Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Featured Replies

Napisano

Niejednokrotnie w pracy spotykam się z pacjentami, którzy oprócz podstawowego leczenia nowotworów złośliwych "na wszelki wypadek" przyjmują kilka innych różnych specyfików o wspólnym działaniu: LECZĄ RAKA.

Nie ma tu reguły - zazwyczaj nie gra roli rodzaj nowotworu, jego zaawansowanie, wykształcenie pacjenta ani charakter "terapii". Liczy się głównie to, że leczenie nie jest uznane przez oficjalną naukę, a najlepiej jeśli dodatkowo jest zwalczane potajemnie przez koncerny farmaceutyczne.

 

Faktem jest, że nie da się a priori wykluczyć pewnych pozytywnych działań niektórych substancji, a na świecie są koncerny, które notorycznie okłamują ludzi (patrz homeopatia). Ale większości rzeczy o których słucham i czytam po prostu nie da się obronić. Oto moja TOP-FIVE:

 

  1. AMIGDALINA - tak zwana Witamina B17 czyli namiętne wcinanie (zarówno przez chorych, jak i zdrowych) pestek moreli, jabłek, śliwek i wielu innych naturalnych źródeł... cyjanowodoru (HCN). Niejaki Ernst T. Krebs na początku XX wieku stworzył preparat Laetrile który dzięki zawartości pochodnych cyjanowodoru miał leczyć nowotwory. Nikt nigdy nie wytłumaczył mechanizmu działania antynowotworowego, a przede wszystkim żadne poważne badanie naukowe nie potwierdziło skuteczności amigdaliny w żadnym typie nowotworu... Ale są nawet chętni, by jeść pestki, gdy są zdrowi (jak rozumiem rodzaj profilaktycznej, domowej chemioterapii...). Żal.
  2. MUMIO - cóż, nie chodzi o kabaret, ale tzw. "górską smołę" albo "łzy gór", czarną substancję, mieszaninę organiczno-nieorganiczną "wydobywaną" gdzieś w górach i sprzedawaną jako suplement diety wspomagający leczenie raka. Chętnie sprowadza się ją z Rosji. Metoda działania - nawet nikt nie sili się, by ją rozkminić. Ważne, że działa :wink:
  3. METODA GERSONA - niezwykle złożona terapia: m. in. lewatywy z kawy, picie płynu Lugola, wyciągu z tarczycy i jedzenie zupy Hipokratesa... Jedyną wartością całej tej bujdy jest kwestia zdrowego odżywiania (autor i jego naśladowcy polecają produkty świeże, różne warzywka i cytrusy), co akurat jest godne polecenia. Ale cała pseudonaukowa otoczka mocno buja w obłokach.
  4. ODKWASZANIE ORGANIZMU - według miłośników picia sody oczyszczonej jesteśmy niezwykle zakwaszeni, co sprzyja różnym chorobom - na przykład skleja nasze krwinki :sad: . Oczywiście można zbadać pH krwi, ale po co - przecież istnieje zakwaszenie utajone? Najlepiej się na wszelki wypadek odkwasić, na co jest wiele substancji, przepisów i metod, ale najbardziej rozwaliła mnie następująca- cytat: "(...) Cytryny są uważane za jeden z najbardziej alkalizujących produktów żywnościowych jaki istnieje. Może to się wydawać trochę dziwne, bo cytryny są kwaśne, ale w ciele człowieka, kwas cytrynowy nie zakwasza organizmu. Sok zawarty w cytrynach jest zasadotwórczy i odkwasza organizm" Hmm...
  5. TEST BURAKA - na koniec zostawiłem taki sympatyczny sposób na sprawdzenie "szczelności" jelit... Tak! To nie ściema! Jeśli po zjedzeniu dużej ilości buraków / wypiciu soku nasz mocz jest zabarwiony na czerwono / różowo, to nasze jelito (ktróre?) jest nieszczelne, czyli chore - przepuszcza do organizmu także szkodliwe substancje... I stąd te raki - no cóż.

Można by tu jeszcze długo wymieniać - metoda NIA dra? Ashkara, przecenianie mozliwości kapsaicyny czy wreszcie swojska (no bo odkryta przez Polaka) Vilcacora...

 

A Wy z czym się spotkaliście?

Napisano

ja się spotkałam z czymś takim jak Flavon - magiczny dżemor na raka  i wszystkie inne najgorsze choroby tego świata. Miłośnicy tegoż specyfiku również propagują amigdalinę jako cudowne remedium na raka. Dodatkowo jest to spora grupa ludzi, która organizuje różne spotkania, zjazdy itp., na których wypowiadają się osoby, które dzięki ww. pokonały chorobę (historie o 20-centymetrowym guzie, który cudownie zniknął są na porządku dziennym), dodatkowo wykłady takie prowadzą PODOBNO prawdziwi doktorowie, potwierdzający działanie tych specyfików. Cóż. Powiem tylko, że znam jedną osobę, która szamała ów dżemor, niestety nie pomógł on pokonać choroby nowotworowej.

  • 1 month later...
Napisano
  • Autor

Słyszałem o Flavonie, to takie galaretki owocowe stówa za słoiczek. Moja mama z żelfiksem takie robi... ;-)

Napisano

Ciekawi mnie, że wśród cudownych leków (a właściwie "cudownych", bo przecież taki jest wydźwięk tego słowa we wpisie) nie znalazła się marihuana lub robione z niej skoncentrowane wyciągi znane jako RSO (olej Ricka Simpsona). RSO jako lekarstwo na raka jest na wielu forach i w wielu artykułach wykpiwany jak, nie przymierzając, soczewica dra Ashkara. Ciekawe, czy autor wpisu nie słyszał o RSO, czy słyszał, ale uważa, że olej nie łapie się do pierwszej piątki, czy też może w ogóle nie uważa, że RSO powinien się znaleźć w tym zestawieniu.

 

Problem z RSO polega na tym, że z jednej strony nie został poddany żadnym przyzwoitym badaniom, a z drugiej w Internecie jest mnóstwo świadectw ("anecdotal") o jego skuteczności w walce z rakiem. A badania nie są przeprowadzane, bo władza ma ważniejsze rzeczy na głowie niż zwalczanie jakiegoś raka i o wiele prościej jest jej zadeklarować (bez podania żadnych podstaw, bo to przecież przywilej władzy), że właściwości leczniczych nie ma i wydać zakaz. A ponieważ marihuana jest zakazana, więc i legalnych badań przeprowadzić się nie da. Póki co tysiące osób leczą się przy pomocy RSO nielegalnie. "Anecdotal evidence" rośnie coraz bardziej. Zainteresowanych tematem zachęcam do poszukania w Sieci filmu Ricka Simpsona "Run from the cure" (dla nieanglojęzycznych dostępne są wersje z polskimi napisami), do poszperania po YouTube (dużo ciekawych materiałów) albo do sięgnięcia po książkę "Marihuana leczy" (jest tam cały rozdział o RSO).

  • 6 months later...
Napisano

 

Problem z RSO polega na tym, że z jednej strony nie został poddany żadnym przyzwoitym badaniom

 

Chyba właśnie na tym polega problem z tymi cudownymi oraz "cudownymi" lekami (nie tylko na raka, ale również na wiele innych choróB). Przydałoby się przeprowadzić badania nad ich skutecznością w celu potwierdzenia lub kategorycznego wykluczenia ich właściwości. Bez wyników badań powstają różne teorie (ze spiskowymi włącznie).

Napisano

Teraz jest modna candida jako przyczyna wszelkich chorob m.in. raka. I odkwaszanie jako pomoc na grzyba, ktory zyje w kwasnym srodowisku.

Napisano

Ostatnio słyszałem o wysokich dawkach wit C, że leczy ona raka, szczególnie jeżeli jest sprowadzana z Chin.
Był jeszcze na Kariologii Hirudynista(przy okazji wciskał nam jakieś migdały z Amigdaliną)- leczył zakrzepice żył głębokich pijawkami. Nie muszę chyba mówić dlaczego trafił na oddział. ;-)

Napisano

Tak, bo witamina C z apteki to spiseg koncernów farmaceutycznych i nie działa :v

Napisano

ja słyszałem o nacinaniu skóry na goleniach, wcieraniu w rany nasion cieciorki i owijaniu ich grubą warstwą bandaży. Sposób na "leczenie" raka -.-

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.