Napisano 26 Październik 201114 l comment_4471 Studiuję na WUMie, tutaj na pediatrii i internie mieliśmy grupy 4-5 osobowe. Na dermatologii na oddziale grupy są mniej więcej sześcioosobowe, ale na zajęciach z asystentem jest już dużo gorzej - siedzimy w sali w kilkanaście osób i przyprowadzają nam jakiegoś pacjenta. Dla mnie to jest absolutnie bez sensu - wisimy jedni na drugich żeby cokolwiek zobaczyć; jak zbieramy wywiad to albo się przekrzykujemy, albo jest cisza bo nikomu się nie chce zaczynać. Na szczęście zajęcia z dermatologii mam już za sobą, jeszcze tylko ten egzamin.... Zgłoszenie
Napisano 27 Październik 201114 l comment_4485 Ja się 'pochwalę' moją kardiologią na V roku w szpitalu Sterlinga w Łodzi. Podzielona na 3 podbloki, na każdym inny adiunkt i inna 4 asystentów. Teoretycznie 1 asystent na 6 osób - w praktyce niemal codziennie 1 asystent na 12 osób. Dzisiaj rekord - jeden asystent na 24 osoby! Co do samych lekarzy na tej kardiologii - są naprawdę spoko, starają się dużo przekazać, zachęcają, pokazują itd. Ale to jest przecież paranoja, że 24 osoby mają zajęcia z jednym asystentem. Tyle osób nawet do sali się nie mieści. Dzisiaj byliśmy R-ce z tylko jednym zajętym łóżkiem więc jakoś się zmieściliśmy. Można narzekać na polskich studentów - ale popatrzmy na realia - często się nas po prostu olewa. I przyzwyczajamy się do tego, i czasem się nam nie chce takich cyrków odwalać - np. badać pacjenta w 12 osób po kolei. Jak już jakiś asystent do nas wyjdzie to stara się przekazać jak najwięcej i trudno chyba mieć do niego pretensje. Ale jeśli chodzi o zajęcia dla anglojęzycznych to adiunkci stają na rzęsach, żeby asystenci się znaleźli. Tylko się zastanawiam czemu. Przecież w Polsce studiują, niech wiedzą jak jest. Rok temu mieliśmy pacjenta z ogromną przepukliną kresy białej - wyglądał jakby miał hmm muszę określić bardzo dosadnie 'wielki tyłek na brzuchu'. My z nim normalnie, profesjonalnie - przeszli anglojęzyczni - zaczęli pokazywać sobie palcami, śmiać się do rozpuku, cykać fotki. Asystent bał się nawet ich zbesztać i tylko odciągnął ich uwagę i zabrał ich na inną salę. Zgłoszenie
Napisano 27 Październik 201114 l comment_4494 Na WUM w regulaminie studiów jest zapis, że ćwiczenia przy łóżku chorego prowadzi się w grupach NIE MNIEJSZYCH (tak, to nie błąd) niż pięcioosobowe. Zgłoszenie
Napisano 27 Październik 201114 l comment_4496 W Lublinie kliniki mamy piątkami (jak do tej pory). Na dermie jedynie mieliśmy (dość często w moim przypadku) w 10 osób,ale to nie było regułą. Zgłoszenie
Napisano 27 Październik 201114 l comment_4499 Tylko się zastanawiam czemu. Przecież w Polsce studiują, niech wiedzą jak jest. Zgadnij Brutalna prawda jest taka, że studenci anglojęzyczni są bardziej atrakcyjni (nazwijmy to tak) dla uczelni. Polscy po prostu są, bo są. Adiunkci odpowiedzialni za dydaktykę to zupełnie inna historia. Niektórzy po prostu nie dają sobie rady z ogarnięciem tego wszyskiego. Jesli człowiek na odprawie dowiaduje się, że za 5 minut będzie miał studentów, nie ma list, nie ma kart to naprawdę można się zagotować. Jesli do tego ma jeszcze full pacjentów to już w ogóle raj na ziemi. Nie wszyscy adiunkci dydaktyczni zdają sobie sprawę, że nie można jednoczesnie zajmowac się pacjentami, wypisywac tony papierów, zajmowac się studentami, robić różnych inwazyjnych badań, i pierdyliarda innych rzeczy. Po prostu się nie da, coś musi ucierpiec i niestety czasami są to studenci. Oczywiście można ich po prostu wysłać do pacjentów, ale czasami człowiek chce ich jednak poobserwować (żeby wiedzieć co kto umie) i coś im praktycznego pokazać. Z praktyki wiem, że jeśli dydaktyka jest dobrze rozplanowana to problemów z asystentami nie ma zarówno dla engliszy jak i dla Polaków. Rok temu mieliśmy pacjenta z ogromną przepukliną kresy białej - wyglądał jakby miał hmm muszę określić bardzo dosadnie 'wielki tyłek na brzuchu'. My z nim normalnie, profesjonalnie - przeszli anglojęzyczni - zaczęli pokazywać sobie palcami, śmiać się do rozpuku, cykać fotki. Asystent bał się nawet ich zbesztać i tylko odciągnął ich uwagę i zabrał ich na inną salę. W ich kraju za taki wybryk wylecieliby z roboty i do końca życia nacinali wrzody na prowincji. Niestety nie każdy asystent ma jaja, żeby ich o tym (nawet grzecznie i na luzie) uświadomić. Zgłoszenie
Napisano 4 Listopad 201114 l comment_4671 Szczecin, od 5 roku zajęcia blokowe i grupy ćwiczeniowe nadal 5-6 osobowe, masakra.... Zgłoszenie
Napisano 12 Listopad 201114 l comment_4773 na UWM z interny i pediatrii grupy 4-osobowe na jednego asystenta, ale do pacjentów chodzimy dwójkami, na jeden oddział przypada grupa ok. 16 osób więc nie ma "bitki" o pacjenta Zgłoszenie
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.