Napisano 3 Grudzień 201114 l comment_18929 Od jakiegoś czasu mówi się, że Uniwersytet Zielonogórski ma chrapkę na otwarcie Wydziału Lekarskiego... Co sądzicie o tym pomyśle? Czy rzeczywiście potrzebujemy jeszcze jednej uczelni kształcącej lekarzy, czy może lepszego dofinansowania i rozwoju już istniejących uczelni? Temat Zielonej Góry pojawił się stosunkowo niedawno jako odpowiedź na braki kadrowe - nie tylko w całej Polsce, ale przede wszystkikm w województwie lubuskim. Prawda jest taka, że mamy (mówię "my" jako przedstawicielka społeczności województwa) stosunkowo niewiele dobrych szpitali, w których młody lekarz mógłby obrać ciekawą, bardziej ambitną ścieżkę rozwoju. Z tego względu niewielu chce wracać po studiach do regionu. Mimo że staramy się szczycić "zachodnim stylem życia" do zachodu nam daleko, czego odbicie widać wyraźnie w funkcjonowaniu poszczególnych placówek. Kształcenie w województwie medyków miałoby działać na zasadzie "przyzwyczajenia do regionu" - z założenia studenci podejmowaliby pracę w okolicy swojej uczelni... Czy ZG jest w stanie w krótkim czasie zapewnić zaplecze do kształcenia lekarzy? Od podstaw trzeba będzie stworzyć instytuty nauk podstawowych, rozbudować o kadrę naukową oddziały kliniczne. Czy utworzony od podstaw i w stosunkowo krótkim czasie nowy wydział będzie spełniać kryteria jakościowe? Do tych rozważań natchnął mnie artykuł ze strony MP http://www.mp.pl/kurier/?aid=64080&l=1197&u=41667471 Szzerze powiedziawszy nie jestem zwolenniczką inwestowania w nowy twór w miejscu, gdzie zaplecze obecnie praktycznie nie istnieje... Zgłoszenie
Napisano 3 Grudzień 201114 l comment_18930 są plany (z tego co wiem b. zaawansowane) uruchomienia medycyny na UJK w Kielcach - być może już od przyszłego roku ruszyłby nabór. Poza tym też Rzeszów miał/ma takowe. Osobiście jestem przeciwny całkowicie wydawaniu kolejnych publicznych pieniędzy na uruchamianie od 0, z niejasną przyszłością, bez kadry lub kadrą dojeżdżającą, bez szpitali i całego zaplecza, które tworzy się wiele wiele lat kolejnego wydziału lekarskiego (nawet nie akademii medycznej przecież).. Niech lepiej inwestują w te sprawdzone, istniejące od lat uczelnie medyczne, których jednostki. nie były remontowane często od kilkudziesięciu lat. Już teraz są pozwiększane limity przyjęć na UM, wielu lekarzy wraca mimo wszystko do kraju, mimo że wciąż jest niby niedobór lekarzy to się pewnie w ciągu najbliżej dekady to jakoś wyrówna, a na kolejne eksperymentowanie to w czasach kryzysu szkoda pieniędzy. Zresztą argumenty ze jak ktoś studiując z ZG tam pozostanie są dziwne, wiele jednak osób wraca do swoich rodzinnych stron do pracy z różnych pobudek, zresztą sama ZG ma blisko Wrocław, Szczecin i Poznań, więc nie wiem o co chodzi. Zgłoszenie
Napisano 3 Grudzień 201114 l comment_18938 Dla mnie również jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Pieniądze te powinny być przekazane na istniejące placówki kształcące młodych lekarzy, gdyż obecnie ich stan jak i wyposażenie pozostawiają wiele do życzenia. Ze względu na olbrzymie pieniądze jaki musiałoby wyłożyć ministerstwo na stworzenie dobrej placówki uczelnianej z całym zapleczem szpitali klinicznych, powstaną pewnie uczelnie medyczne w wersji light, czyli takie gdzie poziom kształcenia będzie w daleko za istniejącymi uniwersytetami medycznymi. Czy w takim wypadku do takich placówek pójdą ludzie miejscowi? Moim zdaniem w 80% nie. Ci co chcą iść na medycynę będą wybierali uczelnie, które już są sprawdzone, a do tych nowych pójdą osoby, które albo nie chcą/nie mają pieniędzy na przeprowadzenie się do innego miasta, albo ... osoby które nigdzie indziej się nie dostały. Dodatkowym minusem będzie dojeżdżająca kadra medyczna. Zupełnym czym innym jest to, że owe nowe uczelnie medyczne nie są potrzebne. Brak lekarzy w głównej mierze wynika z faktu, że są blokowane specjalizacje i to tu leży problem. Kolejny to taki, że u nas warunki do pracy w porównaniu z zachodem europy są ... złe i dlatego dużo wykształconych lekarzy wyjeżdża za granice. Może lepiej spojrzeć na problem od drugiej strony, co zrobić, żeby lekarze zostawali w kraju, oraz co zrobić, aby zwiększyć ilość miejsc na specjalizacje. Możliwe, że celem tych uczelni będzie kształcenie lekarzy rodzinnych (oczywiście to nie będzie zapisane nigdzie), ale lekarzy rodzinnych brakuje, mało osób chce iść na tą specjalizację. Jeżeli uczelnia będzie słaba, to nie ma się co oszukiwać, ale LEPy (czy tam co ma być za nie) pójdą źle i jedyną specjalizacją na którą się dostaną te osoby to będzie właśnie owa medycyna rodzinna. Zgłoszenie
Napisano 5 Grudzień 201114 l comment_18959 Ja również uważam iż jest to zły pomysł bo na uczelni o bardzo szerokim spektrum kształcenia , bez jakichkolwiek tradycji w tym kierunku trudno będzie utrzymać poziom a przez to zaburzy się pozycja medyny jako jednego z ostatnich kierunków o ugruntowanym w miarę jednolitym poziomie i kierunków zgodnych z założeniem : studia są dla najlepszych. Odczuwam również strach przed powstaniem takich kierunków na uczelniach prywatnych jako kolejnego kroku tej równi pochyłej . Tak jak była mowa w postach wyżej receptą na brak lekarzy jest zmiana ilości miejsc specjalizacyjnych oraz zapewnię konkurencyjnych warunków pracy a zatem przeciwdziałanie emigracji polskich lekarzy Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.