Napisano 13 Maj 201312 l comment_27001 Zgadzam się z Kaamilem w 100%, że dwu lekarzy postawi prawidłowe rozpoznanie, zleci taką samą terapię, a wyniki leczenia będą różne. I właśnie dlaczego.. Biznes już dawno się poznał na tzw. miękkich kompetencjach i umiejętnościach interpersonalnych. Dlatego każdy bubek od sprzedawania chłamu ludziom takie kursy ma za sobą, ale nie lekarz, hehehehe. Zamiast tych pierdół, co wciskają na dziesiątkach niepotrzebnych przedmiotów, mogliby robić takie kursy. Ale po co. Akwizytorowi się przydadzą, ale nie doktorom. A pani mgr socjologii Ci tak mówiła, nie dlatego, że się naczytała ramot Żeromskiego, tylko prac naukowych, w tym czasie, w którym Ty pewnie oglądałeś Dr Housa i byłeś zafascynowany postacią lekarza-geniusza-buca Zgłoszenie
Napisano 14 Maj 201312 l comment_27004 A od zapewniania (odnalezienia właściwego psychologia jak i finansowania) jest np rodzina itd Nawet lekarz rodzinny mający jakby bliższy kontakt mógłby bardziej zastanowić się nad taka potrzeba i wydać skierowania W moim odczuciu specjalista nie ma na to czasu a jego rola leży bardziej w uleczeniu podstawowego problemu a nie "troska" w takim zakresie To co piszecie o czasie na oddziale czy sor'ze - jak najbardziej się zgadzam Cały zamysł mojej wypowiedzi jest taki iż bliżej mi do biomechaniki z nastawieniem na szacunek i 100% uwagi a pojecie całości towarzyszy mi w ujęciu miedzyukładowym ( w granicach możliwości) a niekoniecznie psychiczno -socjoekonomicznym nie każdy ma rodzinę. psycholog dla dorosłego nie jest refundowany, nie jest poza tym lekarzem, więc co znaczy wydać skierowanie. Masz niestety złe odczucia i b. małe widać doświadczenie z b.różnymi chorymi. Nikt Cię przekonywać tu nie będzie do takiego czy innego podejścia (zresztą pojęćie biomechaniki jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe w tym kontekście, ale cóż), sam zobaczysz co popłaca, a co nie. Zwłaszcza jak będzie pracował prywatnie sam na siebie, a utrwalając sterotyp lekarza-gbura i wielkiego pana sobie nie przysłużysz na pewno. Zgłoszenie
Napisano 14 Maj 201312 l comment_27005 będziesz miał coś uczuje gigantyczny complience - potem się dziwić, że kardiolog to świetnie leczy tą NS - zero obrzęków, a drugi choć dawał przecież też furosemid jakoś sobie nie radzi i babcie co 2 m-ce trafiała do szpitala z zaostrzeniem choroby. Ciekawe czemu co? Swego czasu (nie wiem jak teraz) plagą byli pacjenci na VKA z nieoznaczalnym INR, bo nikt im nie wyjaśnił po co ten lek jest i dlaczego jest tak ważne, żeby co jakiś czas oddać krew do badań i brać go dokładnie tak jak doktor przykazał :> Są choroby, przy których pacjent musi być dobrze wyedukowany i takie gdzie może być wyedukowany nieco mniej, ale warto, żeby chociaż wiedział na co dany lek bierze i nie mówił, że kaptopril to ma od urologa na prostatę. Nie mówię, że masz mu zapewnić wszystko, albo że masz siedzieć przy nim, trzymać za rękę albo nadstawić ramię, żeby się wypłakał. Ramienia nadstawiać nie trzeba, zresztą pacjenci i tak zazwyczaj nie proszą ani o ramię, ani o pozwolenie. Po prostu płaczą i już ,często dlatego, że puszczają im już nerwy. W sumie im się nie dziwię - gdybym przeszedł mękę z masą specjalistów i po takim maratonie był głupszy niż na początku też by mi nerwy puściły. Oczywiście nie chodzi o to, żeby się rzucać w objęcia pacjenta i szlochać razem z nim (takie rzeczy to w telenoweli), ale wypada umieć uspokoić pacjenta i wyciągnąć z niego to co jest dla nas istotne. Pogadac też trzeba umiec, bo czasem pacjent ma konkretne oczekiwania odnośnie leczenia (np, chce wrócić do pracy i potrzebuje takich leków, które mu to umożliwią) i trzeba jakoś wyjść temu na przeciw (o ile jest to oczywiście możliwe). Myślę, że gdyby każdy lekarz miał swoją osobistą sekretarkę (taki żarcik ) to miałby masę czasu nawet na pogaduszki ze swoimi pacjentami. Ostatnio plotkowałem z pacjentem na temat psów, bo też ma husky'ego A od zapewniania (odnalezienia właściwego psychologia jak i finansowania) jest np rodzina itd Tekst rodem z kabaretu rzekłbym ;] W dodatku takiego niezbyt wysokich lotów ;] Mój znajomy ostatnio woził się z ciężarną z kiłą - dermatologia wypuściła ją po 2 tygodniach leczenia z zaleceniem podawania penicyliny przez POZ. POZ podawac nie chce, pacjentka jest z miejsca gdzie nawet diabeł boi się mówić dobranoc i nie wiadomo co teraz z nią zrobić ;] Gdyby jeszcze miał jej załatwić psychologa sam pewnie wymagałby takiej porady ^^ Zgłoszenie
Napisano 14 Maj 201312 l Autor comment_27011 Dlaczego z kabaretu ? Moim przesłaniem jest jedynie iż nie zgadzam się (jak i spora cześć moich znajomych) z tezą iż lekarz powinien zapewnić kompleksową (w sensie obejmująca poza "medyczne" )opiekę a nie ma to nic wspólnego z codzienna życzliwością, szacunkiem czy zamienieniem kilku słów na jakiś pozamedyczny temat - chodzi mi o coś więcej, o wiele więcej A edukacje nie zakresie np edukacji o diecie i trybie życia z cukrzycą czy o możliwych skutkach ubocznych a edukację o dość szczegółowych zagadnieniach wykonywanego zabiegu czy wprowadzonego leczenia farmakologiczne Kaamil ja nie oczekuje przekonania , wyraziłem swoje zachęcam do wyrażania swoich jedynie jesli ktoś odnosi się do mojego zdania to aktywnie odpowiadam Dlaczego pojecie "biomechaniczny" nie pasuje ? Ot postrzeganie człowieka (i jego choroby) jako awarii w maszynie a leczenia jako naprawy danego elementy bądź systemu z uwzględnieniem tego że często wymiana 1 elementu nie daje skutku bo zużyty element współpracujący i tak zniszczy to co naprawiliśmy Dam przykład Trafia osoba po wypadku ze zmiażdżona noga wg mnie rola lekarza ogranicza się do próby rekonstrukcji a przede wszystkim do zahamowania krwotoku i zapobiegania zakażeniu rany . Hospitalizacja tak długoa jak potrzebna, przedstawienie opcji protez (nie wiem , nie znam się tak domniemywam że są pewnie różne ) Czyli czysto zawodowy kontakt ( miły i z szacunkiem) ale bez emocji To jak pacjent będzie czuł się bez nogi i jego pogodzenie się z tym faktem to już praca dla kogoś innego - czysty podział obowiązków Tak samo onkologia - leczę skutecznie a na samopoczucie zwracam uwagę celem optymalizacji leczenia Nic wiecej Co do NFZ znam osoby(dorosłe) które od rodzinnego dostawały skierowania do psychologia z którymi to udawały się do poradni badź centrów medycznych Wszystko finansowane z funduszu przykład przychodni http://www.cmsanitas.pl/dla-pacjenta/poradnia-psychologiczna_6,14,98 Nie berbelek jej przesłanie wynikało z głębokiej wiary w to że trzeba takie rzeczy trzeba czynić tak jak postulat demedykalizacji macierzyństwa czy stosowanie medycyny ludowej Zgłoszenie
Napisano 14 Maj 201312 l comment_27012 Co do podejścia biomedycznego to nietrudno zauważyć, że oschłość i brak jakiejkolwiek empatii nie popłaca w życiu żadnego doktora. Widać to, jak ktoś już napisał, na portalach typu znanylekarz itp. Nie mówię o przytulaniu, szlochaniu itp. ale o tym, że 95% pacjentów lubi kiedy lekarz minimalnie wykroczy poza tematy stricte medyczne w poradni, kiedy w szpitalu przechodząc przez korytarz zapyta o samopoczucie czy kiedy usłyszy od lekarza jedno miłe zdanie tuż przed operacją. To są rzeczy zajmujące 10 sekund a rzutują w ogromny sposób na całokształt postrzegania danego lekarza. Oschli, niekontaktowi formaliści raczej nie zyskują sympatii, mimo że bywają świetnymi fachowcami. Sądzę, że na ocenę przez pacjenta składa się w 60% wiedza, umiejętności itp, ale pozostałe 40% to umiejętności interpersonalne, poczucie humoru i ogólnie dobra bajerka Zgłoszenie
Napisano 18 Maj 201312 l comment_27040 Holistyczne nie wyklucza "biomechanicznego", więc jedno i drugie Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.