Zawartość dodana przez Sabi
-
Grafiki i animacje związane z medycyną
Od kiedy zobaczyłam to zdjęcie, słowo "mięśniak" traktuję jeszcze bardziej dwuznacznie
-
Chirurgia Sabistona tomy 1-3
Ze sklepu akurat ta książka u nas przydaje się nie tylko na specjalizację, ale również do zaliczeń z chirurgii (tak tak, pytania są układane ze Schmidta lub z tzw. dupy )
-
Chirurgia Sabistona tomy 1-3
książka potencjalnie dobra mam też angielską wersję - jest genialna! A sprzedaję, bo nie potrzebuję 10 książek do chirurgii Schmidt mi wystarcza W sumie Gardena też mam na zbyciu - również nieśmigany
-
Chirurgia Sabistona tomy 1-3
Sprzedam tanio trzy tomy Chirurgii Sabistona - 110 zł/szt. (cena w księgarni 170zł) - książki nowe!
-
Filmy, które warto obejrzeć
Jakby nie patrzeć - ten sam reżyser. Koterski ma swój klimat, który choć bardzo wciągający, zapadający w pamięć i przesycony kontekstem, nie każdemu może przypaść do gustu. Dla miłośników teorii spiskowych oraz filmów z otwartym zakończeniem polecam Shutter Island reż. Scorsese http://www.filmweb.pl/film/Wyspa+tajemnic-2010-464256 Jedna z bardziej zapadających w pamięć produkcji obejrzanych w zeszłym roku. Teorii spiskowych i niespodziewanych zwrotów akcji nie brak w jednym z moich ulubionych filmów sensacyjnych Arlington Road http://www.filmweb.pl/film/Arlington+Road-1999-3928 A skoro już przy sensacji jesteśmy - dość mroczny dramat Miasto Gniewu http://www.filmweb.pl/Miasto.Gniewu W przeciwieństwie do powyższych nie ma tylu mrożących krew w żyłach zwrotów akcji, jednak reżyserowi udało się stworzyć atmosferę, która przenika widza na wskroś pozostawiając po napisach końcowych mnóstwo przewijających się przez głowę myśli. A mi się z kolei ten film średnio podobał. Dość płytki, zupełnie nierealistyczny, do tego z bardzo dziwnym, jeszcze mniej realnym zakończeniem. Miałam wrażenie, że nakręcono go pod zachodnią publiczkę, niedoedukowaną w kwestii obozów koncentracyjnych.
-
Co czytać?
Z braku laku ograniczam się do przeglądówki nagłówków tvn24.pl, gazeta.pl, onet.pl, choć strasznie razi mnie stronniczość tych portali. Do tego jak godzia uważam, że poziom pisaniny na gazeta.pl jest poniżej jakiegokolwiek poziomu, a większość redaktorów powinno się odesłać do podstawówki po naukę tak ortografii i gramatyki jak i logicznego myślenia Problem z polskimi portalami informacyjnymi odzwierciedla to, co się dzieje w telewizji - każdy kanał przedstawia swoją wersję rzeczywistości. I chyba jedynie przez kompilację różnych źródeł jesteśmy się w stanie czegokolwiek dowiedzieć.
-
Porównanie uczelni medycznych - progi i wymagane przedmioty na maturze
Patrząc na progi, jakie obowiązują na uczelniach medycznych od kilku naborów jestem przerażona. Domyślam się, że to nie poziom szkolnictwa średniego tak poszybował w górę, a wymagania na maturze stały się dużo niższe. Dla przypomnienia - w moim naborze próg w Krakowie wyniósł coś ponad 220 pkt, jeśli dobrze zapamiętałam. Różnica jest ogromna!
-
Przywitajmy się!
Sabina, VI rok WL w Krakowie. Zdeklarowany, fanatyczny chirurg ogólny z ciągotami w stronę medycyny ratunkowej i traumatologii. Poza miejscem stałego zameldowania w dyżurce chirurgów na jednej z klinik często można mnie również spotkać uskuteczniającą aktywny wypoczynek (rower, basen, narty), w stajni (w sumie jeździectwo to też aktywny wypoczynek ), po drugiej stronie aparatu (fotograficznego, nie ortodontycznego ), na piwie ze znajomymi lub przy dobrej książce
-
Wykłady żywcem z USA
Trochę jak Mateusz napisał - trzeba poświęcić wiele czasu na naukę od podstaw, ze względu na nieco inne wymagania i system zdobywania wiedzy. Na ten temat rozmawiałam z chirurgiem z Cleveland, który wyjechał tam po specjalizacji w Polsce. Na jego niekorzyść grało chyba głownie to, że od studiów kilka lat już minęło Co nie zmienia faktu, że amerykański system nauczania ma swoją specyfikę.
-
Wykłady żywcem z USA
Wykłady wydają się fantastyczne, ale wolę się w nie mimo wszystko przed sesją nie wciągać Swoją drogą nasłuchałam się sporo o USMLE - podobno dla studenta/lekarza z Polski jest dość ciężko się do nich przygotować.
-
Rezydencja tu, rezydencja tam! Witamy.
Bardzo dobry pomysł Jako przyszła rezydentka na chirurgii na pewno będę was śledzić! Co do specjalizacji w Cleveland - owszem, długie godziny pracy, baaardzo intensywnej... Ale po 5 czy 6 latach mieszkania w szpitalu wychodzisz z bloku i możesz mianować się "the surgical god" Wybrałeś akurat jedno z najlepszych miejsc szkoleniowych w Stanach, które tak czy owak mają jeden z lepszych systemów szkoleniowych na świecie. Tam chirurg jest od operowania a nie wypełniania papierów Tymczasem większości pozostaje szara polska rzeczywistość, gdzie trzeba się nieźle nałazić, żeby wychodzić sobie pozycję na oddziale...
-
Wydział Lekarski w Zielonej Górze?
Od jakiegoś czasu mówi się, że Uniwersytet Zielonogórski ma chrapkę na otwarcie Wydziału Lekarskiego... Co sądzicie o tym pomyśle? Czy rzeczywiście potrzebujemy jeszcze jednej uczelni kształcącej lekarzy, czy może lepszego dofinansowania i rozwoju już istniejących uczelni? Temat Zielonej Góry pojawił się stosunkowo niedawno jako odpowiedź na braki kadrowe - nie tylko w całej Polsce, ale przede wszystkikm w województwie lubuskim. Prawda jest taka, że mamy (mówię "my" jako przedstawicielka społeczności województwa) stosunkowo niewiele dobrych szpitali, w których młody lekarz mógłby obrać ciekawą, bardziej ambitną ścieżkę rozwoju. Z tego względu niewielu chce wracać po studiach do regionu. Mimo że staramy się szczycić "zachodnim stylem życia" do zachodu nam daleko, czego odbicie widać wyraźnie w funkcjonowaniu poszczególnych placówek. Kształcenie w województwie medyków miałoby działać na zasadzie "przyzwyczajenia do regionu" - z założenia studenci podejmowaliby pracę w okolicy swojej uczelni... Czy ZG jest w stanie w krótkim czasie zapewnić zaplecze do kształcenia lekarzy? Od podstaw trzeba będzie stworzyć instytuty nauk podstawowych, rozbudować o kadrę naukową oddziały kliniczne. Czy utworzony od podstaw i w stosunkowo krótkim czasie nowy wydział będzie spełniać kryteria jakościowe? Do tych rozważań natchnął mnie artykuł ze strony MP http://www.mp.pl/kurier/?aid=64080&l=1197&u=41667471 Szzerze powiedziawszy nie jestem zwolenniczką inwestowania w nowy twór w miejscu, gdzie zaplecze obecnie praktycznie nie istnieje...
- Co daje doktorat?
- Co daje doktorat?
-
Podręcznik do chirurgii - który wybrać?
"Ostry brzuch" Kuliga jest świetną książką na początek przygody z chirurgią. Osobiście na zajęcia/do zaliczenia uczę się z dwutomowego Noszczyka + jako zainteresowana chirurgią doczytuję ze Schmitta, a część zagadnień z dużego Szczeklika (polecam zwłaszcza rozdział o trzustce, nawet dla niezainteresowanych )
- Pediatria - Kubicka, Dobrzańska czy jeszcze inna książka?
-
Gdzie lepsze praktyki - szpitale kliniczne czy niekliniczne?
Praktyki - doświadczenie uczy, że zazwyczaj lepiej poza kliniką. Na klinice ludzie zmęczeni są tabunami studentów przewalającymi się przez korytarze podczas roku, dlatego w wakacje liczą zazwyczaj na odpoczynek Ogólnie student częściej traktowany jest per noga, mniej mu można zrobić, więcej się musi narobić, żeby być zauważonym i ewentualnie dopuszczonym do bardziej zaawansowanych czynności. A jeżeli ktoś chce praktyki zlać ciepłym moczem, też nie ma takiego pola do popisu, bo zazwyczaj jest bardziej pilnowany To z relacji znajomych. Z własnego doświadczenia - w szpitalu wojewódzkim w średniej wielkości mieście student nie jest nowością, ale jest nas na tyle mało, że lekarze nie są nami zmęczeni. Nie interesuje Cię praktyka? Idziesz do domu. Chcesz się czegoś nauczyć? Siedź i całe wakacje, jeżeli tylko masz na to ochotę. Zyskuje się naprawdę dużą samodzielność, przejmuje część obowiązków lekarzy (oczywiście wszystko pod kontrolą). Generalnie traktowano mnie nie jak studentkę, a bardziej jak stażystkę/młodą rezydentkę Specjalizacja: wg mnie interna i pokrewne lepiej na klinice - więcej ciekawych przypadków, szersza gama pacjentów, dostęp do bardziej zaawansowanych metod leczenia. Zabiegówki - w szpitalach wojewódzkich/dużych powiatowych często mają lepszy sprzęt i możliwości niż na klinice. Główny minus - trudniejszy dostęp do ciekawych staży i szkoleń oraz ograniczenia jeżeli ktoś się nastawia na pracę naukową. Główny plus - brak rozbudowanej piramidy, w której rezydent jest daleko za pielęgniarkami
-
Gorzów Wielkopolski
Zmieniać się będzie i to sporo Co roku robię praktyki w Gorzowie, więc na bierząco śledzę zmiany i muszę przyznać, że w 90% są na lepsze. Oczywiście wciąż jest dużo do zrobienia, w czym władze województwa niestety nie pomagają, wręcz szkodzą, ale powoli może to wszystko wyjdzie na prostą. Ja myślę poważnie o specjalizacji w GW - raz, że są całkiem niezłe możliwości, przyzwoite zaplecze sprzętowe i różnorodność zabiegów (bo o chirurgię mi chodzi), dwa - ograniczona konkurencja w związku z małą ilością specjalizujących się (czyli duże prawdopodobieństwo przebywania na bloku operacyjnym ), trzy - znacznie korzystniejszy wskaźnik zarobki/wydatki. Ostateczną decyzję podejmę za rok na stażu Zachęcam do robienia w Gorzowie praktyk - porównując ze znajomymi, którzy siedzieli na klinikach, naprawdę więcej na tym korzystałam
- Co daje doktorat?
- LEP -> LEK od stycznia 2013
-
Gorzów Wielkopolski
Z doświadczenia starszych kolegów: Staż jest owocny. W zależności od zainteresowań można robić dużo lub też nie Załóżmy jednak, że traktujemy staż poważnie. Przy odrobinie chęci na każdym oddziale można nauczyć się czegoś porzytecznego, a co najważniejsze - nie siedzy się tylko w papierach, lecz ma realny kontakt z pacjentem. Można ułożyć sobie program jak nam wygodnie, generalnie idą na rękę. Duży plus - co miesiąc ok 200zł do wydania na książki/sprzęt medyczny/scrubsy. Jednorazowo może nie dużo, ale po roku można zgromadzić fajną biblioteczkę do specjalizacji Kursy są niestety w Zielonej Górze... Rezydentura/specjalizacja - jak w całym województwie, z drobnymi wyjątkami witają z otwartymi ramionami. W stosunku do ilości chętnych zazwyczaj jest nadmiar miejsc, a jeżeli ktoś się nie załapie, zawsze można się dogadać o tymczasowy etat. Okres tak przepracowany jest potem wliczany do specjalizacji, więc nic się nie traci. Ogólnie na większości oddziałów brakuje młodych. Może masz pytania do konkretnych specjalizacji? Aktualnie chyba najtrudniej w Gorzowie zrobić ginekologię i kardiologię, bo są zajęte wszystkie miejsca szkoleniowe.
-
Zbędne przedmioty na studiach medycznych?
Właśnie o to chodzi, że nie do końca Ok, przyznaję, zp jest "kijowo prowadzone". Z drugiej strony inne przedmioty też, ale jestem w stanie powiedzieć po co teoretycznie one są. ZP wydaje się powtórzeniem tego, co mówiono nam już trylion razy na poprzednich latach, do tego w nieudolnej formie. Czyli - ani to nowe, ani ciekawe. Więc skoro tak, to w jakim celu?
-
Zbędne przedmioty na studiach medycznych?
Może nie do końca rozumiem, ale wydaje mi się, że temat dyskusji brzmi "zbędne przedmioty na studiach medycznych" a nie "gdzie mi się nudziło i co było kijowo prowadzone". Chcecie już od pierwszego roku trzepać klinikę nie mając pojęcia o podstawach. Po to jest panel przedmiotów podstawowych, żeby zrobić w naszych chłonnych, jeszcze nie do końca wypranych umysłach podwaliny pod nauki kliniczne. Medycyna to nie nauka algorytmów w stylu: jak go boli głowa to mu dam tabletkę A że 80% przedmitów na tych studiach nie jest prowadzona tak, jakbyśmy tego oczekiwali... To zostawię bez komentarza Co do własnej opinii w kwestii przydatności/zbędności przedmiotów: po dzisiejszych, 4 z kolei zajęciach ze zdrowia publicznego, nadal nie jestem w stanie powiedzieć o czym jest ten przedmiot i co mam z niego wynieść do mojej przyszłej pracy. Może u was na uczelniach prowadzą to rozsądnie - u mnie niestety jest to ewidentne produkowanie etatów dla wykładowców I uważam, że jest to chyba najbardziej zbędny przedmiot, bijący na głowę wszystkie filozofie, historie medycyny (którą nota bene uwielbiałam), socjologie, higieny itd. itp.
-
Kobiety w chirurgii :)
Problem nie leży w różnicach pomiędzy płciami, a w stereotypach. Historia tak się potoczyła, że przez wiele stuleci zabiegówka była zdominowana przez mężczyzn (i jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to całkiem zrozumiałe ze względu na zdecydowanie różne role społeczne mężczyzn i kobiet). Obraz chirurga-mężczyzny wciąż trwa i zbiera swoje żniwo... Choć z doświadczenia mogę powiedzieć, że problemem jest to przede wszystkim na oddziałach, gdzie kobiety-chirurdzy nie pracują (ach ten strach przed nieznanym ). Sama nie widzę dla siebie innej przyszłości jak w chirurgii. Reakcją lekarzy jest zazwyczaj pytanie, czy dobrze to sobie przemyślałam. Zazwyczaj rozmowa się urywa na moim zdecydowanym TAK. Mężczyźni, którzy mają na oddziale koleżanki po fachu często w ogóle nie poruszają tego tematu. A skąd u innych te "problemy"? Pewnie z własnych doświadczeń. Każdy chirurg zaświadczy, że zwłaszcza na początku kariery droga do doskonałości we władaniu skalpelem jest ciężka, kręta, zazwyczaj pod górkę - nie ważne co masz w majtkach. Jest to po prostu specjalizacja wymagająca wielu nieprzespanych nocy, godzin spędzonych najpierw przy stole operacyjnym, potem w papierach, odporności na stres itd. Dla 25-letniej dziewczyny myślącej o założeniu rodziny wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami. Z drugiej strony specjalizacja trwa 6 lat, więc czasu na życie rodzinne jest mało. Mężczyznom znacznie łatwiej pogodzić te dwie sfery życia. Kobiety dają radę w chirurgii. Znam wiele pań, które swoimi umiejętnościami zawstydzają kolegów z pracy. Są to kobiety zdecydowane, świadome swoich umiejętności, oprócz tego w znacznej większości niczego nie utraciły ze swojej kobiecości A kiedy pytam, czy drugi raz wybrałyby tą samą specjalizację, nigdy nie słyszę "nie". Bo chirurgia to nie specjalizacja, a styl życia