Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

MedFor.me - Medycyna. AI. Obiektywnie

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02/28/14 uwzględniając wszystkie działy

  1. Patryk, Twój pomysł przy obecnych zarobkach i wysokości emerytur w Pl nie ma szans. 70zł za wizytę u rodzinnego? Ludzie mają problem uciułać kasę na wykupienie leków (zwłaszcza emeryci, to co dostają to jakiś żałosny ochłap), jeszcze jakby mieli tyle za wizytę płacić to byłby gwóźdź do trumny.
  2. Z tego co pamiętam to w NFZ zatrudniono chociażby niedawno 140 nowych kontrolerów, którzy nękają lekarzy. Patryk - nie może być tak że płacisz za każde świadczenie (idziesz do lekarza płacisz za wizyte, potem za pobranie krwi, strzykawke itd), bo nikogo by nie było na to stać w przypadku większości zabiegów operacyjnych.
  3. To nie jest kluczowy problem i jak sądzę nie jest rozwiązaniem. Czy wiecie, że mówi się, że tylko 50% pieniędzy ze składek zdrowotnych idzie tak na prawdę na leczenie? Wg moich obliczeń (15 mln pracujących odprowadzających składki po dajmy na to ok 300 zł), co miesiąc płacimy 4,5 miliarda złotych. Wydaje mi się więc, że problem raczej jest w odpowiednim gospodarowaniem tymi pieniędzmi, a nie szukaniem kolejnych!
  4. 1 punkt
    To, co wyraźnie widzę w tej zajmującej dyskusji, to głos przeciwko HIPOKRYZJI. Dużo jej w naszym obecnym życiu spoleczno-politycznym. I do tego głosu się przyłączam.
  5. 1 punkt
    Ale to daje lekarzowi prawo do decydowania - tego będę leczył a tego spiszę na straty. Czasem razem podejmujemy ryzyko leczenia widząc niewielkie szanse np operując pacjenta z sepsą ze zgorzelinowym pęcherzykiem. W 90% pacjent taki umrze. A może jednak uda się go uratować? Tylko czy zawsze możemy tak łatwo z góry przewidzieć jak zakończy się choroba? Nasza diagnoza nigdy nie jest w 100% pewna. A co z leczeniem pacjentów którzy nie mają żadnego komfortu życia? Np osoba z zaawansowanym zespołem otępiennym i zapaleniem płuc. Czy wyleczenie zapalenia płuc nie będzie uporczywą terapią? Przedłuży tylko leżenie w łóżku we własnych odchodach i ból które powodują odleżyny. A przerwanie podawania antybiotyku to już zaniechanie czy eutanazja? A amin katecholowych? A wyłączenie respiratora? Brrr znowu się wynurza ten okropny relatywizm moralny! Oba te przypadki to eutanazja bierna. Etycy ciągle na ten temat dyskutują czego dowodem jest np sprawa Terri Schiavo. Na zajęciach z etyki medycznej dowiedzieliśmy się, że można na takie sprawy patrzeć z wielu różnych punktów widzenia i nie wiadomo który jest lepszy - każdy ma niby zdecydować we "własnym sumieniu". Czyli zamiast zaniechania leczenia mamy przedłużanie cierpień. Czy to moralne? Powinniśmy być skazani na takie wybory? No ja na przykład nigdy nie byłem w Austrii a zostałem już kilka razy zmieszany z błotem przez wszechwiedzących medyków zbyt łatwo wydających wyroki. Śledzisz rodziny za pomocą GPS? A jak mój dziadek po prostu nie chce jeść przez 4 dni? Nie tyka pokarmu a jak próbuję go karmić to na mnie krzyczy. Co mam zrobić wtedy? Wzywać karetkę, żeby dostać kolejną etykietę "głodziciela"? Założyć mu na siłę sondę do żołądka, którą sobie za 6 minut wyrwie albo przetnie nożyczkami (bo tak było np. z cewnikiem do pęcherza)? Kiedyś dziadek mając krwawienie z pęcherza moczowego wypisał się z izby przyjęć na własne żądanie. Oczywiście nikt go nie zatrzymywał i nie interesował się jego stanem psychicznym. Po prostu podsunęli mu papier, spakowali i poszli po "rodzinkę" z poczekalni, żeby dziadka zabrała. "Pacjent ma prawo się wypisać a doktor nie ma czasu żeby z państwem rozmawiać". Tak ma wyglądać opieka nad starszymi? Bardzo często widzę na SOR starszych ludzi którzy wręcz mówią "Ja chcę umrzeć", "nie chcę tak żyć" - np w zeszłym tygodniu miałem 84 letnią pacjentkę z krytycznym niedokrwieniem nogi która nie zgadzała się na operację. Poinformowana, że bez niej umrze powiedziała "bardzo dobrze". Zgaduję, że mówiła tak dlatego, że nie była otoczona odpowiednią opieką (nie pamiętam czy przyjechała z DPSu czy przywiozła ją rodzina). Była zanieczyszczona, odwodniona i miała odleżyny. To straszna niekonsekwencja - skazujemy na cierpienia osoby, którym nie pomagamy. A gdy domagają się, żeby te cierpienia zakończyć my oburzamy się na myśl o grzechu eutanazji. Podobnie jest z aborcją - edukacja seksualna jest be więc kobiety rodzą niechciane dzieci które potem kiszą z kapustą albo usuwają w piwnicy. Jeśli już takie dziecko przeżywa to potem chodzi brudne, głodne i jest obwiniane o to że żyje (moja żona pracuje w świetlicy szkolnej i tam jest parę takich dzieciaków z "dyskoteki"). A my możemy sobie usiąść na kanapie z pilotem i rozkoszować się naszym wysokim poziomem moralności i religijności. Myślę, że gdyby każdej osobie sparaliżowanej, obłożnie chorej, starej i niedołężnej zapewnić odpowiednią opiekę, rehabilitację i leczenie to nikt nie chciałby eutanazji. Tak samo gdyby zapewnić każdej kobiecie z niechcianej ciąży opiekę i możliwość oddania dziecka do adopcji zaraz po urodzeniu to pewnie drastycznie zmniejszyła by się ilość noworodków na śmietniku i w kapuście.
  6. 1 punkt
    Myślę, że w samym kościele istnieją na ten temat różne opinie, ale "oficjalny głos" jest jeden - zero eutanazji. Bez jakiejkolwiek relatywizacji, wyjątków itp. Pytanie co to oznacza? W końcu różni ludzie mają różne definicje tego pojęcia. Pojawiają się kolejne problemy - co nazywamy życiem. Czy przyjmujemy, że śmiercią człowieka jest śmierć mózgu? Śmierć części mózgu? Ostatnie uderzenie serca? A co ze stanem wegetatywnym? I wreszcie dyskusje etyków nad eutanazją "czynną, "bierną" - czyli wyciągnięcie sondy przez którą pacjent jest odżywiany to eutanazja czynna a nie podawanie do niej pokarmu bierna? A co z respiratorami, sztucznym płucosercem, końskimi dawkami katecholamin? Widziałem kiedyś na OIT gnijące zwłoki podłączone do ECMO, respiratora, 10 pomp z lekami, wewnętrznego stymulatora serca, nieudane zakończenie operacji kardiochirurgicznej - w końcu życie jest święte, powinniśmy je ratować za wszelką cenę póki jest szansa na cud. Jakiś absurd... Ja jestem za eutanazją rozumianą jako celowe uśmiercenie osoby, która jest nieuleczalnie chora bez realnych szans na wyzdrowienie i której komfort życia praktycznie nie istnieje (np. niemożliwy do opanowania ból nowotworowy, tetraplegia, zależność od respiratora) przy czym jest ona w stanie w sposób niebudzący wątpliwości wyrazić takie życzenie. Taka "procedura" powinna być odpowiednio uregulowana prawnie (np. wymagać rozprawy sądowej i zgody sądu, który zasięga opinii specjalnie powołanej komisji złożonej np z psychologa, specjalisty od choroby na którą cierpi pacjent, specjalisty zajmującego się medycyną paliatywną). Dzięki temu wyeliminujemy możliwość "nadużycia" takiej procedury np. przez krewnych żądnych spadku. Zyskamy pewność, że takie życzenie jest przemyślaną świadomą decyzją danej osoby a nie skutkiem depresji czy wręcz współczucia dla opiekującej się chorym rodziny. Sam mam okazję mieszkać z 86 letnim dziadkiem chorym na chorobę Alzheimera. 3x dziennie zmieniam mu pieluchy, karmię go, myję, daję leki, piorę jego ubrania, ścigam się z nim w środku nocy do lodówki, żeby czegoś z niej nie wyrzucił i pilnuję kuchenki bo czasem dziadek ma ochotę ugotować zupę w pustym garnku. I nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby go "zeutanazjować" - no może raz kiedy miał biegunkę i przez 4 godziny myłem całe mieszkanie. Wszyscy jesteśmy święcie oburzeni słysząc o rodzinach oddających swoich seniorów do domów opieki, szpitali - ale ja jestem w stanie ich zrozumieć co oczywiście nie znaczy, że sam tak robię. Czy zawsze możemy ich tak bezrefleksyjnie oceniać? Argumenty emocjonalne przytaczane przez niektórych polityków: "jak eutanazja będzie dozwolona to każdy będzie mógł uśpić babcię" wypaczają moim zdaniem obraz sprawy. Dyskusja wokół eutanazji powinna być prowadzona w sposób merytoryczny. Co więcej, dzięki niej można będzie poruszyć pewne kwestie, które obecnie zostały skutecznie zamiecione pod dywan. Chodzi mi konkretnie o położenie ciężko chorych ludzi wypisywanych z OITów, po wypadkach, chorobach neurologicznych typu miastenia, SM, GBS, ciężkich zatruciach, udarach itp. Osób którymi nikt się nie interesuje - są sparaliżowane, niezdolne do samodzielnej egzystencji, wymagają 24h uwagi ze strony rodzin. Ich ojcowie, synowie, żony, mężowie rezygnują z pracy, sprzedają samochody, uczą się pielęgnacji, biorą kredyty aby móc zapłacić za opiekę i rehabilitację (wieloletnią, wielospecjalistyczna opiekę). Takie sytuacje niszczą rodziny, sprawiają wiele cierpień. Chorzy czują że są ciężkim brzemieniem dla swoich rodzin, są pełni obaw, źli na swój stan, pogrążają się w depresji, uzależniają się od alkoholu i leków - stąd apele w stylu Janusza Świtaja, sparaliżowanego motocyklisty z tetraplegią podłączonego do respiratora. On nie chciał swojej śmierci - chciał ulżyć swoim rodzicom, którzy wszystkie siły i pieniądze przeznaczyli na opiekę nad nim. Bliscy takich osób zamiast rozwijać się w pracy, odpoczywać, cieszyć życiem spędzają CAŁE LATA przy łóżkach ukochanych osób, bez chwili wytchnienia, urlopu, świąt, wolnej soboty czy niedzieli. Jest to praca ponad siły każdego człowieka, godna kanonizacji. A nie można nikogo zmuszać by został świętym! Czy zatem powinniśmy pozbawiać takich ludzi życia? Nie musimy! NFZ robi to skutecznie za nas - po prostu nie pomaga takim ludziom w żaden sposób. To eutanazja ukryta pod ładnym garniturem ministra zdrowia i prezesa NFZ. Chorzy ludzie i ich zmęczone rodziny nie mają siły, żeby palić opony przed sejmem więc można ich spokojnie olać. Zamiast zastrzyku skutecznie zabiją ich powikłania, którym nikt nie zapobiegał bo nie było na to pieniędzy: odleżyny, zatorowość płucna, sepsy. Do tej pory był to bagatelizowany problem, nawet w krajach "bardziej rozwiniętych" od naszego. Na szczęście za granicą coraz więcej się o tym mówi - może u nas też się zacznie. Może zamiast szukać emocjonujących tematów zastępczych w stylu "mordowania babci bo jest za stara" zajmiemy się realnymi problemami. P.S Chciałbym także zauważyć, że w Polsce nie każdy jest katolikiem i członkiem kościoła, co więcej, nie każdy katolik ma taki sam stosunek do eutanazji jak kościół. Prawo w naszym kraju powinno uwzględniać coś więcej niż tylko system wartości jednej grupy ludzi (oczywiście w granicach rozsądku).
  7. W obecnych czasach bez znajomości podstaw diagnostyki daleko się niestety nie zajedzie. Zgadza się, ale nie zmienia to faktu, że diagnostyka laboratoryjna, na 3 roku studiów gdzie tak naprawdę człowiek dopiero nabywa podstawy interny, badania pacjenta i dopiero wkracza w przedmioty kliniczne jest bezsensem ponieważ jest bezmyślną pamięciówą bez zrozumienia problemu. Poza tym nie wiem jak na innych uczelniach, u nas przedmiot ten jest prowadzony przez biochemików. Diagnostyka jak najbardziej jest potrzebna, ale powinna być prowadzona z sensem, po pierwsze przez lekarzy na zasadzie omawiania konkretnych przypadków, że przychodzi baba do lekarza z tym i tym i jaką diagnostykę należy jej zrobić, a po drugie nie na 3 ale na 5-6 roku, gdzie przeciętny student medycyny już raczej wie co i jak i przedmiot ten będzie zebraniem i podsumowaniem wiedzy o diagnostyce.

Powiadomienie o plikach cookie

By using this site, you agree to our Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.