Napisano 17 Luty 201412 l comment_28992 Uważam, że lepiej było pójść na te studia wcześniej, ale tak się potoczyło. Kiedyś, w socjalizmie przyjmowano studentów na studia dzienne chyba do 35 roku życia. A wiadomo, że socjalizm bardzo praktycznie podchodził do wykształcenia. Zgłoszenie
Napisano 11 Czerwiec 201411 l comment_29734 I jak, kto był na egzaminach wstępnych i jak wam poszło? Zgłoszenie
Napisano 13 Sierpień 201411 l comment_30007 "A ja widze to tak, jezeli chcesz isc w tym momencie na medycyne tylko dlatego zeby spelnic swoje marzenia itp to idz droga wolna ale jezeli myslisz o zrobieniu jakies kariery to niestety juz za pozno. A jezeli myslalas o medycynie dla pieniedzy to to jest totalna abstrakcja." Ktoś tu napisał takie bzdury! Moja Droga! Mam nadzieję że jeszcze to odczytasz! Przestań się sugerować pseudoporadami po polsku iście, to takie nasze po co, przecież nie dasz rady, jest już za późno, 30 lat o matko toż to już nad grobem się stoi i tym podobne zachęcacze... Proponuję wpisać to samo pytanie na brytyjskie fora internetowe a otrzymasz zgoła inne odpowiedzi... Zawsze mnie to zastanawiało skąd tutaj tażółć i zgorzknienie??!!?? Moja znajoma w Niemczech skończyła specjalizację w wieku lat 42 bo się wcześniej dziećmi opiekowała i po latach wróciła do zawodu, jakoś nie widzę żeby się nie dało, i żeby z tego tytułu ją inaczej traktowano.. Także moja sugestia jest taka idź za głosem serca, i pamiętaj że to co Ty czujesz i myślisz jest najważniejsze, nie zdanie mamy, taty , siostry czy męża, to nie ich marzenia nie ich życie; a Ci którzy Cię kochają będą Cię wspierać Na koniec mały rysuneczek na poprawę humoru, zatem nie rezygnuj, życzę powodzenia i trzymam kciuki! Zgłoszenie
Napisano 20 Sierpień 201411 l comment_30023 Cześć wszystkim (cardil, świetny post), ja od zeszłego roku mam trzydziestkę na karku (rocznik 83, ale noszę aparat ortodontyczny, więc wyglądam na 84), a od tego roku studiuję medycynę w Katowicach. Obudziłam się, kiedy okazało się, że z dyplomem SGH nie da się zrobić specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii (to tak dla rozluźnienia atmosfery, bo chyba trochę za gęsta), za to wypada pasować do korporacyjnego modelu kompetencji i zarabiać 10 tys. po 3 latach pracy (ot warszawskie realia). No szkoda gadać, prawda? Więc wzięłam się do roboty. W 12 m-cy ogarnęłam materiał biol-chem z 3 klas liceum (w latach świetności trafiłam do liceum ekonomicznego, gdzie nikt nie uczył mnie ani biol, ani chem, ani fiz). Uczyłam się z takim zacięciem i pasją, że myślałam, że zwariuję ze szczęścia, że mogę się tego uczyć. No i zwariowałam, jak okazało się, że dostałam się w tym roku z pierwszej listy rankingowej tam gdzie chciałam, do Katowic. Uwaga, będzie patetycznie: studiowanie medycyny to dla mnie ogromny przywilej. Jeśli ktoś ze starą maturą ma jakiekolwiek wątpliwości, powiem tylko tyle: jeśli na prawdę tego chcecie, jeśli to wasze marzenie, a nie sugestie znajomych (no idź na med, przecież widziałeś wszystkie sezony Dr House'a) czy kolejny pomysł ze stu na pewną przyszłość zawodową (podobno w Skandynawii pilnie poszukują dyplomowanych nauczycieli fizyki, zarobki w okolicy 20 tys na m-ąc), to nie-ma-in-nej-opcji. Na pewno się dostaniecie. Tylko nie pytajcie nikogo o zdanie czy przyzwolenie. Żeby nie przedłużać tych infantylnych hip-hip-hurahów (które przecież stoją zaraz obok słowa "powołanie", a fe!) zacytuję wieloletnią korepetytorkę chemii, wykładowcę chemii na wydziale lekarskim WUM, która powiedziała do mnie tak: "Nie znam żadnej staromaturzystki, która by się nie dostała. To są już takie motywacje, że muszą skończyć się sukcesem". A moja korepetytorka z biol, też wykładowca WUM, powiedziała mi, że żaden wykładowca na "starszych" studentów nie patrzy z politowaniem, że są to bardzo budujące "przypadki" i że u staromaturzystów obserwuje się taką determinację i chęci, których ze świecą szukać o nowomaturzystów. Amen. Nie pytajcie NIKOGO o zdanie. Nie ma innej opcji! (napisałam to sobie na lodówce różowym mazakiem, chyba działa). Zgłoszenie
Napisano 20 Sierpień 201411 l comment_30027 beatast gratulacje, to duży wyczyn Życzę dużo szczęścia i twardej dupy w Katowicach, będziesz tego potrzebować Mimo, że lubię te studia i są one moją pasją to ja w wieku 30+ pewnie nie zdecydowałbym się iść na medycynę i myślę, że nie jestem jedyny z obecnych tutaj forumowiczów. Wynika to z czystego pragmatyzmu. W liceum widziałem tylko czubek góry lodowej, który wydawał mi się Everestem. Sądziłem, że jak już się dostanę to będzie z górki, a tak naprawdę to tylko mały stopień tej drabiny bez końca. I nawet nie chodzi o to, że studia są ciężkie czy ma się dużo zajęć. Nie o rezydentury, których jest jak na lekarstwo. Nie o warunki pracy w Polsce. To wszystko da się przeżyć. Głównym problemem jest tutaj czas, którego nie da się przyspieszyć. Od momentu rozpoczęcia studiów do zdobycia jakiejkolwiek specjalizacji mija ok 12-13 lat. Po tym okresie człowiek zaczyna jakoś w miarę zarabiać w swoim zawodzie (pod warunkiem dyżurowania i pracy dłuższej niż 40h w tygodniu). O ile dla 20 latka jest to w miarę do przyjęcia o tyle dla MNIE 30 latka byłoby to raczej trudne. Nie mówię, że to niemożliwe, ale wiem, że świat i życie nie kończy się na medycynie i ja za 10 lat wolałbym się zastanawiać nad tornistrem dla dziecka niż np ryć do poprawki z farmy Zgłoszenie
Napisano 20 Sierpień 201411 l comment_30029 A po co z dyplomem SGH pchać się w medycynę po 30, taka słaba byłaś, nikt Cię nie chciał, pracować na studiach się nie chciało? Zgłoszenie
Napisano 21 Sierpień 201411 l comment_30036 On nigdy nie trafi formy, ale pytanie zadał celne. Zgłoszenie
Napisano 21 Sierpień 201411 l comment_30037 @ white: Dziękuję, dysponuję twardą dupą, jak na rodowitą ślązaczkę przystało. Jak już się przyznałam, nie mam 19 lat, i decyzję o tych studiach podjęłam z pełną świadomością konsekwencji dostania się na nie. Nie jest też dla mnie tajemnicą, że egzamin wstępny to rozbiegówka. Ale ja nie lubię jak jest z górki (to może mieć coś wspólnego z wyżynnym charakterem Górnego Śląska). A jak będę zdawać egz z farmy, to nie będę musiała nikomu zakładać tornistra, bo tak wybrałam. Będzie dobrze. @ berbelek + ebe: Nie tylko jestem słaba, ale też leniwa, nienawidzę pracować, no i najgorsze (gorsze niż gruba) - chyba jestem głupia. Te wszystkie moje kompetencje potwierdza m.in. dyplom esgiehu, a wkrótce (no dobra, przesadziłam - za jakiś czas) też tytuł lek med. A tak poważnie, nie będę się wybebeszać tutaj z mojej historii i motywacji, bo to bardzo osobista sprawa. SGH sama nie wybrałam, zostało mi wybrane i nigdy nie identyfikowałam się z tym półświatkiem. Z poczucia obowiązku skończyłam studia, a potem z rozbiegu dostawałam się do każdej korporacji. Na dobranoc zacytuję może jeszcze Adasia Miauczyńskiego: człowiek podejmuje decyzję o swoim życiu w młodości, kiedy jest kretynem. Mnie się zdarzyło, ot co. A że ja z tego analogowego pokolenia, to nie przemawia do mnie przerzucanie się argumentami online, bo robi się wtedy z tego forum monologowe zamiast dyskusyjne. Zapraszam do Katowic na kawę w celu skonfrontowania światopoglądów, mam fajny pomalowany na biało piec kaflowy z pokoju i kopalnioki, kontrowersyjne anyżowe cukierki. Ludzie, staromaturzyści, nowomaturzyści - nie mamy nic do stracenia. Zgłoszenie
Napisano 22 Sierpień 201411 l comment_30042 nawiazując do przytoczonego filmowego cytatu, to widzę, że przeżywasz drugą młodość, stąd i kretyńskie decyzje. albo masz tyle szmalu od starego albo chłopa, że trochę się w głowie przewraca, więc krzyż na drogę, jeszcze Ci bokiem wyjdzie ta medycyna Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.