Napisano 11 Grudzień 201213 l comment_24840 Nie wiem, czy widzieliście, na stronie wyborczej ostatnio trwa "wojna studencko-wykładowcza" - jedni na drugich wrzucają, wyciągając coraz to ciekawsze argumenty (nie sposób zaprzeczyć, że niektóre są prawdziwe). Ciekawi mnie, czy wg Was to się odnosi także do studiów medycznych (część na pewno, część wg mnie niekoniecznie). Żeby nie być gołosłowną: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,12951936,Wykladowcy_o_studentach__Nie_maja_wiedzy__brak_im.html#Cuk http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,13023360,Studenci_vs__wykladowcy___Grzechy_glowne_polskich.html To już chyba trzeci artykuł z każdej ze stron. Zgłoszenie
Napisano 12 Grudzień 201213 l comment_24846 Na lekarskim czy stomie ludzie są bo chcą być , często walczyli o miejsce na tych kierunkach latami Dlatego przypadkowość jest minimalna Nawet jeśli studenci poszukują baz pytań z poprzednich lat to nie jest to jak przytoczono w artykule 20 pytań a często wiele wersji testów wielokrotnego wyboru bo 50-200 pytań i nie jest to jedyna metoda przygotowania a jedynie wzmocnienie wiedzy Tworzenie notatek na wykładach jest problematyczne wiec ja bym nie dopatrywał się tego iż jest to znamienny wyznacznik podejścia studenta Kwestia korespondencji i rozpoczynania jej od słowa "witam" jest w moim odczuciu szukaniem dziury w całym Inaczej sytuacja ma się z większością kierunków , wielokrotnie pisałem już że miejsce wielu studentów powinno ukończyć szkoły zawodowe (zsz jak i technika ) a nie szkoły wyższe - tak było by lepiej dla wszystkich Kwestia ekonomiczna (utrzymanie etatów na uczelniach ) jak i irracjonalna sytuacja na rynku pracy ( zmuszenie potencjalnych pracowników do pogodni za papierkiem ) powoduję iż studia utraciły pierwotny wymiar , role kształcenia wysoko wyedukowanych specjalistów a zarazem elit intelektualnych Ilość miejsc na poszczególnych kierunkach jest tez oderwana od zapotrzebowania społeczeństwa od badaczy poszczególnych dziedzin Musze również krytycznie odnieść się do niższych etapów edukacji takich jak szkoły podstawowe , gimnazja i szkoły średnie Martwi mnie tendencja do obniżania poziomu wiedzy poprzez zawężanie materiału i spłycania go oraz ograniczenie zajęć techniczno-manualnych Skutkuje to coraz niższym poziomem wiedzy ogólnej , czy zdolności technicznych typu "złota rączka " Zgłoszenie
Napisano 12 Grudzień 201213 l comment_24847 1. mysle ze na lekarskim tez jest przypadkowsc 2.a co do testow trudno nie robic pytan, jak pytania nie sa pod obowiazujace podreczniki. co z tego, ze sie naucze z podrecznika, jak potem pytania sa z 'dupy' albo sa o szczegoliki drobniutkim druczkiem przypis do przypisu itd. a zrobic te kilkaset pytan to tez nie jest takie proste, zreszta ma sie pytania i czesto tez sie nie wie, jaka jest odpowiedz... 3.edziebedzie, moze sam idz do lopaty, jak tak lubisz innym ludziom wciskac. uniwerystety humanistyczne, ktorymi tak pogardzasz to nie sa, w odroznieniu od uczelni medycznych, wyzsze szkoly zawodowe produkujace roboli w bialych kitlach sprowadzenie uniwerystetow do fabryk pracownikow dla pracobiorcow to wypaczenie sensu ich misji, calego procesu edukacyjnego przeciez nie uczymy sie tylko po to, aby potem znalezc prace, ale aby byc w ogole czlowiekiem, czlonkiem spoleczenstwa, obywatela, miec dostep i rozumiec kulture, zeby zycie bylo ciekawe, satysfakcjonujace widzisz, edziebedzie, ty bedziesz lekarzem to bedziesz w robocie średnio 12-14h na dobę, ale normalny człowiek jest gdzieś z 8h, więc ma życie pozarobolskie a jesli wyzsze wyksztalcenie, wiedza, obcowanie z kultura, sa dla nas jakimis wartosciami, ktore czyni zycie czlowieka lepsze, to powinny byc one dostepne, jak najszerzej, a nie tylko dla elitki. Zgłoszenie
Napisano 12 Grudzień 201213 l comment_24848 O przypadkowości pisałem że jest minimalna a nie że nie występuję , a nawet jeśli to myślę że wnika ona z nacisków rodziny itd Nie powiesz mi że na kierunkach medycznych jest ona taka sama jak na wielu kierunkach humanistycznych Nie idę do łopaty bo wiem że nadaję się również do czegoś innego i wole to drugie , przedstawiłem jedynie myśl iż wiele osób która jest albo słaba albo nie pracowita idąc siła do liceum a następnie na studia będzie albo słabymi absolwentami z mizernym poziomem wiedzy albo będzie strasznie wymęczona bo poziom ich przerośnie Osoba która nie ma predyspozycji do nauki , często słabo zda maturę i/albo zrobi to na poziomie podstawowym skutkować będzie to wąskim zakresem kierunków na jaki zostanie przyjęta wiec nie koniecznie taki który odpowiada jej wizji swojej przyszłości itd A możliwe jest że jako np glazurnik , mechanik realizowałaby się o wiele pełniej i nadaje się do tego lepiej Wiec gdzie ja ludziom "wciskam łopatę " Oczywiście że studia to nie tylko fabryka pracowników ale przez wielu maturzystów studia są traktowane jako klucz do zdobycia zawodu I patrząc przez ten pryzmat pracę w zawodzie zdobędzie tylko garstka bo zapotrzebowanie na absolwentów danego kierunku jest ograniczone( i nie mam tu na myśli jedynie kierunków humanistycznych wiec nie wiem skąd przeświadczenie iż takimi gardzę ) Inna kwestią jest studiowanie z pasji i dla rozwoju siebie ale wtedy nie należy mieć żalu czy pretensji iż studia nam nic nie dały z perspektywy runku pracy Uważam również ze rozwój nie musi wymagać studiów i najbardziej optymalnym ( w sensie utylitarnym ) jest studiowanie kierunku o dobrej perspektywie ekonomicznej oraz rozwój samodzielny bądź przez studia zaoczne , bądź studiowanie że świadomością iż tylko my dostrzeżemy korzyści wynikające z tych studiów Nie wiem berbelek dlaczego insynuujesz to iż lekarz nie może mieć życia poza pracą , uważam że właśnie zawody korzystne w sensie ekonomicznym predysponują do rozwoju pasji , a kierunki o wysokim poziomie zrzeszają relatywnie więcej osób potencjalnie zainteresowanych samorozwojem Zgłoszenie
Napisano 13 Grudzień 201213 l comment_24850 Nawet jeśli studenci poszukują baz pytań z poprzednich lat to nie jest to jak przytoczono w artykule 20 pytań a często wiele wersji testów wielokrotnego wyboru bo 50-200 pytań i nie jest to jedyna metoda przygotowania a jedynie wzmocnienie wiedzy Dla wielu to niestety jedyna forma przygotowania się do egzaminu. Potem jest tak, że z omówieniem leczenia ostrej niewydolności nerek jest wielki problem, za to każdy wie za co odpowiada gen WT1, bo pytanie o to było na teście. Rozumiem, że testy są jakie są (też studiowałem i zdawałem egzaminy), ale wypadałoby oprócz pierdół znać podstawy. W końcu ludzie uczą się po to, żeby zdobyć wiedzę niezbędną w celu leczenia pacjentów, a nie zdania egzaminu. Nic dziwnego, że częśc stażystów czy rezydentów ma problem z podstawami. Zgłoszenie
Napisano 13 Grudzień 201213 l comment_24853 Wina jest po obu stronach - wykładowcom często się nie chce, bywają to osoby niekompetentne, w różnym stopniu odrealnione, żyjące we własnych światach z własnymi świętymi poglądami (najczęściej różni docenci lub profesorowie), pozwalają na bylejakość i studenci z tego korzystają. Wymaga się glupot, a nie rzeczy ważnych i potem są takie efekty, że ludzie podstawowych rzeczy nie wiedzą. Studenci są pozbawieni jakiejkolwiek odpowiedzialności, więc uczą się byle jak, ściągają, kombinuję etc. A potem płaczą i tyle. Testy ok, ale z przedmiotów klinicznych powinny być egzaminy ustne, bo tylko tak można sprawdzić na ile ktoś się wykuł bez zrozumienia, a na ile logicznie myśli. Niestety skoro uczelnie rezygnują z nich kosztem testów, bo przecież LEP(K) jest testowy to mnie już nic nie dziwi. Osobiście mając jakiekolwiek zaliczenie ustne muszę się znacznie więcej przygotować i więcej mi z tego pozostaje niż ucząc się do testu. Zgłoszenie
Napisano 13 Grudzień 201213 l comment_24857 a jesli wyzsze wyksztalcenie, wiedza, obcowanie z kultura, sa dla nas jakimis wartosciami, ktore czyni zycie czlowieka lepsze, to powinny byc one dostepne, jak najszerzej, a nie tylko dla elitki. ^^ Spora część studentów nie poszła na studia, żeby zdobyć wiedzę tudzież obcować z kulturą tylko po to, żeby zdobyć papier. Większość z nich i tak nie zrozumie kultury, bez względu na to ile fakultetów i na jakich uczelniach skończą. Po prostu nie są tym zainteresowani. Lepiej więc skupić się na tych naprawdę zainteresowanych, co jest trudne biorąc pod uwagę liczebność grup dziekańskich. Grupy sa duże, bo studentów jest dużo i nie ma czasu na pracę z tymi naprawdę zdolnymi. Zamiast więc wywalać w błoto kasę (na kształcenie tych niezainteresowanych niczym) lepiej wspomóc tych zainteresowanych, żeby umożliwić im lepszy start i rozwój. Uważam również ze rozwój nie musi wymagać studiów Amen., Zgłoszenie
Napisano 15 Grudzień 201213 l comment_24879 3.edziebedzie, moze sam idz do lopaty, jak tak lubisz innym ludziom wciskac. uniwerystety humanistyczne, ktorymi tak pogardzasz to nie sa, w odroznieniu od uczelni medycznych, wyzsze szkoly zawodowe produkujace roboli w bialych kitlach sprowadzenie uniwerystetow do fabryk pracownikow dla pracobiorcow to wypaczenie sensu ich misji, calego procesu edukacyjnego przeciez nie uczymy sie tylko po to, aby potem znalezc prace, ale aby byc w ogole czlowiekiem, czlonkiem spoleczenstwa, obywatela, miec dostep i rozumiec kulture, zeby zycie bylo ciekawe, satysfakcjonujace widzisz, edziebedzie, ty bedziesz lekarzem to bedziesz w robocie średnio 12-14h na dobę, ale normalny człowiek jest gdzieś z 8h, więc ma życie pozarobolskie Jeżeli w perspektywie masz tak okropny i niewdzięczny zawód, może pomyśl o zmianie na kierunek humanistyczny, wtedy będziesz miał czas na wspomniane życie pozarobolskie. Nie rozumiem ludzi tak się wypowiadających, nikt ci nie każe zostać lekarzem. Fakt uniwersytety humanistyczne nie produkuja "roboli" tylko bezrobotnych, szkodzą przy tym ludziom z pasją zainteresowanym kierunkiem studiów. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.