić ze wszystkimi sytuacjami - powiecie 'w USA są tylko paramedycy!', no tak... ale tam system ich szkolenia jest inny niż w polsce... - w związku z tym również na karetce taki lekarz się przydaje... Inną sprawą jest to że specjalista z med ratunkowej mógłby być zastąpiony przez chirurga, lub anestezjologa, albo innego doświadczonego lekarza... tutaj z kolei wniosek nasuwa się jeden: po co kolejna specjalizacja?
  5. Na plus: - W USA kształconych jest rocznie bodajże około 20 tys lekarzy, z kolei miejsc specjalizacyjnych jest około 40 tys (mogą to być już przestarzałe dane - kilka lat temu czytałem o tym artykuł i zapamiętałem te dane), w związku z czym kraj ten jest otwarty na lekarzy spoza jego granic do specjalizowania, w związku z tym jeśli dobrze zda się egzaminy jest większa szansa na wymarzoną specjalizację niż w Polsce - O wiele lepsze zarobki (była taka strona, na której można było znaleźć miejsca rezydenckie w każdym szpitalu w USA, podane były również przewidywane zarobki, które na pierwszym roku rezydentury wynosiły w okolicach 40-60 tys dolarów rocznie, później wzrastały z każdym kolejnym rokiem specjalizacji) ...niestety gdzieś mi zaginęła ta strona i nie mogę jej znaleźć, będę musiał kiedyś w wolnej chwili przegooglować internet - Możliwość zakwaterowania przy szpitalu - Bardzo dobry sprzęt do pracy oraz wysoki poziom szkolenia lekarzy Na minus: - opuszczamy kraj, do którego duża część z nas jest przywiązana, pomimo tego jaki jest... - godziny pracy - z początku pracuje się od rana do nocy... brak czasu dla siebie, ciężko się w tym odnaleźć - trzeba zdać egzaminy USMLE (czy jakośtak), które tanie nie są, łatwe też nie (nostryfikacja dyplomu) - trzeba być jak najlepszym w tym co się robi, a najlepiej nieomylnym - w USA o wiele łatwiej o proces sądowy niż w PL, więc jeśli popełnimy jakiś błąd, nasza kariera może się szybko skończyć... - jeśli ktoś ma w PL mieszkanie, samochód, etc, to niestety musi się z tym rozstać
  6. Warto również wspomnieć że egzaminy są płatne i nie są to małe pieniądze, bo z tego co kiedyś się orientowałem to można się zamknąć w 8-12 tys zł... Co do samych egzaminów, to bodajże wszystkie oprócz jednego można zdać w Warszawie - ten ostatni trzeba zdać już w USA Moje informacje mogą być trochę nieaktualne, bo zagłębiałem się w ten temat kilka lat temu... Tutaj jest info które znalazłem na jednym z innych forów: źródło: http://www.forum.biolog.pl/specjalizacja-w-usa-vt5211.htm
  7. Jaka specjalizacja jest najlepsza? Nie ma takiej! Dla każdego coś innego będzie ciekawe, co innego będzie chciał wykonywać, a przede wszystkim - do czego innego będzie miał predyspozycje. Nie każdy będzie w stanie zostać chirurgiem, anestezjologiem, internistą, lub rodzinnym - czy to z powodu upodobań, ukierunkowań wiedzy, lub nawet uwarunkowań fizycznych własnego ciała (nie każdy wystoi paręnaście godzin nad stołem operacyjnym, albo drobna filigranowa dziewczyna nie będzie łamać wielkiemu bykowi kości żeby później je nastawić...) Co moim zdaniem jest najistotniejsze przy wyborze dalszej drogi? - własne zainteresowania - perspektywa indywidualnego rozwoju w danej specjalizacji - możliwości zaistnienia w świecie nauki i awansu naukowego w danej specjalizacji - plecy finansowe - jeśli nie załapiesz się ani na rezydenturę ani na etat, to lepiej żebyś miał/miała solidnego sponsora, który Cię będzie utrzymywał przez kolejne kilka lat - w związku z tym należy zwrócić uwagę na to jaką specjalizację wybrać, bo na niektórych szanse dostania się na rezydenturę są bardzo ale to bardzo niewielkie... - plany finansowe w przyszłości - mniej-więcej analizując rynek i zapotrzebowanie, można określić jaka specjalizacja jakie daje możliwości zarobkowania - są specjalizacje, w których nie będzie się działać ani poza szpitalem (np radiolog, spec med ratunkowej - nie zaloza wlasnej dzialalnosci indywidualnej raczej), ani na emeryturze (np. chirurg), i wręcz przeciwnie - są specjalizacje, które pozwolą poza pracą w szpitalu czy przychodni na prowadzenie własnego prywatnego gabinetu, nawet na emeryturze (kardiolog, endokrynolog i inne internistyczne kierunki) - własna osobowość - nie każdy usiedzi w miejscu, niektórzy potrzebują dawki adrenaliny każdego dnia, inni lubią siedzieć i pisać eseje dla NFZ... jeśli jesteś osobą żywiołową, nie wybieraj specjalizacji która odbierze Ci 'własne ja', jeśli jesteś flegmatykiem - nie wybieraj specjalizacji w której będziesz musiał biegać, a wszystko będzie działo się w ułamkach sekund bo się w tym nie odnajdziesz - ...a przede wszystkim powinno się dobrze zastanowić nad wyborem tej odpowiedniej drogi - bo przy zmianie specjalizacji, zmarnowanych lat nikt nam już nie odda, a życie wieczne nie jest - tym bardziej że po studiach długo już młodzi nie będziemy, a coś by się przydało przed 35-40stką w życiu osiągnąć
  8. tam przynajmniej jest jakaś akcja i muszę ruszyć dupę zza biurka na oddział, a od czasu do czasu dzieje sie cos co podniesie mi adrenaline zebym nie usnął - a u rodzinnego jedyna akcja jaka jest to jak pani jadzia opowie o wyjezdzie z mezem na wakacje nad morze srodziemne... ewentualnie jak zatnie się drukarka i zejdzie się pół przychodni próbując rozwiązać ten straszny problem super! życzę Ci żebyś była najlepszym lekarzem rodzinnym w całym kraju. ja tam na rodzinnych nie najeżdżam - bardzo lubię moją lekarkę rodzinną, przyjmuje mnie kiedy tego potrzebuję bez kolejki, mówię co mi jest, co potrzebuje, ona rzuci okiem, powie 'rzeczywiscie', pozniej przez kolejne 5 minut wypelni stos papierow, wydrukuje recepte i finito - szybko i sprawnie Czytaj uważnie - nie powiedziałem że wszyscy lekarze rodzinni powinni sobie palnąć w łeb, tylko że DLA MNIE byłoby to równoznaczne z wyrokiem śmierci bo od depresji której bym się nabawił siedząc po 8h dziennie w jednym gabinecie, w tych samych ścianach, nie ruszając się z miejsca, prędzej czy później doprowadziłaby do tego że bym zakończył swój żywot... Człowiek nie jest stworzony do siedzenia na dupie i zamulania się bez przerwy... jak ktoś lubi taki tryb życia to jego sprawa, bowiem ja nie dam się przykuć do fotela W takim razie po co nam specjaliści skoro lekarze rodzinni są od wszystkiego i mogą wszystko załatwić? Lekarz rodzinny ma w obowiązkach mniej-więcej ustalić z jakiej dziedziny może być jednostka chorobowa i skierować pacjenta dalej. Ponadto dochodzą inne proste czynności zaopatrzania ran (ja osobiście wolałbym pójść na SOR niż do rodzinnego żeby mnie szył) oraz prosta diagnostyka dna oka lub ucha... dla mnie nie ma stwierdzenia 'od wszystkiego'... 'od wszystkiego' to może być Domestos bo jak go polejesz po kiblu to wszystko wyżre - logicznym jest że im szerszy zakres wiedzy, tym mniej człowiek jej przyswoi, więc nie wygaduj głupot - pokaż mi rodzinnego, który opowie Ci o szczegółowej diagnostyce, prowadzeniu, leczeniu wszystkich chorób ze wszystkich specjalizacji... nie znasz? no widzisz - ja też nie! Dziwisz się zapewne skąd taka ostra odpowiedź? W moim poprzednim poście negatywnie oceniłem ministerstwo zdrowia i wyrazilem swoja opinie na temat tego jakby ktos mi chcial narzucic specjalizacje z medycyny rodzinnej. W żadnym miejscu nikogo nie obraziłem, nie poniżyłem. Następnym razem czytaj wnikliwie i obiektywnie, a nie odbierając treść subiektywnie i tworząc treść której nie ma. Problem jest tutaj głownie po stronie MZ i organizacji finansów służby zdrowia. Nasz rząd niestety ale robi cięcia we wszystkim w czym tylko się da - stąd nowa ustawa refundacyjna, która większość ludzi wyśle dość szybko do grobu (dodatkowa oszczędność dla ZUSu), później znowu brak precyzyjnych ustaleń wobec lekarzy rodzinnych - niby mają robić dużo, ale mają ręce wiązane przez zawężenie ich koszyka świadczeń, z drugiej strony - mają wiedzieć dużo - ale jest to praktycznie niemożliwe... Cała idea opiera się na tym żeby oczywiście zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy oraz zmniejszyć kolejki... na pewno łatwiej dostać się do lekarza POZ, to fakt, ale za to pojawia się inny problem - brak środków i możliwości diagnostycznych dla rodzinnych uniemożliwia im pełnienie swoich funkcji w 100%... Efekt tego jest taki że ten system się nie sprawdzi i nie będzie sprawdzał, dopóki ktoś tego nie zorganizuje w bardziej racjonalny sposób... Później pozostaje tutaj jeszcze sprawa dotycząca wiedzy... zakładając, że z przedmiotów z lat 3-6, na naukę poświęca się średnio 8-12 miesięcy... zakładając że do powtórki wystarczy połowa z tego czasu, a nasza wiedza utrzymuje się około pół roku w głowie, w takiej sytuacji lekarz rodzinny musiałby poświęcić każdego roku 4-6 miesięcy tylko i wyłącznie na poszerzanie swojej wiedzy, aby być na bieżąco ze wszystkim - jest to niemożliwe... Wniosek - trzeba to ograniczyć tak żeby umysł ludzki to ogarnął - w związku z tym ogranicza się to wszystko do podstaw... niestety dla wielu osób trudno jest pojąć nawet podstawy - dużo takich osób wybiera właśnie medycynę rodzinną, jako że nic innego dla nich nie zostało bo mało jest osób chętnych na medycynę rodzinną. Później są takie opinie jakie są odnośnie tych lekarzy. Nie obrażajmy ludzi kopiących rowy Podsumowując to wszystko: Nie widzę celu w dyskusji która specjalizacja jest lepsza. Tak samo jak i nie widzę celu w tym żeby się sprzeczać - to jest kwestia gustu. Co do sytuacji w naszym kraju również nie chce mi się rozmawiać, bo tylko się denerwuję i będę przez to krócej żył Najbardziej zabawne we wszystkim jest tylko to że wszyscy narzekają na innych i zwalają na nich winę, a nikt nie dostrzega swoich wad i błędów - każdy uważa się za jakiegoś dr House'a i zarzuca innym że nic nie umieją, a jakby takiego nefrologa zapytać o coś z ortopedii to się tylko coś pojąka i podąsa... Nie należę do orłów, którzy nie mając własnego życia wkuwają całą dobę jakieś pierdoły - są rzeczy które mnie interesują, które chciałbym robić i na tym planuję się skupić żeby być najlepszym w tym co będę robił w przyszłości. Czy można się kierować tak zwanym 'powołaniem'? Nie ma już czegoś takiego - powołanie to może mieć ksiądz, albo misjonarz który za darmo odprawi mszę w kościele - lekarze udzielający świadczeń zdrowotnych bezpłatnie wyginęli razem z dr Quinn:] ...to co jest moim zdaniem poszukiwane najbardziej to 'Uczciwy, rzetelny lekarz' - ten z Was kto powie mi że chętnie będzie leczył ludzi bezinteresownie bo trzeba im pomóc i nie weźmie za to ani grosza nigdy od nikogo (w to należy również wliczyć pensję z kontraktów z NFZ), to jest albo kłamcą, albo jest obrzydliwie bogaty :] ...jeśli ktoś kieruje się ideą ratowania świata za darmo, żywiąc się kiełkami, i korzeniami kasztanowca, to szczerze trzymam za niego kciuki i życzę powodzenia
  9. Dobra, zamówiłem ten shit z fotki co wkleiłem :] ...wyniosło mnie to zaledwie 35 zł z przesyłką, więc jest to tak myślę lepsza opcja niż 2x tyle za dowolną inną książkę :] ...toksykologię zrobię z notatek z zajęć i z farmakologii, a prawo medyczne z jakichś prezentacji które ponoć są na stronie katedry dostępne :] Dzięki za rady
  10. Sądzę że nasze cudowne ministerstwo zdrowia, jak i rząd, chcą nas wszystkich przekonać do tego że lepiej jest wyemigrować na zachód, niż zostać w PL :] ...jak do tej pory nie myślałem o wyjeździe za granicę i chciałem kontynuować karierę w Polsce, tak teraz zacząłem poważnie rozważać dokąd chcę pojechać na specjalizację i czy nostryfikować dyplom... bo nie po to wybrałem te studia i się nakręcałem na to żeby coś w życiu osiągnąć, żeby teraz jakieś barany z rządu mi to uniemożliwiły... Dla mnie bycie lekarzem rodzinnym, to jak wyrok śmierci - siedząc za biurkiem dzień w dzień i słuchając starych babci od odcisków na stopach bym chyba depresji dostał... :/ I myślę że o ile nic się nie zmieni w ciągu najbliższych kilku miesięcy to wiele osób będzie myślało tak jak ja. W tym kraju przyszłości dla nas nie ma
  11. U nas w kraju to chyba raczej jakichś kokosów z tej specjalizacji nie ma... po części jest to winą systemu służby zdrowia... Na dzień dzisiejszy wydaje mi się że bardziej można się ustawić po specjalizacji z Kardiologii niż z Kardiochirurgii u nas w kraju... Na zachodzie jest o wiele lepiej - np w Niemczech... Tam zarobki są o wiele większe, sprzęt o wiele lepszy... ale więcej szczegółów nie znam - może Mateusz w tej kwestii coś przybliży bo chyba był na praktykach z SKN w Herz-zentrum. Oczywiście jeśli ktoś myśli o USA i o nostryfikacji dyplomu to jest to idealna opcja... W USA z tego co słyszałem to zarobki kardiochirurgów idą w dziesiątki i setki tysięcy dolarów miesięcznie - tam jest to jedna z najbardziej prestiżowych specjalizacji... ale zawsze jest ciemna strona wszystkiego - w USA jest najwięcej procesów przeciwko lekarzom na świecie ...więc trzeba być najlepszym w tym co się robi i mieć dobrych prawników Póki co w Polsce jest kilka 'dobrych' (jak na nasze warunki) ośrodków kardiochirurgicznych, a załapanie się tam na specjalizację graniczy z cudem... Ogólnie specjalizacja ciekawa, dająca dużo satysfakcji... ale zarazem bardzo trudna - ogólnie chirurgia jest trudna, z kolei w kardiochirurgii dużo większe znaczenie ma czas i precyzja przy zabiegu, co nakłada na operatora dodatkowy stres... Ale tak jak Mateusz pisze, 90-pare procent operacji to CABG i zastawki
  12. Witam Jaki polecilibyście mi podręcznik do egzaminu z Sądówki we Wrocławiu? ...założenie jest proste - mała ilość stron i żeby dało radę go przeczytać w 1-2 dni... na zajęciach mieliśmy przegląd podręczników, zamówiłem sobie taki w dobrej cenie: dobry wybór czy nie bardzo? Co innego byście polecili? Może jakieś materiały z Prawa Medycznego jeszcze i Toksykologii ? Również zwięzłe
  13. no i co z tymi stypendiami u nas we wro w koncu?
  14. Littmann Classic II S.E. jest najrozsądniejszym wyborem - zawiera w sobie kompromis ceny, jakości wykonania itd itp... fakt faktem - usłyszy się w nim mniej-więcej tyle samo co w Littmann Master Cardiology, ale to ile się słyszy zależy od tego jaki kto ma słuch... istotnym elementem są oliwki - Littmann ma miękkie i wygodne oliwki, więc w odróżnieniu od stetoskopów po 20 zł nie drażni przewodów słuchowych jak się go dłużej używa zastanów się w jakim kierunku chcesz być - jeśli okulistą, to raczej mega-wypaśny stetoskop Ci się nie przyda, jeśli internistą, to warto zainwestować w lepszy... w końcu stetoskopu nie kupujesz co 2 miesiące, tylko zapewne ten który kupisz na studiach będziesz używał do końca specjalizacji, więc powiedzmy przez około 8-10 lat - dlatego lepiej odżałować na lepszy stetoskop jeden raz, a nie na gówno 10 razy... Jeśli z kolei chcesz usłyszeć więcej to pozostają Ci stetoskopy elektroniczne - te niestety są drogie, ale usłyszysz w nich niemalże wszystko... chociaż czasem więcej nie znaczy lepiej, nie wspominając o tym że trzeba to jeszcze umieć zinterpretować... zaleta jest taka że niektóre mają funkcje nagrywania, do późniejszego odtworzenia na komputerze... ale to raczej funkcja którą można wykorzystać w pracy już jako lekarz, albo jak się jest nienormalnym kujonem który będzie każdego pacjenta słuchał 20x dziennie na kompie i rył sobie do bani co słyszy na tym zapisie... Ja używam Littmann Master Cardiology III - ogólnie jakość wykonania jest dobra, cena wysoka, to co słychać... to kwestia słuchu - może trochę lepszy niż Classic II S.E.... Ja mój akurat kupiłem za granicą za śmieszną cenę, bo dla porównania jak Classic II S.E. kosztował u nas 250 zł, ja za mój dałem 350 zł, przy cenach około 700-800 zł w Polsce - tak że warto rozważyć zakup stetoskopu podczas zagranicznej wycieczki

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.