Blademccoy napisał gdzieś, że na oszczędnościach się nie oszczędza. Zabawne, mnie uczono że właśnie na przyjemnościach, a nie na produktach potrzebnych do przeżycia, odkłada się pieniądze. Można jeździć samochodem, owszem, to wygodne, ale niekoniecznie trzeba od razu jeździć czymś super-hiper (tak, nie jestem kierowcą i nie mam prawka (; ). Mnie rodzice nauczyli, że trzeba szanować to co się ma i cieszyć się tym, bo inni mają jeszcze gorzej. Oszczędzać też trzeba potrafić.
Po za tym ww Blademccoy w nieprzyjemny sposób zaatakował rozmówców osobiście, wyrzucając Mossie jej młody wiek, czy ogółowi, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co spowodowało, że stracił wiele, przynajmniej w moich, oczach. Mimo że początkowo rzeczywiście zrobiła na mnie wrażenie jego zaradność.
Ja osobiście nie wymagam zarabiania kokosów. Fajnie by było mieć sporo pieniędzy do wydania za bezdurno na przyjemności, ale nie pogardzę stawką, która umożliwiłaby mi spokojny żywot i trochę oszczędności co miesiąc. Przynajmniej na pierwszych latach specjalizacji:)
A zacznę się dopiero złościć gdy zarabiany przeze mnie pieniądz rzeczywiście uniemożliwi mi spokojny żywot, gdy będę musiał kombinować jak tu dotrwać w miarę spokojnie do pierwszego.