Napisano 17 Maj 201510 l comment_31524 To bardzo zalezy od uczelni. W Gdansku rzeczywiscie czesto sie czepiali o obecnosci, ale kumpel z Krakowa opowiada o zgola innym systemie. Zgłoszenie
Napisano 17 Maj 201510 l comment_31527 Ja powiem tak. Oficjalnie to trudno załatwić cokolwiek w sprawie nieobecności. Regulaminy czasem w ogóle nie przewidują, że możesz nie przyjść Pójdziesz do kierownika dydaktyki to ci powie, że niewiele może dla Ciebie zrobić.. Dziekan też niewiele może.. Oficjalnie to musisz być na każdych zajęciach i tam nieważne, czy do szpitala idziesz, czy gdzieś pracujesz, bo nie masz co jeść, czy ktoś umarł, czy masz egzamin w tym samym czasie (co niby jest zakazane, no ale cóż). Oficjalnie musisz być na każdym seminarium (na którym śpisz) i ćwiczeniach (na których stoisz na korytarzu) i to jest bardzo ważny obowiązek i niby każdy tego pilnuje. Ale nieoficjalnie to się możesz z asystentem na dużo rzeczy umówić.. Już nie wspomnę o tym, że na medycynie to trzeba być bardzo obowiązkowym i być na każdych zajęciach i tego wymaga kierownik kliniki, szef dydaktyki i dziekan, a potem chodzisz do tych samych ludzi zaliczać przedmiot 10x, zdawać egzamin 5x, a potem cie wypychają na komisie...Tego pojąć nie mogę: z jednej strony spinanie dupy, udajemy, że wymagamy, a z drugiej w sumie trzeba naprawdę się starać, żeby ulać.. a już na pewno masz większy kłopot, jak nie masz jakiejś pieczątki na karcie obecności, niż to, że nie znasz podstaw na egzaminie komisyjnym Zgłoszenie
Napisano 21 Maj 201510 l comment_31564 jak zarządzisz swoim czasem tak będziesz miał napewno jest dużo nauki ale wystarczy dobrze gospodarować czasem i znajdziesz na wszystko chwilę Zgłoszenie
Napisano 27 Maj 201510 l comment_31591 Oj wybieraja. Do tego leniwy tak pokombinuje, ze zda rownie dobrze, co pracowity ^^ Zgłoszenie
Napisano 30 Maj 201510 l comment_31606 Z tymi obecnościami to jest jakieś nieporozumienie. Opowiem taką historyjkę która najlepiej obrazuje ten absurd. W zeszłym semestrze mieliśmy 4 seminaria z ginekologii i to były nasze wszystkie zajęcia z tego przedmiotu w całym semestrze. Na jednym z tych seminariów zrobiliśmy 2 tematy jeden po drugim. Z racji tego, że kobieta nie miała listy obecności poprosiła byśmy spisali taką na kartce i jej oddali. Niestety, któraś z dziewczyn robiących listę nie wpisała na nią naszego nowego kolegi, który przeniósł się do naszej grupy z innej uczelni. W związku z tym nie było go na liście, mimo, że był na zajęciach. Z tego powodu miał nieobecność na 2 seminariach. O tym fakcie dowiedział się dopiero wtedy gdy nie dostał wpisu z ginekologii na koniec semestru, a tym samym dziekan nie mógł dać mu wpisu na kolejny okres. Chłopak chodził na katedrę, wyjaśniał, tłumaczył, że to zwykła pomyłka, ale nikogo to nie obchodziło i koniec końców musiał on wziąć WARUNEK z ginekologii by móc w ogóle dalej studiować... Będzie mógł te seminaria odrobić dopiero w przyszłym roku z rokiem niżej. I niech ktoś mi powie, że to nie jest chore... Choćbyś miał czerwonkę, cholerę czy dżumę, byłbyś dziewczyną w ciąży czy człowiekiem po wypadku MUSISZ być na zajęciach nieważne co. Na chorobach zakaźnych dzieci profesor powiedział mojej ciężarnej koleżance, że nic jej nie grozi na zajęciach i może nawet gówno zlizać z podłogi na oddziale a i tak się nie zakazi... Czasami aż ręce opadają gdy się to wszystko widzi. Zgłoszenie
Napisano 1 Czerwiec 201510 l comment_31618 A ja mam dla odmiany zupełnie inne doświadczenia. Na niektórych zajęciach prowadzący otwarcie powiedzieli, że nie martwcie się o obecności, będziecie je mieli. Na innych za to miałem kilka nieobecności ale po sympatycznej rozmowie z prowadzącym stwierdził, że jesteśmy dorośli i nie będzie mi robił problemów... Zgłoszenie
Napisano 3 Listopad 201510 l comment_32474 Dnia 30.05.2015, 17:56:33, white napisał: Chłopak chodził na katedrę, wyjaśniał, tłumaczył, że to zwykła pomyłka, ale nikogo to nie obchodziło i koniec końców musiał on wziąć WARUNEK z ginekologii by móc w ogóle dalej studiować... Przecież to jest jakiś dramat. Dosłownie. Najgorsze jest to, że - teoretycznie - obracamy się w środowisku ludzi myślących, logicznych i inteligentnych. A jak przychodzi co do czego to dzieją się akcje na miarę szkoły podstawowej; - Kowalski, jedynka! - Ale ja nic nie zrobiłem! - Nic mnie to nie obchodzi. Siadaj, jedynka! Zamiast skupiać się na weryfikowaniu wiedzy, ludzie, którzy nam tą wiedzę, przekazują skupiają się na liście obecności. Porażka. Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.