Napisano 8 Październik 201114 l comment_3927 Ojaaaa, jakie tutaj wzniosłe wypowiedzi, przepełnione altruizmem i ociekające dobrocią Mnie Tato zmusił Zgłoszenie
Napisano 10 Październik 201114 l comment_3972 Problem w tym, że dla wielu ten altruizm się kończy zwykle po pierwszym niezdanym kole z anatomii ... Zgłoszenie
Napisano 11 Październik 201114 l comment_4017 najkrótszym komentarzem w moim przypadku byłoby "tak wyszło" jak do tej pory nie żałowałam. Zgłoszenie
Napisano 16 Październik 201114 l comment_4176 Decyzja najprawdopodobniej zapadła już w przedszkolu! ;p Chyba wszyscy pamiętają animowany francuski serial : "Było sobie życie."Fascynujące! To wtedy pojawiło się pierwsze pragnienie wiedzy o niezwykłym człowieku.Były jeszcze inne powody takie jak to,że lekarz jest potrzebny pod każdą szerokością geograficzną świata i zawód ten daje możliwość ciągłego doskonalenia siebie. Oczywiście rodzice też podpowiadali wybór drogi życiowej. Nie żałuję mojego wyboru i mam nadzieję,że to się nie zmieni. Zgłoszenie
Napisano 16 Październik 201114 l comment_4184 Ja chciałam być sędzią lub adwokatem, ale zaczął fascynować mnie człowiek. A które studia, jak nie medycyna pozwolą mi tę dziedzinę zgłębić najbardziej? Zgłoszenie
Napisano 16 Październik 201114 l comment_4185 ja lekarzem chciałabym być od zerówki-wtedy babcia dała mi do pooglądania książkę "Rodzinna encyklopedia zdrowia" i od tego czasu za każdym razem będąc u babci godzinami oglądałam obrazki z tej książki, czytałam historie chorób na studia dostałam się za drugim razem, przez rok uczyłam się do kolejnej matury i nie żałuję! ani roku w plecy, ani mojego wyboru- studiami jestem wręcz zachwycona co prawda, nauki jest sporo i czasem się po prostu nie chce, ale nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w innym zawodzie i się nie poddaję Zgłoszenie
Napisano 17 Październik 201114 l comment_4229 Dużo prawdy jest w wypowiedzi użytkownika "oka" , nie chce bym zabrzmiał jakoś cynicznie ale poczucie misji uratowania świata to nie tym razem ( kiedyś czułem misje ale na inna profesje ) . Od dzieciństwa kochałem programy popularnonaukowe , jakieś zagadki medyczne , programy o biotechnologi , hodowlach tkankowych narządów ale też o zwierzętach , techniczne(głownie chemiczne , pirotechniczne , motoryzacyjne ) , ogólnie większość naukowy z bardzo szerokiego spektrum dziedzin. Czytałem też książki typu "jak to jest zbudowane ?" Jedna z ulubionych bajek było wymienione wyżej "było sobie życie" ,lubiłem seriale medyczne(wiem iż przedstawiają one merytorycznie często fikcje ale sam klimat itd) marzyłem o jakiejś pracy naukowca. W podstawówce byłem dobry z przyrody , w gim z biol i chemi i wtedy tez przeżyłem dużą fascynacje pogłębianiem wiedzy o rożnych lekach i substancjach psychoaktywnych, w LO poszedłem do klasy o profilu Bio-chem właśnie z nastawieniem na głownie medycynę może farmacje lub biotechnologie . Tyle że po bio-tech pracy nie ma , kasy na badania też nie bardzo , farmacje jest ok ale trochę nudna , stomę uznałem za ,medycyne klasy B ( mniejsze pole do popisu jak i również bardzo duże wydatki na start oraz mała mobilność ) a gdzieś tak od połowy gimnazjum poważnie myślałem o medycynie. Po maturze nie dostałem sie od razu na lek i skupiłem się na poprawie matury ( brakowało mi dosłownie kilka punktów) wiec utwierdziłem sie w tym że chce na to czekać . Medycyna bo : -Ciekawa -Nic innego mnie nie interesuje i chyba do tego się nadaję najlepiej -Bo pewna praca -Bo możliwość życia premium -Możliwość pracy na swoim bez większych trudności - jesli dasz sie poznac jako dobry lekarz ludzie przyją prywatnie , i nie jest to kwestia niszy rynkowej , marketingu itd jak ma to miejsce w "normalnych" działalnościach gospodarczych -Możliwość dokonania epokowych odkryć bez poświęcania całego życia temu ( badania prowadzi sie przy okazji pracy która zapewnia komfort materialny , a inni naukowcy często zarabiają grosze i muszą temu poświecić nie mniej a wręcz więcej pracy) -prestiż Zgłoszenie
Napisano 17 Październik 201114 l comment_4238 -Możliwość dokonania epokowych odkryć bez poświęcania całego życia temu ( badania prowadzi sie przy okazji pracy która zapewnia komfort materialny , a inni naukowcy często zarabiają grosze i muszą temu poświecić nie mniej a wręcz więcej pracy) Tu bym polemizował. Ja w sumie trochę przez przypadek wybrałem. Wiedziałem mniej więcej jak ten zawód wygląda więc szoku nie było. W czasie studiów trochę zwątpienia było, bo lekarze strajkowali i zamiast wyższych płac dostawali wymówienia z pracy. Nikt nie wiedział co będzie gdy w końcu dostaniemy papier. Zgłoszenie
Napisano 17 Październik 201114 l comment_4241 Chodzi mi o to że teoretycznie jeśli dostaniesz grant na badania możesz je prowadzić albo nawet tylko nadzorować grupę badawczą , czy prowadzić testy kliniczne jak gdyby obok normalnej pracy no prywatnej praktyki , wiec mozesz zarabiać jak człowiek i pracować naukowo . A jeśli jesteś np chemikiem , biologiem , oceanografem to cały dzień prowadzisz badania , ewentualnie wykładasz na uczelni i to jest jedyne źródło utrzymania (pomijaj np prawa autorskie do wydanej książki czy jakaś kasę za wykorzystanie przez firmy twoich odkryć-chociaż z tego co czytałem to prawa maja uczelnie i badacz dostaje tyle co nic) a z tego co wiek kokosy to nie są Zgłoszenie
Napisano 17 Październik 201114 l comment_4254 Zgodzę się z hypersonic, ale nie jest do końca tak pięknie. Na ogół kończy się to tak, że albo cierpią na tym Twoje kliniczne umiejętności i liczba pacjentów, którymi się zajmujesz albo nie poświęcasz się do końca "researchowi". Nie mniej, prawdą jest, że można te dwa aspekty godzić i nie ma takiego widma jak dla naukowca nauk podstawowych, który jeśli nie uczy dodatkowo na uniwerku to wygląda to tak, że jak jest grant to jest kasa, a jak nie ma grantu to i lab czasem trzeba zamknąc. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.