Napisano 14 Styczeń 201412 l comment_28761 Wybieram się na kierunek lekarski w przyszłym roku. Było to od zawsze moim wielkim marzeniem. Niepokoi mnie tylko jedna rzecz, która może wydać się błacha, a jedak spędza mi sen z powiek. Mianowicie mam taką paskudną cechę, że robi mi się słabo przy pobieraniu krwi albo jak patrzę na czyjes pobieranie krwi. Nie ma to związku ze strachem czy obrzydzeniem. Mam wrażenie, że to jakaś atawistyczna reakcja na którą zupełnie nie mam wpływu. Nie miałam nigdy okazji być świadkiem krwawej operacji czy jakiegoś większego rozlewu krwi, więc nie wiem czy bym tak samo na to zareagowała, czy to tylko połącznie igła+krew tak dziwnie na mnie wpływa. Chciałabym zapytać czy znacie osoby które na studiach medycznych miały taki problem i jakoś udało im się to pokonać, albo może macie jakieś rady jak z tym walczyć? Zgłoszenie
Napisano 15 Styczeń 201412 l comment_28763 Nie wiem jak w pl, ale w niemczech trudno jest bez pobierania krwi. Na moich stazach nawet wywalili dziewczyne ze studiow bo sie nie opanowala. Hmm... co do metody to tylko chyba niepatrzec i kluc Zgłoszenie
Napisano 15 Styczeń 201412 l comment_28764 po zajęciach w prosektorium bedziesz mogła wcinać kanapkę nad rozkładającymi się zwłokami. a w pl można przejść przez całe studia ze średnią 5,00 nie mając w ręce strzykawki czy venflonu Zgłoszenie
Napisano 15 Styczeń 201412 l comment_28768 wszystko się da załatwić nawet jak się chce to można trafić do takiego miejsca w którym pozwolą jedynie patrzeć na pobieranie krwi. I to też nie ze zbyt bliskiej odległości Zgłoszenie
Napisano 15 Styczeń 201412 l Autor comment_28770 Źle mnie zrozumieliscie. Nie chcę uniknąć pobierania krwi. Chciałabym raczej znaleźć jakiś sposób na pokonanie tej mojej słabości, albo dowiedzieć sie, że zdarzają się na tych studiach przypadki takie jak ja i z czasem jakoś im to mija. Ja naprawdę nie boję się widoku krwi, myślę, że nawet chętnie bym wybrała jakąś specjalizację zabiegowa gdyby tylko udało mi się zlikwidować te omdlenia. .. Zgłoszenie
Napisano 15 Styczeń 201412 l comment_28771 Praktycznie do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jak masz blisko siebie jakiś zaprzyjaźniony POZ to popytaj czy nie możesz czasem od rana przyjść i popatrzeć jak pobierają. Sądzę, że przez pierwsze 4 razy będzie Ci słąbo, a za 5 już będzie ok. A za 10 stwierdzisz, że problem minął A nawet jeśli nie to pointa Kota jak zawsze celna a w pl można przejść przez całe studia ze średnią 5,00 nie mając w ręce strzykawki czy venflonu Zgłoszenie
Napisano 15 Styczeń 201412 l comment_28773 Hej, Ja miałam taką sytuacje:) tak jak wyżej napisano do wszystkiego można się przyzwyczaić i im częściej to widzisz lub wykonujesz to problem mija. My mieliśmy zajęcia z pielęgniarstwa, bałam się strasznie, że padne na zajęciach:) więc w domu pod kontrolą mamy wkłuwałam się tacie, dziadkom i mi przeszło. Na zajęciach też jak zasłabniesz to żaden wstyd, po to to jest żeby sie nauczyć, oswoić, przyzwyczaić, wiadomo, że każdy ma różny stopień wrażliwości. Powodzenia Zgłoszenie
Napisano 18 Styczeń 201412 l comment_28783 ja tak mam (miałam) jak szłam na studia to też się zastanawiałam, jak sobie z tym dam radę, do widoku pobierania krwi u kogoś się przyzwyczaiłam, operacje też mnie nie powalają natomiast do mnie to lepiej, żeby się nikt z igłą nie zbliżał aa, no i ostatnio na zajęciach pobieranie szpiku w połączeniu z niezjedzeniem śniadania i wyjątkową duchotą w sali jednak przerosło moje możliwości ale wychodzę z założenia, że tego po prostu nie będę robić i tyle Zgłoszenie
Napisano 19 Styczeń 201412 l Autor comment_28784 Megan i Godzia, dzięki za pocieszenie Mam nadzieję, że ja też jakoś się z tego wyleczę. Chociaż nie wiem czy na tyle żeby zostać anestezjologiem (moje marzenie)...no ale zobaczymy Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.