Nieraz łatwo przychodzi ocenianie i szafowanie wyrokami. Trzeba być ostrożnym przy wypowiadaniu się na takie tematy.
Swojego czasu w ramach zajęć fakultatywnych (obowiązkowych) wybrałem się na zajęcia pod hasłem "błąd medyczny". Omawiane były tam sprawy sądowe i co chwila padały z sali hasła w stylu "co za idiota, jak mozna było tego nie zauwazyc" "to co on nie wiedział jak sie intubuje?"
Zabawne i żałosne było to, że wypowiadały się tak dziewczyny, które nie przepracowały jeszcze ani jednego dnia w zawodzie, a rurkę intubacyjną widziały chyba tylko w "chirurgach".
"Jak mozna było tego nie zbadac? - a tak, ze sie było po dwóch dyzurach i na pacjenta ma sie średnio 4 minuty.
Generalnie- bardzo dużo błędów medycznych jest owocem nie tyle niewiedzy czy braku kompetencji lekarza, tylko systemu który wymusza taki a nie inny tryb pracy. Lekarz, który ma 15 pacjentów na oddziale prędzej czy później coś przeoczy. Chirurg który operuje po dyżurze prędzej czy później cos przeoczy. Oczywiście lipny system nie jest argumentem dla poszkodowanego pacjenta- jest tutaj tylko po to przywołany, żeby przestrzec przed pochopnym ocenianiem.
Z drugiej jednak strony wbrew obiegowej opinii, medycynę kończą nie tylko mądrzy ludzie. Są wśród nas także debile, którym nie pozwoliłbym założyć sobie plastra na palec.
Przykłady:
-lekarz odstawia euthyrox pacjentowi 2 lata po usunięciu tarczycy, bo na wyniku z laboratorium ma TSH w normie
-lekarz rodzinny przez 6 lat przeciąga pacjentce "kurację" przeciwobrzękową dexametazonem bo z taką recepta wyszła z neurochirurgii po usunięciu oponiaka.
-dermatolog widzi dużą nieregularną czarną zmianę na czole i nic z tym nie robi, bo "ja się takimi nie zajmuję"
Tego nie da się wytłumaczyć nawet zmęczeniem/przepracowaniem.